•  

    Na Mazowszu doszło do pierwszego na ziemiach polskich procesu o mord rytualny. Mianowicie w 1547 r. oskarżono dwóch starozakonnych z Rawy, Mojżesza i Abrahama, o porwanie syna miejscowego krawca i ukrzyżowanie go. Król Zygmunt Stary wyznaczył komisarzy i sędziego, którzy mieli przeprowadzić proces. S. Hubicki podaje, że obaj oskarżeni zostali spaleni na stosie, a pozostałych Żydów rawskich „na wieki stamtąd wywołano, że i po dziś dzień żaden tam mieszkać nie może".

    Dnia 5 lipca 1576 r. Stefan Batory wydał edykt, związany z oskarżeniem Żydów o zamordowanie dziecka szlacheckiego stanu, syna Studzieńskiego z ziemi gostynińskiej. Król stwierdził, że kierowane przeciwko Żydom zarzuty o mordowanie dzieci i bezczeszczenie hostii są bezpodstawne i groził surowymi karami osobom, które wystąpią z tego rodzaju nieuzasadnionymi oskarżeniami. P. Fijałkowski sądził, że chodziło tu o Żydów z Gąbina, jedynego skupiska izraelickiego na tym terenie w drugiej połowie XVI wieku. Warto jednak dodać, że w 1595 r. o zamordowanie dziecka oskarżeni zostali starozakonni z Gostynina. P. Mojecki podaje, że dwaj Żydzi zmarli w trakcie tortur.

    Sz. Syreniusz twierdzi, że 17 maja 1601 r. Żydzi „dzieweczkę we 12 lat we wsi Czechr pod Warką na drodze pojmawszy, porzezali, krew wytoczyli". S. Śłeszkowski w wydanej w 1621 r. pracy podaje, że w Mławie „przed ośmią lat Żyd dziecię chrześcijańskie zabił, o co go stracono".

    Nieco dokładniej możemy przedstawić wydarzenia w Sochaczewie. W 1556 r. miejscowy Żyd Bieniasz nakłonił służącą Dorotę Łazęcką do dostarczenia hostii. Komunikant miała ukraść w kościele w Kozłowie lub u dominikanów w Sochaczewie. W tym czasie w pobliskim Łowiczu przebywali arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Dzierzgowski i nuncjusz papieski Alojzy Lippomano, którzy „o to się starali, żeby taki uczynek słusznie odniósł karanie". Na mocy wyroku z 1557 r. Dorota oraz Bieniasz wraz z trzema innymi Żydami zostali spaleni na stosie. Na bezpodstawność oskarżenia Żydów sochaczewskich wskazywali protestanci. Ich stanowisko znalazło wyraz w anonimowym piśmie „O sochaczewskim wymęczonym a wypalonym na Żydzie Bogu i o fałszywych jego cudach". Jego autorem był Andrzej Trzecieski lub Eustachy Trepka. Nie chodziło tu o obronę Żydów, lecz o zanegowanie obecności ciała i krwi Chrystusa w hostii. W związku właśnie z wydarzeniami sochaczewskimi Zygmunt August w 1557 r. polecił, aby sprawy o mordy rytualne i bezczeszczenie hostii rozpatrywał sąd sejmowy.

    Dnia 12 lipca 1617 r. Żydzi sochaczewscy kupili za trzy i pół grosza od matki Małgorzaty Jakuba, syna krawca Szymona, wytoczyli z chłopca krew, a następnie utopili go w Bzurze. Z zapisu w księdze parafialnej kościoła Dominikanów wynika, że część Żydów uciekła, niektórzy zostali skazani na karę śmierci, a matkę chłopca spalono. W 1877 r. w trakcie restaurowania ołtarzy w tym kościele, w mensie ołtarza Św. Jacka znaleziono sosnową trumnę z kośćmi dziecka i napisem na pergaminie, że są to kości zamordowanego przez Żydów sochaczewskich Jakuba. Chyba te wydarzenia miał na myśli S. Żuchowski, stwierdzając pod datą 1626, że Żydzi w Sochaczewie „więcej dzieci pozabijali niźli tam domów jest, od kilkudziesiąt lat rzadki rok, którego z niemi o zamordowanie dziecięcia nie czyniono".

    W 1697 r. w Nowym Mieście pod Rawą Żydzi mieli zamordować ośmioletnie dziecko, ale uciekli z miasta. W połowie XVIII w. istniała tu duża gmina żydowska. W 1699 r. o dziecko „umęczone" przez Żydów w Ciechanowie toczyła się sprawa w Trybunale Koronnym w Piotrkowie. Wreszcie w 1705 r. w mazowieckim Grójcu Żydzi „przedaną od białogłowy zabili dziewczynkę". W 1706 r. miejscowy pleban miał złożyć protestację w tej sprawie w grodzie czerskim.

