•  

    Mirki, dajcie mi argumenty za aborcją "na życzenie" potrzebuje na już na etykę :D

    #aborcja #pytanie #etyka

    •  

      @SzbikRozbujnik: ruchając laskę zawsze masz trójkącik i dusza martwego dziecka wali ci konia ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      @SzbikRozbujnik: nie chcesz 500+ otrzymywać..( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    •  

      @SzbikRozbujnik: brak stabilnego zatrudnienia, rozejście się z ojcem dziecka albo ogólna niechęć do dzieci :D

    •  

      @SzbikRozbujnik: można zdobyć atencję jeśli różowe włosy to za mało

    •  

      @SzbikRozbujnik
      z zalet - zabijanie dzieci. Z wad - kobieta ma wolny wybor.

    •  

      @SzbikRozbujnik: takie dziecko może dorosnąć i zabic karpia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: wykop.pl

    •  

      @SzbikRozbujnik choroba lub smierc wspolmalzonka.
      Eksmisja.
      Utrata pracy.
      Utrata domu.
      Bo tak i chuj.

    •  

      @SzbikRozbujnik: Jeśli pytasz serio, to przescrolluj sobie tag #aborcja, jak przekopiesz szambo do dotrzesz do wielu mocnych argumentów :)

    •  

      @SzbikRozbujnik Każdy powód jest dobry jeżeli ma on na celu dbanie o zdrowie fizyczne I PSYCHICZNE kobiety.

      Wkurwia mnie ze konserwy pomijają aspekt psychiczny kompletnie. No jak zagraża życiu matki to można.
      A głęboka depresja spowodowana niechcianą ciążą już nie zagraża?
      Myśli samobójcze bo nie ma spowodu na uwolnienie się od tego?
      I pierwsza rękę podnoszę i nie wstydzę się tego - gdybym, odpukać, wpadła i nie mogła usunąć to rura pod pociąg albo się czymś otruć.
      Zdrowie psychiczne zdrowej kobiety będzie dla mnie zawsze ważniejsze niż zygota.
      Ale lepiej niszczyć młodym ludziom życie, bo ja tak uważam i chuj ))¯_(ツ)_/¯

    •  

      @Koritsu nie lepiej się ruchać w zabezpieczeniu?

    •  

      @SzbikRozbujnik: Ale taki realnie-dobry? Jeśli się jest hedonistą to będzie to "komfort psychiczny" jeśli nazistą to "będzie miało Downa i będzie wadą społeczeństwa"

      Takiego realnego to nie ma. Ale zawsze jest erystyka.

    •  

      Btw. Wszyscy @Koritsu jest trollem więc nie musicie odpisywać na baita

    •  

      @Brzytwa_Ockhama
      Widzę argumentów zabrakło już tak bardzo że zyskałam miano trolla byle ze mną nie dyskutować XD

    •  

      @nerana112
      Słynny argument debila, że każdy kto chce aborcji na życzenie rucha się bez zabezpieczenia
      Spoiler, aborcja to nie jest przyjemny zabieg. Żadna kobieta nie chce go przechodzić jeśli nie musi.
      Ale antykoncepcja zawodzi. Jak ktoś nie chce dzieci tak bardzo jak ja to się podwójnie albo potrójnie zabezpiecza. Ale antykoncepcja nie daje 100% pewności

    •  

      Wolność decydowania o swoim ciele

    •  

      Pewność że nie da rady zapewnić mu dostatecznej przyszłości

    •  

      @SzbikRozbujnik: Nieprzygotowanie do wychowania dziecka. Po co teraz ma je rodzić, jak może doprowadzić do sytuacji, gdy zapewni mu lepsze warunki na rozwój i dopiero wtedy zdecyduje się na chcianą ciążę.

    •  

      @SzbikRozbujnik antykoncepcja zawiodła, a w aktualnym momencie nie mogę sobie pozwolić na posiadanie i utrzymanie dziecka więc rodzenie go na siłę to skazanie go na biedę i moją niechęć do niego od momentu jego narodzin.

    •  

      @SzbikRozbujnik: Etyka i religia powinny w trybie natychmiastowym zniknąć ze szkół.

    •  

      Wkurwia mnie ze konserwy pomijają aspekt psychiczny kompletnie. No jak zagraża życiu matki to można.
      A głęboka depresja spowodowana niechcianą ciążą już nie zagraża?
      Myśli samobójcze bo nie ma spowodu na uwolnienie się od tego?
      I pierwsza rękę podnoszę i nie wstydzę się tego - gdybym, odpukać, wpadła i nie mogła usunąć to rura pod pociąg albo się czymś otruć.


      @Koritsu: Jeśli jesteś gotowa zabić się z powodu ciąży, to doradzam udanie się do lekarza, bo to znaczy, że masz poważne problemy z psychiką skoro jesteś gotowa zabić się przez niedogodności przez 9 miesięcy (potem możesz oddać dziecko).

      P.S. Mnie wkurwia, że feministki nie biorą pod uwagę aspektów psychicznych mężczyzn. Ciąża nie zagraża ich życiu, ale obowiązek utrzymania dzieciaka sprawia, że finanse facetów są mocno uszczuplane, co też może spowodować depresję.

      Facet, w przeciwieństwie do kobiety, nie ma "wyjścia awaryjnego" które nie zniszczy jego życia (ucieczka do innego kraju jest niszczeniem życia). Skoro kobiety chcą prawa do aborcji na życzenie, to faceci powinni dostać prawo do kompletnego zrzeczenia się dziecka. 0 obowiązków i 0 praw. Bez alimentów na dziecko, bez prawa do wizyt itd.

    •  

      @Koritsu słynne wyliczenia debilek. Jeśli zabezpieczasz się 3x nie musisz się martwić o zajście. Pozatym ja nie mogę nigdy zrozumieć jednej rzeczy. Jak kobieta zajdzie, mężczyzna nie chce tego dziecka to każdy ma to w dupie. Musi płacić 18 lat i nikt nie daje jebania. Analogiczna sytuacja, kobieta nie chce dziecka, facet chce, ale nie. Wyjebane, wasze ciało, chce usuwać to usuwam? Czyli jeśli chcesz dziecko to jest wasze dziecko i razem "zaszliscie w ciążę" ale jak Ci nie pasuje to usuwasz pomimo chęci wychowania przez ojca bo to Twoje ciało i masz prawo decydować? Kurewsko to nie fair. Jeśli jest jakaś literówka to wina chińskiego telefonu i nie chce mi się edytować

    •  

      @SzbikRozbujnik:
      - mniej ludzi
      - nie mają dzieci ludzie którzy ich nie chcą i przez to nie będą dobrymi rodzicami i wychowają kolejne odpady społeczne
      - mniej ludzi

    •  

      @Wiesmin
      I mam prawo być chora, mam prawo się leczyć i nie chcieć z tego powodu dziecka.
      "Niedogodności"? Oklaski za ignorancję i sprowadzenie ciąży, 9 miesięcy rozjebanego organizmu, ciała, psychiki, nieodwracalnych zmian w organizmie które będą ze mną czy dzieciaka oddam czy nie.
      Poza tym, serio? Sprowadzać rolę kobiety do inkubatora? 9 miesięcy przeróżnych dolegliwości, które będą przypominały o tym że ta ciąża jest niechciana i gdyby nie fakt że mieszkam w katostanie to nie musiałabym przez to przechodzić bo jakaś konserwa musi mieć czyste sumienie.
      Dzięki, moje zdrowie jest dla mnie ważniejsze.

