•  

    36779 + 307 + 7 = 37093

    świętowanie urodzin Pana Metaxy, czyli może do Wrocławia uda się dojechać za trzecim razem

    jak co roku @metaxy z okazji swoich urodzin planuje jakąś większą wyprawę - w tym roku wybór padł na Wrocław, co bardzo mi odpowiadało bo jeszcze nie miałem okazji być we Wrocławiu rowerem, a dodatkowo ciekawszy kierunek niż kolejna wizyta w Warszawie.

    Start około 2 w nocy, by dojechać na miejsce spotkania z @sim_co w Konstantynowie. Dalej jedziemy krajówkami najpierw do Pabianic, a później do Łasku. Jedzie się całkiem przyjemnie, bo jest dosyć ciepło, wiatr wieje delikatnie w twarz, ale nie przeszkadza tak bardzo i dodatkowo ruch jest znikomy. Szybka przerwa na toaletę na stacji BP w Łasku i odbijamy w kierunku miejsca zbiórki z Krakowem i Warszawą w Działoszynie. Trasa trochę kluczy co by zebrać brakujące gminy do #zaliczgmine i pozbierać trochę kilometrów co by nie było trzeba dokręcać do #300km później we Wrocławiu.

    Wjeżdżamy w okolice dorzecza Grabi i Widawki i temperatura zaczyna odczuwalnie spadać. Niestety czym dalej jedziemy jest coraz gorzej bo dodatkowo pojawia się mgła. W pewnym momencie temperatura osiąga -6 stopni, a my średnio byliśmy przygotowani na takie temperatury co skutki brakiem czucia w nodze i rękach z zimna. Dodatkowo trafiamy na strasznie dziurawy fragment drogi który nas dobija. Na szczęście dłuższa przerwa na kawę na stacji w Osjakowie pozwala się trochę odmrozić i przeczekać najzimniejszą porę. Ruszamy wzdłuż Warty na północ do Krzeczowa w którym odbijamy na Pajęczno w którym odbieramy @edicsson.

    No i w Pajęcznie okazuje się, że ekipa warszawska: @rdza i @theDOG mają solidne opóźnienie i dotarcie do Wrocławia na pociąg o 18 będzie graniczyło z cudem. Już w trójkę robi krótki postój na stacji benzynowej i nawiązujemy kontakt z ekipą krakowską. Co by nie stać bez sensu na stacji postanawiamy wyjechać w ich kierunku do Działoszyna i spotykamy się z nimi w okolicach Orlenu w Działoszynie na którym był wyznaczony pierwotnie punkt zbiórki. Po krótkim postoju pada decyzja, żeby wyjechać po Warszawiaków, więc znowu kierujemy się do Pajęczna w którym w końcu udaje się nam skompletować pełną ekipę - 13 osobową w składzie: solenizant @metaxy, @Mortal84, @bynon, @edicsson, @rdza, @theDOG, @sim_co + parę osób spoza mirko. I jedziemy znowu na Orlen do Działoszyna na przerwę na jedzenie - mina obsługi stacji bezcenna ;) Niestety w tym momencie mamy ponad 2 godziny opóźnienia i na dojechanie do Wrocławia o czasie nie ma już szansy, więc pozostaje opcja złapania pociągu w Oleśnicy.

    Z początku tempo jest całkiem niezłe, ale niestety w okolicach Załęcza @bynon łapie drugą tego dnia gumę, a gdy znowu ruszamy okazuje się, że ekipa warszawska zmęczona próbą nadrobienia opóźnienia zaczyna tracić dystans do grupy. Z czasem jest coraz słabiej i przechwyt pociągu nawet w Oleśnicy zaczyna stawać się zagrożony, a dodatkowo zaczyna się pojawiać ryzyko opóźnienia na późniejsze pociągi do Krakowa i Katowic. Następuję więc podział na dwie grupy: nocującą i wracająca pociągami.

    Tempo zaczyna być coraz wyższe, momentami niestety zbyt wysokie na moje możliwości, a dodatkowo pojawia się ból pleców co na niezbyt dobrych drogach skutkuje tym, że zaczynam mieć problemy z utrzymaniem tempa. Na szczęście krótkie przerwy na szybkie zakupy trochę pomagają, ale niestety tylko na krótki czas. Kawałek przed Namysłowem kolejnego kapcia łapie tym razem @sim_co i powstaje kolejne opóźnienie. Gdy znowu ruszmy chłopaki postanawiają to nadrobić i niestety już całkowicie odpadam i przed samym Namysłowem odpadam od grupy. Z @sim_co postanawiam się zatem odłączyć by nie opóźniać ekipy, a dodatkowo i tak byśmy niedługo odbijali na Oleśnicę. Więc żegnamy się i dalej już tylko w dwójkę zmierzamy w kierunku pociągu zdecydowanie spokojniejszym tempem.

    Później w Oleśnicy trochę pobłądziliśmy i dodatkowo przy nawracaniu na DDR-ce zaliczam glebę - nie wypiąłem się z zatrzasków. Dawno mi się to nie zdarzyło, ale obyło się bez strat materialnych - ucierpiało trochę biodro i duma. Nie zatrzymujemy się już nigdzie z zamiarem zjedzenia czegoś i zrobieniem zakupów na dworcu, ale Oleśnica Rataje okazuje się nie dworcem, a zwykłym przystankiem, gdzie jedynym budynkiem jest wiata. Ale nie chce nam się już nigdzie ruszać, szczególnie, że czasu do pociągu nie pozostaje dużo.

    Powrót pociągiem na szczęście już bez problemów i chwilę po 22 melduję się w domu.
    To był dobry dzień, udało się zaliczyć pierwsze w tym roku #300km, udało się ponownie spotkać ze znajomymi i poznać nowe osoby, wpadło 20 gmin do #zaliczgmine. Oby więcej takich wyjazdów, ale chyba nie będzie z tym problemów bo jest dopiero kwiecień. Pozostaje tylko niedosyt, że po raz drugi nie udało się dojechać do Wrocławia, ale może do trzech razy sztuka;)

    I szczególne podziękowania dla @sim_co za towarzystwo i za koło na ostatnich kilometrach :D

    Do zobaczenia znowu!

    #rowerowyrownik #rowerowalodz #ruszlodz #wykoptribanclub #100km #200km #300km (nr 1)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: mix mini.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h