•  

    Dyżur 10 - dzień

    1. Powód wezwania: Ból brzucha - od klatki piersiowej, nagły - w skali 0-10 ocenia na 9, promieniujący do żeber po stronie lewej

    Mężczyzna lat 58, miejsce publiczne, nagły rozdzierający ból w lewym podbrzuszu promieniuje do pachwiny, pacjent bardzo bólowy - ciężko mu się oddycha. Ocenia ból jako 10 na 10. Bez podobnych dolegliwości w przeszłości. Brzuch miękki, bez oporów patologicznych, bez objawów otrzewnowych. Dodatni objaw Goldflama po stronie lewej. Mocz oddaje normalnie. Stolec rano normalny. Ostatni posiłek wczoraj. Podano leki dożylnie - po kilku minutach ból 5/10 a po około pół godzinie (już w trakcie transportu) 2/10. Podejrzenie kolki nerkowej. Przewieziony na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    2. Zasłabnięcie, ciąża

    Kobieta lat 30, 9 tydzień ciąży. Zasłabła w miejscu publicznym. Chwile wcześniej była na pobraniu krwi. Zgłasza, że zawsze robi jej się słabo przy pobieraniu a dziś zamiast poczekać to szybko wyszła z laboratorium bo śpieszy się do pracy. W momencie naszego przyjazdu płacze. Źle znosi pierwszy trymestr. Zbadana-parametry ok. Czuje się lepiej. Pozostawiona w miejscu wezwania.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    3. Zasłabnięcie, stan po utracie przytomności.

    Kobieta lat 55, radca prawny w dużej ogólnopolskiej firmie - jeden z oddziałów. Wzywają koleżanki z biura bo będąc na korytarzu usłyszały huk, weszły do biura i znalazły panią leżącą na podłodze w utrudnionym kontakcie.

    Badamy. Parametry w normie, źrenice szerokie, sposób zachowania dość nietypowy. Próbuje głaskać nas po twarzy, mówi że nas kocha, podśmiechuje pod nosem, oczy mętne, spionizowana nie potrafi utrzymać równowagi, na pytania odpowiada wybiórczo i w sposób spowolniały. Nie trudno się domyślić, że albo Pani jest neurologiczna albo pijana. Kierowniczka organizuje alkomat z portierni. Pacjentka początkowo zgadza się na badanie by po chwili stwierdzić "proszę nie róbcie tego". Zostajemy z nią sami. W rozmowie przyznaje się do wypicia butelki wina przed pracą. Ma problem alkoholowy - wie o tym. Wiąże to z nadmiarem obowiązków w pracy. Pije od dawna. Chcemy żeby dmuchnęła w alkomat - nie chcemy wzywać policji. Próbuje ale nie potrafi wykonać badania prawidłowo. Alkomat wskazuje, że jest alkohol ale nie podaje stężenia. W rozmowie z kierowniczką oddziału przekazujemy info, że jej pracownik jest pod wpływem alkoholu. Nie wzywamy policji-niech wyciągną konsekwencje w pracy jak wytrzeźwieje. Kierownik oddziału przekazuje info do centrali gdzieś w województwie. Tam pada szybka decyzja o wezwaniu patrolu policji - chcą mieć pewność o stężeniu alkoholu po badaniu alkomatem z legalizacją. Przyjeżdża policja a pani nie godzi się na badanie. W zasadzie i tak jest w sytuacji bez wyjścia - jak dmuchnie to kaplica, jak nie dmuchnie to dyrekcja może przypuszczać czemu odmawia badania. Z naszej strony tyle. Kobieta zostanie odwieziona do domu przez współpracowników-zgadza się na to. Jutro bedzie miała ciężki dzień.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    4. Urazy kończyny dolnej

    Pacjentka 17 lat, w szkole uderzyła kolanem w kaloryfer-potknęła się. Nie chciała żeby zgłaszać na ratownictwo ale taką decyzję podjął dyrektor "bo oni przecież nie mają kompetencji żeby ocenić". Staw kolanowy bez obrzęku, obrys prawidłowy, ruchomość pełna, przy obciążeniu staw stabilny, chodząca - niewielki ból. Powiadomiono matkę, że ma odebrać córkę i obserwować. W razie obrzęku lub innych objawów niepokojących związanych z funkcjonowaniem stawu kolanowego zgłosić się do ortopedy w warunkach SOR dziecięcego.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    Niestety jest sporo wizyt w szkołach. Sporo wizyt bzdurnych i niepotrzebnych. A to drobny uraz a to gorączka. Nauczyciele dzwonią bo boją się rodziców - takie czasy. Jak nie dzwonią to przyjeżdża rodzic i często sam dzwoni a wcześniej robi zadymę - takie czasy.

    "mnie się należy! ja płacę składki! nie będę w kolejce na sorze siedział 5 godzin. proszę nas zawieźć bo od tego państwo są!". I tak po kolei.

    No dobrze. Zawieziemy ale zazwyczaj myślę wtedy: o ty chuju, zaraz zobaczysz czy nie będziesz czekał. W szpitalu ląduje na końcu kolejki tak jak każdy kto przyjdzie z ulicy. Przy okazji idziemy mu zrobić dobry PR u pracowników SOR żeby wiedzieli z kim mają do czynienia. No cóż - takie czasy.

    Pewnie teraz część pomyśli sobie o mnie "co za chu...". No ok. Może i tak ale skoro tłumaczysz komuś, że karetka to nie taksówka a ten ktoś traktuje cię jako wjazd tylnym wejściem na diagnostykę to nie rozumiem dlaczego miałbym go stawiać wyżej niż innych oczekujących w tym samym czasie w kolejce do lekarza.

    Tu też apel do rodziców. Jak twoje dziecko w szkole zachoruje (ból brzucha, ból głowy, drobny uraz, który nie wyklucza chodzenia - ze stłuczonym stawem skokowym można spokojnie skakać na jednej nodze) to nie dzwoń po karetkę bo to i tak nic nie zmieni. Jak dziecko się uśmiecha bo bawi go fakt, że przyjechała karetka to serio jej potrzebuje? Jeśli uznasz, że trzeba przeprowadzić diagnostykę to weź dziecko do auta i jedź do szpitala/lekarza bo często będziesz tam szybciej niż do ciebie dojedzie ZRM. A nawet jak dojedzie to przecież będziesz musiał jechać jako opiekun. Do pracy już dziś nie wrócisz.

    P. S. Oczywiście wykluczam z tych sytuacji zdarzenia faltycznie niebezpieczne typu urazy głowy z utratą przytomności, ewidentne złamania ze zmianą obrysu i niefizjologicznym ułożeniem kończyny, sytuacje w których widzisz, że twoje dziecko jest na prawdę ciężko chore a jego stan pogarsza się szybko - znasz je przecież najlepiej i nie raz byłeś/byłaś przy jego chorobie.

