•  

    Mam taki dylemat: które z tych miast wybrać?
    Dziewczyna może robić doktorat w którymś z tych miejsc (ma kilka ofert do wyboru) i zastanawiam się gdzie będzie się najlepiej mieszkało + szukało jakiejś pracy dla mnie (geofizyka, ewentualnie jakieś przetwarzanie danych albo coś podobnego w Pythonie), a oprócz tego gdzie jej pensja będzie sensowna.
    Chciałbym jeździć rowerem, jeśli to możliwe, ale nie uważam tego za komfortowe przy dystansach ponad 5-6km, dlatego wolałbym mniejsze miasto. Chciałbym też uniknąć spędzania codziennie masy czasu w komunikacji miejskiej i bardzo długiego tygodnia pracy (jak np. 42h w Szwajcarii).
    Może ktoś mieszka w tych miastach i poleca albo odradza przeprowadzkę tam?

    Kopenhaga (Kgs. Lyngby)
    Pensja: ok. 17000 DKK po podatkach
    Plusy:
    - mieszkamy teraz w Aarhus, więc dosyć łatwa przeprowadzka
    - znam duński na B2
    - sensowna pensja doktoranta
    - typowo 37h pracy w tygodniu
    - wiem jak działa większość rzeczy w kraju
    - bardzo dobra infrastruktura rowerowa
    - akceptowalna oferta tanich lotów
    Minusy:
    - drogie mieszkania
    - dosyć drogie życie
    - wysokie podatki
    - dosyć duże miasto, przez co któreś z nas może mieć daleko na uczelnię/do pracy
    - Dania trochę mi się nudzi, chyba wolałbym spróbować nowego kraju

    Liverpool
    Pensja: ok. 2300 GBP po podatkach
    Plusy:
    - zero problemów językowych
    - sensowna pensja doktoranta (tylko dlatego, że to projekt z UE)
    - miasto średniej wielkości
    - w miarę tanie jedzenie/życie
    - dosyć niskie podatki
    - akceptowalna oferta tanich lotów
    Minusy:
    - doktorat finansowany z UE i nie wiadomo co po Brexicie
    - kiepska infrastruktura rowerowa
    - standardy mieszkalne w UK (dwa krany, wilgoć)
    - miasto nie wydaje się zbyt ciekawe

    Zurych
    Pensja: ok. 2900 CHF po podatkach i ubezpieczeniu zdrowotnym
    Plusy:
    - miasto średniej wielkości
    - ciekawa okolica
    - najlepsza uczelnia w tej dziedzinie
    - wysoka potencjalna pensja dla mnie
    - dosyć niskie podatki
    - nauczę się niemieckiego
    - w miarę dobra infrastruktura rowerowa
    Minusy:
    - (bardzo?) drogie mieszkania
    - drogie jedzenie/życie
    - stosunkowo kiepska pensja doktoranta
    - kraj poza UE
    - nie będę znał języka na początku, a angielski chyba nie jest aż tak powszechny jak w Skandynawii
    - dosyć drogie kursy językowe
    - typowo 42h pracy w tygodniu
    - kiepska oferta tanich lotów z Zurychu, ale jest jeszcze lotnisko w Bazylei z lepszą

    Poczdam
    Pensja: ok. 2200€ po podatkach
    Plusy:
    - stosunkowo tanie mieszkania i jedzenie/życie
    - raczej dobra infrastruktura rowerowa
    - blisko do Polski
    - blisko do Berlina, więc dużo pracy i usług
    - nauczę się niemieckiego
    - niezbyt drogie kursy językowe
    - bardzo dobra oferta tanich lotów w różne miejsca (z Berlina)
    Minusy:
    - Berlin jest bardzo duży, co może powodować konieczność długich dojazdów
    - nie będę znał języka na początku, a angielski chyba nie jest aż tak powszechny jak w Skandynawii
    - mało ciekawa okolica
    - wysokie podatki
    - średniej wysokości pensja doktoranta

    Helsinki
    Pensja: ok. 1900€ po podatkach
    Plusy:
    - nieznajomość fińskiego nie wydaje się być wielkim problemem
    - w miarę ciekawa okolica
    - bardzo dobra infrastruktura rowerowa
    Minusy:
    - miasto nie jest bardzo zaludnione, ale rozciąga się na dużym obszarze - potencjalne długie dojazdy
    - dosyć drogie życie
    - wysokie podatki
    - dosyć niska pensja doktoranta
    - język trudny do nauczenia się
    - słaba oferta tanich lotów

    #emigracja #dania #kopenhaga #uk #liverpool #szwajcaria #zurych #niemcy #berlin #poczdam #finlandia #helsinki #doktorat

    +: eARLq3
    •  
      motoinzyniere

      +6

      @ms93: Zamiast patrzeć na kasę i to jak się będzie mieszkało, niech popatrzy lepiej z kim ma to pisać. Kto ma być promotorem. Czy jest młody, czy stary czy ambitny czy już mu wisi. Czy jest wystarczająca ilość kasy na badania.