      A ja nigdzie nie napisałam nic o prawach mężczyzn i alimentach. Jest egalitarianinem i popieram pomysł aborcji także wśród mężczyzn i zrzeczenia się wszystkich praw i obowiązków JEŚLI kobieta ma pełny dostęp do legalnej aborcji. Bo wtedy jeśli zdecyduje się zatrzymać dziecko to jest to wyłącznie jej decyzja.

    •  

      @nerana112
      Nikt mi nie będzie mówił czy mam się martwić czy nie. Jedni używają stosunku przerywanego i są spokojni, a dla mnie 0,5% przy zakazie aborcji to już za dużo. Bo jeśli będę miała farta i trafię w tego totka to jestem w dupie pomimo wszystkich moich starań.

      A do mężczyzn i aborcji, pisałam międzyczasie jak dałeś komentarz. Jestem absolutnie za prawną aborcją dla mężczyzn jeśli kobieta miałaby dostęp pełny do legalnej aborcji i wciąż zdecydowała się zatrzymać dziecko. A niestety biologia zdecydowała się zbudować nas tak że nie możemy zmusić kobiety do noszenia ciąży bo facet chce je zatrzymać, to jej ciało. Dopóki nie znajdziemy jakiegoś sposobu na inkubowanie zarodka już od momentu poczęcia poza ciałem kobiety, to kobieta ma najwięcej do powiedzenia.

    •  

      @SzbikRozbujnik: napisz, zgodnie z prawdą, że nie dostrzegasz takich zalet

    •  

      @SzbikRozbujnik najlepszym argumentem jest wolność decyzyjna jednostki, każdy ma swoją moralność i narzucania innej osobie jak ma żyć to rak okrutny i działa to w obie strony

    •  

      @Koritsu zakładając sytuację, że zachodzisz ze mną w ciążę, Ty to dziecko chcesz, ja nie. Mam prawo zrzec się ojcostwa, Ty bierzesz gowniaka, a ja alimentów nie płacę?

    •  

      @nerana112
      Jeśli mam pełny, legalny dostęp do aborcji, a dalej decyduję się zatrzymać to tak, jak najbardziej powinno tak być. Zrzeczenie się wszystkich praw i obowiązków.

    •  

      @SzbikRozbujnik: po pierwsze, jeżeli nie masz argumentów na poparcie swojego stanowiska to go nie popieraj, bo się zbłaźnisz, ale nie taki temat wpisu więc podrzucam całkiem spory tekst autorstwa Quasiego, będzie w częściach

    •  

      @SzbikRozbujnik: WSTĘP

      Kilka lat temu skompletowałem zestaw argumentów podważających katolickie stanowisko w kwestii osobowego statusu ludzkiego embrionu i jego początku w momencie zapłodnienia. Argumenty te prezentowałem w różnych miejscach (głównie jako komentarze na łamach blogów Salonu24.pl) przy okazji różnych internetowych dyskusji poruszających tematykę bioetyczną - najczęściej była to kwestie aborcji, antykoncepcji i wspomaganej reprodukcji - jednak tak na dobrą sprawę nigdy od obrońców życia nie doczekałem się rzeczowej odpowiedzi, choć przedstawiałem je nawet tym najzagorzalszym z nich (z Tomaszem Terlikowskim, Pawłem Paliwodą i Wojciechem Wierzejskim włącznie).

      Zgadzam się, że tę formę ekspresji można określić jako pewnego rodzaju internetowy trolling [czyli: świadome prezentowanie pewnej grupie osób stanowiska w oczach tej grupy kontrowersyjnego, w celu sprowokowania żywych reakcji u członków tej grupy], jednak - wbrew obiegowym opiniom - trolling sam w sobie nie musi być zjawiskiem patologicznym, sprzecznym z netykietą. Wręcz przeciwnie - może być źródłem kulturalnej i rzeczowej wymiany poglądów. W każdym razie mam nadzieję, że mój trolling - motywowany czystą ciekawością, jak osoby przekonane o osobowym statusie zygoty ustosunkują się do przedstawionych przeze mnie dylematów (zwłaszcza tych z sekcji 3.2.) - nie zostanie odebrany jako ten patologiczny.

      Swoje stanowisko w kwestii statusu ludzkiego embrionu i początku życia osobowego mogę streścić następująco:

      (1) Definicja "osoby" jest arbitralna, różnie formułowana przez różne systemy ontologiczno-etyczne, a przy tym obiektywnej słuszności żadnej z definicji nie da się udowodnić.
      (2) Argumenty zwolenników osobowego statusu zygoty broniące spójności i obiektywnej słuszności ich stanowiska są nietrafne, a samo ich stanowisko - przynajmniej w tej formie, w jakiej je uzasadniają - niekompatybilne z faktami embriologicznymi.
      (3) Bardziej satysfakcjonującym dla mnie stanowiskiem jest uzależnienie przyznania statusu osobowego od posiadania pewnych cech umysłu, cech, które w toku ludzkiej ontogenezy pojawiają się na długo po zapłodnieniu - w większości nawet miesiące po narodzinach.
      (4) Doktryna katolicka i stanowisko Kościoła katolickiego nie wymaga od katolików wiary w początek życia osobowego w momencie zapłodnienia (tj. dopuszcza wiarę, że ów początek ma miejsce później) ani domagania się prawnej ochrony życia "dzieci nienarodzonych".

      Poniżej przedstawię argumenty uzasadniające to stanowisko. Dla skrócenia, tam gdzie było to możliwe, część argumentów przedstawiłem jedynie w formie streszczonej i zaopatrzonej w link do moich komentarzy z Salonu24, w których zostały one rozwinięte (te linki oznaczyłem etykietką "[S24]").

      0. PRZYCZYNY SPORU O MORALNO-PRAWNY STATUS LUDZKIEGO ZARODKA

      0.1. Osoba.

      Terminem "osoba" określa się byt, który otacza się pełną, maksymalną protekcją moralną i prawną.

      Pojęcie "osoba" to pojęcie z zakresu ontologii i etyki, więc nauki przyrodnicze na jego temat się nie wypowiadają. Nauki przyrodnicze nie mogą statusu osobowego dowieść - ani podważyć - u żadnego bytu.

      Pojęcie "osoba" jest różnie definiowane w różnych systemach filozoficznych/etycznych - a w konsekwencji wg różnych systemów filozoficznych/etycznych różne byty są uznawane za "osoby" - przy czym udowodnienie obiektywnej słuszności któregokolwiek z tych systemów jest logicznie niemożliwe. Tak więc, w tę "słuszność" można co najwyżej sobie (bezdowodowo) wierzyć, ale nie można w żaden sposób wiązać jej z naukami przyrodniczymi.

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 0.2. Możliwe stanowiska w kwestii moralno-prawnego statusu ludzkiego zarodka.

      Stanowisko, jakie człowiek może przyjąć w tej kwestii zależy głownie od jego poglądów na dwie sprawy:

      Pogląd (1): Pogląd na temat statusu osobowego ludzkiego zarodka oraz momentu ontogenezy, w którym istota ludzka nabywa ów status.