    5. Duszność, stan po udarze, przewlekła obturacyjna choroba płuc, na koncentratorze tlenu

    Mężczyzna lat 85, wzywa syn bo „tata się strasznie trząsł, nie mógł mu zmierzyć ciśnienia i usta mu zsiniały”. Na miejscu pacjent korzystający z koncentratora tlenu około 6 godzin dziennie. Jest po udarze ale obecnie bez istotnych deficytów neurologicznych. Jak na wiek i przebyte choroby to sobie radzi – popołudnie spędził na dworze. A trząsł się bo? Bo miał gorączkę prawie 40 stopni, której rodzina nie wychwyciła. Zmiany osłuchowe na płucach – pacjentowi jest duszno od paru lat i zmiany osłuchowe ma trwałe. Chodzą do poradni chorób płuc. Nie zgłasza duszności bardziej intensywnej niż zwykle – wysycenie krwi tlenem 92% więc jak na POChP całkiem spoko. Ciśnienia nie mogli zmierzyć bo oczywiście mierzą elektronicznym aparatem, który przy niezachowaniu odpowiednich warunków pomiaru głupieje. W trakcie naszego badania 140/80. Pacjent dostał leki przeciwgorączkowe dożylnie. W trakcie wizyty się uspokoił. Ani On ani rodzina nie są jakoś bardzo zainteresowani konsultacją czy leczeniem szpitalnym – „bo jak był w szpitalu to tylko wrócił gorszy.” W związku z powyższym zalecono kontrolę temperatury, podaż leków przeciwgorączkowych co 4-6 godzin, uzupełnianie płynów. Pacjent chodzący – syn zobligował się, że jak nie będzie poprawy do wieczora to weźmie go do lekarza nocnej i świątecznej pomocy a jak będzie ok to jutro i tak pojadą do lekarza rodzinnego.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie - rodzina spanikowała. Jak słyszę, że pacjent się trzęsie to najczęściej ma gorączkę… albo nerwicę. Co prawda tak wysoka gorączka u osoby starszej jest istotnym zagrożeniem zdrowia a jeśli utrzymuje się dłuższy czas i jest nieleczona to nawet życia. Oczywiście u pacjenta należy znaleźć przyczynę infekcji i to nie podlega dyskusji ale samo wezwanie spowodowane było niezrozumieniem przez rodzinę występujących objawów – syn sam przyznał, że jakby wiedział, że tata ma gorączkę to by nie dzwonił.

    6. Cukrzyca, dziadek wzywającej prawdopodobnie w śpiączce – bez kontaktu, nie reaguje na bodźce bólowe. Hipoglikemia 43mg%

    Pacjent po 80 r.ż. przewlekle leżący, po udarze, niedawno wrócił ze szpitala – ma dopiero co rozpoznaną cukrzycę insulinozależną. Nie ma apetytu i prawie nie je – pomimo tego nadal otrzymuje dawki insuliny takie jak zalecono w szpitalu. Niestety nikt rodzinie nie wytłumaczył jak należy postępować z takim chorym. Stoją koło łóżka „bo on taki dziwny od 3 godzin był a teraz to w ogóle już nieprzytomny”. W końcu wpadli na to żeby zmierzyć glikemię po czym wezwali ZRM. My też mierzymy – 40mg%. Dostał glukozę dożylnie i „wrócił do żywych”.

    Udzielono porady i pozostawiono w miejscu wezwania – zalecono słodkie płyny i w miarę możliwości posiłek. Wnuczka pojechała po nutri drinki. Poinformowani, że jeśli pacjent nie przyjmuje odpowiedniej ilości pokarmów to przed podażą insuliny muszą mierzyć poziom glikemii. Skontaktować się z lekarzem żeby ustalić dalsze dawkowanie leków.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak – choć w zasadzie wizyta wynikła z niewiedzy rodziny (bo nikt im tej wiedzy nie przekazał). Gdyby zareagowali wcześniej to mogli by próbować podnieść poziom glikemii choćby słodkimi płynami. 

    #prawdziwe999

    •  

      @nowekontobosiewstydze bardzo przykre to z pijaną panią (╥﹏╥) jutro będzie miała giga kaca

    •  

      @jaceks653 myślę że ona nie ma już kaca. Raczej będzie miała giga problem w pracy

    •  

      @nowekontobosiewstydze właśnie o to mi chodzi , mam nadzieję że się otrząśnie

    •  

      @jaceks653 z tego co z nią gadaliśmy to raczej bez szans na obecnym etapie. Mąż się wyprowadzil. Dzieci mieszkają osobno. Byla na terapii ale bez skutku. Przyznaje, że nie pierwszy raz jest pijana w pracy - podejmuje przy tym kluczowe decyzje istotne dla innych ludzi. Kiepska sprawa

    •  

      @nowekontobosiewstydze: butelką jakiego wina można się tak porobić? (。◕‿‿◕。)

    •  

      @dzek jak pijesz codziennie to możesz mieć "nazbierane" promili z poprzedniego dnia. Do tego waga około 55-60kg i butelka wina na śniadanie... Świetny zestaw żeby ledwo stać na nogach

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Jakie mieliście uzasadnione wezwania do szkół.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: butelka 0,75L wina 12% wg jakiegoś kalkulatora (ale widzę, że mało dokładny, bo ignoruje podana wagę i wzrost) "spali się" w ciągu 8h. Czyli 3 butelki dziennie to za mało, żeby kolekcjonować promile ze wczoraj.

      Ładnie trzeba tankować, żeby się doprowadzić do czegoś takiego.

    •  

      @Grewest z kilkudziesięciu do których byłem to może dwa miały sens - w obu przypadkach dość paskudne złamania konczyn dolnych na WF

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Dzięki za te wpisy, można się wiele dowiedzieć na temat tego w jakich sytuacjach faktycznie powinna być wzywana karetka.
      Przyznam szczerze, że kiedyś wezwałam karetkę do osoby, która leżała nieprzytomna na chodniku. Była to kobieta w średnim wieku, pomyślałam, że zemdlała, bo leżała twarzą w kierunku chodnika, na środku chodnika. Okazało się, że była pod wpływem alkoholu. Z początku nie byłam tego w stanie stwierdzić na 100%, bo wiem, że podobny oddech może mieć cukrzyk, a babka mogła też zażyć dodatkowo jakieś dragi. Toteż gdy dzwoniłam po karetkę przekazałam, że nie wykluczam, że pani mogła zażyć również narkotyki. Karetka przyjechała po około 1h. Babka w tym czasie odzyskała przytomność, wstała i zaczęła iść do domu. Nie chciała zostać w miejscu, do którego miała przyjechać karetka. Obrzucała mnie najgorszymi epitetami, że jestem kurwą, szmatą itp. i chciałam szczerze mówiąc ją zostawić (bo ciężko mi było ją zatrzymać), ale głupio by mi było, gdyby karetka, którą wezwałam nie zastała nikogo. Zrobiłam to zresztą (wezwanie pomocy) pierwszy raz w życiu.
      Jedno wiem na pewno - kiedyś uważałam, że nawet alkoholikowi powinno się pomóc, dziś bym taką osobę zostawiła samą sobie. Tym bardziej, że nawet w tym wpisie widzę, że wezwania do alkoholików to nie jest stan zagrożenia życia. Przykro mi tylko, że ci ludzie marnują miejsce prawdziwie potrzebującym i stwarzają same problemy. Znajoma, która pracuje w szpitalu mówiła mi, że główna część zgłaszających się pacjentów to tacy z urazami, które nabyli pod wpływem alkoholu. Ci pacjenci śmierdzą, często są obszczani i zarzygani. I lekarze muszą się takimi pacjentami zajmować. Podziwiam, że za takie pieniądze jeszcze są ludzie, którzy leczą i udzielają pierwszej pomocy, bo za taką pracę powinniście dostawać dużo, dużo więcej.

