•  

    O tym jak poznałem “Prawdę” dzięki Świadkom Jehowy

    Link do I części

    Link do II części

    Część III w której autor odkrywa “Prawdę”

    Z nacjonalizmu wyleczyłem się mniej więcej pod koniec studiów, ale pewne cechy tego światopoglądu jak i wcześniejsza podkładka “katolicka” pozostały i nadal domagały się uzasadnienia- raz mocniej, raz słabiej. I tak sobie żyłem, raz pływając na statkach, pracując w Wielkiej Brytanii a potem w korpo w PL aż ni z gruszki, ni z pietruszki… zacząłem czytać sobie o innych religiach. Myślę, że droga tutaj była w większości standardowa. Zafascynowałem się bowiem buddyzmem i taoizmem bo przecież są takie inne i w ogóle to bardziej metoda/filozofia niż religia. Szybko jednak zacząłem weryfikować te informacje i koniec końców okazało się, że te ta “inność” to w dużej mierze efekt tego, że na Zachód dostają się po prostu bardziej wysublimowane nurty tych religii (do tego często “ześwieczczone”). W swoich matecznikach i głównych nurtach są one jeszcze bardziej zabobonne (tj. polegają głównie na kulcie, obrzędowości i rytuałach mających zaskarbić wiernemu przychylność sił wyższych) niż znane nam “religie zachodnie”. Krótko potem zresztą odkryłem, że chrześcijaństwo czy islam również posiadają nurty bardziej nakierowane na, nazwijmy to, “doświadczenie tajemnicy”, praktykę i przeżycie niż kłócenie się o przecinki i interpretację Świętej i Czcigodnej Starej Księgi (uzmysłowiły mi to praktyki i prace prawosławnych mnichów oraz muzułmańskich sufich).

    I tak, z głupia frant, trafiłem na tytułowych Świadków Jehowy. Zapoznałem się z historią tego wyznania (albo jak to oni mówią- organizacji), nauczaniem i praktykami. Dzisiaj z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że Świadkowie Jehowy otworzyli mi oczy. Nie tak jakby chcieli, ale jednak. Mianowicie- wierzenia i praktyki tej “organizacji” są tak wyssane z palce i tak oczywiście szkodliwe i manipulatorskie, że byłem w szoku, że ktoś jest skłonny to kupić. Tymczasem z oficjalnych danych samych Świadków wynika, że około 8,5 mln ludzi na tej planecie to kupuje. Oczywiście nie jest to dużo w skali globu, ale daje do myślenia, zwłaszcza, że ich “ewangelizacja” zaczęła się dopiero w latach 60. XX wieku . Nie chcę tutaj rozwlekać i tak już rozwleczonego wywodu więc w skrócie- Świadkowie uświadomili mi, że często ludzie wierzą bo po prostu chcą lub “chcą” wierzyć (różnice między chceniem a “chceniem” wytłumaczę potem) a nie dlatego, że po długotrwałej analizie doszli do takich (lub podobnych) wniosków jak jakaś religia/ grupa ideologiczna. Do takich osób nie trafi żadna krytyka czy argumenty, bo one po prostu mają odwrócony proces zmierzający do ustalenia słuszności czegokolwiek. To znaczy najpierw przyjmują coś za prawdę a potem rozpatrują wszystko tak aby pasowało do tego co już uznali za właściwe.