      Pogląd (2): Pogląd na temat moralno-prawnej równości różnych osób oraz na temat tego, jak owa równość zależy od pewnych cech osoby, takich jak: etap rozwoju, poziom rozwoju umysłu i świadomości, poziom zdolności do odczuwania cierpienia, pozycja w jakimś konflikcie interesów, kondycja moralna, życiowe dokonania, przynależność grupowa (rasowa, etniczna, wyznaniowa, płciowa, światopoglądowa, polityczna, klasowa etc.) itp..

      Ze względu na różnice w powyższych poglądach, w kontekście sporu o moralno-prawny status ludzkiego embrionu, stanowiska jakie przyjmują ludzie można podzielić na 4 główne kategorie:

      0.2.1. "Bezwzględni obrońcy życia poczętego."

      Pogląd (1): Ludzki zarodek jest osobą; życie osoby rozpoczyna się w momencie zapłodnienia. Ergo: Zabijanie ludzkich zygot/zarodków/płodów samo w sobie jest poważnym problemem moralno-prawnym.
      Pogląd (2): Moralno-prawna wartość osoby nie może zależeć od jej etapu rozwojowego, poziomu rozwoju umysłu i świadomości, poziomu zdolności do odczuwania cierpienia ani pozycji w konflikcie interesów matka vs. zarodek. Ergo: Zabijanie ludzkich zygot/zarodków/płodów nie może być usprawiedliwione niczym (choć ewentualnie może być dopuszczone jako niezamierzony efekt uboczny ochrony równorzędnego interesu - życia osoby).

      0.2.2. "Względni obrońcy życia poczętego."

      Pogląd (1): Ludzki zarodek jest osobą; życie osoby rozpoczyna się na wczesnym etapie rozwoju, np. w momencie zapłodnienia. Ergo: Zabijanie ludzkich zygot/zarodków/płodów samo w sobie jest poważnym problemem moralno-prawnym.
      Pogląd (2): Moralno-prawna wartość osoby może zależeć od jej etapu rozwojowego, poziomu rozwoju umysłu i świadomości, poziomu zdolności do odczuwania cierpienia oraz pozycji w konflikcie interesów matka vs. zarodek. Ergo: Zabijanie ludzkich zygot/zarodków/płodów może być usprawiedliwione troską o ważny interes osób posiadających wyższą wartość moralno-prawną, choć takie zabijanie zawsze jest moralnie trudnym wyborem "mniejszego zła" (choć zdania na temat tego, jaki konkretnie "ważny interes" może usprawiedliwiać to zabijanie są w tej grupie podzielone).

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 0.2.3. "Umiarkowani przeciwnicy obrony życia poczętego."

      Pogląd (1): Ludzki zarodek nie jest osobą; życie osoby rozpoczyna się na znacznie późniejszym niż zapłodnienie etapie ontogenezy. Mimo to, ludzka zygota/zarodek/płód - jako zawiązek ludzkiego życia osobowego - posiada pewną wartość symboliczno-sentymentalną, więc jej zabijanie samo w sobie wiąże się z jakimś, choć niezbyt poważnymi, dylematami moralno-prawnymi.
      Pogląd (2): Irrelewantny (ponieważ zygota/zarodek/płód nie jest uważany za osobę). W każdym razie, zabijanie ludzkich zygot/zarodków/płodów - choć z moralno-prawnego punktu widzenia nie jest czynem obojętnym - może być łatwo usprawiedliwione troską o jakiś interes osób; wprawdzie takie zabijanie można uznać za wybór "mniejszego zła", jednak nie jest to wybór trudny (choć zdania na temat tego, jaki konkretnie "interes" może usprawiedliwiać to zabijanie są w tej grupie podzielone).

      0.2.4. "Kategoryczni przeciwnicy obrony życia poczętego."

      Pogląd (1): Ludzki zarodek nie jest osobą; życie osoby rozpoczyna się na znacznie późniejszym niż zapłodnienie etapie ontogenezy. Ergo: Zabijanie ludzkiej zygoty/zarodka/płodu samo w sobie jest czynem moralnie (i prawnie) neutralnym, więc nie wymaga żadnego usprawiedliwienia i jest dopuszczalne z dowolnego powodu.
      Pogląd (2): Irrelewantny (ponieważ zygota/zarodek/płód nie jest uważany za osobę).

      0.3. Przyczyny sporu o moralno-prawny status ludzkiego zarodka.

      Przyczyn różnych stanowisk w tej kwestii widocznych u różnych (grup) ludzi zwykle można się dopatrywać w głęboko zakorzenionych w światopoglądzie przekonaniach/założeniach. Przekonania/założenia te mają to do siebie, że są w znacznym stopniu - a nawet całkowicie - nieudowadnialne i nieobalalne. Stąd zmiana stanowiska w kwestii moralno-prawnego statusu embrionu, która wymagałaby zmiany/usunięcia któregoś z tych przekonań/założeń, jest w toku opartej o merytoryczną argumentację dyskusji niemożliwa. Jednak w dalszej części tego tekstu będę przekonywał obrońców życia, że w ich przypadku zmiana - lub choćby złagodzenie - stanowiska w sprawie moralno-prawnego statusu ludzkiego zarodka jest możliwa bez rewidowania tych fundamentalnych przekonań/założeń.

      Niżej wyliczę i bardzo skrótowo omówię różnice w owych przekonaniach/założeniach, jakie można dostrzec między obrońcami i zwolennikami mordowania życia poczętego [dla uproszczenia przedstawię je w formie binarnej, ale w rzeczywistości - przynajmniej w przypadku niektórych z nich - stanowią one tylko bieguny na końcach kontinuum, z nieliczoną liczbą stanów pośrednich między nimi; stąd też - jak to przedstawiłem w sekcji 0.2. - spektrum stanowisk w kwestii moralno-prawnego statusu embrionu również przyjmuje formę kontinuum]:

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 0.3.1. Moralny absolutyzm/obiektywizm vs. moralny relatywizm i moralny sceptycyzm.

      Moralni absolutyści/obiektywiści wierzą, że istnieje coś takiego jak "obiektywnie prawdziwa i jedynie słuszna" moralność. W dodatku zazwyczaj zakładają, że tą jedyną, obiektywną i słuszną moralnością jest akurat ta, którą oni wyznają.

      Moralni relatywiści wierzą, że coś takiego jak "obiektywnie prawdziwa i jedynie słuszna" moralność nie istnieje, a systemy moralne, którymi posługują się ludzie są tworzone i wybierane czysto arbitralnie. Nie oznacza to jednak, że relatywiści nie wyznają żadnej moralności: przeciwnie, oni - tak samo jak obiektywiści - jak najbardziej mają swoje systemy moralne i się do nich stosują; główna różnica między obiektywizmem a relatywizmem sprowadza się do tego, że relatywiści nie wierzą w obiektywną prawdziwość/słuszność własnej (ani żadnej innej) moralności, jednak brak takiej wiary nie implikuje braku moralności.

      Moralni sceptycy twierdzą coś, co można zreferować w niniejszy sposób:

      (i) obiektywnie prawdziwa moralność nie istnieje;
      (ii) jeśli nawet obiektywnie prawdziwa moralność istnieje, to i tak nie jesteśmy w stanie jej poznać;
      (iii) jeśli nawet obiektywnie prawdziwa moralność istnieje i jesteśmy w stanie ją poznać, to i tak w żaden sposób nie możemy udowodnić ani tego, że ona istnieje, ani tego, że ją poznaliśmy.

