Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Jest mi trochę przykro :/. Ludzie z pracy obgadują mnie, bo kupiłam mojemu narzeczonemu zegarek żeby też miał coś na pamiątkę, bo oświadczył mi się 2 tygodnie temu i chciałam żeby miał też ode mnie z okazji naszych zaręczyn. I nie, nie chwaliłam się tym na lewo i prawo w pracy tylko 2 dni temu mając chwilę przeglądałam sobie na kompie zegraki męskie, koleżanka obok zapytała się co ja tam oglądam i po prostu powiedziałam co i jak, nawet nie miałam pojęcia, że to zaraz pójdzie w świat i ludzie będą z takiego powodu mnie obgadywać. Dzisiaj inna koleżanka powiedziała mi, że słyszała wczoraj w kuchni jak dziewczyny i 3 chłopaków z naszego działu obrabiało mi tyłek. W ogóle było już mi trochę przykro te kilka dni temu bo usłyszałam miedzy innymi "ale Olivia wymyśliłaś z tym zegarkiem" i takie tam. Wiem, że łatwo powiedzieć, a weź się nie przejmuj ale naprawdę pierwszy raz w życiu doznałam uczucia jakim jest przykrość i trochę smutno mi z tego powodu. Tak chciałam się tylko wygadać.

    #rozowepaski #logikarozowychpaskow #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #zalesie #korposwiat #praca #gownowpis
    pokaż całość

    odpowiedzi (152)

  • avatar

    Próbowałam to dodać z #anonimowemirkowyznania ale coś nie wyszło.

    Dla niecierpliwych: nie wyżyłabym z gołej wypłaty nauczyciela - trzymają mnie nadgodziny - chcę płatnego systemu czterdziestogodzinowego, w którym 8 godzin dziennie przebywam w szkole i mam w tym zebrania, rady pedagogiczne, wycieczki, dokumentację, tworzenie materiałów dla uczniów.

    Jestem oligofrenopedagogiem, nauczycielem kontraktowym, tytuł licencjata (wkrótce będę miała magistra). Moja podstawowa wypłata jest niższa o pensję magistra o około 300 zł. Podaję do wglądu moje zarobki.

    Obowiązuje mnie 40-godzinny zakres pracy, ale pensum (przy tablicy) wynosi 20 godzin tygodniowo. Oprócz tego mam 9 nadgodzin tygodniowo.

    Pola zaznaczone na czerwono to: "trzynastka" i dodatek socjalny

    Średnia miesięczna pensja za okres wrzesień-kwiecień (bez trzynastki i dodatku): 2526,25 zł

    W przypadku rozłożenia średniej pensji na 12 miesięcy z uwzględnieniem "trzynastki" i dodatku socjalnego, wychodzi wynik: 2720,16 zł - jest to wypłata z nadgodzinami - bez nadgodzin, z uwzględnieniem "trzynastki" wyniosłaby około 1900 zł miesięcznie.
    W tym jest "wiejski", dodatek motywacyjny (70 zł) i dodatek za wychowawstwo (70 zł).

    Oprócz tego dostaję dodatek wakacyjny, który wyrównuje mi brak nadgodzin w wakacje (screen o nazwie "dodatek wakacyjny") - wysokość wypłaty w wakacje przedstawiłam na screenie "wyplata wakacje". Dodatku nie dodaję tak jak trzynastki, bo on jest wyrównaniem lipca-sierpnia, aby uprościć obliczenia, lipiec i sierpień potraktowałam tak, jakbym miała wtedy nadgodziny.

    Wspominałam już o moim płatnym pensum: 20 + 9 godzin. Oprócz tego mamy jedną Radę Pedagogiczną miesięcznie (średnio 3 godziny, czasem dłużej) i zebranie rodziców raz na 2 miesiące (2 godziny, czasem dłużej).
    Rady są też w wakacje, więc liczę: 3x12=36 godzin.
    Zebrania: 2x6=12godzin (od września do czerwca).
    Dni szkoły w sobotę: 10 godzin + przygotowania do dni szkoły (próby, dekoracje, przygotowanie fantów na sprzedaż) około 25 godzin = 35godzin
    Imprezy okolicznościowe (za które ja byłam odpowiedzialna, było ich więcej) np. Dni Autyzmu, Święto Wiosny, Jasełka = 30 godzin dodatkowej pracy (próby, tworzenie materiałów itd.)

    Zielone szkoły:
    - opieka na pięciodniowej - wyjazd 7.00 poniedziałek, powrót 18.00 piątek = 102-20(pensum) = 82 bezpłatne godziny
    - trzydniowa wycieczka z moją klasą - wyjazd 6:00 w poniedziałek, powrót 20:00 środa = 57-20(pensum) = 37 bezpłatnych godzin
    Razem: 119 niepłatnych.
    Dlaczego odejmuję 20 godzin pensum, a nie 29? Na wycieczce tracę nadgodziny.
    Inna wycieczki w czasie pracy (około jedna na miesiąc) to jakieś dodatkowe 40 bezpłatnych godzin w skali roku szkolnego.

