•  

    Dziś opiszę parę wrażeń i różnych sytuacji z meczów piłkarskich na których byłem. Długi wpis, ale może akurat kogoś zainteresuje.

    Zacznę od tego, że nie jestem wielkim fanem piłki nożnej i byłem tylko na kilkunastu, góra 20 meczach w życiu. Lubię obejrzeć jakiś fajny mecz w TV - mistrzostwa świata, ligę mistrzów, ale lig krajowych nigdy nie śledzę.

    Pierwszy mecz na jakim w życiu byłem to chyba był Milan-Roma. Mieszkałem na Erasmusie niedaleko Mediolanu i się wybrałem ze znajomymi. Cebula silna, więc kupiliśmy najtańsze bilety - gdzieś wpizdu u góry. San Siro jest tak jebutne, że ja nie poznawałem żadnego piłkarza z tej odległości. Pierwsze wrażenie to dziwne uczucie było, bo nie ma powtórek. Serio to jest tak zupełnie inne doznanie. W TV pada bramka i przerywając transmisję i pokazują kilka powtórek, z bliska, z różnych kątów. Na żywo może nawet nie zauważyć bramki. Słyszy się tylko ryk ludzi i widzi się cieszącego się piłkarza, za którym biegną koledzy z drużyny. Wiem, że na niektórych stadionach ponoć pokazują na telebimach. Na San Siro były telebimy ale tylko było na nich napisane kto strzelił.

    Na San Siro wróciłem jeszcze kilka razy - głównie wpadając na weekendy w odwiedziny do znajomych. I tak raz się zrujnowałem na mecz Milan-Juve, nie było tanich biletów więc dałem ponad 100E za miejsca na takiej trybunie z miękkimi siedzeniami. Ale trochę się zawiodłem, bo mimo zaciętego meczu było 0:0.

    Byłem też raz na 1/8 Ligii Mistrzów jak Kaka w dogrywce strzelił Borucowi między nogami gola, dzięki temu awansowali (i wtedy też wygrali LM). To w ogóle ciekawy mecz. Całe centrum Mediolanu było białozielone od kibiców Celticu. Włochów w ogóle nie było widać. Jechaliśmy z kumplem na stadion metrem po prostu pełnym fanów z Glasgow. Co ciekawe kumpel w koszulce Milanu, ja chyba w czapeczce. Zero problemu, zero spiny. Kibiców było tyle, ze mimo, że siedziałem dużo bliżej Curva Sud (czyli trybuny za bramką Milanu, gdzie siedzą kibice właśnie AC Milan) to bardziej słyszałem kibiców Celticu z naprzeciwległej trybuny. Było ich tylu, że nie zmieścili się na tych dedykowanych trybunach i sporo siedziało na normalnych trybunach gdzie większość stanowili Włosi. I też bez problemy raczej, Włosi cośtam lekko ich przeklinali, ale bez żadnej agresji.

    Raz lecąc z dziewczyną do Mediolanu zarezerwowałem bilety na ostatni mecz Milanu w sezonie. W międzyczasie koniec kariery ogłosił Paolo Maldini, dzięki czemu miałem okazję zobaczyć pożegnalny mecz na domowym boisku legendy włoskiego futbolu, wraz z rundą honorową. Bardzo ciekawe doznanie. Mimo, że o ile się nie mylę Milan przegrał wtedy z Romą.

    Ostatni ciekawy mecz w Mediolanie to jak poszedłem ze znajomym i jego ziomkami. 3 Arabów i ja. Ten mój znajomy to Palestyńczyk i wyglądał dość normalnie, pozostałych 2 było chyba z Iraku i Pakistanu i wyglądali serio jak terroryści. Niemniej znów trochę cebula, ale nie chciałem siedzieć na samej górze, więc wybór padł na Curva Sud. Nawet bileter pytał czy na pewno chcemy tam iść bo będzie to trochę inaczej wyglądać niż na reszcie stadionu, ale pomyślałem że to będzie ciekawa opcja. I faktycznie było inaczej - po pierwsze zero siedzenia - wszyscy stali i to stali na siedzeniach o ile się nie mylę. Super przyjaźni ci kibice nie byli, ale też zero problemów. Zwłaszcza, że znałem parę przyśpiewek typu "Forza Milan, la Sud e con te". Po pierwszym gwizdku przez jakieś 5-10 minut praktycznie nic nie widać. Przez piro i ogromne flagi. Widziałem kibiców co na stadionie jarają joiny i walą jakieś wódę (ale z małych piersiówek). Ale ogólnie mi się podobało. Dużo ciekawiej niż na sektorze pikników.

