Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (6)

  • avatar

    Gothic Kroniki część IX ( Stan postaci – 17 poziom - STRAŻNIK):

    Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik plusuj komentarz na dole.

    Dla nieświadomych, #gothickroniki to autorski tag w którym dziele się wrażeniami z gry Gothic, którą mnóstwo osób zna na pamięć, a ja przechodzę to pierwszy raz ;)

    TL:DR– Wydarzyła się niezwykle klimatyczna scena w orkowej jaskini, Obóz Bractwa stracił swojego mistrza, a ja, wysłany do nowego obozu, mam za zadanie znaleźć pozostałe kamienie ogniskujące.

    Wielkie przywołanie potoczyło się nie tak jak to wszyscy przypuszczali. Miast wolności wszyscy dostali więcej pytań. Cor Angar w rozpaczy zlecił mi sprawdzić co się dzieje w orkowej jaskini, by móc wszystko poukładać w logiczną całość.
    Na miejsce zaprowadził mnie Talas, ten sam co od goblinów. Jednak tym razem słusznie miał wątpliwości czy nawet JA powinienem tam pójść (tu się z nim zgadzałem). Nawet raz mnie kusiło by tam wejść, ale nauczony jestem już przez grę, że takie miejsca z góry pachną śmiercią. I cóż, może tym razem śmierć nie przyszła zbyt szybko, ale przynajmniej miałem szanse się jej przeciwstawić.

    Miejsce wyglądało jakby oddzielić je krechą od „przyjemnych i zielonych” pustkowi za mostem. Tutaj od początku pachniało to brudem. Spotkałem grupkę jakichś dziwnych zębaczy, na szczęście nie były to mocne osobniki i po paru cięciach dałem sobie z nimi radę. Potem spotkałem orka! Pierwszego orka z którym musiałem walczyć! F5 i ruszyłem do niego. Wziąłem sobie rady @nightmarenight: do serca i dlatego musiałem wykazać się nie tylko moją siłą fizyczną, ale również refleksem gracza. Nauczyłem się więc lepiej stosować blok i wyprowadzać kontrę. Co prawda nie jest to perfekcyjne, ale zdecydowanie starczyło by móc pierwszego z nich pokonać. Patrzyłem tak na jego truchło i przypomniał mi się pierwszy kretoszczur, którego ubiłem na początku rozgrywki. Niby nic wielkiego, ot, w każdym RPG schemat silniejszego gracza przejawia się od samego początku. Ale mało jest produkcji, które wręcz naturalnie pozwalają odczuć progres swojej postaci. I dlatego kiedy zabiłem pierwszego orka, mogłem ruszyć na kolejnego. A raczej on sam przybiegł do mnie. Wymiana ciosów była znowu po mojej stronie, choć bez obrażeń się nie obyło, na szczęście mikstury zdrowia robią swoje.
    Po drodze ciało zabitego strażnika świątynnego i wejścia w kształcie czaszki (cóż…)

    No i w środku zalał mnie klimat rodem z gry Amnesia Dark descent. Oszczędne światło, wszędzie trupy, mroczny ambient, a w tle słychac zarzynanych strażników świątynnych. Oczywiście moja obecność zwróciła natychmiastowo uwagę orków, dlatego musiałem z nimi dalej walczyć. Tutaj niestety pierwszy raz poległem, trzej orkowie naraz to zdecydowanie za dużo. Więc namęczyłem się kolejnymi próbami i udało się. Odrobina finezji i wykorzystania terenu opłaciła się.
    w tym wyczyszczonym z wrogów pokoju postanowiłem się rozejrzeć. Były tam grobowce, mumie, które, jak się okazało, można przeszukać. Dzięki czemu znalazłem amulety siły, ochrony, oraz mikstury! Jak miło :D
    Chwilę mi zajęło rozejrzenie się po całej okolicy, ale cały czas miałem nerwy na wodzy i sprawdzałem, czy jakiekolwiek niebezpieczeństwo nie czai się za mną. W następnej lokacji zobaczyłem kolejnych umierających Strażników, oraz Baala Lukora, któremu pomogłem.

    Opowiedział mi co nieco, że tylko on przeżył i nic nie znaleźli, a nie chce wracać do obozu bez wieści (w sumie nie dziwiłem mu się). Połączyliśmy siły i od tej pory chodził cały czas za mną. Co prawda wchodził w ściany, albo w kolumny, a kiedy atakowali mnie orkowie to stał jak słup, ale chodził za mną. W jednej lokacji znalazłem fajny miecz oraz połowę pergaminu. No i oczywiście trzeba teraz szukać drugiej połowy…
    I to szukanie okazało się mocno problematyczne xD Kompletnie nie wiedziałem gdzie iść. Wyczyściliśmy cały drugi korytarz z orków (znaczy ja wyczyściłem) i ja się w tym momencie zgubiłem. Była tam też dziura, do której wszedłem, i zalazłem się w punkcie wyjścia, potem baal mi się gdzieś zawiesił. I tak dobre kilkanaście minut spędziłem sprawdzając to drugie pomieszczenie. No i tak przypadkiem mignął mi przed oczami napis „przycisk”, który nacisnąłem i otworzyła się krata … xD
    Więc miałem drugi fragment, Baal szybko odczytał runy i stwierdził, że to zaklęcie teleportacji.
    Zostało trzecie pomieszczenie więc tam poszliśmy i znaleźliśmy się w jakiejś „świątyni”, gdzie miałem do czynienia z arcytrudnym orkiem (brał mnie na dwa-trzy strzały). Wczytywałem więc grę duużo razy zanim go pokonałem, aż się tym pochwaliłem tutaj.
    Baal wyczuł gdzie powinienem użyć teleportacji, ale ja jeszcze chciałem zwiedzić to miejsce, niestety nic ciekawego nie znalazłem, tylko puste grobowce.