      Wiara/niewiara w obiektywnie prawdziwą moralność zwykle wiąże się z wiarą/niewiarą w obiektywnie prawdziwą definicję osoby.

      Obrońcy życia zwykle są absolutystami/obiektywistami.

      0.3.2. Motywizm vs. efektywizm (konsekwencjalizm).

      Motywizm to podejście etyczne zakładające, że o moralnej ocenie danego czynu decyduje przede wszystkim motyw; wg niego nie można uznać czynu za moralnie słuszny, niezależnie od jego końcowego efektu, jeśli nie został podjęty z dobrą intencją.

      Efektywizm (konsekwencjalizm) to podejście etyczne zakładają, że o moralnej ocenie danego czynu decyduje wyłącznie jego efekt. Jeśli czyn został dokonany bez intencji lub nawet ze złą intencją ale przyniósł dobry efekt, to można go uznać za moralnie słuszny.

      Obrońcy życia są zwykle bardziej motywistami niż efektywistami.

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 0.3.3. Moralny absolutyzm vs. "empatocentryczny" utylitaryzm.

      Moralni absolutyści przyjmują, że istnieje coś na kształt uniwersalnego, bezwzględnego, absolutnego katalogu czynów po prostu dobrych i czynów po prostu złych i że popełnianie czynów po prostu dobrych jest dobre zawsze, bez względu na ich konsekwencje, a popełnianie czynów po prostu złych jest złe zawsze, bez względu na ich konsekwencje.

      Natomiast utylitaryzm jest systemem efektywistycznym (patrz punkt 0.3.2.), który zakłada, że "dobre" są czyny, których konsekwencją jest zwiększanie globalnej ilości szczęścia, natomiast "złe" są czyny, których konsekwencją jest zwiększanie globalnej ilości nieszczęścia i cierpienia. Stąd dla utylitarystów podmiotami moralnymi mogą być tylko istoty zdolne do odczuwania szczęścia i nieszczęścia/cierpienia.

      Katolicki absolutyzm jest ślepy na samą w sobie kwestię szczęścia/nieszczęścia/cierpienia, a przy tym odznacza się antropocentrycznym szowinizmem gatunkowym, uzależniającym moralną podmiotowość istoty od jej gatunkowej przynależności do Homo sapiens.

      0.3.4. Dualizm vs. monizm.

      W uproszczeniu: dualizm zakłada ontologiczną odrębność "materialnego" ciała od "duchowego" umysłu (np. istnienie duszy), podczas gdy wg monizmu ontologiczna natura wszystkich bytów jest jednorodna (np. dusza nie istnieje, umysł jest materialną funkcją materialnego ciała).

      Obrońcy życia zwykle są dualistami.

      0.3.5. Fundamentalizm vs. "tolerancjonizm"/liberalizm.

      Fundamentalista jest to człowiek fanatycznie owładnięty jakąś ideologią (zazwyczaj religijną) i - przynajmniej deklaratywnie - rygorystycznie stosujący jej zasady, penetrujące w praktycznie wszystkie aspekty jego życia, oraz - co jest tu najbardziej istotne - starający się narzucić owe zasady i rygoryzm w ich przestrzeganiu innym ludziom, także tym o zupełnie innym światopoglądzie, także za pomocą aparatu prawno-siłowego państwa. W światopoglądzie fundamentalisty szczególnie wiele zasad ma status "pryncypiów", przy narzucaniu których nie bierze pod uwagę żadnych ustępstw i kompromisów.

      Dla fundamentalisty sytuacja, w której obowiązujący system prawny nie odbija wiernie jego przekonań etycznych jest nie do zniesienia, podczas gdy dla "tolerancjonisty" - jest. Fundamentalista będzie za wszelka cenę dążył do ukształtowania prawa na modłę swojej moralności, a dla tolerncjonisty jego prywatna moralność nie stanowi (bezwzględnego) fundamentu do budowy systemu prawnego. Tolerancjonista ze względną łatwością godzi się na prawne kompromisy, podczas gdy dla fundamentalisty każdy kompromis jest "zgniły", bo siłą rzeczy dotyczy jego niewzruszalnych "pryncypiów" .

      Wreszcie: w myśl tolerancjonistycznych reguł generowania prawa, stanem wyjściowym jest stan, gdzie wszystko jest dozwolone, a wprowadzanie każdego zakazu wymaga odpowiednio mocnego uzasadnienia; dla fundamentalisty odwrotnie - wyjściowy jest stan, w którym zakazane jest wszystko, co niezgodne z jego moralnością i to uchylanie zakazów, a nie ich tworzenie/utrzymywanie, wymaga każdorazowego uzasadnienia.

      Obrońcy życia najczęściej są w znaczącym stopniu fundamentalistyczni, choć - jak starałem się uzasadnić w punkcie 5.7. - wcale nie muszą.

      Moralny absolutyzm/obiektywizm, motywizm, dualizm, antropocentryczny szowinizm gatunkowy i fundamentalizm są to przekonania ściśle związane z teistycznymi, katolickimi wierzeniami religijnymi. Chociaż nie wszystkie teistyczne religie - a nawet nie wszystkie odłamy chrześcijaństwa - podzielają katolickie stanowisko w kwestii osobowego i moralno-prawnego statusu ludzkiego zarodka; podobnie nie wszyscy niewierzący się jemu sprzeciwiają.

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 1. LOGICZNE ARGUMENTY NA RZECZ OSOBOWEGO STATUSU LUDZKIEGO ZARODKA

      Obrońcy życia często twierdzą, że uznanie ludzkiego zarodka za osobę - a przynajmniej przyznanie mu pełni praw należnych osobie - jest logiczną koniecznością, jeśli taki status chcemy przypisywać ludziom dorosłym. W celu uzasadnienia tego poglądu podają 4 standardowe argumenty:

      1.1. Argument z ciągłości: skoro ludzka ontogeneza jest procesem ciągłym, jedynym momentem, w którym można wskazać naturalną cezurę między 'jeszcze-nie-osobą' a 'już-osobą' jest moment zapłodnienia.
      Niestety, ten argument jest błędny (patrz część III. tego komentarza [S24]).

      1.2. Argument z tożsamości: mamy osobę dorosłą i oczywistym jest dla nas, że kilkanaście lat temu ta sama osoba była dzieckiem; jeszcze kilka lat wcześniej to samo dziecko było noworodkiem; kilka godzin wcześniej ten sam noworodek był (prenatalnym) płodem; kilka miesięcy wcześniej ten sam płód był zarodkiem, a kilka tygodni wcześniej ten sam zarodek był zygotą; ergo: skoro to cały czas ten sam byt, to logiczne jest, że przez całe swoje istnienie powinien mieć to samo prawo do życia.
      Niestety, ten argument jest błędny [S24].

      1.3. Argument z potencjalności: jeśli nawet ludzki zarodek/płód nie jest jeszcze osoba, to z całą pewnością jest potencjalnie osobą - jeśli mu się nie będzie aktywnie przeszkadzać, prędzej czy później prawdziwą osobą się stanie; ergo: życie zarodka/płodu powinno być tak samo chronione jak życie pełnoprawnej osoby.
      Niestety, ten argument jest błędny [S24].