    Dlatego Świadkowie nie przejmą się i zawsze jakoś (mniej lub bardziej nieudolnie) odwrócą kota ogonem gdy wytkniesz im nieścisłości, uchybienia, manipulowanie doktryną czy wręcz skurwysyństwa ze strony organizacji. Żeby daleko nie szukać- kilkukrotnie podawali daty końca świata, a jakoś istnieje on sobie dalej. Świadkowie mówią, że to wcale nie były daty końca (były, wystarczy to sprawdzić w ich oficjalnych publikacjach) a w ogóle Jehowa jest tak miłosierny, że cały czas odkłada koniec, chcąc dać ludziom więcej czasu na nawrócenie (miłosierność Jehowy nie przeszkodzi mu jednak w eksterminacji wszystkich którzy nie należą do organizacji w czasach Armagedonu). Pomniejsze zmiany w doktrynie (pobieżna lista dostępna choćby na angielskiej Wikipedii) zbywane są gadką o “Nowym Świetle”. Chodzi o to, że niby Jehowa ma w jakiś sposób kontakt z Ciałem Kierowniczym (taki jehowicki Watykan) i te wszystkie zmiany to dlatego, że cały czas objawia im nowe rzeczy, które lepiej tłumaczą rzeczy stare. Oczywiście “Nowe Światło nigdy nie wygasza starszego, a raczej je rozjaśnia”. Przecież Bóg nie może się mylić.

    Nadużycia i skurwysyństwa, których jest multum, są albo zamiatane pod dywan albo (gdy wie już zbyt wiele ludzi i niespecjalnie można je ukryć) zbywane gadkami w stylu “organizację idealnego Jehowy tworzą nieidealni ludzie”. Oczywiście ta “nieidealność ludzi” jakoś nie przeszkadza wymagać od wiernych ślepego podążania za zmianami w doktrynie. Sprzeciwianie się nauczaniu Ciała Kierowniczego musi zaś skutkować ostracyzmem czyli zerwaniem wszelkich kontaktów przez wszystkich ŚJ z apostatami. Dotyczy to dzieci, rodziców, przyjaciół a nawet małżonków takich osób. Ma to często tragiczne konsekwencje. W takim USA ex-Świadkowie strzelają samobója 8x (!!!) częściej niż reszta populacji. Jest to zresztą cynicznie wykorzystywane przez organizację w oczernianiu odstępców jako “chorych psychicznie”. ŚJ są również godną konkurencją dla KK w temacie pedofilii i nadużyć seksualnych- w samej Australii (gdzie świadków jest zaledwie około 80k) specjalna komisja rządowa postawiła zarzuty przestępstw seksualnych 1k Świadków (1 na 80 Świadków jest oskarżony o przestępstwa seksualne!!!).

    Na sam koniec bardziej humorystyczny akcent. Otóż nie wiem czy wiecie (zapewne nie) Świadkowie Jehowy, którzy twierdzą, że jako jedyni POPRAWNIE (podkreślam POPRAWNIE) zrozumieli przesłanie Biblii i nauczanie Boga, musieli w 1943 roku zmienić oficjalne datowanie wydarzeń biblijnych. Czemu? Ano dlatego, że ci ich wybitni eksperci od Biblii i historii starożytnej, którzy (przypominam!) jako jedyni poprawnie zinterpretowali Świętą Księgę... <werble, trąby, bębenki> nie wiedzieli, że nie było roku zerowego. Znaczy nie wiedzieli, że po 1 p.n.e nastąpił od razu 1 n.e i nie było zera między nimi. Wiedza zdobywana przez uczniów klas 1-3. Grunt to słuchać właściwych autorytetów:)

    #ateizm #katolicyzm #religia #kosciol #swiadkowiejehowy #chrzescijanstwo #zainteresowania

    •  

      @niedoszly_andrzej: E tam, o rok się pomylić, to nie tak źle. Na zajęciach z rachunkowości czasami pasywa z aktywami potrafiły mi się różnić o kilkadziesiąt tysięcy. Ludziom zdarzają się błędy.

    •  

      @Ignacy_Patzer: wszyscy jesteśmy niedoskonali wobec doskonałości Jehowy bracie( ͡° ͜ʖ ͡°).