    •  

      standardy mieszkalne w UK (dwa krany, wilgoć)

      @ms93 jebanie po ścianie.

    •  

      @ms93: w Liverpoolu nie mówią po angielsku

    •  

      Zamiast patrzeć na kasę i to jak się będzie mieszkało, niech popatrzy lepiej z kim ma to pisać. Kto ma być promotorem. Czy jest młody, czy stary czy ambitny czy już mu wisi. Czy jest wystarczająca ilość kasy na badania.

      @motoinzyniere: Na polskiej uczelni można mieć takie obawy, ale na zachodnioeuropejskich - nie sądzę. Tam się bierze doktorantów, jeśli się ma dla nich konkretny projekt, a nie jako tanią siłę roboczą.

      w Liverpoolu nie mówią po angielsku

      @Foyth: Aż tyle tam Polaków?

      jebanie po ścianie.
      @dwa_koty_kastrowane: Co przez to rozumiesz?

    •  

      @ms93:

      Zurych
      nauczę się niemieckiego


      wybierz jedno ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @ms93 że jak wynajmiesz chatę z dwoma kranami i wilgocią to będziesz mial dwa krany i wilgoć. Jak znajdziesz normalne mieszkanie to tego nie uswiadczysz, proste. Ty myślisz że tu wszyscy śpią z grzybem i mają plastikowa butelkę do mieszania wody ciepłej z zimną?

    •  

      @dwa_koty_kastrowane: Nie twierdzę, że wszystkie mieszkania są złe, ale wolałbym, by podstawowy standard oferowany przez nieruchomości był sensowny, a nie że muszę dopłacać za coś, co uważam za zupełną normalność, a nie dodatkowy walor. Może mój obraz brytyjskich mieszkań jest zbyt negatywny, ale tego nie wiem - dlatego pytam o porady.

    •  
      motoinzyniere

      +2

      Na polskiej uczelni można mieć takie obawy, ale na zachodnioeuropejskich - nie sądzę. Tam się bierze doktorantów, jeśli się ma dla nich konkretny projekt, a nie jako tanią siłę roboczą.

      @ms93: Ziomek, Ty nie sądzisz, a ja wiem. Od 3.5 roku robię doktorat na angielskiej uczelni, do projektu realizowanego z firmą. Wiem o czym mówię.

    •  

      Liverpool
      Pensja: ok. 2300 GBP po podatkach
      Plusy:
      - zero problemów językowych
      - sensowna pensja doktoranta (tylko dlatego, że to projekt z UE)
      - miasto średniej wielkości
      - w miarę tanie jedzenie/życie
      - dosyć niskie podatki
      - akceptowalna oferta tanich lotów
      Minusy:
      - doktorat finansowany z UE i nie wiadomo co po Brexicie
      - kiepska infrastruktura rowerowa
      - standardy mieszkalne w UK (dwa krany, wilgoć)
      - miasto nie wydaje się zbyt ciekawe


      @ms93: mieszkam pod Liverpoolem (celowo nie w nim).

      W nowych domach masz po jednym kranie i problem z grzybem nie jest ogromny. Co do infrastruktury rowerowej: w kraju gdzie sprawne auto do jazdy i to takie po 2005 roku - kosztuje dwie minimalne tygodniówki - nie jest największym problemem.

      pracy dla mnie (geofizyka, ewentualnie jakieś przetwarzanie danych albo coś podobnego w Pythonie

      Więcej niż 2.3k zarabia tutaj kierowca TIR'a, więc patrz wyżej jak chodzi o zarobki.

      +: ms93
    •  

      Więcej niż 2.3k zarabia tutaj kierowca TIR'a, więc patrz wyżej jak chodzi o zarobki.

      @Atreyu: ONS twierdzi, że mediana to £569 tygodniowo, co daje jakieś £2300 miesięcznie, ale brutto - dlatego uznałem, że to £2300 netto z doktoratu jest ok (£3000 brutto).