    Nieco więcej informacji posiadamy o sprawie rozpatrywanej przez sąd ławniczy Starego Miasta Warszawy w 1743 r. Instygator i matka pokrzywdzonego dziecka, czteroletniego Kaspra Czubka z Dąbrowy (Gaspari Czubek Dqbroviensis) oskarżyli czterech starozakonnych o kradzież chłopca i wytoczenie z niego krwi. Sąd polecił zbadanie dziecka przez lekarzy i cyrulików (chirurgów). Lekarze Henryk Lelhofel (Laelhoeffel de Levensprung), konsyliarz królewski i Chryzostom Kostrzewski „uznali pięć bliznów seu cicatrices od instrumentu raniącego na różnych miejscach zadanych".

    Najgłośniejszy był proces o mord rytualny we wsi Grabie w województwie mazowieckim w 1774 r. Dnia 30 marca zaginęła tam trzyletnia Marianna, córka Mateusza i Marianny Norków. Ciało dziecka znaleziono 5 kwietnia między wsiami Grabie i Sadków. Bednarz Jędrzej Tryndoch, wuj Marianny, o zamordowanie dziewczynki obwinił miejscowych Żydów, arendarza karczmy Jakuba Nodkowicza i jego żonę. Tryndoch twierdził, że był to mord rytualny, którego celem było uzyskanie krwi chrześcijańskiej do macy wypiekanej na żydowską Wielkanoc. Chłopi wdarli się do karczmy, ale nie znaleźli tam narzędzi czy śladów zbrodni. Karczmarza i jego rodzinę zaprowadzono do dworu folwarcznego, należącego do opactwa benedyktynów w Płocku. Dzieci karczmarza, które wychłostano, zeznały tam, że dziecko porwała ich matka. Uwięziono w sumie aż trzynastu Żydów, m.in. arendarza z Sadkowa, Jakuba Józefowicza, który miał zawieźć porwane dziecko do Sadkowa. Dnia 9 kwietnia więźniów zawieziono do Warszawy. Sprawą zajął się sąd Konfederacji Generalnej.

    Dzięki szczęśliwie zachowanym materiałom możemy poznać zarówno stanowisko oskarżyciela, jak i obrońcy w tej sprawie. Instygator powołał się m.in. na wyniki obdukcji ciała, która wykazała, że „dziecię całe skłute, oko lewe z miejsca swego wyjęte, za uszami dziury wydrążone mające, ręce i nogi na krzyż rozpięte, szóstego dnia to jest nazajutrz po świętach żydowskich na rozdrożu znalezione, reprezentowało skutki katuszy swojej, które mordercy żyjącemu zadali, a po wyciśnieniu krwie i duszy jak w nerwach zastygłe zostało, tak martwe wprawdzie, ale żywe morderstwa zostawiło świadki na krzyż ręce i nogi prezentując wyraz chrześcijańskiej ofiary". Trzeba dodać, że obdukcja, przeprowadzona przez doktorów i lekarzy 10 kwietnia 1774 r. na podstawie uchwały generalnej konfederacji, wykazała, że „to dziecię żadnej rany na całym ciele ani szpilką ani przed ani po śmierci nie miało zadanej". W swojej indukcie oskarżyciel proponował, aby sąd skazał oskarżonych na tortury: „A jeżeli powyżej przywiedzione liczne dowody nie są dosyć mocne do konwikcyi winowajców względem ukarania onych, natychmiast dopuśćcie JO sędziowie, ażeby przez tortury prawem pozwolone w miejscu przyzwoitym z przestępców dochodzono prawdy".

    Obrońca zwrócił uwagę, że Wielkanoc żydowska w tym roku obchodzona była w dniach 26-28 marca, a więc dziecko zaginęło już po tym święcie. Na podstawie Biblii, Talmudu i całej tradycji dowiódł, że Żydzi mają zakaz spożywania krwi. Przytoczył stanowisko papieży, zwłaszcza Klemensa XIII, oraz władców polskich w tej materii. Stwierdził wreszcie, że instygator nie dostarczył dowodów wskazujących na winę oskarżonych o dokonanie mordu we wsi Grabie. Cały interesujący wywód patrona przytaczamy w aneksie.

    Ostatecznie 20 czerwca 1775 r. sąd pod przewodnictwem biskupa Młodziejowskiego uniewinnił wszystkich oskarżonych. Sprawa ta miała istotne znaczenie w dyskusjach nad zniesieniem tortur w postępowaniu sądowym.

    Źródło: Zenon Guldon, Jacek Wijaczka „Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVI-XVIII wieku" str. 85-88 [książka dostępna online]

    #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mazowsze #mazowieckie #zydzi #sochaczew #gabin #gostynin #mlawa #ciechanow #katolicyzm #protestantyzm #ateizm #neuropa #4konserwy
    z racji, że może to kogoś zainteresować także #bekazkatoli #naukowcywiary ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    źródło: bi.gazeta.pl

Gorące dyskusje ostatnie 12h