Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Mirki, naprawdę proszę bez złośliwości, ale jestem w kiepskiej sytuacji i proszę o pomoc. Wychowuję sama córę i tak, jest to hora curka, ma wadę immunologiczną z fatalnym poziomem odporności i wieloma dolegliwościami zdrowotnymi, o których nie ma sensu się rozpisywać. Cały czas pracowałam, ale moja praca wygląda zazwyczaj tak, że tydzień pracuję, a trzy tygodnie jestem na l4, bo głupi katar w ciągu dwóch dni ewoluuje w zapalenie oskrzeli/płuc i jest to nie do powstrzymania mimo stałego zażywania przez Nią leków. I tak sobie toczę ten głaz pod górę, utrzymuję nas sama i robię wszystko, ale sytuacja przerasta. Czy ktoś słyszał o pracy zdalnej, z umową, która byłaby czymś innym niż mlm, zwykłym oszustwem? Mam doświadczenie w copywritingu, byłam moderatorem na znanym portalu z ogłoszeniami, potem odpowiadałam za kontakt z użytkownikami, ale to było kilka lat temu. Mogę się wiele nauczyć i dać z siebie wszystko, bylebym mogła pracować z domu. Proszę bez hejtu, życie bywa trudne, a jednak chciałabym wyjść na prostą, nie liczę na cud. Mam kochanych rodziców i wielu życzliwych ludzi dookoła, jednak mimo wszystko jestem zdana na siebie - i nie jest to uzalanie się, lecz rzeczywistość. Proszę o pomoc, jeśli ktoś, coś... Dziękuję :) #praca #pomocy #kiciochpyta #pracazdalna pokaż całość

    odpowiedzi (46)

  • avatar

    Macie jeszcze jednego memika

    odpowiedzi (8)

  • avatar

    #truestory #topr #tatry #zakopane #tpn #burza

    Na kanwie dzisiejszej tragedii w Tatrach przypomniała mi się własne historia. Jakieś 8-10 lat temu byłem sam w Tatrach – na Giewoncie. Był to środek tygodnia w czerwcu i akurat miałem niebywałe szczęście spędzić SAMOTNIE pod krzyżem 30 min. Ale ni o tym chciałem napisać. Gdy schodziłem z powrotem na przełęcz zauważyłem ze niebo ciemnieje na południu. Przeczuwając że pogoda może się załamać ruszyłem dziarsko w stronę Zakopanego i już po kilku minutach usłyszałem pierwszy odległy grzmot. Schodząc dalej czerwonym szlakiem napotkałem grupę 4 osób które zasuwały pod górę. Daleko jeszcze na szczyt pytają? Nie daleko – mówię, ale idzie burza i radziłbym im zawrócić. Popatrzyli po sobie i stwierdzili że jeszcze kawałek podejdą… schodzę dalej słyszę grzmoty coraz bliżej, odwracam się napotkani turyści idą dalej pod górę! WTF… Schodzę dalej kolejna grupa. Mówię że idzie burza… to samo jeszcze spróbujemy kawałek podejść! CO? Odbiło im, ale kij im w oko… Minąłem tak w sumie ze 20 osób i tylko jedna para stwierdzała że nie ma co ryzykować i zawróciła! Do Zakopanego wszedłem z pierwszymi kroplami deszczu gdy w górach już szalała burza… Przeczekałem deszcz na przystanku by po jakiś 30 minutach usłyszeć warkot silnika Sokoła który leciał w góry… Jak się okazało na Giewoncie porażeni zostali 2 turyści… Nie ogarniam bezmiaru ludzkiej głupoty…. Pierwsze oznaki Burzy można było dostrzec/usłyszeć co najmniej 90 minut wcześniej! Co Ci ludzie tam robili? Nominowali się chyba zbiorowo do Nagrody Darwina! pokaż całość

    odpowiedzi (11)