•  

    Nie wiem dlaczego ludzie uważają, że jeśli nauczyciel musiałby siedzieć 40h w szkole i mieć tylko 26 dni urlopu to już dawno by zrezygnował z pracy. Pracowałam tak przez rok w urzędzie, przychodząc do pracy w wigilię i sylwestra i nie byłam tak zmęczona jak po pół roku pracy w szkole.
    Właśnie jest na odwrót. Pod warunkiem, że po wyjściu z pracy do domu nie muszę robić już zupełnie nic, nie isteresuja mnie sprawdziany, rodzice, dzieci, a rady pedagogiczne odbywałyby się w ramach tych 40h lub były traktowane jako nadgodziny tak jak i wywiadowki i wycieczki. Obecnie siedzę 18h w szkole na lekcjach. Po przyjściu do domu przygotowuje się do lekcji godzinę lub dwie. W zależności od tematu. Czasem ułożenie lekcji przychodzi mi szybko, czasem wyszukanie filmików, gier, albo ich przygotowanie zabiera mi więcej czasu. Kiedyś nauczyciel mógł przygotować lekcje dla jednej klasy i wracać do tego w każdym roku. Obecnie przez zmiany w programach nauczania, to co ukozyłam dla gimnazjum nie sprawdza się dla podstawówki. Ułożenie sprawdzianu to ok 45 minut, nie korzystam z gotowcow bo te często mają uczniowie. Sprawdzenie sprawdzianu zabiera mi godzinę, kartkówki, pol godziny-45 minut. Do tego jedna godzinę tygodniowo spędzam na dyżurze dla rodzica na który i tak nikt nie przychodzi, bo albo dzwonią wieczorami albo piszą w dzienniku elektronicznym, gdzie odpisuje wieczorami. Radę pedagogiczna mam raz na miesiąc, a czasem nawet 2 razy. Jej czas to średnio 3h. Jeśli dochodza wywiadowki to robi się z tego 5h. Do tego biurokracja. Plany nauczania, plany wychowawcze, jestem opiekunem samorządu więc dochodzą do tego sprawozdania i plany samorządu plus organizowanie różnych akcji po godzinach. Jestem także tutorem. Mam 4 podopiecznych dla których muszę minimum w tygodniu znaleźć po jednej godzinie w miesiącu. Minimum, często przychodzą dzieciaki z dużymi problemami i schodzi się więcej. Mam też uczniów których przygotowuje do olimpiad. Poswiecalam im 4 godziny tygodniowo. Też za darmo. Ale osiągnęli sukces i teraz są spokojni jeśli chodzi o wybór szkół. Po zakończeniu roku szkolnego spotykamy się jeszcze przez tydzień na radach podsumowujących. To samo jest w sierpniu przed rozpoczęciem. Średnio taka rada wynosi ok 5 godzin. Wycieczki to dla nas żaden odpoczynek. Jeśli ktoś myśli że wizyta w muzeum lub wycieczka po górach mając pod sobą ok 20 uczniów jest przyjemnością to nie jest. Trzeba mieć ciągle na nich oko, zwracać uwagę, ja z wycieczek nie pamiętam niczego oprócz tego że jestem zmęczona 24h opieką. A nie daj Boże komuś się coś stanie, albo wpadną na pomysł pić alkohol itd. Problemy mam wtedy ja i to duże. Najlepiej jakbym nie spała, bo i w nocy jestem za nich odpowiedzialna. Za wycieczki pomimo całodobowej opieki i dużej odpowiedzialności nie dostajemy nic. Ostatnio nawet jedna dziewczyna na lekcji u mnie źle się poczuła. Kręcilo jej się w głowie i miała mdłości. Pielęgniarki w szkole nie było. Wg procedur dzwonię wtedy do rodzica. Matka w pracy nie może przyjechać. Wg procedur dzwonię na pogotowie. Pogotowie nie przyjedzie do takiego przypadku. Siedzę więc z nią 3h po moich lekcjach aż nie przyjedzie mama. Ja jej nie mogę zostawić, a mi nikt nie policzy za to jako nadgodziny.
    Ktoś powie to się zwolnij, myślę nad tym. Tylko boli mnie to, bo to naprawdę moje powołanie. Od dziecka chciałam być nauczycielem, jak byłam mała robiłam sobie dziennik, jak chodziłam do szkoły uczyłam moje koleżanki, a na studiach chlonelam fińskie metody nauczania. Lubię uczniów, nie nudzą mnie ich sprawy i problemy. Ale zarobki są tragiczne. Jak wszyscy odejdą kto będzie uczył? Bo już w szkole zostają lub przychodzą ludzie, którzy w ogóle nie powinni tego robić, a dobrzy odchodzą.

