•  

    Niesamowity człowiek z naprawdę smutną historią w jego życiu i z niezwykle dobrym sercem. Historia jego życia jest niesamowita...Uwielbiam go. Tak w skrócie:

    Nie ma żony, bo po śmierci ukochanej w tragicznym wypadku w 2001 roku obiecał sobie, że do końca życia będzie sam.
    Ciągłe przeprowadzki, a co za tym idzie brak stabilności, odcisnęły piętno na jego dorosłym życiu. Keanu Reeves cierpi na dysleksję i miał ogromne problemy, by przystosować się do życia w szkole. Choć nie uczył się najgorzej, nie dogadywał się zarówno z nauczycielami, jak i rówieśnikami. Ostatecznie w wieku 17 lat przerwał edukację. Dorabiał m.in. na szlifowaniu łyżew i lepieniu ciasta na pizze.

    Gdy nie pracował, Keanu Reeves często zapuszczał się do wytwórni filmowych i telewizyjnych. W tym czasie Keeanu miał już na koncie pierwsze aktorskie próby, głównie w spektaklach teatralnych. To właśnie w jednej z wytwórni dostrzegł go kanadyjski reżyser, który dał mu niewielką rolę w popularnym serialu. Wtedy, w wieku 20 lat kariera Keanu Reevesa ruszyła na dobre. Oprócz kanadyjskich produkcji telewizyjnych, młody aktor zaczął zdobywać szlify przed obiektywem kamery również w reklamach, m.in. w reklamie coca-coli.

    Pierwsza trauma spadła na Keanu Reevesa w 1993 roku. Wówczas to jego bliski przyjaciel, wschodząca gwiazda Hollywood, nazywany Jamesem Deanem nowej ery River Phoenix, przedawkował narkotyki w klubie The Viper Room, należącym do Johnny'ego Deppa. Miał zaledwie 23 lata. Dla Keanu Reevesa był to ogromny wstrząs: dwa lata wcześniej uznanie krytyków zdobył film, w którym obaj aktorzy zagrali główne role, „Moje własne Idaho”. Po tym zdarzeniu aktor nie mógł dojść do siebie i musiał być pod stałą opieką psychoterapeutów.

    Sześć lat później, w 1999 roku, na świat miała przyjść jego córeczka Ava Archer Reeves. Niestety, w ósmym miesiącu ciąży partnerka i największa miłość Keanu Reevesa, Jennifer Syme, z którą spotykał się od ponad roku, urodziła martwe dziecko. Dla obojga był to tak ogromny wstrząs i trauma, że krótko potem rozstali się.

    Drugiego kwietnia 2001 roku Jennifer Syme zginęła w wypadku samochodowym. Dzień wcześniej wieczorem pojawiła się na imprezie zorganizowanej w domu Marilyna Mansona. Mimo że bezpiecznie odwieziono ją do domu, tuż przed świtem, postanowiła wrócić na przyjęcie. Niestety, wjechała swoim nowym Jeepem w kolumnę samochodów zaparkowanych przy Cahuenga Boulevard w Los Angeles. Na skutek siły uderzenia jej ciało zostało częściowo wyrzucone na zewnątrz - nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa, co wykazało śledztwo. Co więcej, w samochodzie znaleziono m.in. silne leki wydawane na receptę (jej matka zeznała policjantom, że córka cierpiała na depresję). Jennifer Syme zmarła na miejscu. Została pochowana obok córki w Westwood Village Memorial Park Cemetery w Los Angeles. Miała zaledwie 28 lat.

    Mimo tak wielu życiowych tragedii, które przeżył, aktor nadal wierzy w to, że człowiek może i musi się rozwijać. „Nieważne, co ci się przytrafi w życiu, jesteś w stanie to pokonać! Życie jest warte przeżycia”, przekonuje z mocą.

    "Większość ludzi zna mnie, ale nie zna mojej historii. Kiedy byłem trzylatkiem, patrzyłem, jak odchodzi mój tata. Chodziłem do czterech różnych szkół i zmagałem się z dysleksją, co powodowało, że nauka sprawiała mi więcej trudności, niż większości uczniów. W końcu opuściłem szkołę i nie zdobyłem dyplomu. W wieku 23 lat w wyniku przedawkowania narkotyków zmarł mój najlepszy przyjaciel, River Phoenix. W 1998 r. poznałem Jennifer Syme. Zakochaliśmy się w sobie i w 1999 r. Jennifer zaszła w ciążę, to była córka. Niestety, po ośmiu miesiącach nasze dziecko urodziło się martwe. Byliśmy załamani jej śmiercią i zakończyliśmy nasz związek. 18 miesięcy później Jennifer zginęła w wypadku samochodowym. Od tego czasu unikam poważnych związków i posiadania dzieci. Moja młodsza siostra miała białaczkę. Dziś jest wyleczona. 70 procent moich zysków z "Matrixa" przeznaczyłem na szpitale, w których leczono tę chorobę. Jestem jedną z niewielu gwiazd Hollywood, która nie posiada ogromnej willi. Nie chodzę z ochroniarzami i nie noszę modnych ubrań. Mimo że jestem wart 100 milionów dolarów, wciąż korzystam z metra i kocham to!" – czytamy.

    #ciekawostki #keanureeves #truestory #coolstory

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      @medykydem: W latach 2005-2008 mieszkaliśmy przez chwilę z rodzicami w Stanach, z tego rok (ostatni) w Nowym Jorku u mojej cioci. Ciocia miała 3-letnią córkę (moją kuzynkę) i tak się jakoś złożyło, że często się nią zajmowałem. Miała to być niby szkoła języka dla mnie (dzieciak oczywiście mówił po angielsku), tak naprawdę oczywiście znaleźli sobie darmową nianię.

      Pewnego razu dostałem zadanie zabrania kuzynki do fryzjera. No to siedzę w poczekalni (salon nie jakiś mega biedny, ciocia miała kasę, ale też nie jakaś ultra wysoka półka) i nagle do tej samej poczekalni wchodzi Keanu Reeves :D Przed wyjazdem do USA myślałem, że będę codziennie trafiał na kogoś sławnego, a to była pierwsza taka sytuacja po prawie 3 latach tam spędzonych. Cholernie się zestresowałem, oczywiście instynktownie najchętniej bym do niego od razu podbił i zaczął sobie robić z nim zdjęcia i tak dalej, ale scykałem / nie chciałem być nachalny, więc po prostu na niego nerwowo zerkałem co 2 sekundy, a on po prostu siedział i czytał jakieś pisemko. Po jakimś czasie moja kuzynka zaczęła płakać - próbowałem ją za wszelką cenę uspokoić, żeby nie zrobiła mi siary przy Keanu, ale ta ryczała i ryczała.

      I nagle Keanu wstał i do niej podszedł. Delikatnie ją pogłaskał i zapytał co jest nie tak. Ja powiedziałem, że prawdopodobnie jest głodna czy coś. No więc Keanu odłożył gazetę, wziął na ręce moją kuzynkę, podniósł koszulkę i na środku salonu fryzjerskiego nakarmił ją piersią. Zajebiście sympatyczny facet.