      Co do infrastruktury rowerowej: w kraju gdzie sprawne auto do jazdy i to takie po 2005 roku - kosztuje dwie minimalne tygodniówki - nie jest największym problemem.

      @Atreyu: Problem w tym, że ja po prostu nie lubię jeździć samochodem. Koszty nie są aż takim problemem.

    •  

      @ms93: jest jeszcze komunikacja miejska (która jest droga i okropna jak chodzi o jej jakość porównując np. do Krakowa).

      Bardzo dużo osób dojeżdża do pracy codziennie taksówkami. Są bardzo tanie, w dwie osoby tańsze niż komunikacja miejska i zwykle tańsze niż utrzymanie samochodu.

      Ewentualnie miasto satelitarne + kolej (tu jest dużo lepiej niż z autobusami) o ile miejsce docelowe gdzieś blisko stacji.
      Sam w takim mieszkam i sporo osób dojeżdża właśnie pociągiem z Liverpoolu do pracy.

      +: ms93, Bratek
    •  

      @ms93: Liverpool jest bardzo tanim miastem (nawet jak na UK) wiec za nie tak duze pieniadze (duzo ponizej 1k funtow) mozesz miec b.dobry (jak na UK) standard zycia, mozesz sam sobie sprawdzic na zoopla.co.uk. Inna sprawa ze jak sam napisales mysle ze to jest dosc nieciekawe miasto, duzo biedy/problemow spolecznych (narkotyki, brud, zebractwo), przed tym nie uciekniesz. Potencjalna pensja dla soft dev. tez bedzie nizsza, pracodawcy wiedza ze moga tam mniej placic:). To 2.3k brutto miesieczne mediany to na pewno nie dla Liverpoolu i okolic:). Jak nie masz problemow jezykowych to ja bym nie wybieral UK, chyba ze to phD na UoL jest jakies ekstra i zaprocentuje w przyszlosci.

      +: ms93, adekad
    •  

      Ziomek, Ty nie sądzisz, a ja wiem. Od 3.5 roku robię doktorat na angielskiej uczelni, do projektu realizowanego z firmą. Wiem o czym mówię.

      @motoinzyniere: Jakie konkretnie problemy masz? W tej sytuacji ten projekt w UK byłby finansowany z unijnego projektu, więc budżet będzie zaplanowany od początku raczej na wystarczającym poziomie.

    •  

      @ms93: ja bym zurich wybral. Kieruj sie raczej tym gdzie masz najwieksza mozliwosc rozwoju,bo to predzej czy pozniej zaprocentuje.

    •  

      @ms93: Co do Zurychu i ogólnie Szwajcarii. Ta pensja 2900 chf to dopóki nie znajdziesz pracy (bo rozumiem ze to pensja kobiety), to będziecie mieć naprawdę ciężko. Bez znajomosci to za samą chatę zapłacicie ok 2000 chf, jeżeli wam się coś uda znaleźć. Bo Ty bez roboty oficjalnie nie istniejesz (nie dostaniesz pozwolenia na pobyt), a ona z tymi zarobkami to raczej tez ma małe szanse na szybkie znalezienie mieszkania. Plus zależy jaki kontrakt dostanie (stały, czy tymczasowy), a co za tym idzie jakie pozwolenie? Bo na tymczasowym jest duża szansa na pozwolenie L, a z tym w Zurychu to prawie bez szans na oficjalne mieszkanie.
      A bez znajomosci niemieckiego to w geofizyce będzie Ci ciężko znaleźć robotę. Również w IT bez doświadczenia.
      Plus weź pod uwagę ze CH to nie UE, więc jeżeli nie znajdziesz pracy to będziesz tu nielegalnie po 180 dniach.
      Ale pomijając te wszystkie mankamenty, to Szwajcaria jest zajebistym miejscem do życia.

    •  

      @reflex1: Ciężko powiedzieć jaką umowę by dostała - doktorat trwa 3 lata, ale nie wiem czy umowa jest od razu na ten okres.
      Ja na początek mogę wziąć zasiłek dla bezrobotnych z Danii (~6000zł) na 3 miesiące do Szwajcarii, więc z głodu nie umrzemy, ale bogato żyć też za to nie damy rady.
      Jak to jest z tymi pozwoleniami w kwestii wynajmowania mieszkań? Właściciel/agencja oczekują okazania im pozwolenia przed podpisaniem umowy?

    •  

      @ms93: Przeprowadzka z Aarhus do Kopenhagi to spory skok, mieszkałam w Aarhus, teraz mieszkam w cph i jest zdecydowanie lepiej.

