•  

    W 2018 obejrzałem zaledwie 4 anime, z czego 1 film.
    Ostatnio wróciła mi ochota na anime, przeglądam tytuły z minionego roku, ale na pierwszy rzut oka straszna lipa ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    W ogóle odkąd oglądam anime,to jest pierwszy taki rok, kiedy nie mógłbym skomponować własnego TOP 10 ani jakoś podsumować ubiegłorocznych tytułów. Strasznie dziwne uczucie, bo zawsze byłem na bieżąco.
    #animedyskusja

    •  

      @RatedR: a co tam człowieku obejrzałeś, że się tak strasznie zawiodłeś?

      +: Naiken
    •  

      a co tam człowieku obejrzałeś, że się tak strasznie zawiodłeś?

      @kinasato:
      Właśnie jeszcze prawie nic ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @RatedR: dla mnie lepsze z 2018 alfabetycznie to:
      Asobi Asobase
      Devilman: Crybaby
      Hinamatsuri
      Hisone to Maso-tan
      Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou
      Sora yori mo Tooi Basho

    •  
      ejadaz689

      +2

      @RatedR: Seishun Buta Yarou wa Bunny Girl-senpai no Yume wo Minai
      Najlepsze

    •  

      @RatedR: Ja zawsze jestem do tyłu, bo nigdy nie oglądam na bieżąco. Ale jest kilka pozycji z 2018, które planuje obejrzeć, nie sądzę, żeby ten rok był jakiś zły czy coś. Tak na szybko to:

      Sora yori mo Tooi Basho
      Devilman: Crybaby
      Grand Blue
      Banana Fish
      Seishun Buta Yarou wa Bunny Girl-senpai no Yume wo Minai
      Zombieland Saga

      ale myślę że z 5 porządnych tytułów na pewno jeszcze by się znalazło

      Edit:
      No i Violet Evergarden <3

      +: RatedR
    •  

      @RatedR: jak dla mnie przeciętny rok, może minimalnie poniżej przeciętnej. Dużo średnich/ok serii, mniej wyjątkowo dobrych. Jak już wszyscy rzucają to też dam ogólną ulubioną piątkę z 2018:
      Chuukan Kanriroku Tonegawa*
      Banana Fish
      Hakumei to Mikochi
      Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou
      Golden Kamui

      *wypada wcześniej obejrzeć Kaiji

    •  

      @Sentox:
      Sayonara no Asa ni Yakusoku no Hana wo Kazarou - oglądałem, przyjemne.
      Sora yori mo Tooi Basho - na liście do obejrzenia.
      Devilman: Crybaby - kilka razy miałem się do tego zabrać, ale nie mogę się przekonać.

      @ejadaz689:
      Seishun Buta - też na liście do obejrzenia.

      @kinasato:
      Grand Blue - zacząłem kiedyś oglądać, ale wolę mangę.
      Banana Fish - Trochę odstrasza mnie, że jest to adaptacja mangi shoujo ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @jtank:
      Chuukan Kanriroku Tonegawa - Kaiji uwielbiam, a nawet nie wiedziałem, że jest jakiś sequel/spin-off (czy jak to się tam nazywa)
      Golden Kamui - rzucę okiem
      Hakumei to Mikochi - może obejrzę jako dobranockę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Przy okazji ktoś się wypowie na temat dwóch sportowych anime z 2018? Jedno było o łucznictwie, drugie o bieganiu, nie mogę sobie teraz tytułów przypomnieć.
      Edit : Kaze ga Tsuyoku Fuiteiru i Tsurune: Kazemai Koukou Kyuudoubu

    •  

      @RatedR: to o bieganiu to chyba kaze ga tsuyoku fuiteru, nie oglądałem ale słyszałem że niezłe i planuje nadrobić jeszcze. Tonegawa jest wybitny ( ͡° ͜ʖ ͡°) Hakumei & Mikochi właśnie jest max comfy, bardzo przyjemna seria.

      Golden Kamui jest tak naprawde średnią adaptacją dużo lepszej mangi, czasami kuleje animacja itd. Ale materiał źródłowy jest genialany i anime daje radę jako tako.