    Potem poszedłem raz na Cracovię, bo otworzyli nowy stadion, a ja akurat mieszkałem w Krakowie. W ogóle mi się nie podobało. Serio - chamstwo wśród ludzi, większość osób stała, nawet na bocznych trybunach. Stadion niby fajny, ale sektory jakoś debilnie zorganizowane - np na środku sektora płot co wszystko zasłaniał. A kibice co chwilę śpiewali jakieś paszkwile na Wisłę (mimo, że to nie był mecz z Wisłą - wtf). Co do stania to potem gadałem z kumplem z pracy (akurat Wiślak) i mi to skwitował - siedzi to się w teatrze, na stadionie się stoi i kibicuje :) No cóż.

    Takiego podejścia nie uznają np w Anglii. Będąc tam na trzymiesięcznej delegacji, jako, że miałem blisko zdecydowałem się wybrać na Liverpool oraz na Manchester. W obu przypadkach na jakieś mało popularne ligowe mecze, bo na hity to ciężko z biletami. No i tak - w Anglii wszyscy walą browary przez parę godzin przed meczem. Jest piekielnie zimno - myślałem, że zamarznę na stadionie. Fakt było to grudzień czy styczeń, ale nawet pomimo ubrania wszystkiego co miałem w przerwie musiałem się ratować gorącymi herbatami. Podczas gdy Angole kontynuowali picie zimnych piw. I tak właśnie jest zakaz stania na meczu :) tzn jak jakaś akcja jest pod bramką to ludzie automatycznie wstają, ale zaraz po akcji jak nie siadają to spiker mówi, żeby siadać. Przynajmniej tak w Liverpoolu kojarzę.

    Na Anfield świetna atmosfera. Okolica kiepska, stadion w sumie nic specjalnego, ale odśpiewując You will never walk alone miałem gęsią skórkę. Miejsce miałem kiepskie, nisko, za bramką. Obok mnie taka szarfa od góry na dół całego sektora i za nią kibice przyjezdni. Bez płotów, bez buforowego pustego sektora. Ot trochę materiału plus jacyś drobni stewardzi co kilka miejsc. Zero wyzwisk. Czasem jakieś jaja sobie ludzie robili i tyle. Wszyscy uśmiechnięci - wspólnie ludzie komentowali akcje. Murawa też niczym nie oddzielona (nie jak na San Siro, gdzie jest kilkumetrowy płot). Doping bardzo fajny, ale bez wielkich flag, bez pirotechniki, bez sektorówek, bez stania i skakania. Tylko śpiewy.

    Byłem też na Old Trafford. Moim zdaniem jeszcze nudniej. Ale znów siedziałem bardzo daleko - nie udało się nic lepszego znaleźć. Akcje na boisku świetne, ale na trybunach, w porównaniu do Włoch, czy nawet tego co widzę na filmikach z Łazienkowskiej, to nic się nie działo.

    Co do Legii to też ciekawa historia. Przeprowadziłem się do Warszawy z dziewczyną i właśnie ją namawiałem, żeby się wybrać na mecz kiedyś. Widziałem w necie fajne oprawy na żylecie i chciałem to zobaczyć na żywo (oczywiście siedząc gdzieś na trybunie pikników). Dziewczyna, której w sumie mecz Milanu całkiem się podobał, była dość sceptyczna, mówiła, że nie, że bójki, niebezpiecznie. Oczywiście oburzony wyjaśniałem, że to tylko w telewizji tak szkalują i jakiekolwiek bójki to już są takie epizody, że nie ma się czym martwić i żadnej bójki na bank nie będzie. No i w końcu się zgodziła.

    Kupiłem bilety, czekam na mecz i oczywiście kibice Legii musieli coś odjebać. Już nie pamiętam co, ale skutek był taki, że zemknęli żyletę na 1 czy kilka meczy. Kurde akurat na ten mecz jak mieliśmy iść. No to już wiedziałem, ze z oglądania oprawy nici. Potem doczytałem, że kibice z żylety zgadują się żeby zamiast tego spotkać się w innym sektorze. No i wiadomo - akurat w tym gdzie miałem bilety.