    •  

      @Grewest oczywiście nie jest to regułą. Zdarzy się w szkole jakiś hardkor. Pewnie raz na kilka tysięcy wyjazdów w skali kraju. Koledzy byli 3-4 lata temu do zatrzymania krążenia u chlopaka 9 letniego po tym jak dostał piłką na WF. Resuscytacja nieskuteczna niestety

    •  

      Koledzy byli 3-4 lata temu do zatrzymania krążenia u chlopaka 9 letniego po tym jak dostał piłką na WF. Resuscytacja nieskuteczna niestety

      @nowekontobosiewstydze: Jak to możliwe?
      Pamiętam że jak kiedyś w szkole dostałem piłką w klatkę piersiową to nie mogłem oddychać przez kilka sekund

    •  

      @bezkonta dzięki za ten komentarz. Co do problemu alkoholizmu jako przyczyny obciążenia systemu ratownictwa i ogólnie lecznictwa już pisałem. Sprawa nie do rozwiązania niestety

    •  

      @PrezydentGalaktyki nie wiem. Nie mamy dostępu do wyników autopsji pacjentów których nie udało się uratować. Może jakaś wrodzona wada serca której nie zdiagnozowano? Ciężko powiedzieć

    •  

      @nowekontobosiewstydze: o co chodzi z tym słabnięciem po pobraniu krwi. ? Mam to samo. Pobranie krwi, zranienie się, krew z nosa. Jakakolwiek usta krwi = slaby, kręci się w głowie, widzę "na czarno", nie ogarniam co się dzieje ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @243Win najczęściej to reakcja psychogenna. Radziej reakcja na ból związany z pobraniem. Niemożliwym jest aby przyczyną była sama utrata krwi w wyniku pobrania bo jest tego tak mała ilość, że nie może powodować spadku ciśnienia. No chyba, że mówimy o oddawaniu krwi - to wtedy może zrobić się słabo z powodu zmiany objętości krwi krążącej

    •  

      @nowekontobosiewstydze: a to nie jest kwestia zapachu krwi i tej reakcji psychogennej?

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Punkt 4 - pracuję w szkole i dla nauczycieli to jest niestety zwyczajna "kryjdupa", nigdy bym nie wezwała karetki do kolana, raz wzywałam jak dziecko na placu zabaw spadło z domku, zahaczając czołem o inny sprzęt. W minutę guz wielkości gruszki, krew się leje. Niby dobrze, że wyszło, ale ja nie wiem. A potem ewentualnie ja jestem pociągnięta do odpowiedzialności.
      Zawsze mam też bardzo duże wątpliwości co robić w przypadku urazu brzucha - piłka na wfie, kopnięcie. Nie jestem w stanie sama tego ocenić, a wzywać do każdego przypadku? No moglibyście nie wyjeżdżać ze szkoły...

    •  

      @nowekontobosiewstydze: A jeszcze historia ze szkoły mojej mamy. Na wfie dziewczyna oberwała piłką w głowę, pobolało, ale spoko, sytuacja jakich wiele. Wróciła do domu i zemdlała, krwiak. Nie wiem jak skończyła się ta historia, ale nie chciałabym być w skórze nauczyciela wfu.

    •  

      @nowekontobosiewstydze a wezwania od alko nie mialy byc oznaczane na zdjeciach?
      Spoko wpis, jak zawsze.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: ( ͡° ʖ̯ ͡°) nawet przy krwi z nosa ?

    •  

      @biuna
      @Marcinw3105 miały być . Zapomniałem ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @biuna z jednej strony was rozumiem. Każdy chroni swoją dupę. Z drugiej strony ciężko mi sobie wyobrazić jaki proces myślowy toczy się w głowie dyrektora, który wzywa bo dziecko uderzyło się kolanem w kaloryfer.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: kurczę, to bardzo przykre z tą pijaną panią. Dużo osiągnęła, a traci wszystko. Oby nie było dla niej za późno.

    •  

      @testowyandrzej nie wiem serio. Trudne pytania pytania zadajesz ( ͡º ͜ʖ͡º) co do zapachu krwi. Hmm. Zdarzało mi się deptać w krwi "po kostki" ale zapachu nigdy nie czułem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @biuna uraz urazowi nierówny, raz bedzie to zwykle stłuczenie, wtedy warto uspokoić dzieciaka i sprawdzić czy faktycznie coś mu jest czy tylko panikuje. Ja tydzień temu byłem na wizycie w podstawówce gdzie chłopaki się poprztykali w szatni na wfie i jeden skończył z wyskoczoną rzepką, tutaj jak najbardziej wezwanie karetki było słuszne, dostał przeciwbólowe, nastawilismy rzepkę do pozycji fizjologicznej, ustabilizowalismy i zabraliśmy do szpitala. Nie wyobrażam sobie tego dziecka jadącego taksówką z tym kolanem... Poza tym, z dwojga złego, jak mam wybrać czy jechać do menela czy jakiejś bzdury w szkole to biorę szkołę bez gadania.

    •  

      @nowekontobosiewstydze:
      Dużą winą (?) jest to, że na BHP podstawową mantrą jest, że wezwanie pogotowia jest udzieleniem pierwszej pomocy. Rozumiem Was, że jesteście źli na wzywanie do głupot, ale to nie wynika ze złej woli, hipotetyczna sytuacja z kolanem może być taka, że rodzic, zaniepokojony o swoją latorośl, wpadnie po 2h godzinach do szkoły DLACZEGO NIKT JEJ NIE UDZIELIŁ POMOCY. Bo pomocą nie jest posmarowanie altacetem i usztywnienie. A potem się ciągaj z takim człowiekiem. Błędne koło.

    •  

      @Agemaker: Wiem, że uraz urazowi nierówny, dlatego po jakimś wypadku STARAM się racjonalnie podchodzić do tego co się stało, dzwonię do rodzica, ale w razie czego ja odpowiadam za bezpieczeństwo i zdrowie dziecka, rozmowa telefoniczna z rodzicem nie uratują mi tyłka, bo się wszystkiego wyprze jeżeli będzie chciał, stąd te bezsensowne (?) wyjazdy do szkół.

    •  

      @biuna ja tam problemu z wizytami w szkołach nie mam, nie wiem jak inni koledzy, ale mnie takie wyjazdy nie bolą, dużo bardziej wkurwia mnie Leokadia, która o 3 nad ranem 15 razy mierzy ciśnienie i dziwi się, że rośnie. Albo menelica, która przestała pić po miesięcznym maratonie alkoholowym i jej bliscy się dziwią, że ma drgawki... Jest pełno dużo gorszych wyjazdów niż te do szkół, jeśli ma Cię to chronić a jest podejrzenie, że coś się mogło stać dziecku to dzwon i tyle. ;)

    •  

      @biuna rozumiem ale jednocześnie mam takie spostrzeżenie. Nie jezdzimy prawie w ogóle do przedszkoli. A tam dzieci chorują najwięcej ( mówię z własnego rodzicielksiego doświadczenia). nauczucielki w przedszkolach nie dzwonią po pogotowie jak boli brzuch, goraczkuje, rzyga czy uderzy się w głowę - dzwonią po rodzica a ten rodzic dziecko zabiera. więc jak to jest... Male dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot? :)

    •  

      @Agemaker nie chodzi o problem z wizytami w szkołach. Też wole dzieciaka ze stluczonym czołem niż menela po drgawkach. Chodzi o sam powód wezwania a ten w szkołach najczęściej jest kompletnie z dupy :)

    •  

      @Agemaker: Dzięki Mirku, zawsze mam gdzieś z tyłu głowy "ktoś może bardziej potrzebować tej karetki" i to mnie, jak do tej pory, słusznie powstrzymuje.
      @nowekontobosiewstydze: Nie wiem, ja pracuję we wczesnoszkolnej (wcześniej zerówki przy szkołach), nie wzywam do chorób i nie wiem po co to robić. Co do urazów tak jak pisałam wyżej, staram się racjonalnie ocenić, mam nadzieję, że kiedyś za to nie pójdę do więzienia. :P A zaliczyłam już kilka skręconych kostek. W tym roku, jeszcze nie było u maluchów karetki (odpukać w niemalowane). Chociaż wczoraj na placu zabaw dziewczynka z klasy oberwała huśtawką w buzię, dzisiaj piękny siniak. Więc wydaje mi się, że wypadki tak samo się zdarzają, ale ciekawe spostrzeżenie.

