•  

    #matiwojwchinach <-- mój tag o życiu w Chinach

    Tajwan, Tajpej - mieszkając od ośmiu miesięcy w Chinach, mógłbym powiedzieć, że Tajpej to kolejne chińskie miasto, pełne chińskich knajp, straganów, sklepików, naciągaczy i ludzi robiących zdjęcie białemu człowiekowi. Nic bardziej mylnego! Nie chcę zagłębiać się publicznie w tematy polityczne z wiadomego powodu, ale Tajwan różni się od Chin. Oj różni się bardzo. Inni ludzie, inna waluta, inny język, inna kultura i też inna propaganda...

    Ludzie

    Chyba to oni zdziwili mnie najbardziej. Zostawiamy bagaż w hotelu i szukamy miejsca, żeby zjeść obiad. Idziemy chodnikiem gdzie szwenda się trochę ludzi. Po kilku metrach słyszę:
    "Hello, how are you? Have a nice trip!"
    - Patrz jaki miły człowiek
    - Taa... miły, sprzedać coś nam chciał - przyzwyczajony mieszkaniem w Chinach słysząc pozdrowienie lokalsa odrzuciłem szybkie "thanks" i przyśpieszyłem

    Kilkanaście metrów dalej czekamy na przejściu dla pieszych i zauważamy, że biegnie za nami człowiek, który nas przed chwilą pozdrawiał. Dopytuje nas po angielsku gdzie idziemy i czego szukamy. Odpowiadam mu, że chcemy coś zjeść i przełączam się na język chiński. Przyzwyczajony do azjatyckich "klimatów" po chwili rozmowy spodziewam się, że:
    a) spróbuje nam sprzedać jakieś tajwańskie pamiątki, kartę SIM czy cokolwiek innego
    b) poprosi o napiwek za poradę.
    Moje przypuszczenia okazują się jednak błędne, Tajwańczyk rekomenduje nam miejsce do zjedzenia (które później okazuje się strzałem w dziesiątkę) i życzy miłego dnia.

    Wieczorem następnego dnia. Idziemy chodnikiem, którym nie uczęszcza zbyt wiele osób. Po chwili dobiega do nas "tajwańska babcia" i pyta płynnym angielskim jak może nam pomóc i dokąd idziemy. Odpowiadam po chińsku, że kierujemy się do night marketu, a potem do metra. Rozmawiamy trochę po chińsku i trochę po angielsku. Przez pół godziny. Na każdy możliwy temat. O jedzeniu, o night marketach, o hotelach na Tajwanie, o polityce, o Polsce. Podczas rozmowy "tajwańska babcia" podkreśliła chyba pięć razy, że nie jest oszustką, nie chce nam niczego sprzedać, bo wie, że w Chinach jest to nagminne.
    Ludzie wydają się przyjemniejsi, bardziej pomocni, o wiele częściej uśmiechnięci niż ci w Chinach. Dotyczy to szczególnie służby cywilnej - policji, straży granicznej itd.

    Waluta

    Na Tajwanie obowiązuje Nowy Dolar Tajwański. 10 TWD to około 1.2zł. Największy nominał to 1 tysiąc dolarów (około 120zł), więc jest to około dwa razy więcej niż w Chinach. Transport publiczny w Tajpej jest dość tani. Za autbous zapłacimy 15$ lub 30$ (2-4zł) i podobnie za metro. Tajwańskie ceny były kolejnym elementem, który mnie nieco zdziwił. Spodziewałem się poziomu hongkońskich cen, a okazało się podobnie jak w Polsce, a nawet taniej.

    Jedzenie

    W zasadzie weekendowy wyjazd na Tajwan można podsumować dwoma słowami "trekking" i "jedzenie". W Tajpej znajduje się mnóstwo night marketów, w których można kupić najróżniejsze rzeczy do jedzenia. Owoce morza, mochi z czarnym sezamem (kulki z mąki ryżowej) i wiele innych smacznych rzeczy. Przez tłumy ludzi na night markecie nie da się spędzić mniej niż godzinę, bo tyle trwa przedarcie się przez tłumy na popularniejszych bazarach.
    Wsiadając w metro i jadąc około 50 minut metrem docieramy do stacji Xinbeitou, gdzie znajdują się wody termalne i miejsce do bardzo przyjemnego spaceru po górach. Niestety po chwili natykamy się na wycieczkę Chińczyków (z Mainlandu), którzy robią "sesję zdjęciową" w górach przy akompaniamencie muzyki puszczanej z głośnika Bluetooth... Wyprzedzamy ich jest spokój, niemal brak ludzi aż do końca wycieczki.