    No i oczywiście nici z siedzenia (tzn moja dziewczyna siedziała, ale je się nie chciałem narażać :D) do tego przez parę minut przez sektorówkę (na której nawet nie wiem co było) nie widziałem nic. Ale to jeszcze nic. Po pierwszej połowie meczu - chyba najnudniejszego meczu jakiego w życiu widziałem, podczas której żadna z drużyn nie rozegrała właściwie żadnej akcji (nie wiem czy był choć jeden strzał w światło bramki) kibice Legii postanowili wbić na sektor Jagiellonii, której kibice, po wywieszeniu przez legionistów jakiegoś obraźliwego hasła postanowili trochę zdemolować swój sektor. Na szczęście wszystko to po drugiej stronie stadionu, od miejsca gdzie siedzieliśmy. Bójka, chamskie przyśpiewki itd. Mecz przerwany w połowie, można iść do domu. Dobrze, że dziewczyna nie była wkurzona, śmiała się i sama dla jaj krzyczała z innymi "Zostaw kibola, ty kurwo zostaw kibola, ..." i tego typu rzeczy w stronę policji :)

    Oprócz tego byłem raz na Barcelonie. Stadion świetny - super widoczność chyba z każdego miejsca. Siedzieliśmy niby wysoko, ale wszystko było fajnie widać. Do tego grad bramek (chyba 5:0 dla Barcy). Ale znów - doping kiepski moim zdaniem. Niewiele się działo na trybunach. Mam wrażenie, ze cały stadion to byli pikniki. Chyba, że coś się działo pod nami, bo nie byliśmy w stanie zobaczyć sektora niżej.

    Niemniej polecam wszystkim mecze - nawet jak nie lubicie zbytnio piłki. Zwłaszcza ogromne wrażenie robią znane kluby na dużych stadionach, ale myślę, że wyście na mecz ekstraklasy też jest ciekawym przeżyciem. Nie martwcie się o kiboli czy bójki. Oczywiście na pierwszy raz polecam mecz, który nie jest meczem podwyższonego ryzyka (typu Cracovia-Wisła itp). Pamiętajcie się dobrze ubrać, bo stojąc w jednym miejscu ze 2h (2x45min + przerwa + trzeba przyjść wcześniej) nawet w ciepły dzień typu początek jesieni można bardzo zmarznąć.

    Do tego możliwość zobaczenia znanych z TV gwiazd futbolu jest bardzo fajnym doznaniem. Mi udało się zobaczyć m.in. Kakę, Ronaldinho, Beckhama, Maldiniego, Boruca, Gerrarda, Messiego, Suareza, Rooneya, Van Persiego. O mało co a też bym zobaczył grubego Ronaldo bo akurat już był w Milanie, ale nie mógł zagrać w LM bo to był transfer w połowię sezonu.

    Dzięki jeśli dobrnęliście do końca.

    #ciekawostki #zainteresowania #pilkanozna #mecz #legia #milan trochę #chwalesie

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    To jest jakiś pierdolony dramat. Albo Exit polle cały dupy najbardziej w historii albo PIS zmajstrował coś bardzo brzydkiego. Nie chce mi się wierzyć w to co widzę. I już chuj z Januszem, wszyscy stracili tylko PIS zyskał.

    #wybory

    odpowiedzi (32)

  • avatar

    No cóż, wygląda na to że skończył się projekt Koalicji Europejskiej, Kukiza i Konfederacji a został nam jeden hegemon na miarę węgierskiego Fideszu, który będzie nas ruchał w dupę tak jak nikt nas jeszcze nie wyruchał.

    Teraz rozzuchwaleni przekupywaniem wyborców dokręcą jeszcze bardziej śrubę i ustawią kurs na Grecję. Nie wierzę w to co się dzieję.

    #wybory #4konserwy #neuropa #bekazpisu #bekazlewactwa #gorzkiezale pokaż całość

    GFY

    odpowiedzi (28)

  • avatar

    Kobieta która jeszcze niedawno nie potrafiła powiedzieć kiedy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej dostaje najwyższy wynik w kraju.. Jest kurwa gorzej niż myślałem...
    #wybory

    odpowiedzi (10)