      Rok temu w zerówce na wycieczce 100 km od Warszawy dziecko rozwaliło głowę na placu zabaw, krew wszędzie, na miejscu była pomoc medyczna. Ratownik mówił, że można z dzieckiem wracać autokarem, że spoko. Po dodatkowych konsultacjach telefonicznych z dyrekcją i matką (jak wezwę kartkę to dziecko wyląduje w szpitalu mega daleko od miejsca zamieszkania) podjęłam decyzję, żeby nie wzywać karetki, przecież miałam kartę czynności medycznych od ratownika i jego słowa.
      Mama dziecka, już na miejscu, pojechała z nim do szpitala - szycie i wstrząśnienie mózgu. Bogu dziękuję za normalnych rodziców, którzy nie kręcili afery.
      Nie, żebym wytykała błędy ratownikom - absolutnie, ale gdybym wezwała wtedy karetkę to kilka nocy miałabym spokojniejszych. ;)

    •  

      @nowekontobosiewstydze Dobrze się czyta Twoje wpisy, serio!

    •  

      @biuna trochę dziwna sytuacja, ja bym zalecił przynajmniej podstawową diagnostykę na SORze, kilka godzin badań I wtedy od razu wiadomo co i jak, zastanawiam się czy ratownik prowadzący wizytę nie był człowiekiem trochę za bardzo, chyba bym jednak nalegał na zabranie dziecka do szpitala na CT.

    •  

      @biuna ze swojej strony mogę życzyć Ci samych spokojnych nocy do emerytury. Widać że masz zdrowe podejście :) i oby więcej takich jak Ty, ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      ze stłuczonym stawem skokowym można spokojnie skakać na jednej nodze

      @nowekontobosiewstydze: oczywiście, że można. Po kilku dniach masz nadal stłuczony staw skokowy w jednej nodze i rozwalone kolano w drugiej.

    •  

      @Agemaker: Wyszłam z założenia, że wie co robi, to on był specjalistą, a nie ja. :P Kilka razy ja, i jedna z mam, która była jako opiekun, pytałyśmy go czy na pewno może wracać z nami do szkoły.
      Ale nic to, za 1,5 miesiąca wycieczka dwudniowa, pojadę na nią mądrzejsza. ;)
      @nowekontobosiewstydze: Dziękuję. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @tomilipin mówię o skakaniu do samochodu celem podjechania do szpitala...

    •  

      @nowekontobosiewstydze: a, to zgoda (⌒(oo)⌒)
      siedzę już piąty dzień na zwolnieniu ze względu na stłuczony staw skokowy właśnie, stąd mój komentarz. Zbagatelizowałem, a teraz nie mogę chodzić ani na jednej nodze, ani na drugiej.

    •  

      Ide spać. Jak coś to odpowiem jutro. Dobranoc

    •  

      @nowekontobosiewstydze: kurcze ale przecież to też nie jest tak, że wzywanie karetki to jakaś inkantacja, po której magicznie materializujecie się w miejscu zdarzenia ( ͡° ͜ʖ ͡°) między takim dyrektorem, a wami jest jeszcze dyspozytor - w sumie jestem w stanie zrozumieć dyrektora, który boi się przypału i z dwojga złego woli zadzwonić bez sensu na pogotowie niż narażać się na problemy z prawem, ale czemu dyspozytor po zebraniu wywiadu decyduje się w takim przypadku na wysłanie karetki? Nie powinien wypytać dyrektora i powiedzieć "proszę wezwać rodziców, a w razie pogorszenia dzwonić jeszcze raz"?

    •  

      @powaznyczlowiek: Obstawiam, że dyspozytor też nie chce się narażać, ale to tylko moje przypuszczenia.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: I dla takich wpisów warto tu mieć konto.

    •  

      U mnie w mieście karetki nawet nie przyjeżdżają na większość wezwań, a jak przyjadą to ich pomoc pozostawia wiele do życzenia, brak udzielania pomocy i traktowanie pacjenta w podły sposób to codzienność xd.

    •  

      Jak ja po upadku z kilkumetrowego dachu i złamaniu stopy, uderzeniu sie w głowe tak że nie mogłem wstać, a co dopiero wejść po 20 schodach (spadłem na sam dół zejścia do takiej piwniczki) usłyszałem, że jeśli mogę się ruszać, to moge sam dojechać do szpitala ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Szanuje w ogóle za penalizowanie cwaniaczków którzy próbują się za przeproszeniem wjebać w kolejke i dzwonią po karetke z każdą pierdołą, to pewnie przez takich ludzi i przez dziadków którzy chodzą do szpitala dla sportu siedziałem połamany ponad 4 godziny na sorze XD

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Proces myślowy dyrektora
      1. Nie robić sensacji - nie wzywać ZRM
      2.Jak n-l zaczyna szumieć, bo wie że może mieć problem to:
      a) wezwać ten ZRM i opier***ić nauczyciela że nie dopilnował ucznia.
      c) jeśli to przypadek typu krwotok vf itp... to wezwie ZRM, opier-li n-la skaże pisać notatkę i poleci po dodatku motywacyjnym.

      Kiedyś (pracując w internacie) miałem przypadek uczenia któremu skoczyło tętno, utrata przytomności... Wezwałem zesół ratownictwa podano chłopcu adenozynę i wszystko wróciło do normy. Oczywiście notatka, SAMPLE do kwadratu w kabinecie dyrektora i bezcenne pytanie czy chłopiec bierze dopalacze (w domyśle napoje energetyczne) lub czy nie wyczułem zapachu marihuany.... Wiem od ordynatora że tolsykologia była czysta a dyrektor dalej swoje czy były dopalacze czy nie. Dodatek motywacyjny adios (wtedy 15 plnów).

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Takie opisy to powinny być z całej polski wysyłane do Ministerstwa a nie tylko na wykopie. Może by to coś zmieniło a tak wychodzi że to pacjenci są źli i głupi. A mogliby chociażby zmienić prawo i dawać transporty sanitarne zamiast karetki do niektórych przypadków.

    •  

      Swoją drogą jako n-l EDB i pasjonat ratownictwa (jedyny chyba w placówce mam KPP zrobione z własnej kieszeni) szanuje pracę całego systemu ratownictwa. Powodzenia i spokojnych dyżurów

    •  

      Ani On ani rodzina nie są jakoś bardzo zainteresowani konsultacją czy leczeniem szpitalnym – „bo jak był w szpitalu to tylko wrócił gorszy.”

      Ani trochę się temu nie dziwię, mi szpital "załatwił" sprawną babcie i dziadka do stanu warzywa w ciągu jednego wieczora.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Przy gorącze 40 stopni nie wzywać karetki? A co kurwa miał się ubrać i iść do lekarza mając 40 stopni? Jeszcze 85 lat, pewnie nawet nie zszedłby po schodach z taką gorączką. A jeszcze trochę temperatura by skoczyła to zamiast po pogotowie trzeba by pewnie dzwonić po grabarza.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: mam pytanie. Może głupie, ale zawsze mam dylemat. Kiedy zauważymy leżącego na ulicy człowieka, który nie reaguje na nic, na żadne bodźce bólowe, oddycha, wiemy, że jest pod wpływem alkoholu - dzwonić po straż miejską czy zostawić?

      Druga sytuacja - raz w życiu na ulicy zobaczyłam heroinistę (jego mniej zaprawiony kolega mi powiedział) - źrenice jak szpilki, płytko, rzadki oddech, brak reakcji. Dzwonić czy nie?

    •  

      o ty chuju, zaraz zobaczysz czy nie będziesz czekał. W szpitalu ląduje na końcu kolejki tak jak każdy kto przyjdzie z ulicy. Przy okazji idziemy mu zrobić dobry PR u pracowników SOR żeby wiedzieli z kim mają do czynienia. No cóż - takie czasy.

