•  

    Próbowałem napisać ten post na filmwebie, ale wyświetliła mi się informacja, że mam zablokowane dodawanie postów w tym temacie, więc piszę tutaj.

    Byłem wczoraj w #kino na #film "Mia i Biały Lew" i może to tylko moja subiektywna reakcja, ale byłem momentami zbulwersowany. W filmie jest więcej wątków mieszających w systemie wartości młodego człowieka, ale ja poruszam pokrótce tylko dwa. Poniżej wstawiam post, który chciałem umieścić na filmwebie.

    Uwaga poniżej spoilery dotyczące treści filmu:

    Przejrzałem forum i bardzo się zdziwiłem, że nikt jeszcze nie poruszył tego tematu. Mianowicie chodzi mi o stawianie ojca w złym świetle, a lekkomyślne, zagrażające życiu decyzje nastolatki pozostawione bez kary.

    Film rozpoczyna się jak typowe kino familijne i trwa w takiej sielance do połowy, kiedy to wychodzi na jaw, że ojciec dziewczynki (głównej bohaterki) jest jednym z głównych złych w tej historii - sprzedaje wyhodowane na farmie lwy swojemu dawnemu znajomemu, który urządza polowania (a właściwie rzezie) na lwy. Biały lew, do którego dziewczynka jest przywiązana, ma podzielić los innych trofeów bogatych "myśliwych". Dziewczyna to odkrywa i ucieka z lwem z domu. Gdy dowiaduje się, że ojciec będzie jej szukał przy wodopoju, zjawia się tam z lwem, kradnie ojcu strzelbę z nabojem usypiającym i stojąc naprzeciwko niego strzela mu w nogę! Następnie kradnie samochód i udaje się do centrum handlowego, po którym biega z lwem puszczonym wolno narażając na niebezpieczeństwo lub śmierć dziesiątki osób.
    Ja rozumiem, że to jest rzewna historyjka dla młodzieży, ale zazwyczaj w tego typu filmach dobro wyraźnie zwycięża, a zło zostaje przykładnie ukarane. Nie chcę tutaj snuć teorii spiskowych, ale wygląda jakby to była lekko feministyczna propaganda. Ojciec jest zły, dobra żona mu wybaczyła i dała drugą szansę, a on zajął się ponownie haniebnym procederem. Córka - sprawiająca problemy nastolatka, naraża wielokrotnie na szwank biznes ojca (jeszcze zanim dowiaduje się o haniebnym procederze), ściąga zagrożenie na dziesiątki ludzi, ucieka z domu, ucieka ze szkolnej wycieczki itd. - wszystko jej uchodzi płazem.

    Nigdy nie piszę komentarzy, zwłaszcza tego typu, ale byłem na filmie z dwoma dziewięcioletnimi córkami i widziałem ich reakcję. Były przerażone gdy córka wystąpiła przeciwko ojcu, trzymała go na muszce karabinu szantażując, a następnie do niego strzeliła.

    Na pewno nie jest to kino familijne. Szczególnie nie polecam zbuntowanym nastolatkom, które tylko czekają, aż ktoś im podsunie "ciekawy" pomysł.

    Ktoś z was był na filmie i odniósł podobne wrażenie? A może wręcz przeciwnie i ja się czepiam?

    #rozowepaski #niebieskiepaski