    Język

    Na Tajwanie obowiązuje pismo tradycyjne, czyli bardziej skomplikowane "krzaczki" niż w Chinach. Efekt? Ucząc się mandaryńskiego ze znakami uproszczonymi nie byłem w stanie przeczytać większości widzianych znaków. Części można się domyślić albo po prostu porozmawiać z obsługą sklepu czy restauracji. Do czasu przyjazdu na Tajwan byłem przekonany, że porozumienie się tam po mandaryńsku nie będzie możliwe, przez lokalne dialekty. Prawda okazała się nieco inna. Znacznie lepiej rozumiałem ludzi na Tajwanie niż "w domu" (w Kantonie). W zasadzie problemy komunikacyjne na Tajwanie sprowadzały się do zgadywania czy rozmówca powiedział "shi" czy "si" (dziesięć czy cztery).

    Czy mógłbym się przeprowadzić do Tajpej? Nie wiem. Z jednej strony jest to miejsce ze znacznie większą wolnością osobistą. Jednak Tajpej w wielu miejscach chyba zbyt bardzo przypominało mi malezyjskie "slumsy", żeby tam zamieszkać.

    Jak śpiewał kiedyś Kazik "Ja tu jeszcze wrócę i wiem to na pewno...".

    #tajwan #chiny #podrozujzwykopem #podroze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20190405_194616_243.jpg

    •  

      牛肉面

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: IMG_20190406_160456_027.jpg

    •  

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: IMG_20190407_125213_825.jpg

    •  

      It is strictly forbidden to eat food
      tabliczka w food court

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: IMG_20190407_121501_782.jpg

    •  

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: IMG_20190406_131813_737.jpg

    •  

      o chryste, czy ty zrobiłeś poziomo zdjęcia, a potem przerobiłeś je na pionowe tak, że na nich teraz gówno widać? :)

      +: enron
    •  

      @kotbehemoth Instagram je tak przerobił niestety ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      pokaż spoiler Części z nich powinienem mieć pliki źródłowe na telefonie. Zaraz poszukam.

    •  

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: 1557396531309.jpg

    •  

      źródło: 1557396572176.jpg

    •  

      źródło: 1557396619634.jpg

      +: Zaid
    •  

      źródło: 1557396647727.jpg

      +: Zaid
    •  

      @matiwoj11 no Tajwan jest spoczko, ale ponoć pogoda kiepska przez sporą część roku. No i tajfuny i trzęsienia ziemi. Ale jakbym dostał dobrą robotę to na pewno bym rozważył

    •  

      @matiwoj11: gdzie i jak nauczyłeś się chińskiego?

    •  

      @fimino studiuję w Chinach i uczę się chińskiego.

      Zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że nauczyłem się chińskiego, ale podstawy, które wystarczą do porozumiewania się na mieście czy prostej rozmowie przez telefon, opanowałem.

    •  

      ponoć pogoda kiepska przez sporą część roku. No i tajfuny i trzęsienia ziemi.

      @kotbehemoth: Pogoda jest kiepska tylko na północy. Na południu jest kalifornijski klimat i słoneczko przez cały rok ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tajfun = dzień wolnego od pracy więc wszyscy się cieszą :D a do trzęsień no to trzeba się po prostu przyzwyczaić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      i wiele innych smacznych rzeczy.

      @matiwoj11: Ogólnie to Tajwan >>> Chiny pod każdym względem, ale jak byłem ostatnio z wizytą na kontynencie to właśnie tamtejsze jedzenie bije na głowę to tajwańskie. Gdziekolwiek nie wszedłem zjeść to jedzenie miało smak i było przyprawione. Na Tajwanie naprawdę znam niewiele miejsc z typowo tajwańskim jedzeniem, które jest smaczne... a jak już jest smaczne to ten smak jest zbyt delikatny i brakuje właśnie jakichś przypraw do tego ( ͡° ʖ̯ ͡°) Wszystko mnie na kontynencie wkurzało zaczynając od "powietrza" poprzez elektryczne skutery bez świateł rozjeżdżające ludzi na przejściach a kończąc na internecie na korbkę, ale jedzenia to wam zazdroszczę.

    •  

      @fuji to ja mam odwrotne spostrzeżenia.
      Jedzenie bardzo mi smakowało na Tajwanie. Nie mogę powiedzieć, że w Chinach jest niesmaczne, ale... może to kwestia, że kontynentalne jedzenie już mi się znudziło (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      Internet na korbkę to rzeczywiście jest porażka, ale do niego jakoś się przyzwyczaiłem. Chociaż za każdym razem jak wyjeżdżam za granicę (choćby HK) to wracając zaczyna mnie znów irytować...