      @nowekontobosiewstydze: Ciekawe czy niedawno na SORze w Sosnowcu też ktoś zrobił pacjentowi "dobry" PR ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @nowekontobosiewstydze: czy Ty właśnie napisałeś, że jak ktoś upadnie, to nie należy wzywać karetki, bo pewnie najebany? Jak ci pracownicy mieli to niby sprawdzić? Objawy u cukrzyka mogą być podobne, jak u pijanego.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: przypadek nr 5 raczej wymagał przewiezienia do szpitala. Chorego nie widziałam, ale z opisu - POChP, 40 st. i zmiany osłuchowe sugerują zaostrzenie POChP na tle infekcyjnym. Wymaga antybiotykoterapii i podejrzewam, że podanej dożylnie. Zmiany osluchowe może mieć przewlekle, ale nie masz porównania - jedynie zdjęcie rtg określi czy są stabilne czy progresja (w systemie w szpitalu można porównać do poprzednich). Pulsoksymetria u takich Pacjentów też nie jest pewna, wymaga bardziej gazometrii tętniczej. W sumie mam wrażenie, że wszyscy Pacjenci z POChP są transportowani do szpitala po haśle "duszność".
      Pozdrawiam( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Niestety jest sporo wizyt w szkołach. Sporo wizyt bzdurnych i niepotrzebnych. A to drobny uraz a to gorączka. Nauczyciele dzwonią bo boją się rodziców - takie czasy. Jak nie dzwonią to przyjeżdża rodzic i często sam dzwoni a wcześniej robi zadymę - takie czasy.

      @nowekontobosiewstydze: jak złamałem rękę, a rok później kciuka w szkole, to jeszcze chcieli żebym do końca lekcji w szkole zostawał, a nie dzwonić po karetkę xD
      uratowało mnie to że obie kontuzje mocno spuchły, więc łaskawie pozwolili mi iść do domu
      ehh końcówka lat 90

    •  

      @nowekontobosiewstydze: jak wygląda z perspektywy ratownika sytuacja gdy pacjent podpiasał "DNR"?, nie wiem jak to się nazywa ale chyba wiesz o co chodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      PS. jeśli to w Polsce w ogóle jest xD

    •  

      @KeDreJ: brak zgody na reanimacje

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Przejebana praca za gówniane pieniądze tylko dla koneserów... ale i tak podziwiam. Trzymaj się( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @nowekontobosiewstydze: a na jakiej podstawie udzieliliście informacji kierowniczce o stanie zdrowia (czyt. "że jest pod wpływem") tej pijanej pracownicy?

    •  

      @powaznyczlowiek: no najlepiej jechać na sor samodzielnie żeby tam zdechnąć, bo mają wszystko w dupie. W Sosnowcu gość zmarł, mój ojciec stracił widzenie w jednym oku, a syn przyjaciół prawie się udusił.

    •  

      @nowekontobosiewstydze pacjent cukrzyk. Wypisany że szpitala, niesamodzielny. Rodzina pewnie otrzymała zalecenia żeby tyle i tyle jadł i do tego tyle i tyle insuliny. W domu się okazuje, że je połowę albo i mniej ale nikt im nie powiedział, żeby zmniejszyć przy tym ilość insuliny (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Jak mnie to strasznie wkurza, to jest serio tak nagminne zaniedbanie że strony lekarzy i pielęgniarek że się w głowie nie mieści. Tym ludziom nikt nie mówi o tym jak dobierać ilość jednostek do tego, co jedzą, jak modyfikować jedzenie żeby cukier nie skakał, co robić jak jest za wysoki albo za niski. Nie uwierzyłbym gdyby nie to, że w najbliższym otoczeniu miałam 2 przypadki pozostawienia pacjenta samemu sobie bez podstawowego szkolenia (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Więc jak to musi wyglądać w skali kraju, to aż się boje myśleć (╯︵╰,)

      A poza tym to ogromny szacunek, za pracę ratownika. Jesteście nam bardzo potrzebni i mam nadzieję, że doczekacie czasów, że będą Wam godnie płacić za to, co robicie.

    •  

      @Miecz12: wiem co to, ale nie wiem jaki jest polski skrót od tego, jeśli jakiś jest ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @takrodzisiegniew: co to ma niby wspólnego z moim komentarzem?

    •  

      @nowekontobosiewstydze: jak wyglądają w realu braki kadrowe w karetkach? w sensie, jak często dyspozytor musi żonglować karetkami, żeby do wszystkiego zdążyć? czy jest lajt i gdy jest coś pilnego, to zawsze się znajdzie?

      Zastanawiam się, bo rok temu na przystanku autobusowym zobaczyłem śpiącego, mało kontaktującego gościa - czysty, ubrany, zadbany, koło 65-70 lat. Obok lecznica albo jakiś mały szpital - nie pamiętam. Nie czułem alko. Pomyślałem, że zasłabł - zadzwoniłem na 999, to dyspozytor zrobił mi ogromne wyrzuty, że on będzie teraz musiał wysłać tam załogę, a być może ktoś inny będzie potrzebował itp. Powiedziałem, że to jego problem, na co ten że mam czekać, ale nie wie, kiedy wyśle załogę, może i 30 minut. Byli po 10 minutach. Na moje nieszczęście okazało się, że gość jest w stanie po spożyciu, ale wzięli go do karetki na badania - co dalej nie wiem.

      Dobrze zrobiłem? Dyspozytor faktycznie uzasadnione wyrzuty robił? Serio jest taki duży problem z karetkami?

    •  

      @KeDreJ: to jest właśnie polski skrót ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Nie mamy dostępu do wyników autopsji pacjentów których nie udało się uratować. Może jakaś wrodzona wada serca której nie zdiagnozowano? Ciężko powiedzieć

      @nowekontobosiewstydze: w sumie to troche słabo, wypadałoby podzielić się z wami taką wiedzą - może moglibyście wtedy lepiej zareagować, ehh

      ale ja w innej sprawie,

      Ciśnienia nie mogli zmierzyć bo oczywiście mierzą elektronicznym aparatem, który przy niezachowaniu odpowiednich warunków pomiaru głupieje.

      takie elektroniczne cudeńka jakoś sie kalibruje? rodzice mają od kilku lat, pytanie na ile można ufać wynikowi pomiaru

    •  

      @nowekontobosiewstydze: odnośnie puntu 4.
      Daawno temu jakoś 2004r. miałem lekki uraz na w-fie w gimbazie. Lekki to znaczy złamanie stopy w pół z odpryskiem kości i skręceniem. Bolały mnie wibracje od uderzenia piłki o podłogę tak dla wyobrażenia. Od nauczyciela usłyszałem 'graj dalej i nie udawaj'. Wychowawczyni też nic nie pomogła (rownież w-fistka). Sam musiałem zadzwonić po ojca z telefonu kolegi i nikomu nic nie mówiąc sobie ze szkoły 'wyszedłem'. Samochodem do szpitala i na szczęście do ortopedy bocznymi drzwiami. Nie pamiętam ile czasu w gipsie ale trochę było.
      Teraz człowiek mądrzejszy i afere by kręcił. Wtedy obyło się absolutnie bez echa. Przynajmniej nauczyciel powinien odpowiedzieć z maksymalne wyjeb@nie w ucznia, już nie mówiąc o opuszczeniu terenu szkoły ot tak.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: dziękuje Pan Ratownik.
      A tak BTW
      Jak to jest z wyjazdami do padaczki? Zasadne, niezasadne? Nie mam na myśli alkoholików, tylko nagle obca osoba, np. na dworcu PKP, pada na ziemie, i tarmosi się po niej, tłukąc głową o beton?