    Teleportacja pozwoliła mi znaleźć się w ostatnim pomieszczeniu, gdzie Baal Lukor postradał zmysły. Śniący w tym momencie go opętał, więc guru rzucił się na mnie. Ja w szoku, o wiele większym niż mój bohater, który to wszystko przyjął ze stoickim spokojem. Baal nie był trudny do pokonania, ale cała otoczka fabularna w okół tej walki sprawiła, że trochę życia mi zjechał. No i niestety musiałem go zabić. I on tak leżał we krwii, w ciemnym grobowcu orków. A ja stałem ze świadomością, że jestem sam, że w okół śmierć, a Śniący (teraz jak się okazuje DEMON) raczej mi nie pomoże. Dlatego jak najszybciej stamtąd spierdoliłem, bo jakoś nie miałem ochoty zostawać tam ani chwili dłużej. Brrr… ciary

    Cor Angar nie był zadowolony z wieści, a sama myśl, że Śniący to demon mu nie pomagała. Wysłał mnie więc na bagna bym znalazł jakieś zioła dla Yberiona. Tam próbowałem wdać się w walkę z błotnymi wężami, ale niestety są dla mnie za trudne. Zdejmują mnie na dwa gryzy, a ja nawet nie jestem w stanie zadać im ŻADNYCH obrażeń. Dlatego przy kolejnym podejściu próbowałem jakoś przekraść się na te bagna, po drodze ubijałem krwiopijce. Znalazłem wymagane zioła, ale jeszcze wziąłem parę na zapas i widziałem też jakiś dziwny piedestał mieniący się magią (to coś fabularnego?).
    Przyniosłem zioła dla Yberiona ale na próżno, duchowy przywódca odszedł! Trochę w tym momencie mi się głupio zrobiło, że oskarżałem go o jakieś spiski na początku mojego spotkania z nim ;(

    No ale jest nadzieja, Cor Angar widzi jeszcze szansę na wydostanie się z bariery w Magach Wody i ich kopcu rudy w Nowym Obozie. Więc zostałem tam wysłany razem z kamieniem ogniskującym
    Chciałem więc wykorzystać ten moment i dlatego po drodze do nowego obozu próbowałem w lesie oraz gdzieś w okolicach znaleźć potwory (bo miały się spawnować w nowym rozdziale), ale ich nie znalazłem. To co poczyściłem w poprzednim rozdziale teraz już nie ma.

    No to co, poleciałem do starego obozu, gdzie od razu poszedłem do sklepu, bo skoro nowy rozdział to pewnie nowe rzeczy w sklepach. I oczywiście mam nową broń, sprzedałem wszystkie orkowe bronie. Mam też nową zbroję, Stone tym razem nie żydził, a Thorus nauczył mnie walki dwuręcznym mieczem, i teraz żąda 40 punktów nauki ja pierdole xD I teraz pytanie gdzie ja mogę jakąś porządną broń dwuręczną sobie załatwić.
    Poszedłem do nowego obozu, tam spotkałem najemnika, który o dziwo wiedział o wszystkim co się stało w obozie bractwa O_0 ten cały Lester mu powiedział.

    Tam po rozmowie z magiem i dostaniu od niego tego pojebanego hasła które zjebałem, bo w dzienniku nawet go nie było xD udałem się do głównego maga wody, Saturasa. Ten pentagram w jego pokoju ;))) Takie miałem „aha okeeej”.
    Wyjaśniłem mu wszystko no i dostałem obecnie misję, która wygląda na to, że przetestuje dużo moich umiejętności. Mam zebrać wszystkie kamienie ogniskujące!! Dostałem nawet mapę z ich położeniem (co oni kurwa mają z tymi pentagramami, ja się nie dziwię, że tu demony wyznają). I nawet darmowych 20 mikstur dostałem, co już mi sugeruję, że albo jakaś walka z bossem, albo w ogóle czeka mnie dużo wczytywania. No to co, to chyba szykuje się podróż po całej kolonii!

    Opinia:
    Kurde, ta cała lokacja orkowa w chuj klimatyczna, mroczna, mogłaby spokojnie służyć jako jeden z etapów jakiegoś horroru. Szczególnie moment z Baalem Lukorem.
    Co prawda motyw „opętanego przez złe siły” towarzysza to motyw stary jak świat, tak jakoś tutaj odbyło się znowu, przyziemnie, bez epickości, czy wzniosłej spektakularności. To po prostu moment, w którym zdałem sobie sprawę w jakiej dupie jestem i że raczej cała ta kolonia to nie jest miejsce przyjazne ludziom. Orkowie okazali się trudnymi przeciwnikami, ale na szczęście dało się z nimi walczyć i próbować swojego szczęścia w refleksie. Progres postaci naturalnie współgra z rozwijającą się fabułą. Czekam na dalszy rozwój historii.

    #gothic #gothickroniki
    pokaż całość

    odpowiedzi (76)

  • avatar

    Wrzucam jeszcze raz, bo bagiety na prośbę mojej byłej i jej kochanka usunęły. #wroclaw #afera #p0lka #zdrada #pierogarnia

    odpowiedzi (32)