      Tajfun = dzień wolnego od pracy więc wszyscy się cieszą :D

      Nie "nadrabiacie" wtedy w weekendy?

    •  

      @matiwoj11

      ale podstawy, które wystarczą do porozumiewania się na mieście czy prostej rozmowie przez telefon, opanowałem.

      Wielkie zazdro. Ja się 2 lata próbuję czegoś nauczyć i gówno umiem :) no ale nie mam aż takich możliwości bo u mnie wszyscy po angielsku mówią. Do tego jestem mega leniem

      +: rhqq
    •  

      Nie "nadrabiacie" wtedy w weekendy?

      @matiwoj11: Nie, nie słyszałem, żeby w jakiejś firmie odrabiali. Czasami się odrabia w soboty jak np. święto wypada we wtorek albo czwartek to robią odrabianie w sobotę, żeby potem połączyć w długi weekend. Jak dla mnie to mogli po prostu dać ludziom więcej dni wolnego niż 7 rocznie i każdy by sobie brał urlop wedle uznania, a nie jakieś przymusowe składanie długich weekendów pracując w soboty...

    •  

      się odrabia w soboty jak np. święto wypada we wtorek albo czwartek to robią odrabianie w sobotę, żeby potem połączyć w długi weekend. Jak dla mnie to mogli po prostu dać ludziom więcej dni wolnego niż 7 rocznie i każdy by sobie brał urlop wedle uznania, a nie jakieś przymusowe składanie długich weekendów pracując w soboty...

      @fuji czyli tak samo jak u Ziemian. Miałem nadzieję, że chociaż na Tajwanie jest lepiej ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Najgorsze, że podczas takiego długiego weekendu wszędzie są tłumy i dwukrotnie wyższe ceny na choćby połączenia lotnicze...

    •  

      dwukrotnie wyższe ceny na choćby połączenia lotnicze...

      @matiwoj11: A idź Pan w... xD Najgorzej, bo nie da się stąd wyrwać w żaden inny sposób niż samolotem... Filipiny można zrobić za 300 PLN a w chiński nowy rok trzeba dać 1500 PLN... No ale niestety nie mam wyboru, bo urlop trzymam zawsze na wakacje w Polsce więc po okolicy jeżdżę tylko jak są święta i długie weekendy.

    •  

      @matiwoj11 @fuji jak ze znajomością eng u tajwańczyków? zastanawiam się czy jest sens wybierać się tam solo na wycieczkę nie znając ani grama chińskiego

    •  

      @striker21 Patrząc na Tajpej to według mnie w porównaniu do Chińczyków bardzo ładnie mówią po angielsku. Oczywiście nie jest tak, że wszyscy znają dobrze angielski, ale będzie się można porozumieć łatwiej niż w Chinach.

    •  

      @striker21: Do tego praktycznie wszystkie napisy i znaki są też po angielsku, tak samo menu w restauracji itp. Nawet były plany, żeby angielski stał się drugim językiem urzędowym. Spokojnie sobie poradzisz z samym angielskim tutaj :)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    W Tym wpisie wrzucamy rzeczy, które nigdy nie powinny istnieć.

    Ja zaczynam. Żelki z lukrecji.

    odpowiedzi (216)

  • avatar

    Kurde Mirki już 6 test ciążowy (nadal nic) i 3 miesiące bez okresu a nadal czekamy (gineko mówił żeby czekać ale nic nie widzi)(ง✿﹏✿)ง (teraz wstrzemięźliwość już, żeby nie zmieniać pH w srodku)

    Co ciekawe lekarz mówi też ze u mniemoże to być dziedziczne, bo u mnie jak ojciec pojechał do wojska od maja do października plemniki taty poczęły dopiero we wrześniu ( 4 miesiące od stosunku) więc prawdopodobnie moje też czekają (ojciec nie miał przepustki, po prostu czekały w drogach rodnych - lekarz niby potwierdził to że mogą mieć formy przetrwalnikowe)

    Ginekolog super gość, przyjaciel rodziny jak ktoś będzie chciał dam namiary, opiekował się mamą a teraz różowa okolice lodzkiego

    Myślicie że dadzą jeszcze radę?

    #seks #zwiazki #pytanie
    pokaż całość

    odpowiedzi (74)

  • avatar

    Zjedź do domu bo święto i wolne
    Matka mówi 'na 12 idziemy na procesje'
    ja: no to idźcie xd
    m:ty też
    j:nie ide bo nie wierze
    m:o ty gnoju śmierdzący nie tak cie wychowałam xd


    Matka mówi, że moge stąd wyjechać xd Co ta religia robi z ludźmi xd
    #bekazkatoli

    odpowiedzi (63)