•  

    Czy zwierzęta mają duszę i czy po śmierci będziemy się mogli cieszyć towarzystwem naszych ukochanych czworonogów?
    Papież-Polak podobno twierdził, że tak, Papież-Niemiec, że nie, Papież-Argentyńczyk przywrócił werdykt Papieża-Polaka. Spory o to, kto duszę ma (i kto jej nie ma), mają długą teologiczną tradycję. Pewne wątki tych sporów zostały zarchiwizowane i dziś Kościół niechętnie wspomina debaty o tym, w którym dniu po poczęciu płód chłopca otrzymuje duszę, a w którym płód dziewczynki. Teologowie przestali się również spierać o to, czy czarni mają duszę. Twierdzenie, że dusza wdziera się do jajeczka razem z plemnikiem, wygląda raczej jak nowa moda „intelektualna” niż jak objawienie, ale mogę być źle poinformowany, sami arcypasterze twierdzą, że to czysta nauka. (Nie wiemy również czy bliźniaki jednojajowe otrzymują na wejściu jedną duszę, która się dzieli po zorientowaniu się, że jest dwóch klientów, czy też dwie identyczne, których nawet doświadczony ksiądz by od siebie nie odróżnił).


    Tymczasem mamy domowy teologiczny dylemat związany z twierdzeniem wiernej, że ksiądz z parafii na warszawskim Kamionku miał orzec, że „dzieci z in vitro nie mają duszy”. Ksiądz się wypiera, a my nie wiemy, czy mamy dawać wiarę wiernej, która twierdzi, że słyszała to na własne uszy, czy proboszczowi, który twierdzi, iż mówił, że zapłodnienie in vitro jest niemoralne, ale o duszy nic nie wspominał. Podejrzenie, że ksiądz proboszcz mataczy ma wysokie prawdopodobieństwo, co związane jest z samą naturą kapłaństwa.

    Proboszcz wyjaśnia, że wyjaśniał tylko, iż „animacja nie dokonuje się w atmosferze miłości i nie odpowiada logice daru”. Logiczne. Ciekawe tylko skąd się wiernej na obwiązkowym spotkaniu przed pierwszą komunią pociech wzięła ta dusza? Zdarza się jednak, że się człowiek przesłyszy, a szczególnie kobieta może się przesłyszeć i przekręcić słowa kapłana.

    Tak czy inaczej, proboszcz zapewnił dziennikarzy, że dziecko poczęte z in vitro duszę posiada, a dziennikarze nie zadawali dalej kłopotliwych pytań, jak i z kim to ustalił.

    Zakładając (tylko teoretycznie), że ksiądz proboszcz jednak posiadł jakieś teologiczne instrukcje (od kogoś lepiej poinformowanego), że jednak dzieci z in vitro duszy nie posiadają, pojawia się pytanie, co to samo źródło mówi o dzieciach z gwałtu? (A co z dziećmi poczętymi w wyniku gwałtu, którego dopuścił się kapłan, czy dusza wstępuje w taki płód dopiero po tym jak się gwałciciel wyspowiada, czy normalnie w chwili wtargnięcia plemnika do jajeczka?)

    Takie hipotetyczne pytanie byłyby jednak uchybieniem wobec godności kapłana, a jednak być może należało drążyć w kwestii owej niemoralności zapłodnienia in vitro. W oparciu o jakie badania ustalono, że zapłodnienie in vitro jest niemoralne i jakie ma to konsekwencje dla dziecka i jego rodziców? Ksiądz proboszcz jest podobno jakimś doktorem od katolickiej moralności i sam zajmował się kształceniem kandydatów na księży, więc jako fachowiec mógłby wiele wyjaśnić.

    Niezależnie od tego, czy kapłan pozbawił dzieci z in vitro duszy, czy tylko orzekł, że pojawiły się na tym świecie w drodze niemoralnych praktyk, wielu czytelników doniesień o tej sprawie wyraziło opinię, że ten kapłan może być bezduszny i niemoralny. Zarzut bezduszności może tu być szczególnie interesujący, jako, że mamy do czynienia z osobą nie tylko ekologicznie poczętą, ale zarówno ochrzczoną, jak i wyświęconą.

    Internetowe wyrazy moralnego niepokoju z powodu przypisywanej proboszczowi wypowiedzi warto podzielić na wypowiedzi tych, którzy należą do owczarni i są przekonani, że posiadają duszę, i tych, którzy owczarnię opuścili (albo i nie opuścili, ale nigdy w niej nie byli). Bardziej interesujący są ci pierwsi, bowiem dla nich bezduszność pasterza jest z natury rzeczy bardziej bolesna. Zajrzałem na stronę księdza Lemańskiego, z którym w sprawie duszy nie jestem pewien czy się zgadzamy, ale w sprawie bezduszności zawsze.

