•  

    60178 + 100 + 330 = 60608

    Opolski Blues

    czyli zimno

    czyli ciepło

    Mordimer jak zwykle najmądrzejszy we wsi, zawsze ma rację. Mówili że będzie piździć rankiem. Zubilewicz się produkował, jakaś dziunia na TVP, nawet cokolwiek kształtna pani pogodynka z jakiejś meksykańskiej TV (aczkolwiek wątpię żeby mówiła o tym iż piździ w Polsce, 20 kwietnia o 4:00 rano ale nie mogłem się skupić...)
    Wszyscy mówili w związku z czym ubrałem się jak dziewica na majówkę (lekko i zwiewnie żeby się nie szarpać z ciuszkami jakby co...)
    Nigdy wcześniej tak epicko wręcz nie wymarzłem. Dobrze że mi nie poodpadało to i owo, ale zatrzymywanie się żeby choćby rozgrzać dłonie to katastrofa (bo kto by się do domu wracał, wszak napedałowałem już kilka km). Tyle dobrze że domyślnie planowałem zwlec się godzinę wcześniej... Bym marzł godzinę dłużej:)
    Ale im dalej w piękne niczym Bytom w deszczową, listopadową noc Zagłębnie tym cieplej.Słonko wstaje, temperatura rośnie, humor się poprawia... No spoko jest:)
    Do Opola (bo taki był cel) dojeżdżam dość póżno (jakoś po 13) a to nawet połowa drogi nie jest...
    Z ręką na serduszku przyznaję że Opole to najpiękniejsze miasto w jakim miałem zaszczyt być (giń ty paskudny Krakowie!). Aczkolwiek wybrukowane centrum i śródmieście to spore wyzwanie dla moich nóg, palców u rąk, zębów i rowera.
    Szkoda że mam taki kawał drogi (w dwie strony) bo bywałbym tam zdecydowanie częściej. Jestem zauroczony (obrzeża standardowo "takie se")
    Wracając do Jaworzna wiatr generalnie ciśnie w dupę toteż nieco poprawiam średnią i dłuższy dystans udaje się zrobić w krótszym czasie. Karbobowy rower też robi swoje bo z racji geometrii, lepszego napędu i wagi jedzie się o wiele lepiej niż na babuni Meridzie Sculturze 300.
    Do Jaworzna docieram chwilę przed 20:00, dobijam jeszcze do 330 i otwieram piwko :)

    #rowerowyrownik #100km (18) #300km (2)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com