•  

    25321 + 30 + 29 + 12 + 217 + 12 = 25621

    Z ubiegłego tygodnia i niedzielna przeprawa przez Narew.

    W niedzielę zapowiadano ładną pogodą, popatrzyłem na wiatr i przyszedł mi pomysł by wybrać się na kładki przez Narew w Waniewie. Dzień później zauważyłem, że @metaxy ma podobne plany i w taki sposób udało się zrealizować plan, ale w lepszym wydaniu.

    Z ekipą w składzie @metaxy (kierownik wycieczki), @rdza i @theDOG, Michał i Grzegorz umawiam się na spotkanie około 8:00 za Halinowem, gdzie wysiadam z pociągiem kilkanaście minut wcześniej już nieco brudnym rowerem, gdyż rano jak meteo zapowiadało tak padało. Szkoda, że później jeszcze mocniej padało, czego już nie zapowiadało.

    Przejeżdżam z 5 km i rower mam już tak ufajdany po przejeździe objazdem zalanym wodą cementem z piachem, a zresztą nie chcę już wiedzieć co to było, że odechciewa mi się jechać. Kawałek za Wiązowną wyjeżdżam naprzeciw ekipie. W Halinowie brudzę się po raz drugi, a reszta dobrudza rowery i pewnie jedziemy dobre 100 km po mokrych asfaltach.

    W Łochowie na stacji dołącza do nas @SnikerS89, uzupełniamy węglowodany i lecimy dalej. Gdzieś tam za Brokiem (chyba tym pierwszym, bo było ich kilka) Grzegorz każe nam zjechać z trasy. A zjechać było warto - wcinamy ciacho i pijemy gorącą herbatkę w altance - dziękuje jeszcze raz za pyszności :). Uzupełniamy bidony wodą ze studni, a na koniec marnujemy trochę czasu na wygłupy z huśtawką, coby nie czekać za długo na pociąg.

    Ruszamy już w kierunku kładek, robimy chyba tylko jeden krótki postój na stacji i około 16:00 osiągamy cel wycieczki. Zaskoczenia nie ma, kładki są czynne, tak jak potwierdził kierownik wycieczki w punkcie informacyjnym. Całość kładek ma pewnie ~1 km długości, po drodze musimy przeprawić się „promami” chyba 4 razy, a to wszystko z pięknymi widokami na rozlewiska Narwi. Szczerze mówiąc obawiałem się, że więcej czasu pochłonie cała przeprawa, ale poszło całkiem sprawnie, coś tam przejechaliśmy rowerami, ale segmentu chyba nie było...

    Za Waniewem pozostaje nam ~20 km do Białegostoku, które pokonujemy nieśpiesznie, w większości DDR wzdłuż Green Velo.

    Jeszcze raz podziękowania dla całej ekipy za świetne towarzystwo. Wszyscy prócz mnie zrobili ~270 km, a metaxy lepiej nie myśleć - ponad 500 km. Do następnego!

    A dzisiaj pucowanie roweru, chyba jeszcze nigdy nie ubrudziłem go tak mocno.

    #rowerowyrownik #200km (nr 2)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: zdj.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h