    Nie zawiodłem się, znalazłem reakcję na kontrowsersje wokół tego, co proboszcz parafii na Kamionku powiedział. Ksiądz Lemański zdaje się przychylać do opinii, że proboszcz mataczy i ostrożnie popiera opinie, że proboszcz zapewne powiedział coś zbliżonego do tego, co zapamiętali wierni. Wyraża oburzenie, pisze o braku empatii, ale nie wydaje się być zdziwiony. Na zakończenie pyta o losy innego proboszcza z tej parafii – księdza Mateusza. Nie mając zielonego pojęcia o co z księdzem Mateuszem chodzi, poprosiłem o pomoc sztuczną inteligencję, która zapamiętała, że istotnie był na tej parafii proboszcz Mateusz, który, w październiku 2014 roku złożył rezygnację, a rezygnacja została przyjęta. Okazuje się, że ksiądz Mateusz był oskarżony o czyny pedofilskie i został w trybie pilnym odsunięty od wszelkich posług kapłańskich i przeniesiony do domu księży emerytów. Tak więc pytanie księdza Lemańskiego o to, co słychać u księdza Mateusza, było nie bez hozery. (Ksiądz Mateusz został odsunięty od zabawy w pasterza decyzją arcybiskupa Hosera.)

    Wierni zdumieni i oburzeni faktem, że proboszcz może być tak bezduszny, jak się wydaje, nie znajdują dużego współczucia ze strony tych, którzy opuścili owczarnię i dziwią się tym, którzy nie tylko sami w niej pozostają, ale własne dzieci wpychają do bezmyślnego stada. Jeden z komentatorów pisał, że „jeśli zanosisz swoje dziecko kościołowi w ofierze zaraz po urodzeniu, a potem urządzasz mu pierwszą komunię, to powinieneś się spodziewać, że usłyszysz właśnie takie lub podobne majaczenia”.

    Okrutna to obserwacja, która skłania do pytania jak silne są zmiany poziomu religijności w społeczeństwie polskim. Poprawna odpowiedź brzmi, że i owszem, spore, ale trudno powiedzieć, jaki będzie efekt końcowy. Prawda o mentalności i obyczajach pasterzy wydaje się docierać do coraz szerszych kręgów, równocześnie znaczna część społeczeństwa ufa Bogu, że przyjdzie zapowiadana przez arcybiskupa Jędraszewskiego katolicka kontrrewolucja i że „żadne krzyki i żadne płacze nie przekonają ich, że białe jest białe, a czarne jest czarne”.

    Niektórzy komentatorzy twierdzą, że zanoszenie niemowlęcia do kościoła jest swoistym gwałtem, i że w efekcie dalsza indoktrynacja przez tych pasterzy może prowadzić do ukształtowania bezdusznego człowieka, bo jak daje do zrozumienia ksiądz Lemański, ci księża chrześcijańskiej miłości nie uczą. On sam proponuje katolicyzm bez kapłanów, ale to chyba nie wyjdzie.

    http://www.listyznaszegosadu.pl/nowy-ateizm-i-krytyka-religii/maly-traktat-o-duszy-dziecka-poczetego-tak-lub-inaczej
    #bekazkatoli #ciekawostki #teologia #pedofilewiary #katolicyzm #ateizm #polska #invitro #biologia

    •  

      @robert5502

      2019 rok
      Spory kto ma duszę a kto nie


      (-‸ლ)

    •  

      @robert5502: pytanie jest całkowicie źle postawione. Wg Biblii, ludzie ani zwierzęta NIE mają duszy, one duszami. Biblijna egzegeza jest w tym przypadku holistyczna i traktuje duszę jako psychosomatyczną całość. Platońska koncepcja nieśmiertelnej duszy w ujęciu dualizmu: grzeszne, skażone ciało i wieczna, nieśmiertelna dusza jest nieznana Słowu Bożemu. Przyjęcie jej niemal przez cały świat chrześcijański powoduje wiele pogańskich herezji jak: wędrówka dusz, koncepcja czyśćca, wiecznego piekła, kult świętych i zmarłych, a tym samym relikwii. Symbolicznym obrazem tego stanu rzeczy w Apokalipsie jest ciało pantery (która symbolizuje Grecję i jej filozofię) widoczne u Bestii z morza.

      +: ryxxk
    •  

      @robert5502:

      dawniej idea duszy miała jakiś tam sens, był to taki zapychacz niwelujący skutki niewiedzy (jak większość elementów religii). Nawet dobrze kombinowano: poza "samym mięsem" musiało być coś, co odróżnia "martwe mięso" od "żywego".

      Obecnie nauka pokazała, że "ja" zaprogramowane jest w mózgu, a wciskanie "duszy" jest bezcelowe: nic nie dodaje, nic nie wyjaśnia, do niczego nie jest potrzebne, nie ma żadnego uzasadnienia, nie ma żadnych podstaw. Ale i tak znajdą się nawet ateiści którzy będą dyplomatycznie mówić "nie wiemy czy istnieje życie po śmierci".
      A stwierdzenie to jest tak samo zasadne jak to: "nie wiemy co stanie się z człowiekiem po ugryzieniu wampira". Najpierw przydałoby się wykazanie, że istnienie takich zjawisk jest możliwe, bo bez tego to można utonąć w morzu hipotez alternatywnych do "duszy" czy "życia po życiu".