    •  

      @Zgagulec: A co uważasz za lepsze w Kopenhadze? Bo mnie na przykład rozmiar Aarhus pasuje - wszędzie dojadę bez problemu rowerem, w Kopenhadze może być gorzej z racji dystansów. Męczy mnie za to brak sensownych lotnisk w okolicy.

    •  

      @ms93: Jest większa przez to bardziej 'wielkomiejska' (wiem że masło maślane, ale czuć że to stolica). Bogatsze życie kulturalne, miasto ciekawsze, łatwiej o pracę też chyba (nie wiem jak u Ciebie w branży ale ogólnie jest takie wrażenie), większa społeczność międzynarodowa i wydaje mi się że Duńczycy też są bardziej otwarci na expatów niż w Jutlandii. W cph też jeżdżę wszędzie rowerem, w razie czego kolejka ładnie pokrywa cph i okolice więc wchodzi dobrze opcja pociąg + rower. W Lyngby dużo studentów, więc jakby co nie polecałabym tam szukać mieszkania, za to przez ostatnie dwa lata mieszkałam w Soborgu, który jest pomiędzy cph a Lyngby, mega fajna okolica i nawet da się znaleźć mieszkania w sensownej cenie. Jeśli chodzi o tanie loty to blisko jest Malmo, z Kastrup lata też ryanair, więc dobra baza wypadowa.

    •  

      @ms93: Tak. Pozwolenie musisz mieć przeć podpisaniem umowy. A w miastach typu Zurych, Genewa jest spory problem z rynkiem mieszkaniowym i z pozwoleniem krótkoterminowym tylu L praktycznie nie masz szans na dostanie. Masz tez firmy podnajmujące mieszkania, ale one są dużo droższe.
      Dwa będąc tutaj na bezrobotnym z Danii jesteś tutaj nielegalnie i tylko twoja kobieta może złożyć papiery na mieszkanie, ale jako singielka z tak mała pensja jest na samym dole listy do mieszkania.
      I czemu twoja kobieta tak mało będzie zarabiać. 2900 to są zarobki w najniżej opłacanej branży w Szwajcarii, czyli hotel/restauracja. I twoje 6000 pln to tez raptem jakieś 1800 chf, gdzie najtańsze ubezpieczenie w ZH to koszt około 300 chf.

    •  

      @Zgagulec: Właśnie mnie się wielkomiejskość kojarzy z takim zabieganiem - zauważyłem, że w im większym mieście jestem, tym ludzie szybciej i nerwowo chodzą.
      Jaki dystans zwykle pokonujesz rowerem? Być może moja awersja do dalszych przejazdów wynika z górzystości Aarhus i po płaskim tak tego nie czuć.
      Jakie ceny mieszkań uważasz za rozsądne? Bo ja tak trochę przejrzałem, ale nie wiem jak to w praktyce wygląda.
      Z pracą to prawda, jest dużo więcej sensownych ogłoszeń w Kopenhadze.
      @reflex1: Żeby przenieść zasiłek z Danii muszę się zarejestrować w urzędzie pracy kraju, do którego jadę, więc chyba nie byłbym tak do końca nielegalnie.
      Nie wiem czemu uczelnie płacą mało, ale nic z tym nie da się zrobić.

    •  

      @ms93: No ja tez nie wiem czemu tak mało płaca.
      I z zasiłkiem 1800 chf baaardzo wątpię żebyś dostał pozwolenie.
      Przypomnij mi się w poniedziałek (bo teraz jestem na wakacjach), to się spytam kumpeli, która pracuje w kasie dla bezrobotnych.

    •  

      @ms93: Jest bardziej zabiegane niż Aarhus, ale mniej niż Warszawa, to nadal Dania. To zależy, np ostatnio koło 9 km w jedną stronę i jest spoko całkiem. Kopenhaga jest zdecydowanie mniej górzysta niż Aarhus, bez porównania, jak sobie przypomnę moje codzienne wycieczki z Viby J na uniwerek to aż mnie nogi bolą.
      IMHO da się naleźć ładne dwupokojowe mieszkanie w Soborgu za 8000 dkk, ja za pokój w okolicy płacę 3500 dkk, nie szukałam go jakoś specjalnie długo. Ale wiem że to kwestia farta i akurat go miałam tutaj. I rzeczywiście mieszkanie i jego szukanie to najsłabsza część przeprowadzki do cph.