      1.4. Argument z 'Pierwszego Prawa Łowieckiego': "jeśli nie masz 100% pewności, że celem nie jest człowiek - nie strzelaj!"; skoro nie możemy mieć 100% pewności, że ludzki zarodek/płód nie jest osobą, to powinniśmy działać asekuracyjnie - in dubio pro reo - i powstrzymywać się od (przyzwalania na) jego zabijanie.
      Niestety, ten argument jest błędny [S24].

      2. "ŻYCIE", "CZŁOWIEK", "OSOBNIK" I "OSOBA" CZYLI PROBLEM EKWIWOKACJI

      Obrońcy życia często terminu "człowiek" używają w 4 różnych znaczeniach:

      - przynależności gatunkowej do Homo sapiens;
      - życia obiektu należącego do gatunku H.sapiens;
      - (życia) osobnika gatunku H.sapiens;
      - (życia) osoby (należącej do gatunku H.sapiens).

      Takie używanie pojęcia "człowiek" jest mylące, ponieważ te 4 znaczenia wcale nie muszą się pokrywać. Poza tym pojęcia takie jak "życie", "H.sapiens" i "osobnik" są przedmiotem zainteresowania nauk przyrodniczych, podczas gdy pojęcie "osoba" - nie jest.

      I tak, aby jakiś byt charakteryzował się przynależnością do H.sapiens nie musi być ani osobą, ani osobnikiem, ani nawet żywy. Także nie każdy osobnik H.sapiens musi być osobą i nie każda osoba (H.sapiens) musi być osobnikiem (H.sapiens). Niektórzy uważają nawet, że aby być osobą nie trzeba być ani H.sapiens, ani nawet istotą żywą (w sensie biologicznym).

      Ponadto warto zauważyć, że o "życiu" można mówić w kilku różnych znaczeniach (tj. twór biologiczny może być traktowany jako żywy na kilku poziomach, np.: na poziomie komórkowym, na poziomie organizmalnym a nawet na poziomie nad-organizmalnym), a pojęcie "gatunek" i "osobnik" są umowne/arbitralne i nie są wcale precyzyjnie i jasno zdefiniowane.

      Więcej na ten temat patrz: tu [S24] i tu [S24].

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 3. KOMPATYBILNOŚĆ KONCEPCJI "POCZĄTKU W MOMENCIE ZAPŁODNIENIA" Z FAKTAMI EMBRIOLOGICZNYMI

      Obrońcy życia zwykli twierdzić, że o człowieczeństwie (tj. statusie osobowym) ludzkiej zygoty (i zarodka) przesądza jej (i) przynależność gatunkowa do H.sapiens, (ii) kompletny i unikalny ludzki genom oraz (iii) potencjał rozwojowy (zdolność do rozwinięcia się z dorosłego człowieka o pewnym statusie osobowym).

      Niestety, z takim podejściem wiążą się pewne komplikacje:

      3.1. Wyjątkowość zygoty

      3.1.1. Nie ma czegoś takiego jak "moment zapłodnienia". Zapłodnienie to długi - u człowieka trwający kilkanaście godzin - wieloetapowy proces. U ssaków/ludzi nie ma nawet typowej zygoty, jako że jajo kończy mejozę dopiero po wniknięciu plemnika, przedjądrza plemnika i jaja nie ulegają fuzji/kariogamii, a ojcowski i matczyny genom są pakowane do wspólnego jądra dopiero po pierwszym podziale zarodka. Poza tym pierwszymi etapami rozwoju zarodka nie kieruje jego genom - który "włącza" się dopiero po kilku podziałach - lecz zgromadzone w cytoplazmie jaja matczyne morfogeny (białka i RNA). [1]

      Co więcej, w trakcie zapłodnienia mogą zachodzić różne komplikacje, jak np. równoczesne zapłodnienie ciałka kierunkowego, partenogeneza, polispermia, fuzja zygoty/blastomeru z ciałkiem kierunkowym, zapłodnienie jaja przez diploidalny plemnik itp., których rezultatem może być poronny zarodek lub późniejsze przynajmniej częściowe unormowania się genetycznego składu zarodka w czasie rozwoju umożliwiające jego przeżycie. [2]

      3.1.2. Zygota wcale nie musi rozwinąć się w dorosłego człowieka i - z racji chorób genetycznych, aberracji chromosomowych czy różnych defektów rozwojowych - nie musi mieć "potencjału rozwojowego".

      - Część - ok. 30% (a może i więcej) - wszystkich poczętych zarodków ulega spontanicznemu poronieniu. [3]
      - Zygota może rozwinąć się nie w zarodek lecz w nowotwór, np. w kosmówczaka. [4]
      - Część obciążonych genetycznie/chromosomowo/rozwojowo zarodków - choćby takie z anencefalią - nie ma "potencjału rozwojowego" bo jest skazana na śmierć na etapie płodowym, niemowlęcym czy wczesnodziecięcym.
      - Możliwe jest także uzyskanie - w wyniku pewnej techniki klonowania somatycznego, tzw. Altered Nuclear Transfer - zygoty z odwracalnym (tj. pozwalającym na przywrócenie normalnego, żywotnego genotypu) defektem genetycznym uniemożliwiającym sfinalizowanie rozwoju embrionalnego. [5]

      3.1.3. Ludzka ontogeneza może wystartować z innych niż zygota obiektów, więc zapłodnienie i zygota nie jest warunkiem koniecznym do powstania człowieka. Przykładem takich alternatywnych metod startu ontogenezy jest:

      - Partenogeneza (choć partenogenetyczne zarodki najczęściej są ronione). [5, 6, 16]
      - Klonowanie przez transfer jądra komórki somatycznej. [7]
      - Cybryda (ludzkie jądro komórki somatycznej + enukleowany oocyt innego ssaka, np. krowy). [8]
      - Montowanie - teoretycznie nieskończenie wielu - bliźniaczych zarodków z hodowli embrionalnych komórek macierzystych (tzw. Embryonic Stem Cells). [9] Taki zarodek (przynajmniej chimeryczny) da się zmontować także z komórek macierzystych pochodzących z teratomy/teratokarcynomy. [10]
      - Teoretyczna fizyko-chemiczna synteza ludzkiego zarodka - a może i dorosłego osobnika - de novo (teoretycznie - biorąc pod uwagę możliwości sztucznej syntezy pierwiastków, "nanotechnologię", "inżynierię kwantową" itp. - takiej syntezy można dokonać z dowolnej materio-energii).

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: KOMPLIKACJE:

      Czy w świetle definicji "osoby" lansowanej przez obrońców życia za osobę należałoby uznać np.:

      - skazaną na poronienie/przedwczesną śmierć zygotę/zarodek obarczoną wadami genetycznymi/chromosomalnymi/rozwojowymi?
      - zapłodnione ciałko kierunkowe (prawie na pewno niezdolne do dalszego rozwoju z powodu zbyt małej ilości cytoplazmy), jajo zapłodnione przez więcej niż 1 plemnik, zygota triploidalna itp.?
      - powstałego z zygoty kosmówczaka i inne neoplazje?
      - płód/noworodka z anencefalią?
      - zygota/zarodek uzyskana w wyniku ANT?
      - jajo (zdolne do rozwoju partenogenetycznego)?
      - zarodek partenogenetyczny (najczęściej poronny)?
      - partenogenetyczne teratomy/teratokarcynomy?
      - jądro komórki somatycznej (z którego można sklonować człowieka)?
      - ludzko-krowią cybrydę?
      - hodowlę embrionalnych komórek macierzystych?