    •  

      Zafascynowałem się bowiem buddyzmem i taoizmem bo przecież są takie inne i w ogóle to bardziej metoda/filozofia niż religia. Szybko jednak zacząłem weryfikować te informacje i koniec końców okazało się, że te ta “inność” to w dużej mierze efekt tego, że na Zachód dostają się po prostu bardziej wysublimowane nurty tych religii (do tego często “ześwieczczone”). W swoich matecznikach i głównych nurtach są one jeszcze bardziej zabobonne (tj. polegają głównie na kulcie, obrzędowości i rytuałach mających zaskarbić wiernemu przychylność sił wyższych) niż znane nam “religie zachodnie”. Krótko potem zresztą odkryłem, że chrześcijaństwo czy islam również posiadają nurty bardziej nakierowane na, nazwijmy to, “doświadczenie tajemnicy”, praktykę i przeżycie niż kłócenie się o przecinki i interpretację Świętej i Czcigodnej Starej Księgi (uzmysłowiły mi to praktyki i prace prawosławnych mnichów oraz muzułmańskich sufich).

      @niedoszly_andrzej: Moim zdaniem zawsze:

      Ortopraksja > ortodoksja

      pokaż spoiler ...nawet, jeśli nie przekłada to się na większą (od ich bardziej ścisłych w wyznaniu konkurentów) popularność stosującej taką doktrynę religii. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @Mannaz_Isaz_Raido_Kaunan_Othala: problem w tym, że to nie ja czy Ty mamy coś do gadania i instytucje religijne żonglują wszystkim tak jak im wygodniej w danej chwili. Są gotowi na największe skurwysyństwa (i zawsze umni i uczeni teologowie jakoś je usprawiedliwią). Wszystko zależy od czasu, miejsca i okoliczności. Z moich doświadczeń- prawosławni, protestanci czy buddyści w Polsce są naprawdę spoko i te wspólnoty naprawdę funkcjonują zdrowiej niż KK, ale...

      Założę się o każde pieniądze, że w takiej np. Rosji to cerkiew jest w roli KK, w Ugandzie protestanci a na Sri Lance buddyści. Nawet nie muszę się zakładać bo po prostu to wiem. Oczywiście w skali krajów "chrześcijańskich" to KK robi najwięcej syfu co (moim zdaniem) wynika głównie z tego, że jest po prostu największy i najbardziej wpływowy- a co za tym idzie jest tam największe pole do oszustw, manipulacji i wałków.

      Ok, przyznaję, że skrajna klerykalizacja i hierarchizacja KK (co papież i hierarchowie sobie wymyślą jest prawem, nie ma ŻADNYCH zabezpieczeń systemowych w ramach instytucji) nie pomaga, ale jestem dziwnie pewien, że na gdyby na miejscu KK były cerkwie, związki buddyjskie czy wspólnoty protestanckie- nie było by wiele lepiej.

    •  

      @niedoszly_andrzej: To w sumie zależy od specyfiki danej religii i spraw, na jakie daje nacisk - niektóre z nich mają jednak zdrowszego ducha niż inne.

      pokaż spoiler Ja kiedyś myślałem o protestantyzmie, gdyż wydawał mi się bardziej racjonalistyczny i swobodniejszy od katolicyzmu...
      ...no a potem poczytałem sobie nieco o tym, co przepełnieni miłosierdziem protestanci wyczyniali w Ameryce Północnej, Skandynawii i Korei (najpierw zjednoczonej, potem okupowanej przez Dai Nippon i Południowej)... o przewijającej się wśród nich sporej grupie hamerykańskich fundamentalistów i kreacjonistów młodej Ziemii...
      ...oraz o ich radykalnie antypogańskim i antyinkulturalizacyjnym nastawieniu, które spodobało mi się w nich najmniej. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


