•  
    M......k

    +46

    #polska #kosciolkatolicki #kosciol #neuropa #bekazkatoli #dzbanywiary #tylkoniemownikomu

    Wczoraj pod jednym z wpisów o. Leona Knabita znalazłem komentarz, odnoszący się do zarzutu, że w innych zawodach też znajdziemy pedofilów.

    Moim zdaniem niezwykle celny i warty przeczytania.

    Nie pamiętam momentu przystąpienia do Związku Budowlańców, bo miałam wówczas zaledwie kilka miesięcy. Pamiętam za to bardzo dobrze coroczne inspekcje panów budowlańców w naszym domu. Trzeba było ich godnie powitać i zapłacić haracz na Związek. Panowie budowlańcy byli także obecni w moim przedszkolu oraz szkole. Kilka razy w tygodniu mieliśmy lekcje budownictwa, niby nieobowiązkowe, ale w środku dnia, więc i tak każdy chodził. Poza tymi lekcjami także uczyliśmy się o cegłach i betonie. Na apelach śpiewaliśmy piosenki typu "Czerwony jak cegła", "Budujemy nowy dom", "Podaj cegłę". Każdy rok szkolny rozpoczynaliśmy wizytą na budowie. Czasami nie było lekcji, bo trzeba było odwiedzić plac budowy. Na wiosnę spędzaliśmy nawet po kilka dni na placu i nauczyciele musieli nas tam pilnować. Część dzieci pomagała na stałe na budowach i nawet jeździły na inne budowy razem z murarzami. Ogólnie pomoc panom budowlańcom była bardzo dobrze widziana. Każde osiedle ma własny plac budowy, a mieszkańcy w domach cegłę na specjalnym ołtarzyku. Każda instytucja publiczna ma swojego budowlańca. Budowlańcy pojawiają się też jako eksperci w telewizji i autorytety moralne. Każdy człowiek powinien wyznać swoje przewinienia lokalnemu budowlańcowi i posłać do niego swoje dzieci. Politycy walczą zawzięcie o tzw. "betonowy elektorat". Nie ma mocnych w tym państwie na panów murarzy i betoniarzy. Kiedyś stwierdziłam, że nie obchodzi mnie w sumie budownictwo, więc poszłam do lokalnej filii Związku i powiedziałam, że już dawno nie śpiewam "Czerwonego jak cegła" i nie obchodzi mnie, w którą stronę kręci się betoniarka. Pan budowlaniec powiedział, że to nie ma znaczenia, dopóki istnieją na tym świecie cegły, dopóty muszę należeć do Związku. Kiedyś jedna pani pomalowała cegły na różne kolory i przyszli do niej antyterroryści. Pewien dzieciak też miał mocno przewalone za rysowanie kawałkiem cegły po chodniku. Nie zapisywałam własnego syna do Związku, ale obawiam się, że i tak będzie w szkole śpiewał o cegłach i uczył się o odcieniach czerwieni wbrew mojej woli. Być może będzie miał też problemy, bo nie odwiedza placu budowy. Ciężko żyć w państwie budowlanym.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    •  

      @Maliszak: Przypomniała mi się pasta o fajkach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Nie rozumiem dorosłych ludzi, którzy palą. Wszystko to zaczyna się za gówniaka, bo ktoś miał za słabą silną wolę kiedy np. w gimnazjum Krzysiek przyniósł fajki rodziców i w kiblu częstował kolegów. "Hehe, co, jesteś pipa? Weź spróbuj." I taki frajer spróbował, potem palił coraz częściej i częściej, a 20 lat później okazuje się, że na ten śmierdzący syf wydaje miesięcznie 500 złotych. Głowa mała. I to po co - żeby od niego śmierdziało, i niszczył sobie płuca i ogólnie zdrowie?

      Jak to jest, że w XXI wieku ludzie nadal palą, i że nadal inicjowane jest ono w ten sam sposób? Bo chyba nie ma osoby, która w wieku powiedzmy 20 lat myśli sobie "Hmmm, w sumie nigdy nie paliłem. Może powinienem zacząć wydawać pieniądze na to, żeby mi było czuć z ryja jakby mi tam ktoś nasrał?" Dokładnie, nasrał. To jest tak głupie, że równie racjonalne byłoby gdyby ludzie zaczęli srać w gacie dla przyjemności i wchodziłoby im to w nałóg. "Karol, chodź do kibla, Darek zajumał dziadkowi paczkę Cottonworldów, będziemy srali w gacie, tylko nie mów facetce."

      "Hehe, Karol, a ty w ogóle wiesz jak to się robi?" Doświadczeni koledzy sracze z uśmiechem spojrzeli się na kolegę, który nieśmiało wyjął z paczki parę slipów. Wziął głęboki wdech i popuścił. Powitała to salwa śmiechu. Błąd początkującego. Każdy z obecnych to zrobił ale i tak bawi gdy widzą jak ktoś nie ma jeszcze wprawy w obsrywaniu się, i puści bąka. Od tej pory Karol należał to ekipy. Codziennie na przerwie wychodzili za szkołę, żeby zesrać się w gacie, po czym wkładali sobie w dupy gumy i tic taki, żeby nauczyciele nie wyczuli. Coraz więcej pieniędzy szło na slipy, bo weszło to w nałóg i na studiach obsrywali się już nawet i cztery razy dziennie. Niektórzy przystopowali, inni kupowali tanie majtki z Biedronki. Bardziej zdesperowani kupowali na rynku wątpliwej jakości majtki z przemytu, bądź tkaninę na metry i szyli sobie sami.

      Normalny człowiek idzie na imprezę, ale nie może się bawić bo czuje gówno. Banda patusów zamiast kulturalnie wyjść obsrać się na balkon, bezceremonialnie rozpakowała 6-pak slipków przy stoliku i zaczęła srać tak, że ledwo można oddychać. Po imprezie wracasz do domu i całe włosy i ubranie śmierdzą gównem. Potem słyszy się, że ktoś obiecuje w nowym roku rzucić obsrywanie gaci, ale już po kilku dniach do tego wraca, bo nałóg jest zbyt silny. A wystarczyło powiedzieć Darkowi "nie" - tak byś miał i pieniądze, i zdrowie i czyste majtki.

Gorące dyskusje ostatnie 12h