    W tygodniu mam 2 bezpłatne godziny w szkole: dyżur dla rodziców oraz kółko zainteresowań. W skali miesiąca to 8 godzin, w skali roku szkolnego (odejmuję 5 tygodni ferii i świąt) = 70 godzin bezpłatnych.

    Z uwagi na charakter mojej pracy dużo czasu poświęcam na dostosowywanie materiału dla moich uczniów objętych kształceniem specjalnym (w klasie integracyjnej), zajmuje to około 7 godzin tygodniowo (robienie im wklejek do zeszytów, dostosowywanie sprawdzianów, dostosowywanie ćwiczeń, skracanie tekstów z podręczników, przepisywanie niektórych tekstów, by powiększyć im czcionki, tworzenie zadań matematycznych na konkretach itd.). (w domu)

    Kontakt przez dziennik, rozmowy telefoniczne z rodzicami, uzupełnianie dokumentacji wychowawcy - 1,5 godziny tygodniowo (w domu).

    Tworzenie IPETów i WOPFU oraz spotkania zespołów ds. nauczania specjalnego w skali roku szkolnego rozłożyłabym na 0,5 godziny tygodniowo (w skali roku szkolnego około 20 godzin). (dokumenty w domu, spotkania w szkole)

    Dochodzą do tego inne bzdury, ale nie będę się już rozdrabniać, zabieram się za obliczenia:
    Zaokrąglona ilość godzin w miesiącu, który ma 4 tygodnie:
    116 (płatne) + 3,5 (rada ped. i 0,5h zebrania) + 8 (dyżury i kółko) + 2 (IPETY) + 6 (dziennik i telefony) + 28 (materiały do lekcji) + 16 (godziny niepłatne spędzone na wycieczkach (razem w skali roku jest ich 159) = 44,8 godzin tygodniowo.

    Podsumowując: zarabiam 2720 zł za realnie przepracowany czas 44 godzin tygodniowo, co daje na rękę: 15,45 zł na godzinę. W tym jest dodatek wiejski 10% od podstawowej wypłaty, dodatek za wychowawstwo 70 zł i dodatek motywacyjny 70 zł.

    Nie uskarżam się - po prostu daję do wglądu moje zarobki. Przepracowane godziny uwzględniałam w okresie: wrzesień-czerwiec bez wakacji, natomiast nie jestem w stanie zrobić teraz takiej idealnej analizy z wyjęciem świąt i ferii.

    Jeśli chodzi o Wielkie Czwartki, Wielkie Piątki itd. - są to dni dyrektorskie - zwykle mamy wtedy rady pedagogiczne itp. + pełnimy dyżury w szkole (opieka nad dziećmi), więc nie jest to do końca tak, że mamy wtedy wolne, ale faktem jest, że pracujemy inaczej lub mamy któryś z tych dni niepracujący.

    Dlaczego szkoła zatrudniła kogoś z licencjatem a nie magistrem? W szkole nie ma podstawowych nauczycieli, braki kadrowe są ogromne, dlatego mam nadgodziny - bez nich rzuciłabym tę pracę, ponieważ podstawowa wypłata byłaby dla mnie niewystarczająca. Wyrabiam mityczne 40 godzin, nie uważam się za nieroba.

    W naszej szkole brakuje: fizyka, chemika, nauczyciela angielskiego, 2 pedagogów specjalnych, nauczyciela wosu, nauczyciela od edb. Fizyki i chemii uczy emerytka, która przy każdej okazji straszy dyrekcję, że odejdzie. Wosu uczy nauczycielka geografii, która ukończyła kierunek "geografia z wiedzą o społeczeństwie", edb uczy nauczyciel bez uprawnień, który jest w trakcie robienia podyplomówki.
    Teraz dyrekcja będzie nas wysyłać na podyplomówki z chemii i fizyki - wyobrażacie sobie takich "nauczycieli"? Polonista albo pedagog specjalny będą uczyć ścisłych, ważnych przedmiotów, bo ludzie po studiach kierunkowych nie chcą łatać etatów w 5 szkołach. W okolicznych podstawówkach jest zapotrzebowanie na 2-4 godzin fizyki oraz chemii tygodniowo, by uzbierać pensum 18 godzin, nauczyciel musi być zatrudniony w kilku szkołach, brać udział w kilku radach pedagogicznych miesięcznie, mieć x razy więcej dni otwartych itd. - nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tak pracował, więc specjalistów zastąpią ludzie z marnym przygotowaniem.
    Reforma oraz niskie wynagrodzenia sprawiają, że mało kto sensowny chce zdecydować się na pracę w szkole, mimo że jest ona fascynująca i dająca mnóstwo satysfakcji. Jest wiele nauczycieli mających "gołe" pensum bez nadgodzin - stażyści i kontraktowi zarabiają naprawdę nędzne pieniądze.