      +: RatedR
    •  

      @RatedR: Ze sportowych 2018 jest jeszcze Hanebado! o badmintonie. Piękne, płynne animacje, mecze świetnie się ogląda. Niestety postacie leżą, a fabuła to czysty clusterfuck.

      +: RatedR
    •  

      @RatedR: W Banana Fish mało jest wątku romansu, a jak się pojawia, to jest bardzo subtelny. Najwięcej jest tutaj akcyjniaka z dozą rządowej konspiracji, pomieszanego z dodatkiem dramatu psychologicznego.

      +: RatedR
    •  

      @RatedR: A i omijaj szerokim łukiem Violet Evergarden. Ładnie wygląda, ale paździerz jakich mało.

    •  

      @jaqqu7: Paździerz to zaraz będziesz miał z twarzy!

      Jest przyzwoite, a do oglądania z różową pod kocykiem 10/10

      źródło: i.imgur.com

    •  

      @kinasato: No fabularnie to takie solidne 4/10. Ckliwy melodramat z kartonowymi bohaterami. Typowy emocjonalny bait, który tak bardzo próbuje wzbudzić emocje w widzu, że najpierw śmieszy, a później męczy. Od strony technicznej jest super jeżeli mowa o animacji etc. Ale cała reszta jest gniotem okropnym. Pierwsze kilka odcinków to najgorsze anime jakie oglądałem od lat.

    •  

      @jtank: @jaqqu7: No bo to ma być ckliwy melodramat i emocjonalny bait. Rozumiem, że może wam się nie podobać, bo to w końcu shoujo dla dziewcząt xD
      Dla mnie to zajebiste anime bo mogliśmy obejrzeć albo to, albo jakąś planetę singli xD

    •  

      @kinasato: oglądam różne gatunki, można zrobić słabo przemyślany ale ckliwy dramat/bait na emocje dobrze (np. I want to eat your pancreas) a można go spierdolić po całej lini jak VEG. VEG jest po prostu niesamowicie głupie, i poza stroną techniczną i dosłownie paroma niezłymi odcinkami jest kompletnym syfem. Fuj.

      Innym przykładem serii, która miała być dobra a wypierdala się w biegu w niemal taki sam sposób jest Mahoutsukai no Yome.

    •  

      @jtank: no ale jak coś jest wybitne pod względem technicznym i ma parę niezłych odcinków, to chyba jednak nie jest kompletnym syfem, co? Top 100 na MALu przy 500k ocen. Nawet z twojego opisu brzmi jak mocny średniak xD Kompletny syf to Mars of Destruction, Skelter Heaven, Hand Shakers czy inne Ghost Stories. Jesteś zbyt surowy (╯︵╰,)

    •  

      @kinasato: Dałem 5/10. Z rzeczy, o które jeszcze można pokusić się na oglądanie to już niziutka ocena, w porównaniu do faktycznie niezłych serii typu Banana Fish to zasługują na tytuł syfu. Mars of destruction i im podobne to już w ogóle śmieci, nad którymi nie ma się za bardzo co rozwlekać XD

      VEG tym bardziej nazywam syfem, żeby stanowić równowagę dla ludzi, którzy z jakiegoś powodu uważają je za arcydzieło. No i na dodatek kyoani stać przecież na więcej niż takie coś.

    •  

      @jtank: To z ciekawości, jak oceniłeś Mahoutsukai no Yome? Rozumiem, że 2-3/10? Bo jeżeli VEG wypierdala się w biegu, to Mahoutsukai zesrało się na linii startowej. W MnY od początku do końca mamy postacie wycięte z kartonu, całej serii towarzyszą emocje na poziomie rośnięcia grzybów, a od pierwszego odcinka jesteśmy bombardowani sprzecznymi z logikom decyzjami jak oddanie siebie na aukcje bez żadnego wyraźnego powodu.