      3.2. Rozszczepienia i fuzje zarodków.

      3.2.1. Ludzki zarodek może ulec rozszczepieniu tworząc 2 lub więcej bliźniaczych zarodków potomnych (tzw. twinning). W zależności od momentu rozszczepienia, całkowite fizyczne odseparowanie bliźniąt - ewentualnie zespolonych strukturami pozazarodkowymi - może nastąpić dopiero przy porodzie. [11, 12]

      Bruzdkujący zarodek można też rozszczepić sztucznie, np. poprzez biopsję - czasem potencjalnie zdolnego do rozwinięcia się w bliźniaka - blastomeru (praktyka rutynowo stosowna w ramach genetycznej diagnostyki przedimplantacyjnej). [5]

      Procedurą analogiczną do twinningu, ale przeprowadzoną na dorosłym człowieku, jest klonowanie metodą transferu jądra komórki somatycznej. [7]

      3.2.2. Rozszczepiony zarodek może powtórnie zlać się w jeden embrion. Procedurę rozszczepiania/biopsji i fuzji można powtarzać wielokrotnie.

      Wspomniana wcześniej hodowla embrionalnych komórek macierzystych można traktować jako takie rojowisko rozszczepianych i fuzjowanych potencjalnych bliźniaczych zarodków.

      3.2.3. Fuzji mogą podlegać także różne genetycznie zarodki w konskewnecji tworząc zarodek będący mieszaniną różnych, pochodzących z różnych zygot klonów komórek - tzw. chimerę. [2, 11-15]

      Żywotna chimera może powstać także z fuzji normalnego zarodka postzapłodnieniowego z zarodkiem partneogenetycznym. [14, 16] Jeśli zarodek zostanie trwale skolonizowany przez komórki matki lub nie-identycznego bliźniaka - albo gdy organizm matki zostanie skolonizowany przez komórki zarodka - mówimy wówczas o mikrochimerze. [15, 17]

      Jeśli natomiast nowy klon komórek powstanie w obrębie zarodka w wyniku mutacji lub mitotycznej rekombinacji - mówimy o mozaice. [13, 18]

      Procedurą analogiczną do zarodkowej (mikro)chimeryzacji, ale przeprowadzonej u dorosłego człowieka, jest transplantacja organów/tkanek/komórek.

      3.2.4. Chimera może powstać w wyniku zapłodnienia partenogenetycznie aktywowanego jaja lub wtedy, gdy oba blastomery dwukomórkowego zarodka partenogenetycznego zostaną zapłodnione przez różne plemniki, albo gdy oba blastomery zarodka dwukomórkowego powstałego w wyniku polispermii utracą jądra pochodzące z różnych plemników.

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: Czasem powstała tak chimera ulega twinningowi, dając dwa - chimeryczne lub nie - różne genetycznie zarodki (możliwe, że w ten sposób - a nie jak kiedyś myślano, w konsekwencji podwójnej owulacji - powstają przynajmniej niektóre bliźnięta "dwujajowe" [20]). [14, 16, 19]

      http://img510.imageshack.us/img510/3470/duszars4.jpg

      KOMPLIKACJE:

      Obrończy życia przekonani o początku życia osobowego w momencie zapłodnienia w konfrontacji z problemem rozszczepiania&fuzjowania zarodków mają 6 wyjść:

      (1) Przyjąć, że rozszczepiany zarodek (A) umiera dając życia dwóm zarodkom potomnym (B i C); oraz przyjąć, że dwa fuzjujące zarodki (X i Y) umierają, dając życie chimerze (Z).

      Ale:

      - Co jeśli po rozszczepieniu A fuzji ulegną zarodki B i C? Zarodek A jest "wskrzeszany" czy powstaje nowy zarodek D? Diagnostyczna biopsja blastomeru jest podwójnym zabójstwem (najpierw rozszczepianego A a później niszczonego na potrzeby diagnozy blastomeru B)? Co jeśli procedurę rozszczepiania i fuzjowania (na A) powtórzymy wielokrotnie?

      - Co, jeśli z ciała dorosłego człowieka A pobierzemy komórkę somatyczną i sklonujemy ją w nowego człowieka? Czy - analogicznie - mamy rozumieć, że człowiek A zmarł automatycznie dając życie nowemu człowiekowi B i klonalnemu zarodkowi C?

      - Czy mikrochimeryczny transfer komórek z zarodka X do zarodka Y mamy interpretować jako twinning X zabijający X i generujący X1 i transferowany do Y klon komórek X2, który następnie zabija Y przekształcając go w mikrochimerę Z? A gdy donorem komórek (X) jest matka, a przekształcanym w mikrochimerę (Z) akceptorem (Y) zarodek? A gdy donorem komórek (X) jest zarodek, a przekształcanym w mikrochimerę (Z) akceptorem (Y) matka? A gdy donorem komórek (X) - w postaci transplantowanego organu - jest dorosły człowiek, a przekształcanym w mikrochimerę (Z) akceptorem (Y) inny dorosły człowiek?

      - Co, jeśli chimera powstała w wyniku zapłodnienia dwukomórkowego zarodka partenogenetycznego? Zapłodnienie zabiło - jako osobę - ten zarodek? A co jeśli chimera powstała w wyniku zróżnicowanej utraty genomów z zarodka powstałego w wyniku polispermii? Polispermijny zarodek umarł jako osoba? Czy mozaicyzm - taki jak choćby powstanie nowotworu - również zabija osobę?

      (2) Przyjąć, że w rozszczepianym zarodku przed rozszczepieniem znajdowały się "dwa życia osobowe": B i C, które - bez uśmiercania kogokolwiek - zyskały indywidualność w momencie twinningu; oraz, że życie chimery Z przed - nie zabijającą nikogo - fuzją zarodków było rozproszone na dwa zarodki na raz (jedno życie, jedna osoba, w dwóch ciałach)?

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: Ale:

      - Jak poznać przed zajściem rozszczepienia lub fuzji ile żyć/osób jest w danym ciele (przed twinningiem są 2 w jednym ciele, przed fuzją jest 1/2 w jednym ciele)?

      - Skąd mam wiedzieć ile żyć/osób jest teraz w "moim" (naszym?) ciele? Jeśli w przyszłości ktoś mnie sklonuje, to się okaże, że teraz są 2, a jeśli w przyszłości otrzymam przeszczep to się okaże, że teraz jest tylko 1/2? Ale jak mam się tego dowiedzieć zanim do ewentualnego klonowania/przeszczepu dojdzie?

      (3) Przyjąć, że w wyniku rozszczepienia zarodka A, A zaczął żyć jako jedna osoba w dwóch ciałach (a wiec np. "bracia" Kaczyńscy to tak naprawdę jedna osoba w dwóch ciałach); oraz, że w wyniku fuzji zarodków X i Y, oba te zarodki kontynuują życie w jednym ciele (X+Y).

      Ale:

      - Czy w związku z tym zabicie jednego z (dorosłych już) bliźniaków - np. jednego z braci Kaczyńskich - nie byłoby morderstwem?

      - Tego, że jest się (mikro)chimerą często bez specjalistycznych badań nie widać, więc wielu z nas może być w rzeczywistości ciałami zamieszkiwanymi przez 2 (lub więcej) osoby nawet o tym nie wiedząc, czy tak? Podobnie niektórzy z nas mogą nie wiedzieć, że mają gdzieś bliźniacze rodzeństwo - czyli, że żyją w 2 (lub więcej) ciałach na raz, czy tak?