    •  

      @powaznyczlowiek: sorry, źle mi się nacisnęło na telefonie

    •  

      @nowekontobosiewstydze moja Mama jest pielęgniarka w szkole i rodzice potrafią być kurewsko nieprzyjemni. W razie niegroźnego urazu głowy przy braku wezwania karetki potrafią pisać skargi(każda musi być rozpatrzona przez komisję) a nawet straszyć sadem. Nie są to odosobnione przypadki, z drugiej strony stoi obsada karetki która grozi obciazeniem kosztami za nieuzasadniony przyjazd(wielokrotnie się rzucali o to) a wszystko to za dziadowskie pieniądze.

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Z tym czepianiem się ludzi, że karetka to nie taksówka to uważaj bo się kiedyś przejedziesz. Na takiego chuja trafił mój ojciec z ostrym zapaleniem pęcherzyka żółciowego. Matka koniec końców zawiozła go do szpitala taksówką gdzie został przyjęty i od razu pod nóż bo zaczynała się sepsa. Panowie z karetki też wygłaszli hasła: karetka to nie taksówka a ojciec zwijał się z bólu z wysoką gorączką.

    •  

      No dobrze. Zawieziemy ale zazwyczaj myślę wtedy: o ty chuju, zaraz zobaczysz czy nie będziesz czekał. W szpitalu ląduje na końcu kolejki tak jak każdy kto przyjdzie z ulicy. Przy okazji idziemy mu zrobić dobry PR u pracowników SOR żeby wiedzieli z kim mają do czynienia. No cóż - takie czasy.

      @nowekontobosiewstydze: hehe a śmierdzącego, zawszawionego żula to wozicie na bombach bez mrugnięcia okiem i narzekania ;)

    •  

      @nowekontobosiewstydze: jakies 18 lat temu w 4 klasie podstawowki graliśmy sobie w piłkę na wfie. Kolega zagadal sie z drugim i z calkowitego zaskoczenia dostal mokrą piłką w głowę. Troche go glowa bolała to go nauczyciel wyslal do pielęgniarki. Wszystko ok, poboli i przestanie. Jak wrocil do domu to zemdlal i sie okazalo ze ma jakiegos krwiaka. Powazna operacja i blizna na pół glowy do dzisiaj. Niby tylko dostał piłką w głowę i nic groźnego. Komuś kto sie nie zna może sie wydawać ze uraz jest niegroźny. Z drugiej strony moze nawet jak byscie przyjechali to by to nic nie dało. Jak to wyglada z Twojej strony w takim przypadku?

    •  

      @nowekontobosiewstydze: OK, przeczytałem wszystkie Twoje wyjazdy i napiszę co myślę o Twoich poczynaniach, bo z ratownictwem ma to chyba niewiele wspólnego...
      Po pierwsze drażni mnie Twoje podejście do osób pod wpływem. Sam nie nadużywam alkoholu, ale czy człowiek pod wpływem to nie człowiek? Skąd to rozumowanie? Skąd ta szydera, że pijany który się przewrócił i rozwalił głowę miał zrobiony rezonans, a trzeźwy to oh i ah, przykro, że sobie głowę rozbił. Żyjemy w 21 wieku i nikt nie powinien leżeć na ulicy bez pomocy.
      Wy, ratownicy tak często wspominacie o tym, że możecie być potrzebni tam, gdzie życie jest naprawdę zagrożone.
      Z drugiej jednak strony czytam, że masz dużo czasu na plotki i bezsensowne rozmowy z rodziną poszkodowanego.

      Żona wezwała ZRM bo nie mogła go podnieść. Parametry bez istotnych odchyleń, bez obrażeń. Jedynie podwyższona temperatura 37,7. Żona zgłasza, że nie radzi sobie z opieką nad mężem. Nie ma już siły. Pilnuje go 24 godziny na dobę. Nie ma pomocy ze strony rodziny. Jej dzieci mieszkają 100km od domu. Jego dzieci się nim nie interesują. Małżeństwem są od 15 lat - ślub jako wdowa i wdowiec wzięli po to by nie obciążać na starość dzieci opieką. Pytamy czy pani nie rozważała oddania pana do domu opieki. Rozważała ale jej nie stać. W domu był pracownik socjalny i nie zakwalifikował pana do pomocy ze strony MOPS - zasugerował żonie pacjenta, że najlepiej byłoby się z nim rozwieść bo wtedy jako samotny dostanie opiekunkę lub miejsce w DPS.

      Po naszym przyjeździe na miejsce leżący, zakuty w kajdanki, bez obrażeń. Policjanci zgłaszają, że przedstawił się jako Mojżesz, wzywał Abrahama. Do jednego z nas na powitanie krzyczy: "Kubuś chodź no. Wsadzę ci chuja w dupę". W sumie cieszymy się, że żaden z nas nie nazywa się Kubuś bo mogłoby się zrobić nieswojo. Do policjantów: "siłą umysłu rozkazuję ci, rozepnij mi te kajdanki!". Jego siła umysłu jest wykorzystywana potem jeszcze do kilku innych poleceń - "siłą umysłu rozkazuję ci klękaj do laski!". Generalnie wszystko robi siłą umysłu. Pytamy o to co wziął. Z kontekstu jego zawiłej wypowiedzi, w której pada słowo klucz (" kryształ") można podejrzewać metamfetaminę. Psychiatra po rozmowie telefonicznej i przedstawieniu mu sytuacji wnioskuje o diagnostykę internistyczną a potem ewentualnie weźmie go na oddział.

      Mam wrażenie, czy tylko mi się wydaje, że powyższa sytuacja Cię śmieszy? Albo jesteś nowy, albo niedojrzały, bo dziecinny to na pewno.


      Na pytanie jak się nazywasz i czy coś cię boli odpowiada „chuj cię to obchodzi”. Poza tym jednym zdaniem, które powiedział dość wyraźnie ciężko zrozumieć jakiekolwiek inne wypowiadane słowo. Bez obrażeń. Leżał koło ławki między blokami. Obok niego surowce wtórne (butelki i puszki w 3 reklamówkach). Zbadane podstawowe parametry. Przeprowadzony do karetki na czas oczekiwania na policję. „Skarbami” pozostawionymi przy ławce od razu zaopiekował się inny podążający chwiejnym krokiem obywatel

      Myślałeś, żeby zatrudnić się w redakcji Faktu? Zajmij się swoją pracą, a nie oceną czyjegoś życia, a może masz radochę i poczucie, że jesteś niby lepszy, bo jesteś Panem Ratownikiem (na szczęście nie lekarzem).

      Dziecko dwuletnie. Wylało na siebie wrzątek. Matka do momentu przyjazdu chłodziła oparzenie zimną wodą pod prysznicem. Oparzenie II stopnia części podudzia, okolicy stawu kolanowego i części uda. Założono opatrunki hydrożelowe. Podano lek przeciwbólowy w czopku. Przewieziono do SOR dziecięcego.

      Tutaj jakoś nie szydziłeś, w dodatku zasadne wezwanie. Ciekawi mnie jak lekceważąco opisałbyś sytuację, gdy takie oparzenie przytrafiłoby się panu 60+, który nie daj Boże wypił piwo.