    W okresie wrzesień-kwiecień z własnej kieszeni sfinansowałam szkolenie za 550 zł oraz płaciłam za studia podyplomowe dające mi kwalifikacje do pracy z uczniami ze spektrum autyzmu - 1700 zł (liczę raty za jeden semestr, poprzedni opłaciłam w roku szkolnym 17/18). Daje to sumę 2250 zł, które wydałam na rozwój własny, by lepiej uczyć.

    Magisterki nie wliczam, bo to powinnam mieć.

    Jeśli gdzieś się machnęłam w obliczeniach, to dajcie znać, robiłam to o 3 w nocy, bo cierpię na bezsenność.

    Szanuję nauczycieli dyplomowanych, którzy mimo dużo wyższych stawek, postanowili dołączyć się do strajku. Młodzi nauczyciele, którzy zazwyczaj nie mają nadgodzin, dostają na wstępie wypłatę poniżej 2000 zł - w szkołach zaczyna brakować ludzi, mających wykształcenie ścisłe, wpływa to negatywnie na jakość kształcenia.

    Jeszcze jeden istotny fakt: w szkołach branżowych i technikach wykruszają się nauczyciele zawodu - w sąsiadującym technikum mechaniki, elektromechaniki itd. uczą 60-70-letnie dziadki - nie ma nikogo na ich miejsce. Dyrektorzy szukają już nawet osób bez wyższego wykształcenia, ale nikt kto ma fach w ręku nie chce się podjąć pracy w szkole. Co z tego wyniknie? Chyba każdy jest w stanie to wydedukować.

    #strajknauczycieli #strajk #szkolnictwo #szkola #nauczyciele
    pokaż całość

    odpowiedzi (229)

  • avatar

    Tu na razie jest ściernisko...

    Ostatnio mam tyle na głowie, że ledwo się ze wszystkim wyrabiam. Remont domu (ocieplenie, dach, okna takie tam...) który się ciągnął od połowy lutego aż do tuż przed świętami, jednocześnie do ogarnięcia 200 kur + kilka innych drobnych spraw bieżących i nie miałem czasu nawet na czas zasiać pszenicy (widocznej w tle). W końcu się udało, z lekkim poślizgiem ale jednak. Jednocześnie udało się zasiać mieszankę zielonki na terenie planowanym pod nową część wybiegu - koniczyna, gryka, facelia, trochę pszenicy. Już zaczyna wschodzić - więc czas najwyższy na zrobienie ogrodzenia.
    Od ostatniego razu poczyniłem pewne inwestycje w sprzęt - młot 1200W + świder do ziemi na prawdę robią różnicę. Pracę którą grodząc poprzednio ogrodzenie wykonywałem cały dzień, teraz jestem w stanie zrobić w 30 minut. Miazga. W tym tempie jak wszystko dobrze pójdzie to jeszcze w tym tygodniu kurki będą się pasły na całych 3500m2 (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Z takich ważniejszych rzeczy które pozmieniały się w kurniku to udało mi się wybić dwa okna - jedno normalnie otwierane w nowej części kurnika, drugie wysoko pod sufitem mające na celu tylko wpuszczanie do środka światła słonecznego.

    Już teraz mogę powiedzieć, że to był świetny pomysł - wentylacja w kurniku znacznie się poprawiła (cały dzień otwarte na oścież duże okno + drzwi), kury wstają zdecydowanie wcześniej i kiedy o 6.30 wypuszczam je na wybieg wszystkie już od dawna są na nogach - nie dopiero się budzą jak to było jak nie miały okien i cały czas ciemnicę dopóki ich nie otworzyłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dodatkowo coraz więcej młodych kurek zaczyna się nieść. Spora część jajek jest już odpowiedniej jakości do sprzedaży, część jest jeszcze malutkich które zostawiam sobie - bo nie będę brał przecież pieniędzy za jajko 35-40 gram ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ciężko określić ile obecnie kur mi się niesie - ostatnie kilka dni (gdzieś od tygodnia) to codziennie większa liczba jajek, od 60 przez 70, wczoraj zebrałem już 78 z czego około 65 nadaje się wielkością do sprzedaży. Docelowo z 200 kur powinienem mieć minimum 120 jajek dziennie - w momencie kiedy wszystkie z nich wielkością będą nadawały się do sprzedaży, będę myślał nad dalszym powiększaniem kurnika ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    odpowiedzi (41)