      - Jeśli "zabijemy" człowieka, a następnie przeszczepimy jakiś jego jeszcze żywy organ innemu człowiekowi - zmieniając go w (mikro)chimerę - to w rzeczywistości nikogo nie zabiliśmy, lecz spowodowaliśmy, że 2 osoby zamieszkały w jednym ciele?

      (4) Przyjąć, że w czasie rozszczepiania zarodka A jeden z potomnych zarodków kontynuuje życie jako A (do żadnego zgonu nie doszło), a drugi zyskuje nowe życie jako B; oraz, że w czasie chimeryzacji zarodka X i Y jeden z zarodków - np. X - umiera, a drugi (tu Y) kontynuuje życie jako powstała chimera.

      Ale:

      - Jak poznać, który z bliźniaczych zarodków jest "stary" (A), a który "nowy" (B); oraz jak poznać, który z chimeryzujących zarodków (X czy Y) umarł, a który przeżył?

      - Czy gdy po rozszczepieniu zarodka A potomne zarodki A i B ponownie sfuzjujemy, to czy któryś z nich umrze? Który (A czy B)? A jeśli powstały zarodek ponownie rozszczepimy, to czy zmarła osoba (A albo B) zostanie wskrzeszona czy powstanie jakaś nowa (C)?

      - Czy gdy powstałą z X i Y chimerę z powrotem rozdzielimy na 2 oddzielne, jednorodne genetycznie zarodki, to czy jedna ze zmarłych przy chimeryzacji osób (X albo Y) zostanie wskrzeszona, czy jeden z odtworzonych zarodków zyska nową tożsamość (Z)?

      - Jak ta sytuacja wygląda w przypadku klonowania, mikrochimeryzmu i transplantacji u dorosłych ludzi?

      (5) Przyjąć, że z dwóch zarodków powstałych w wyniku rozszczepienia zarodka A tylko jeden jest osobą - zachowującą tożsamość A - podczas gdy drugi osobą nie jest i nie będzie, jest "pusty" (np. tylko jeden z braci Kaczyńskich jest osobą, a drugi to tylko bezosobowe ciało, którego życie nie ma żadnej wartości); oraz, że z 2 chimeryzujących zarodków tylko 1 jest osobą (X) - kontynuującą życie jako chimera - podczas gdy drugi osobą nie jest i nigdy nie był, jest "pusty".

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: Ale:

      - Jak rozpoznać, który z pary (dorosłych) bliźniąt jest "pusty" i wolno go bezkarnie zabić? Jeśli sklonujemy dorosłego człowieka, to który będzie "pusty" - ten "stary", sklonowany, czy ten "nowy", klon?

      - Jak sytuacja wygląda w przypadku mikrochimeryzmu i transplantacji u ludzi dorosłych? Oddanie organu/komórek to odpowiednik twinningu - jak poznać, czy życie osobowe przetrwało w dawcy czy w komórkach/organie? Przyjęcie komórek/organu to odpowiednik chimeryzacji - jak poznać, czyje życie osobowe przetrwało transplantację/mikrochimeryzację: dawcy czy biorcy?

      (6) Przyjąć, że w przypadku rozszczepiania zarodka życie osobowe nie rozpoczęło się w momencie zapłodnienia - a więc zygota i wczesny zarodek były "puste" - lecz dopiero podczas twinningu i to od razu 2 życia B i C; oraz, że w przypadku chimeryzacji życia osobowe nie rozpoczęło się w momencie zapłodnienia - a więc chimeryzujące zarodki były "puste" - lecz dopiero w momencie powstania chimery i to od razu pojedyncze życie Z.

      Ale:

      - Co w przypadku, gdy bliźniacze zarodki B i C ponownie połączymy w jeden embrion (i pozwolimy u się rozwinąć do dorosłości)?

      - Co w przypadku, gdy chimeryczny zarodek Z ponownie rozszczepimy odtwarzając pierwotne, jednorodne genetycznie zarodki (i pozwolimy im się rozwijać do dorosłości)?

      - Jak wygląda sytuacja w przypadku klonowania, mikrochimeryzcji i transplantacji u dorosłych ludzi? Jeśli mnie dzisiaj sklonują - albo, gdy oddam nerkę do przeszczepu - to znaczy, że do dzisiejszego dnia nie byłem osobą, lecz "pustym" ciałem, które można było bezkarnie zabić? To samo, jeśli dziś otrzymam przeszczep?

      Wydaje mi się, że więcej niż tych 6 opcji obrońcy życia nie mają. W związku z tym, którą wybierają? I na jakiej podstawie? I jak sobie radzą z przedstawionymi do każdej z nich "ale"?

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 3.3. Zroślaki.

      3.3.1. Gdy proces twinningu nastąpi na stosunkowo późnym etapie rozwoju, to zdarza się, że nie zostanie dokończony (lub gdy po dokończonym twinningu stosunkowo rozwinięte zarodki ponownie się połączą) i w jego wyniku powstają (~symetryczne) zroślaki (bliźnięta syjamskie). [21]

      3.3.2. Zdarza się, że zroślaki nie rozwijają się symetrycznie, lecz jeden z nich hamuje swój rozwój i degeneruje do postaci zawiązka organów. W taki sposób powstają bliźnięta pasożytnicze, w tym między innymi całkowicie ukryte w jamach ciała tzw. fetus in fetu. [22]

      Wydaje się, że przynajmniej część przypadków fetus in fetu nie jest wynikiem asymetrycznego rozwoju bliźniąt syjamskich, lecz - pojawiającymi się zarówno u kobiet jak i mężczyzn - zaawansowanymi rozwojowo (czasem znacznie - wykształcającymi szkielet, kończyny, wiele organów i pokaźne rozmiary) teratomami/teratokarcynomami, czyli nowotworami powstającymi w wyniku partenogenetycznego rozwoju komórek linii płciowej (stacjonującymi w gonadach lub zagubionymi w jamach ciała). [10, 23]

      KOMPLIKACJE:

      Z punktu widzenia koncepcji obrońców życia - zakładającej, że osobowe życie człowieka zaczyna się w momencie zapłodnienia, a o tożsamości osobowej przesądza tylko przynależność gatunkowa do H.sapiens, kompletny i unikalny ludzki genom oraz potencjał rozwojowy - można przyjąć, że zroślaki nie są parą połączonych osób, lecz jedną osobą ze zduplikowanymi narządami, w tym: ze zduplikowanym mózgiem. Coś analogicznego jak to, to, to i to. Rozumiem, że obrońcy życia nie mają nic przeciwko kosmetycznym zabiegom mającym na celu usunięcie - i wyrzucenie, jako odpadu medycznego - nadmiarowych narządów, stąd nie mieliby też nic przeciwko usunięciu i wyrzuceniu bliźniętom syjamskim nadmiarowego mózgu (choćby ów mózg był siedliskiem unikalnej osobowości, miał własne życie prywatne, uczuciowe, pracę, znajomych, zainteresowania etc.). Czy tak?