    •  

      @Foyth: to po jakiemu tam mowia? po polsku czy po rumunsku?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Bellie: w zurychu nie mowia po niemiecku? czy to ten slynny schweizerdeutsch?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @tomislawniepelka: dokładnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) tzn. czesc umie mówić hochdeutsch, ale zalezy na kogo trafisz - niektorzy sie obraza jak im powiesz zeby mowili hoch. Ostatnio oglądałam właściwie dokument, gdzie Niemcy przeprowadzali się do Szwajcarii - mieli problemy z językiem, pracowali na czarno xD Ogólnie wszystkie te problemy, które są z Polakami w Niemczech xD

    •  

      @tomislawniepelka: a no i Szwajcaria ma dużo dziwnych nakazów jak np. specjalne worki na śmieci xD I jak wyrzucisz w innym niż ten specjalny to cię somsiad podpierdoli xD Pooglądaj sobie jakieś vlogi tam ludzi mieszkających, żebyś wiedział czy Ci to będzie pasować.

    •  

      @ms93:

      Poczdam

      - mało ciekawa okolica

      Nie byłeś nigdy w Poczdamie, prawda?

    •  

      @Vincenzo: Byłem. W tym punkcie chodziło mi o szerszy kontekst - ta okolica wydaje się nudna z krajobrazowego punktu widzenia. Ani gór, ani morza, są tylko płaskie tereny z ewentualnymi jeziorami. Oczywiście i w Poczdamie i w Berlinie jest co pozwiedzać, ale już tam byłem, dlatego myślę trochę szerzej.

    •  

      @ms93: właśnie jeziora i lasy to jest bogactwo tej okolicy. Taki Spreewald chociażby toż to perełka.

    •  

      @Bellie: no zdaje sobie sprawe ze szwajcaria to takie niemcy na sterydach. a co do jezyka - brytyjczycy jak zaczna mowic w swoim dialekcie to ci z wioski 100km dalej tez ich nie zrozumieja

    •  

      @ms93 po pierwsze to powinna patrzeć na to jaki temat pracy ją najbardziej interesuje (no chyba, że wszędzie taki sam). Praca w instytucie czy na uniwerku. Jakie (jeśli są) są opłaty za semestr i co zawierają. Np. w Berlinie opłata za semestr to teraz coś ponad 300€ i w tym masz bilet semestralny na komunikację miejską i pociąg regionalny w obrębie Berlina (strefa ABC). O ile się nie mylę, to będąc studentem w Brandenburgii taki bilet obejmuje cały land. Berlin jest nadal stosunkowo tanim miastem, ale rynek mieszkań nie wygląda kolorowo i wszystko zależy ile jesteście gotowi zapłacić.
      A tak w ogóle to w dzisiejszych czasach, kiedy podróżowanie nie jest wielkim problemem a loty tanie, samo miasto nie powinno być czynnikiem decydującym, bo co z tego, że miasto fajne jak praca do dupy.

      +: ms93
    •  

      @ms93: Moge Ci opowiedziec odniosnie DTU bo o nim piszesz pewnie.
      Po Kgs. Lyngby wszedzie przejedziesz rowerem bez zadnego problemu. Bardzo duzo firm inzynieryjskich jest tez w okoliach Kgs. Lyngby czy ogolnie na polnoc/polnocny-zachod od Kopy wiec mozliwe ze mialbys te 5-6 km do pracy.
      Miasteczko jest spokojne i mi sie tam mieszkalo super. Z drugiej strony jezeli nie chcesz sie nudzic i pojechac do Kopy na impreze, teatr, muzea, bary, koncerty to wsiadasz w autobus czy stoga i jestes w centrum w 25 minut. (Albo rowerem jakies 11 km )

      Ja na Twoim miejscu patrzylbym tez co po Doktoracie dziewczyny. Mowisz juz po Dunsku B2 co jest duzym plusem. Znasz tez kulture miejsca co tez jest duzym plusem. 17k DKK tylka nie urywa ale jak skonczy doktorat to 30k DKK na starcie powinna dostac. Ty jezeli masz mgr. inz. i zbierasz doswiadczenie w tym momencie tez powinnienes dostawac 30k DKK.
      Pytanie czy w Liverpoolu czy Poczdamie tez takie zarobki osiagniesz. Temu jezeli nie Dania to pewnie probowalbym Zurych bo jest przyszlosciowy ale pewnie tez trudny na starcie no i jednak w Danii w wiekszosci miejsc pracy jest luz. Mysle ze zdecydowana wiekszosc nie wyrabiasz tych 37 godzin w pracy (bez lunchu)

      Ogolnie miales podobne rozkminy do mnie . Ja zostalem w Danii i ogolnie nie zaluje ale wiem tez ze pogoda czy styl zycia moze sie w dluzszej perspektywie troche nudzic.