    #strajk #strajknauczycieli #pracbaza

    •  

      Przepraszam, ale odniosę się tylko do ostatniego akapitu. Masa ludzi chciałaby robić inne rzeczy zawodowo, ale nie może, bo najzwyczajniej w świecie ich na to nie stać.

    •  

      @M_Osti: i dlatego mamy zostawić nauczycieli z takimi zarobkami i obowiązkami, bo inni też by coś chcieli a nie mają? Brzmi jak hasło, że dzieci z Afryki maja gorzej więc nie marudz.

    •  

      @lizzy_bennet: Po prostu uważam, że to jest bardzo infantylne podejście.

    •  

      @M_Osti: nie jest. Sytuacja jaka jest obecnie doprowadzi do tego, że nikt nie będzie już chciał uczyć, albo zostaną sami nieudolni. Dobra edukacja to podstawa państwa. Jak chcemy mieć naukowców, inżynierów itd z tak fatalnym poziomem edukacji i jeszcze gorszym nauczycielami. Popatrz na zarobki i systemy edukacji w chociażby krajach skandynawskich i Niemczech. Pisanie, że inny by chcieli a też nie mają, więc nie ma co narzekać nie rozwiązuje problemu.

    •  

      @lizzy_bennet praca w urzędzie, to nie jest jednak dobre porównanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @lizzy_bennet: Może się nie znam, ale jak będzie za mało nauczycieli na rynku, to wtedy i pensje urosną, żeby zachęcić do podjęcia tej pracy. I zgadzam się, że dobra edukacja jest jedną z podstaw państwa, ale naprawdę myślisz, że danie 1000zł więcej belfrom to zmieni? Tu potrzeba zmian w szkoleniu nauczycieli, nie mówiąc już o słynnej podstawie programowej. Chciałbym też zauważyć, że wymienionych przez Ciebie krajach też zarabiałbym 4 razy więcej, ale jesteśmy w Polsce. Inni jak nie mają, a chcą mieć to po prostu się doszkalają, zmieniają branżę, robią coś dodatkowo. Ja wybierając swoją ścieżkę zawodową wiedziałem, że praca, którą bym lubił pewnie dałaby mi kilkukrotnie niższą wypłatę. Ty znając zarobki wybrałaś taką. Tu jest moim zdaniem to infantylne podejście i brak odpowiedzialności za swoje decyzje. Mało jest szczęściarzy, którzy zarabiają krocie na swojej pasji. Niestety.

    •  

      @M_Osti: jako młoda osoba podjęłam także prace na call center i ciesyzlam się z 1200zl bo myślałam że byka za rogi złapałam. Poza tym przecież wszyscy uważali i uważają, że praca nauczyciela nie jest taka ciężka :) nie myślałam, że jest to tak wyczerpujące. Pójście do pracy jako nauczyciel zmieniło jedno moje spojrzenie na te grupę zawodowa. Myślę, że każdemu z osób, które uważają iż nauczyciele przesadzaj w swoich wymaganiach. Wakaty nauczycieli już są. Kiedy ja zaczynałam o wiele trudniej było dostać pracę niż teraz. Wejdź sobie na strony ofert pracy nauczycieli, jakie jest zapotrzebowanie. Szkolnictwo to jednak nie prywatna firma i nie spowodowało to podniesienia pensji. Dalsze zwalnianie się nauczycieli też nie spowoduje, że rząd da podwyżki. Strajk jest koniecznością, gdy staną nagle szkoły. 1000zl podwyżki nie uzdrowi całego systemu edukacji, ale spowoduje, że dobrzy nauczyciela zdecydują się zostać i może spowodować większe zainteresowanie praca w szkole gdzie można będzie wybrać trgo najlepszego. W mojej szkole od listopada brakuje matematyczki, dlatego matematyki uczy chemiczka, która matematykę pamięta że szkoły i może trochę że studiów, nie ma jednak ku temu żadnych kwalifikacji. Jeśli zgłosi się chętny matematyk, to nasza dyrektor nie będzie sprawdzać czy się nadaje czy nie. Będzie ja tylko interesować, że kogoś ma. I tak to wpasnie wygląda. Aha i jeszcze jedna sprawa. Informatyk zatrudniony w szkole mojej teściowej gdy zobaczył swoją wypłatę zwolnił się. Wierzył w mityczne dodatki, których jednak nie ma, a jak są to wynoszą max 100 zl.

    •  

      @taktoto: nie wiem jakie masz wyobrażenie o pracy w urzędzie, ale moje koleżanki.pracujace w aptece, albo prywatnych firmach również 40h o wiele bardziej chwała sobie swoją pracą niż my. A przecież też mogłyby narzekać jak ci źli nauczyciele, którym ciągle mało.

    •  

      @lizzy_bennet: To czemu nie zmienisz pracy? Co cię trzyma w szkole? Wizja powrotu do call center przeraża?

      +: M_Osti
    •  

      @niemamnasmsy: odsyłam do ostatniego akapitu