      A jeśli mają coś przeciw, to na jakiej podstawie? Jak ów sprzeciw wywodzą z ze swojej odzapłodnieniowej definicji osoby? I czy analogiczny sprzeciw okazywaliby wobec usuwania bliźniąt pasożytniczych i ich - w najlepszym razie - zdegenerowanych/nierozwiniętych mózgów?

      4. NEURO-PSYCHOLOGICZNY ROZWÓJ PŁODU

      4.1. Ludzki płód najprawdopodobniej przez cały okres ciąży nie jest w stanie odczuwać bólu:

      - Konieczne - jak się wydaje - do percepcje bólu połączenia nerwowe miedzy wzgórzem a kora mózgową prawdopodobnie tworzą się ok. 25 tygodnia od zapłodnienia. [24, 25]

      - Obecność samego połączenia nie jest gwarancja tego, ze kora jest w stanie obrabiać napływające ze wzgórza bodźce. Aktywność EEG, która być może wskazuje na to, że taka obróbka jest możliwa - tzw. "wakefulness" oraz "Somatosensory Evoked Potentials" - wykrywa się u wcześniaków nie młodszych niż 29-30 tygodni od zapłodnienia. [24]

      - Gdyby nawet płód był neuroanatomicznie przystosowany do percepcji bólu, to prawdopodobnie i tak nie może go odczuwać aż do porodu, gdyż hormonalna aktywność łożyska oraz płodowego mózgu przez cały okres ciąży prawdopodobnie utrzymuje go w stanie swoistego letargu i nie ma żadnej możliwości (poza farmakologicznym zablokowaniem działania owych usypiających czynników - adenozyny i pregnanolonu) aby go z tego letargu wybudzić. [26]

      - Wreszcie, najwyraźniej zdolność percepcji bólu (a świadoma percepcja bólu to nie to samo co automatyczne/wegetatywne reagowanie na drażniące bodźce - "nociception") wymaga odpowiedniego rozwoju psycho-emocjonalnego oraz pewnego wyuczenia. W związku z tym możliwe, że uświadomiony ból zaczynają odczuwać dopiero kilkomiesięczne niemowlęta. [25, 27]

      4.2. Cechy umysłu, jakie przypisuje się osobom - w tym: (samo)świadomość, pamięć (i jej unikalne zasoby), motywacja (i warunkujące ją emocje), autonomia, racjonalność, zdolność do przewidywania/planowania/symulowania itp. - w toku ludzkiej ontogenezy pojawiają się powoli i stopniowo. W każdym razie, płód z pewnością ich nie posiada. Nie posiadają ich też noworodki i wczesne niemowlęta - one zaczynają się wykształcać dopiero kilka-kilkadziesiąt miesięcy po narodzinach. [25, 27]

      Więcej na ten temat patrz: tu [S24].

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 5. KATOLICKIE STANOWISKO W KWESTII POCZĄTKU LUDZKIEGO ŻYCIA OSOBOWEGO

      5.1. Biblia nie przesądza o momencie w którym zaczyna się życie osobowe. Za to daje sugestię - w [Ex 21: 22-25] - że życie płodu jest znacznie mniej warte niż życie dorosłego człowieka.

      5.2. W historii Kościoła katolickiego stanowisko w kwestii początku życia osobowego i moralnego statusu aborcji zmieniało się znacznie i wielokrotnie. Obecne stanowisko jest stosunkowo młode - datuje się na rok 1869.

      5.3. Obecne oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego nie przesądza o momencie, w którym zaczyna się ludzkie życie osobowe. Wprawdzie Kościół stanowczo potępia aborcję - i to w każdym przypadku, nawet wtedy, gdy zagrożone jest życie matki - ale nie z powodu pewności, że ludzki zarodek/płód jest osobą, lecz za sprawą asekuracyjnego "Pierwszego Prawa Łowieckiego" (patrz punkt 1.4.) oraz "argumentu z potencjalności" (patrz punkt 1.3.).

      5.4. Wprawdzie większość katolików skłania się ku koncepcji początku w momencie zapłodnienia, jednak część katolickich teologów odrzuca tę opcję i opowiada się za konkurencyjną koncepcją "animacji opóźnionej", przesuwającą początek życia osobowego na moment gastrulacji (~2 tyg. od zapłodnienia).

      5.5. Stanowisko Kościoła w kwestii początku życia osobowego, statusu ludzkiego zarodka i aborcji zawsze starało się jakoś odbijać współczesne mu wyobrażenia na temat biologii rozwoju człowieka. Problem z dzisiejszym stanowiskiem polega na tym, że odbija ono wyobrażenia na temat biologii rozwoju zdezaktualizowane dobrych kilkadziesiąt lat temu. Co starałem się pokazać w punkcie 2., 3. i 4..

      5.6. Przy założeniu, że ludzki zarodek jest osobą, stanowisko Kościoła wobec aborcji można uznać za niekonsekwentne, niespójne z jego stanowiskiem przyzwalającym wobec zabijania w obronie koniecznej oraz wobec zabijania w ramach wojen "sprawiedliwych".

      5.7. Nie ma powodu aby katolik (zwłaszcza polityk-prawodawca) osobiście sprzeciwiający się mordowaniu dzieci nienarodzonych - i sam nigdy tego czynu nie popełniający - zmuszał innych obywateli, w tym także niewierzących, siłą państwowego aparatu prawno-represyjnego do stosowania się do jego egzotycznych przekonań moralno-religijnych. Tym bardziej, że w kwestii prawna (anty)aborcyjnego mamy ewidentną asymetrię: zakaz aborcji jest bardziej dolegliwy dla jej zwolenników niż legalizacja aborcji dla jej przeciwników.

      Więcej patrz: tu [S24].

      6. POPULARNE TWIERDZENIA OBROŃCÓW ŻYCIA

      [sekcja niedokończona]

      6.1. "Postkoitalne pigułki antykoncepcyjne to środki wczesnoporonne."

      Wbrew temu co zwykli twierdzić obrońcy życia,levongestrel - który jest obecnie głównym składnikiem pigułek postkoitalnych stosowanych na świecie, poza Chinami (gdzie w tym charakterze powszechnie używa się także mifepriston) - nie jest środkiem "wczesnoporonnym": nie zaburza rozwoju zarodka ani nie zapobiega implantacji. Jest to środek działający przez hamowanie/opóźnianie dojrzewania pęcherzyka jajnikowego i owulacji oraz być może przez utrudnianie transportu i dojrzewania plemników w drogach rodnych kobiety, więc gdy już dojdzie do zapłodnienia, jest zupełnie nieskuteczny. [28]

    •  

      @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca: 6.2. "Negatywnym skutkiem aborcji często jest tzw. 'Syndrom Postaborcyjny'."

      "Syndrom Postaborcyjny" to najprawdopodobniej tylko propagandowy mit. WHO (na swej liści chorób ICD) ani APA (na swej liście chorób DSM) nie uwzględniają takiej jednostki chorobowej, a dostępna literatura medyczna wskazuje, że nie ma mocnych dowodów wiążących przyczynowo samą aborcję z późniejszymi powikłaniami psychicznymi. [29]

    •  

      @SzbikRozbujnik bierze na 10 dzieci 5000 i nie chce brzydkiej końcówki

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @SzbikRozbujnik: bieda, spierdolenie umysłowe, a i najważniesze. Jednego polaka mniej!

    •  

      @Koritsu to uczciwe, nie mam się do czego przyjebać

      +: Koritsu

Gorące dyskusje ostatnie 12h