      pokaż spoiler O historycznych przewinach KRK powiedzieć tu może każdy bardziej rozgarnięty, a nie tylko pusto antyteistyczny gimboateista... natomiast prawosławie ma za "zgrzytów" krańcową starożytność i Bizancjum, Rosję (wbrew rusofilskiej propagandzie, rosyjska kolonizacja "Dzikiego Wschodu" oraz podmiana sporej części jego mieszkańców na prawosławnych Słowian nie odbywała się w pełni pokojowo, "w przeciwieństwie do amerykańskiej kolonizacji Dzikiego Zachodu") oraz pradawną tradycję bezwzględnego prześladowania wszelkich "haretyków", "odszczepieńców" od narzuconego credo oraz ludzi nieuznających absolutystycznego, zapiekłego w tradycjonaliźmie władcę, którego w danym momencie popierała Cerkiew państwowa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


      pokaż spoiler Mimo wszystko, takie sytuacje jak np. ta muzułmanów w Indiach czy Sri Lance uwarunkowana jest również czynnikami historycznymi i traktowaniem przez nich rdzennej dla tych terenów ludności (np. muzułmanie w Indiach próbowali prozelityzować hinduistów [co dało szczególne efekty na terenach obecnego Pakistanu i Bangladeszu] i praktycznie wypędzili buddyzm z kraju, w którym powstał, prześladując jego mnichów i ascetów oraz burząc niemal wszystkie jego klasztory.)

    •  

      O historycznych przewinach KRK powiedzieć tu może każdy bardziej rozgarnięty, a nie tylko pusto antyteistyczny gimboateista... natomiast prawosławie ma za "zgrzytów" krańcową starożytność
      @Mannaz_Isaz_Raido_Kaunan_Othala: no tutaj to jest akurat wspólna historia KK i Prawosławia bo wtedy jeszcze katolicy byli prawosławni/ prawosławni byli katolikami (zależy od punktu widzenia)

      Rosję (wbrew rusofilskiej propagandzie, rosyjska kolonizacja "Dzikiego Wschodu" oraz podmiana sporej części jego mieszkańców na prawosławnych Słowian nie odbywała się w pełni pokojowo, "w przeciwieństwie do amerykańskiej kolonizacji Dzikiego Zachodu")
      @Mannaz_Isaz_Raido_Kaunan_Othala: przyznam szczerze, że o tym niewiele mi wiadomo, słyszałem o tym też hasłowo raczej, że Rosjanie ogólnie byli spokojniejsi (co nie znaczy, że święci) w stosunku do podbijanych ludów niż Anglosasi. W sumie faktem jest, że jednym z nielicznych miejsc w Europie gdzie przetrwały przedchrześcijańskie wierzenia są "ruskie kraje" zamieszkiwane przez Abchazów, Osetyjczyków i Ugrofinów. Bardzo możliwe jednak, że wynikało to nie z większej łagodności Rosjan tylko izolacji i rozległości terytorialnej Imperium.

      oraz pradawną tradycję bezwzględnego prześladowania wszelkich "heretyków", "odszczepieńców" od narzuconego credo oraz ludzi nieuznających absolutystycznego, zapiekłego w tradycjonaliźmie władcę, którego w danym momencie popierała Cerkiew państwowa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Mannaz_Isaz_Raido_Kaunan_Othala: Ogólnie to przekonanie o większej, historycznej łagodności cerkwi jest prawdziwe. Tyle, że, IMO, nie wynika ono z dobrego serduszka (bo mechanizm o którym pisałem w poprzednim poście jest po prostu uniwersalny) tylko z faktu, że stosunkowo wcześnie prawosławni przestali żyć w krajach "oficjalnie prawosławnych", a potem duuuużo czasu zajęło im czekanie na pojawienie się jakiegoś prawosławnego mocarstwa- i nie nacieszyli się nim długo. Już w VII wieku stracili mocarstwową pozycję na Bliskim Wschodzie i nie bardzo mogli prześladować miafizytów i innych odszczepieńców na terenach kontrolowanych przez muzułmańskich władców. Bo niby jak?

