•  

    W sumie napiszę co myślę o helu. Jednym słowem dupy nie urywa. Przed zapaleniem myślałem, że to musi wyjebywać w kosmos, że euforia fizyczna będzie nie do opisania, że tyle ludzi oddało za to życie, a to mnie po prostu porobiło trochę mocniej niż dużo kody czy mak. Zwykły opiat, nic specjalnego. Bez fajerwerków, ani nie ma o wiele większego potencjału uzależniającego. Bardzo się na heroinie zawiodłem.

    Ktoś powie, że chcę wmówić, że hera nie wpierdala. Rzecz jasna uzależnia, ale nie jakoś mega mocniej psychicznie. Czemu więc tak mało heroinistów z niej wychodzi, skoro wypada tak blado w porównaniu z plotkami o niej? Może dlatego, że każdy się bez żadnych hamulców wjebie w opiaty i w końcu sięgnie po heroinę, bo jest tańsza, bo nie ma maku czy po prostu chciał spróbować. Podobno z uzależnieniem fizycznym jest o wiele gorzej, ale nigdy jeszcze nie miałem skręta.

    Może trafił mi się słaby towar, no ale czego ja mam oczekiwać od ulicznego prochu? Kilka procent czystości to maks i też chuj wie co tam jest. O wiele mocniej raz się porobiłem jak zacetylowałem opium z 250g maku. To była chyba seria .54 FR, więc nie jakiś kozak. Tak mnie porobiło, że traciłem przytomność i co chwilę budziłem się na bezdechu. Zbyt mocno, ale też mnie nie zachwyciło. Myślałem wtedy, że coś źle zrobiłem i przyjąłem zwykłą majkę, ale teraz już wiem, że zrobiłem miodzio i muszę wierzyć w swoje umiejętności. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Co będę teraz walić? Mam nadzieję, że w końcu uda mi się zrobić dłuższą przerwę. Jak nie to heroinę, no bo jest tańsza i można przyjmować na więcej sposobów, niż tylko jeść. Można w sumie potraktować to jako informację/ostrzeżenie. Jak się spróbuje helu to się będzie go walić, ale żeby w końcu się na niego skusić trzeba być trochę wjebanym. Codzienne sny o opio, ciągłe myślenie o tym. Ile można?

    Koda, gimbo ćpanie. Teraz jestem kurwa kimś, nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°) #narkotykizawszespoko #opiowraki