    •  

      czy po śmierci będziemy się mogli cieszyć towarzystwem naszych ukochanych czworonogów

      @robert5502: nie, tak samo jak nie będziemy się cieszyć towarzystwem naszych ukochanych dwunogów. Po śmierci się nie żyje. Wiem, że to smutne ale tak jest.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @robert5502 tam gdzie jaźń tam i dusza nawet nie handlujcie elo

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kazdy kto smieje sie z zarabiajacych pieniadze instagramerek czy tam influancerek to taki sam janusz jak ten co mowi, ze praca przy komputerze to nie praca i tylko fizyczna sie liczy xD

    #janusze #hipokryzja #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #takaprawda #przemyslenia pokaż całość

    odpowiedzi (51)

  • avatar

    a Wy gdzie spędzacie urlop ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #heheszki #humorobrazkowy #moderacjacontent

    odpowiedzi (9)

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Praca nauczyciela z perspektywy byłego nauczyciela, który się przebranżowił na programistę.

    Po pierwsze - mam ambiwalentny stosunek do strajku, aczkolwiek w szkole w której uczyłem strajkują ci nauczyciele, którzy dawali z siebie najmniej i od zawsze mieli w dupie uczniów.
    Ci lepsi nauczyciele mimo ostracyzmu są "łamistrajkami" ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Plusy pracy jako nauczyciel (uczyłem angielskiego przez 3 lata)
    - krótki czas pracy, licząc przygotowanie do lekcji, sprawdzanie kartkówek itp to wychodziło ok. 25-30h. A uwazam, że moje lekcje były fajne.

    - kontakt z dzieciakami - uczyłem dzieci od 4 do 6 klasy. Często rozrabiali, ale nie przesadnie i jakoś udawało mi się ich uciszyć. Czym dłużej pracowałem tym cieszyłem się większym respektem wśród nich. Wydaje mi się, że dzieci mnie lubiły bo czasem zwiedzały mi się z ich problemów, skarżyły na inne nauczycielki itd.

    - fajny kontakt z kilkoma nauczycielami. Było kilku nauczycieli, którzy mi pomagali czy po prostu się ze mną przyjaźnili. Dobrze ich wspominam, z niektórymi mam kontakt do dzisiaj. O reszcie nauczycieli w minusach :P

    - brak deadline'ów, stresu, odpowiedzialności. Zawsze sprawdzałem kartkówki i sprawdziany na czas, ale nawet jakbym tego nie zrobił to co by się stało? Nic. Stresu też nie było, no może kilka razy gdy jakiś rodzic przyszedł.

    - wakacje, ferie, święta - jest tego wolnego. W dodatku jak są jakieś święta to zawsze jest kilka dni wolnych dodatkowo. Np. przy Wielkanocy wolne było od wielkiej środy do wtorku włącznie.

    Minusy:
    - przede wszystkim atmosfera - najgorsze są stare prukwy, które tylko narzekają na dzieciaki, że nic się nie uczą, są głupie, niewychowane, nie mówią "dzień dobry".
    Wkurzało mnie też ich poczucie wyjątkowości, tak jakby zawód nauczyciela był jakiś bardzo prestiżowy..
    Niektóre nauczycielki czują się jakby nalezaly do wyższej klasy społecznej - serio. Podczas gdy niektóre nie rozróżniały brutto - netto. Do dzisiaj pamiętam jak jedna mi pokazała jakis tam rachunek i pyta się "Mariusz, tutaj jest 2300 netto, policzysz ile to będzie 'na rękę'?".

    - słaba płaca - dostawałem 2200zł netto miesiecznie, z dodatkami i 13 to by wyszło pewnie max 2600.
    I wiem, że głównie o kasę chodzi. Mimo wszystko nie jest za podwyżkami, na pewno nie dla wszystkich, bo moim zdaniem 80% nauczycieli nie zasługuje na podwyżkę.

    Nie chciałbym aby doszło do sytuacji gdzie nauczyciel zarabia tyle co np. programista. Mimo wszystko to jest zupełnie inna praca, bardziej stresowa, ciągle musisz się douczać.
    Ja na kasę nie narzekam - mam 6500 netto, ale wymagało ode mnie dużo wysiłku żeby dobić do tego. I nadal tak jest, że przychodzę do domu ii uczę się czegoś nowego bo pewnie się przyda w przyszłości.

    Wielu moich znajomych pracuje w różnych korporacjach za 2500 - 3500 miesięcznie. To jest mniej więcej tyle co zarabia nauczyciel. Szczerze? Wydaje mi się, że praca w korpo jest gorsza jeśli chodzi o warunki. Z drugiej strony masz większe możliwości awansu. Trudno to ze sobą porównać.

    Taak wiem, na wykopie każdy w korpo zarabia 8000 od razu po studiach, a programiści 15k minimum. Ale ja mówię o prawdziwym życiu.

    #nauczyciele #strajknauczycieli #edukacja #szkolnictwo #szkola

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    odpowiedzi (45)