      W XIII wieku "broniąc chrześcijaństwa" (jak chce katolicka propaganda) krzyżowcy łacińscy rozjebali Cesarstwo Rzymskie i sami zaczęli prześladować i zmuszać do unii prawosławnych. Też ciężko prześladować na wielką skalę "heretyków" jeśli to "heretycy" są silniejsi i prześladują Ciebie. Odbudowa państwowości w tym samym XIII wieku niewiele zmieniła bo nowy rząd w Konstantynopolu był na tyle słaby, że rozpaczliwie potrzebował papiestwa i momentami sam prześladował swoich własnych ludzi gdy sprzeciwiali się unii (ewentualnej bądź takiej którą próbowano wdrożyć).

      W XV wieku Cesarstwo Rzymskie ostatecznie padło i to co dla Bliskowschodnich prawosławnych było rzeczywistością już w VII wieku stało się także rzeczywistością dla bałkańskich- Osmanowie również nie mieli wielkiego interesu w pozwalaniu prawosławnym na ataki na "nieprawomyślnych". Wprost przeciwnie- im większe rozczłonkowanie poddanych i spory między nimi tym lepiej. Bułgaria czy Serbia nie zdołały stworzyć państw długotrwale posiadających mocną pozycję- zresztą często umiejętnie balansowały między Konstantynopolem a Rzymem dla politycznych korzyści.

      Budująca się siła Rusi została skruszona przez najazdy turecko- mongolskie. Sojusz cerkwi z silnym ośrodkiem państwowym był tam możliwy dopiero od XVI wieku. Czyli w czasach w których prawie połowa Rusi była już pod panowaniem pogańskich/ katolickich Jagiellonów. Na domiar złego (dla politycznych interesów cerkwi ruskiej) pod koniec XVI wieku doszło do unii brzeskiej. Oczywiście korzystając z okazji robili czasem kuku czy to muzułmanom czy to unitom- ale generalnie car musiał dbać o to żeby hajs się zgadzał- i prześladowania na masową skalę po prostu były nieopłacalne.

      Może fakt, że w prawosławnych krajach to raczej państwo miało więcej do powiedzenia w relacjach z kościołem niż vice versa łagodził zapędy co bardziej krewkich "obrońców ortodoksji". Bliski Wschód stawał się coraz mniej i mniej prawosławny (w czym wydatną rolę odegrali nie tylko muzułmanie, ale kościoły unickie, rozbijające jedność tamtejszych cerkwi i wystawiające je na wpływy Rzymu). Bałkańskie prawosławie u progu XX wieku wyrwało się spod muzułmańskiego buta, ale na krótko bo już po II wojnie światowej wpadło (poza Grecją) pod but komunistów- też ciężko liczyć na wsparcie ateistycznego rządu w prześladowaniach. No i komunizm praktycznie wytępił prawosławie w krajach byłego ZSRR- więc tam też sobie nie poszaleli i dzisiaj ich pozycja jest bardzo słaba.

      Kończąc ten przydługi wywód- nie wydaje mi się żeby jakaś instytucja religijna/ zorganizowana religia miała immunitet "na odpierdalanie". W określonych warunkach (tzn. gdy do zdobycia jest dużo pieniędzy i wpływów) łatwo przeradzają się w chodzące zaprzeczenia tego co oficjalne głoszą (oczywiście jakoś sobie to uzasadnią i jest gites). Im bardziej wpływowa, scentralizowana, zhierarchizowana i przekonana o własnej nieomylności instytucja religijna- tym potencjalnie groźniejsza.

    •  

      no tutaj to jest akurat wspólna historia KK i Prawosławia bo wtedy jeszcze katolicy byli prawosławni/ prawosławni byli katolikami (zależy od punktu widzenia)

      @niedoszly_andrzej: Prawda to.