      Za to VEG w swojej epizodyczności jest empatyczne i z tym za bardzo kłócić się nie możesz. Mamy ekspozycję bohaterki na różne sytuację podczas "wyjazdów służbowych" co ma wpływ na jej rozwój emocjonalny. Violet z dwunastego odcinka różni się bardzo od tej z pierwszego. A esencją anime jest przebycie tej podróży. Może nie siedziałem na krawędzi krzesła, ale przynajmniej się nie nudziłem, czego nie mogę powiedzieć o MnY. Seria ma trochę plusów, które może dla Ciebie nie mają znaczenia, ale jak widać, sporo osób odnajduje tam coś dla siebie ¯\_(ツ)_/¯
      Tak więc dla mnie 8/10.

    •  

      To z ciekawości, jak oceniłeś Mahoutsukai no Yome?

      @kinasato: też 5/10. Też ładna kreska, kilka ciekawych odcinków, pacing jeszcze gorszy niż w VEG ale za to ciekawszy setting. Postacie i fabuła równie beznadziejne w obu seriach wg mnie.

      Rozwój postaci w VEG sprowadza się do tego, że turbo edgy bohaterka na początku ma autyzm, a na końcu ma trochę mniejszy autyzm + potrafi pisać. Jest to mniej więcej tak głębokie jak te cosezonowe tępe komedyjki, gdzie nieśmiała/przygłupia dziewczyna dołącza do klubu robiącego X mimo że się na tym nie zna, a na koniec jest zakolegowana z wszystkimi i daje radę z X. Takie serie z reguły oceniam na 6/10, bo są śmieszne przez gagi a nie przez żałośnie niski poziom XD

    •  

      @jtank: @jtank: A dla mnie Mahoutsukai no Yome było bardzo dobre.

    •  

      @jaqqu7: dla mnie mahoyome wygląda jakby wymyślono zajebisty koncept i zebrano dobre materiały żeby oddać ten taki celtycki (?) / angielski klimat fantasy, a następnie oddano pisanie postaci i ogólnej fabuły sympozjum 12-latek, bo fragmentami seria wydaje się być kiepską fanfikcją o sobie samej. Ja bym chyba w ogóle wyjebał jedną z głównych postaci, bo ten "romans" to najsłabszy element całości. Nie wiem czy w materiale źródłowym jest tak samo czy tylko w anime tak wyszło. W każdym razie rozczarowałem się tą serią.

      +: Petrius
    •  

      @jaqqu7: jeżeli MnY uważasz za bardzo dobre to jesteś mocno niekonsekwentny, bo sporo Twoich zarzutów co do VEG można odnieść do MnY.

    •  

      @kinasato: @jtank: Postacie MnY bardziej mnie do siebie przekupiły. Tam gdzie przy VEG czułem zażenowanie, w tej serii kilka razy się dość mocno wzruszyłem ¯\_(ツ)_/¯

      Inaczej tego wyjaśnić nie mogę. Moje emocje jakoś się lepiej synchronizowały z Mahoutsukai.

    •  

      @jaqqu7: No wiesz, z argumentacją to mi się podobało bo mi się podobało, a tamto mi się nie podobało bo mi się nie podobało, chociaż w sumie te rzeczy mają wiele podobieństw, ale to jest super a tamto fuj ciężko dyskutować :D

    •  

      @kinasato: @jtank: Najbliżej wyjaśnienia dla mnie jest to, że MnY było dużo wolniejsze i przemiana Chise w wyniku tego subtelniejsza oraz bardziej "wiarygodnie" podana. Przy VEG natomiast rzucanie nas z miejsca na miejsce oraz nagłe przeskoki w umiejętnościach, czy "emocjonalnego zaawansowania" Violet - odrzucały, czułem oderwanie od przemiany bohaterki. No i forma antologii nie pozwalała nam również poznać, czy polubić bohaterów pobocznych, którzy pojawiali się w jednym odcinku na krótką scenkę, później znikali na dwa, czy trzy epizody. Przy Mahoutsukai było to rozłożone dużo, dużo lepiej. Zwyczajnie poczułem więź z postaciami na ekranie.

    •  

      @jaqqu7: chuj z ckliwą fabuła. Animacja uber ładna

    •  

      @guest: Temu nie przeczę. Jakby tylko przygotowali zestaw shortów, aby pokazać co mogą osiągnąć - taki benchmark umiejętności animatorów KyoAni, spoko. Niestety dodali do całości fabułę, postacie i dialogi, które mnie fizycznie bolały.