      +: ms93
    •  

      @rivui: To jest 17k netto. Podałem kwoty po podatkach, by było łatwiej porównać kraje.

    •  

      @ms93: ja tez po podatkach....

    •  

      @rivui: Ok, to najwyraźniej mam zaniżone szacunki o tutejszych zarobkach.

    •  

      @ms93: jak mi napiszesz na PW swój email to Ci mogę wysłać raport zarobkowy przygotowany przez związek zawodowy inżynierów. Średnia zarobków dla mgr inz z 8 letnim stażem to jakieś 55k brutto.

      +: ms93
    •  

      @ms93: 2900 CHF w Zurychu na rękę to dosyć mało niestety :( jeżeli to jest 40 h pracy w tygodniu, to są to naprawdę niskie zarobki... samo mieszkanie może kosztować 2000 CHF, 2500 CHF, a na tańsze będzie trudno się załapać bo konkurencja jest duża. W takim przypadku twoja dziewczyna jako świeża imigrantka z 2900 chf będzie miała małe szanse zdobyć fajne mieszkanie za niską cenę.

      +: ms93
    •  

      @ms93: w kwestii pracy jako geodeta, zorientuj się najpierw jakie są twoje szanse na znalezienie pracy w twoim zawodzie bez znajomosci niemieckiego w Szwajcarii. Złóż papiery do kilku miejsc i zobacz jaki jest odzew. Szukanie tutaj pracy niestety nie jest proste, jeśli nie jesteś specjalistą którego naprawdę potrzebują, jak informatyk, finansista itp. Wspomniałeś o pythonie, możliwe że byłaby to łatwiejsza ścieżka niż geofizyka. Powodzenia !!! :)

      +: ms93
    •  

      @reflex1: zostaje mi jedynie potwierdzić ;)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Nasze kochane #dzbanywiary ścigają się na memy o "internetowych ateistach" którzy na święta kulą ogon i biegną ze święconką do kościoła. Jeżeli to tylko heheszki to spoko, ale widzę, że wielu wierzy w te idiotyzmy. Jeżeli założymy, że rzeczywiście tak jest, to to pokazuje jedną rzecz: ateiści boją się zrobić "coming out", bo wiedzą jaką gównoburzę to może wywołać w rodzinie. To raczej źle świadczy o katolach, a nie o ateistach. To po pierwsze.

    Po drugie, wasze szczekanie nie zmieni tego, że Polska jest jednym z najszybciej ateizujących się krajów w Europie, a może i na świecie. Ciekawe jaka będzie wasza reakcja jak w Polsce stanie się to co w Irlandii. A no tak, to będzie wina masonerii, Iluminatów i homolobby które mami Polaków.

    Badania przeprowadzone przez Pew Research Center miały na celu porównanie religijności osób przed i po 40. rokiem życia w 108 krajach na świecie. I chyba wielu z nas, wierzących Polaków, już szybciej spodziewałoby się Hiszpańskiej Inkwizycji, niż następującego wniosku:

    Ze wszystkich przebadanych państw, największy spadek religijności - z generacji na generację - nastąpił w Polsce.

    Ciekawe jest również to, jak odbywa się nasza laicyzacja - młodzi Polacy wciąż mają w zwyczaju bywać w kościele (choć też stają się "nienachalni" wobec Boga), ale... przestają się modlić - jak mówią wyniki badania, W Polsce codziennie modli się 39 proc. starszych i tylko 14 proc. młodszych. To generacyjny spadek o 25 punktów procentowych. Większy zanotowała tylko Japonia.

    [Źródło]

    Polacy sami przyznają, że przestają się modlić, ale nadal chodzą do Kościoła. Taki to "internetowy gimboateizm". Pocieszajcie się dalej. xD
    W sumie, to wy ośmieszacie swój katolicyzm, więc tym bardziej nie ustawajcie w walce!

    Taki obraz wasz.

    #bekazkatoli #bekazateistow #gimboateizm #gimbokatolicyzm #ateizm
    pokaż całość

    odpowiedzi (55)

  • odpowiedzi (17)

  • avatar

    Jasny gwint, a co będzie z Westeros ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #wiedzmin3 #wiedzmin #got #heheszki

    odpowiedzi (10)