      Pan opowiada nam o tym jak przeszedł na emeryturę 2 lata wcześniej i jak to na tej emeryturze nie ma co robić – świadczenia ma ponoć 6000zł bo przez 35lat był dyrektorem jednej z dużych fabryk na terenie miasta. Pokazuje dowód osobisty. Na zdjęciu człowiek przystojny w garniaku, zadbany, w oczach pewność siebie – no normalnie wypisz wymaluj dyrektor. A u nas w karetce wrak człowieka. Wychudzony , twarz zniszczona jakby pił całe życie, pachnie jakby ostatnia kąpiel była w wigilię. Jednocześnie ubrany jest w ciuchy dość drogich marek. Cały się trzęsie - nie jest w stanie zrobić kroku bez czyjejś pomocy. Mówi, że schudł 10 kilo w ostatnie 2 miesiące – nie je z powodu braku apetytu. O ile nie kłamie na temat swojej przeszłości to ciężko nam zrozumieć co się podziało w jego życiu po przejściu na emeryturę i czemu jest tak zaniedbany. On sam mówi: „panowie są sprawy, których nie zrozumiecie”. Na miejscu pana nie wyleczymy – przewieziony do SOR z podejrzeniem zaburzeń metabolicznych.

      Daruj sobie takie opinie o człowieku o którym gówno wiesz. Aż tak Ci się nudziło?

      Stan nagłego zagrożenia? NIE. Powinna skorzystać z pomocy lekarza nocnej i świątecznej opieki. W sumie wystarczyło żeby zadzwoniła po poradę to by jej powiedział co ma wziąć – wszystkie leki potrzebne ma w domu.
      Nie wiem jak u Ciebie w mieście, ale u mnie już dawno zlikwidowano "nocą pomoc lekarską" sugerując, aby korzystać z pogotowia, lub jechać na SOR.

      Pacjentka 17 lat, w szkole uderzyła kolanem w kaloryfer-potknęła się. Nie chciała żeby zgłaszać na ratownictwo ale taką decyzję podjął dyrektor "bo oni przecież nie mają kompetencji żeby ocenić".

      Dyrektor słusznie zrobił, on nie jest od tego, tylko Ty. W imieniu dyrektora przepraszam wielmożnego pana ratownika, że zburzył jego spokój i ratownik musiał się dźwignąć i podjechać do szkoły. Zrozum - od tego jesteś.

      Zawieziemy ale zazwyczaj myślę wtedy: o ty chuju, zaraz zobaczysz czy nie będziesz czekał. W szpitalu ląduje na końcu kolejki tak jak każdy kto przyjdzie z ulicy. Przy okazji idziemy mu zrobić dobry PR u pracowników SOR żeby wiedzieli z kim mają do czynienia. No cóż - takie czasy.

      Chciałeś być chyba śmieszny, mam nadzieję, że po takiej próbie zrobienia negatywnego PRu pacjentem zajmą się od razu, a o Tobie pomyślą, że jesteś kretynem. Na SORze najczęściej pracują ludzie, którzy są trochę wyżej od Ciebie i to na szczęście oni decydują kim najpierw się zająć. Teoretyk, gaduła, gawędziarz i trochę błazen.

      Na dziś tyle. Ostatnio rzadziej piszę bo nie mam czasu. Wpisy będą się pojawiać nadal ale maksymalnie 1-2 na tydzień.

      W końcu! Zajmij się pracą, a nie gwiazdorzeniem. Mam tylko nadzieję, że nigdy na Ciebie nie trafię jako poszkodowany.

    •  

      Influencer? Chce budzić zainteresowanie? A co z tymi infliencerami ze Szpitala w Sosnowcu? Poproszę o Pańską opinie.

    •  

      @KRISSVector jak leży i oddycha a nie widzisz urazów a czujesz alkohol to dzwoń na straż miejską albo policję. Jeśli oni nie będą sobie mogli poradzić z dobudzeniem to wezwą nas. Z narkomanami też można - wtedy najprawdopodobniej i tak bedziemy potrzebni ale przynajmniej mamy pomoc przy agresji

    •  

      @TomaszWKS nie mówię, że miał się ubrać i iść od razu do lekarza ale gdyby zmierzyli gorączkę to mogli by podać leki - a do tego się sprowadza leczenie w pierwszym etapie - walczy się z objawami. Gorączka w cudowny sposób nie znika tylko dlatego, że przyjeżdża pogotowie. Pyralgina i paracetamol to leki ogólnodostępne w każdym kiosku - nie trzeba szukać apteki. Takim samym zestawem dysponuje każdy zespół ratownictwa medycznego w Polsce - niezależnie czy jest to S czy P. Różnica polega jedynie na tym że możemy to podać dożylnie.

    •  

      @Tul_Duru o dobrym PR nie pisałem w kontekście przetrzymywania kogoś na IP kilka godzin tylko uważania przy takiej osobie na to co się mówi i robi - najczęściej to tacy ludzie lecą ze skargami do dyrekcji czy mediów. chodzi o to że spotykamy się często z bezzasadną roszczeniowością ze strony rodziców - bo jego dziecko jest najważniejsze i to my mamy mu załatwić, że będzie załatwiony poza wszelką kolejnością.

    •  

      @Tulimus jasne. Byłem za tym żeby go zabrać i dostał taką propozycję bo tlumaczyliśmy że nie mamy z czym porównać tego co słyszymy ale zarówno ojciec jak i syn woleli skorzystać z pomocy lekarza rodzinnego

    •  

      @KeDreJ wiem o co chodzi ale nie spotkałem się osobiście z takim pacjentem.

    •  

      @piotrrus dobrze byłoby nie odwracać kota ogonem. nie przekazałem kierowniczce dokumentacji medycznej udzielilem informacji ze ma u siebie pijanego pracownika. Czy uważasz że powinienem z tej wizyty wyjść i powiedzieć "a chuj. W sumie jest pijana ale nie mogę o tym powiedzieć nikomu bo to informacja medyczna. Niech dalej podejmuje prawne decyzje a potem jedzie samochodem wypita do domu"

      +: Rv0000
    •  

      @TomaszWKS miał zadzwonić po wizytę lekarza rodzinnego lub Nocnej i świątecznej opieki w domu a nie dzwonić po ZRM

      @KRISSVector dzwonić po straż miejską albo policjęb w drugim przypadku to raczej karetka bo SM nie zgarnie takiego

      @KeDreJ "nie mam czasu na czytanie pisemek, ratuję życie" ja robię swoją robotę, ratuję życie, nie jestem od interpretowania pism czy innych dziwnych form przekazu tej informacji. Generalnie odstępuję tylko wtedy gdy spełnione są konkretne kryteria.

      @Radek41 ogólnie dobrze zrobiłeś, ale dyspozytor też ma dużo racji, bawet nie chodzi o braki kadrowe a o sam fakt małej ilości karetek jaką dysponuje, ogarnięcie takiego pijaczka to godzina roboty i jeszcze pół biedy w dużym mieście gdzie tych karetek jest więcej, ale w mniejszych miastach powiatowych masz 3-4 karetki na 50-100tys. mieszkańców no i dla kogoś może jej zabraknąć.

      @zdjecie_z_wenszem zasadne

      @Pan_Slon pierdolisz, w życiu żadnego żula nie wiozlem na sygnale, jedziemy tak samo jak do każdego innego pacjenta I kurwimy na niego jeszcze bardziej niż na innych pacjentów

      @tormen ale pierdolisz, nikt z nas nie szanuje pijaczków i alkoholików, na sorach też są ludzie, bardzo często nasi znajomi, którzy też jeżdżą w karetkach i doskonale wiedzą jak wygląda sprawa wezwań "na cwaniaka" wystarczy rzucić im hasło i oni już wiedzą kto dzisiaj uskutecznia terapię "leczenie przez siedzenie", kolega pisze jak jest. Jeśli jakiś alkoholik wzywa karetkę 10x w tygodniu z różnych powodów to uwierz, że przestaje być traktowany jak człowiek, skoro on nie szanuje nas i innych ludzi to my nie mamy żadnego powodu żeby szanować jego. Plotki z rodziną poszkodowanego xD Widać, że nie masz pojęcia o ratownictwie, wywiad jest podstawą wizyty, rozmawiamy z poszkodowanymi i ich rodzinami żeby lepiej poznać sytuację, to że czasem opowiadają nam historię swojego życia to inna sprawa, ale przepierdalać się trzeba, nie? Tak btw. nie może nas smieszyc sytuacja jakiej jesteśmy świadkami?

