•  

    91460 + 230 + 7 = 91697

    Męczył mnie ten Wrocław, bo już dwa razy jechałem do niego i zawsze coś wypadło po drodze, że nie udało się dojechać: raz skończyło się na Kaliszu, drugi raz było bliżej bo na Oleśnicy.

    Niestety nikt z Łodzi nie był chętny na dołączenie, więc po 6 wyruszam samotnie. Ruch praktycznie zerowy więc przejazd przez miasto idzie całkiem sprawnie. Niestety w Pabianicach zaczyna delikatnie kropić deszcz - na szczęście tylko postraszyło i szybko przestało. W Zduńskiej Woli nie mam już takiego szczęścia - co prawda nie pada, ale praktycznie równo z minięciem tabliczki z nazwą miejscowości na ulicach pojawia się stojąca woda - przed chwilą musiało przejść oberwanie chmury, chociaż patrząc na niebo nie wiadomo z czego to się wzięło. Niestety mimo tego, że nie pada mam mokre buty i tyłek. Co ciekawe z minięcie tabliczki kończącej Zduńską Wolę kałuże znikają.

    W Sieradzu robię sobie krótką przerwę na banana i knoppersa i ruszam dalej. Za Brzeźniem robię małe odbicie bocznymi drogami by zaliczyć gminę do #zaliczgmine - na początku asfalt jest tragiczny, który po jakimś czasie przechodzi w drogę szutrową. W sumie dawno tak nie miałem, żeby asfalt był tak tragiczny, że lepiej mi się jechało po szutrach.
    Wracam na drogę wojewódzką i mijam granicę województwa łódzkiego - kilometr po przejechaniu granicy Wielkopolska wita mnie kapciem i znowu przechodzi przez głowę, że może nie udać się dojechać do Wrocławia.

    Na szczęście później już jedzie się w miarę tak do 150 kilometra gdy dopada mnie lekki kryzys - czekałem z przerwą na hot-doga i kawę, ale niestety cały czas po trasie nie było żadnej firmowej stacji benzynowej. Tempo spada, ale jakoś dojeżdżam do Sycowa, gdzie w końcu znajduję Shella. Odzyskuję siły i nie pozostaje nic innego jak jechać dalej - tempo jest nawet nie najgorsze jak na mnie i po niecałych 10 godzinach melduję się w centrum Wrocławia. Do pociągu są jeszcze dwie godziny, więc udaję się na chwilę na rynek. Na godzinę przed odjazdem pociągu melduję się przed dworcem i udaję się do kasy, bo znowu nie można kupić biletu przez internet - ciekawe czy kiedyś PKP zrobi coś ze swoim systemem. Później jeszcze szybka wizyta w McDonaldzie i ponad 4 godzinna podróż pociągiem. Na szczęście tym razem obyło się bez większych opóźnień.

    Kolejne miasto wojewódzkie zaliczone :)

    #rowerowyrownik #rowerowalodz #ruszlodz #wykoptribanclub #rowerowywroclaw #100km #200km (nr 2) #zaliczgmine (+12)

    źródło: wroclaw.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kurde Mirki już 6 test ciążowy (nadal nic) i 3 miesiące bez okresu a nadal czekamy (gineko mówił żeby czekać ale nic nie widzi)(ง✿﹏✿)ง (teraz wstrzemięźliwość już, żeby nie zmieniać pH w srodku)

    Co ciekawe lekarz mówi też ze u mniemoże to być dziedziczne, bo u mnie jak ojciec pojechał do wojska od maja do października plemniki taty poczęły dopiero we wrześniu ( 4 miesiące od stosunku) więc prawdopodobnie moje też czekają (ojciec nie miał przepustki, po prostu czekały w drogach rodnych - lekarz niby potwierdził to że mogą mieć formy przetrwalnikowe)

    Ginekolog super gość, przyjaciel rodziny jak ktoś będzie chciał dam namiary, opiekował się mamą a teraz różowa okolice lodzkiego

    Myślicie że dadzą jeszcze radę?

    #seks #zwiazki #pytanie
    pokaż całość

    odpowiedzi (93)

  • odpowiedzi (20)

  • avatar

    Chałwa, jeden z najlepszych smaków na świecie. Szanujesz, plusujesz
    #jedzzwykopem #jedzenie #foodporn #oswiadczenie #truestory #glupiewykopowezabawy

    odpowiedzi (38)