    •  

      @Radek41 w miastach zdarza się że jest problem. W skali kraju mamy trochę ponad 1500 zespołów systemu co daje jeden ambulans na około 25 tysięcy mieszkańców. Czasem zdarza się, że jestem na wizycie i dzwoni do mnie dyspozytor czy długo jeszcze bo mu wiszą wizyty - przyjął coś ale czeka bo nie ma kogo posłać-w mieście ma wszystko zajęte. Jak się na prawdę pali i wali to ściągają karetki wolne, które najczęściej stoją na jakiś spokojnych podstacjach gdzie wyjeżdża się 1-2 na dyżur ale wtedy odsłania cały teren z którego ściąga zespół do miasta. Potem np czeka się na karetkę 40 minut nie dlatego że ona tyle jedzie tylko musiała skończyć inną wizytę

      +: Radek41
    •  

      @Miecz12: wiem, kiedyś tak było. Ale teraz rodzice dzieciaków po prostu zdziczeli, więc nauczyciele wolą dmuchać na zimne.

    •  

      @nowekontobosiewstydze @biuna : Z tymi wezwaniami do szkół to jest prosta sprawa - powodem wezwania najczęściej jest ochrona przed zwolnieniem dyscyplinarnym i ciąganiem po sądach dyrektora/nauczyciela.
      Głośna sprawa w Koninie sprzed 2 lat, uczniowie się pobili, brak objawów, nikt nie wezwał pogotowia a później okazało się, że krwiak. Media sprawę podłapały, dyrektorka odwołana bez żadnej winy z jej strony.

      Od tamtej pory w Koninie pogotowie do szkół wzywane jest do wszystkiego.

      Bardziej szczegółowy opis sytuacji: http://www.wykop.pl/link/3439935/ciag-dalszy-pobicia-w-gimnazjum-w-koninie-dyrektorka-szkoly-zostanie-odwolana/#comment-40757855

      A przy okazji - dzięki za te wpisy. I za Twoją pracę.

    •  

      @tormen
      na temat podejścia do alkoholików już tyle zostało napisane wcześniej, że szkoda tracić czas na tą dyskusję. podobno ten czas tracę też na bezsensowne rozmowy i plotki z rodziną. Otóż tak się składa, że wywiad od rodziny i aspekt socjalny jest dość istotnym elementem tej pracy. Nie mogę wejść do domu, podnieść pacjenta z podłogi, zbadać go, stwierdzić, że nic mu nie ma i wyjść bez słowa. Tak robią często lekarze w swojej praktyce - badają pacjenta ale nie mówią co mu jest. Rodzina też się nie dowie. Ważne że on wie a reszta się nie liczy.

      O nocnej opiece ściemniasz bo w miastach gdzie ją zlikwidowano ( ustawą o sieci szpitali) została przeniesiona do szpitali. Nie może być tak, że nocną pomoc zabezpiecza SOR. Może to być przy sorze ale w osobnych gabinetach i pacjent nie rejestruje się wtedy do SOR tylko na NPL.

      Strasznie cię boli to, że tracę czas na produkowanie tych postów. Zastanawiam się tylko co ci do tego jak spędzam MOJE wolne chwile i po co ty marnujesz swój czas na czytanie tego co piszę. Jak się nie podoba to wrzuć na czarną i nie zawracaj mi dupy. Za wyzwiska od kretynów i błaznów dziękuję-urzekły mnie

    •  

      pierdolisz, w życiu żadnego żula nie wiozlem na sygnale, jedziemy tak samo jak do każdego innego pacjenta I kurwimy na niego jeszcze bardziej niż na innych pacjentów

      @Agemaker: jasne, SOR usluguja zulom po za kolejnoscia, nie raz nie dwa

    •  

      Przy okazji idziemy mu zrobić dobry PR u pracowników SOR żeby wiedzieli z kim mają do czynienia. No cóż - takie czasy.

      @nowekontobosiewstydze: xD

      To smutne. Wcale nie jesteś w takim wypadku lepszy od tych ludzi.

      +: tormen
    •  

      @Agemaker: z tego co słyszałem takie osoby mają jakieś bransoletki

    •  

      @KeDreJ nie wnikam, ja robię swoje, ratuję życie, bransoletki mnie nie interesują bo nie mają żadnej mocy prawnej

    •  

      @mikasz smutne jest to że ludzie robią z karetki taksówkę tłumacząc to oslawionym placeniem składek. Problem jest taki że każdy płaci. Ja też płacę i mój tata płacił. A jak go woziłem do szpitala po dwóch zawalach bez nogi to nie wzywałem karetki choć załatwiłbym to bez problemu. Oczywiście nie powinienem być dumny z tego co napisałem ale nie jest tak że wchodzę na sor i mówię :słuchajcie siedzi tam taki gość, potrzymajcie go do jutra. Raczej mówię im że mają uważać bo gość jest pretensjonalny i "żąda".

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Muszę pochwalić, że to dobry qality content i bardzo mi się podoba. Szanuję waszą pracę i dziękuję za szerowanie tego wspaniałego opisu z życia pracy. Tak trzymaj, oby więcej takich!

    •  

      @jorzin z urazami głowy jest ten problem ze 100 razy sie uderzysz w głowe i nic nie będzie a 101 będziesz miał krwiaka. Loteria. Urazy głowy zazwyczaj wywożę do diagnostyki

    •  

      @marcinsss: > Z tymi wezwaniami do szkół to jest prosta sprawa - powodem wezwania najczęściej jest ochrona przed zwolnieniem dyscyplinarnym i ciąganiem po sądach dyrektora/nauczyciela

      No tak jak mówię, kryjdupa. Kompletny bezsens, ale tak sobie rodziców wychowaliśmy, że interweniują nie tylko wtedy gdy faktycznie doszło do zaniedbań.

      A przy okazji - dzięki za te wpisy. I za Twoją pracę.
      Dzięki, miło to czytać, szczególnie teraz. ;)

    •  

      @nowekontobosiewstydze: Sorki że tak zapytam wprost ale te KMCR, które wstawiasz to twoje wszystkie wyjazdy na dobę, czy zbierasz poszczególne, najciekawsze?

      Co do robienia z karetki taxi jest też problem z transportówkami. Pracuję na dużym SORze i ostatnia sytuacja jak syn po długim oczekiwaniu na transport załatwił dla ojca własny, przyjechał autem na podjazd, już złapał za wózek z dziadkiem po czy weszli chłopacy od transportu, to udał głupiego i kazał im go zabrać. Czyli była przesłanka do odwozu, czy zwykłe wykorzystywanie systemu przez cwaniaka? Jedna karetka T po 19 na cały szpital i zleceń mieli jeszcze po pachy. Ale trzeba odwozić dziadków, bo rodzinki są wygodne.

    •  

      @Barzancica każdy wpis to sa wyjazdy z jednego 12-godzinnego dyżuru. Zdjęcia robię co któryś dyżur bo pisanie trochę czasu zajmuje. Jakbym chciał wszystkie dyżury wrzucać to bym musial codziennie 2 godz na pytania odpowiadać. Nie składam też wyjazdów z różnych dyżurów do jednego wpisu. Czasem jakiś wyjazd pominę - jeśli istnieje ryzyko że ktoś mógłby mnie zlokalizować. Z transportami wiadomo że jest problem-wszędzie

Gorące dyskusje ostatnie 12h