      pokaż spoiler Jednakże na wschodzie już zwijającego się bez starych korzeni Imperium Romanum częściej występował pewien szczególny rodzaj mistycyzmu... który, w przeciwieństwie do mistycyzmu "pogańskich" kultów misteryjnych i mistycyzmu filozoficznych grup religijnych, nazbyt często wymagał od ludzi w niego wierzących udowadniania prawdziwości poprzez przelewanie jego siły w kije, którymi brygady fanatycznych mnichów i pustelników w czerni okładały wszelakie "bezbożne idole".
      W pewnej formie przetrwał on do dziś w Rosji i Grecji, gdzie zdarzają się napady nie/zidentyfikowanych sprawców na mniejszości wyznaniowe, takie jak żydzi czy helleniści oraz niszczenie ich mienia oraz incydenty pokroju odwalenia młotem penisa nagiemu posągowi Posejdona na greckim uniwersytecie przez jakiegoś pobożnickiego mnicha, który ten przybytek... nauki i kultury odwiedzał.


      przyznam szczerze, że o tym niewiele mi wiadomo, słyszałem o tym też hasłowo raczej, że Rosjanie ogólnie byli spokojniejsi (co nie znaczy, że święci) w stosunku do podbijanych ludów niż Anglosasi. W sumie faktem jest, że jednym z nielicznych miejsc w Europie gdzie przetrwały przedchrześcijańskie wierzenia są "ruskie kraje" zamieszkiwane przez Abchazów, Osetyjczyków i Ugrofinów. Bardzo możliwe jednak, że wynikało to nie z większej łagodności Rosjan tylko izolacji i rozległości terytorialnej Imperium.

      Raczej "przetrwały w formie paleopogańskiej"... ale się tak nie czepiam o szczegóły. ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Fakt, że nieuczęszczana przez ludzi Syberia jest bardziej "pogańska", niż bardziej dostępne komunikacyjne części rosyjskiej Azji...

      ...z drugiej strony... liczbę "pogan" w Rosji sztucznie też zmniejszyli ci, którzy obalili wymuszający dotąd na poddanych wiarę prawosławną i posłuszeństwo Carowi ("Świętej") Wszechrusi ustrój - Sowieci, którzy niedługo potem zaczęli wymuszać na wszystkich swoich niewolnikach państwowy ateizm i światopogląd marksistowsko - materialistyczny, a obok setek burzonych cerkwi, meczetów i synagog oraz tysięcy mordowanych księży, pastorów, batiuszek, imamów i kohenów, prześladowali również lamów buddyjskich, szamanistów i mędrców, przekazujących swoim słuchaczom opowieści i mity przeszłości...

      pokaż spoiler ...z tego też powodu te części Rosji, które nie ostały się prawosławne, w większości są zamieszkiwane przez tak zwanych ludzi "uduchowionych, lecz nie religijnych"! ( ͡° ʖ̯ ͡°)


      Ogólnie to przekonanie o większej, historycznej łagodności cerkwi jest prawdziwe. Tyle, że, IMO, nie wynika ono z dobrego serduszka (bo mechanizm o którym pisałem w poprzednim poście jest po prostu uniwersalny) tylko z faktu, że stosunkowo wcześnie prawosławni przestali żyć w krajach "oficjalnie prawosławnych", a potem duuuużo czasu zajęło im czekanie na pojawienie się jakiegoś prawosławnego mocarstwa- i nie nacieszyli się nim długo.

      Zgadzam się - prawosławni zawsze mieli ciężej w utrzymywaniu swoich państwowości od mniej mistycznych i bardziej otwartych na poznawanie taktyk przeciwnika i modernizowanie własnych katolików i protestantów.

      pokaż spoiler Jako przykład można by było podać instytucje dworskie i administracyjne sprawosławizowanego Cesarstwa Wschodniorzymskiego/Bizantyjskiego, które dzięki uznaniu ich za "święte" z upływem wieków zgniły, zakończyła się w nich odświeżająca rotacja kadr i zesztywniały w Państwie rzymskim, dzięki czemu zawaliły się wraz z nim.


      pokaż spoiler Bądź sakralno - świecką instytucję cara Rosji za rządów Mikołaja II, który nie umiał rządzić, nie rozumiał, że w absolutyzmie życie prywatne jego rodziny jest sprawą jak najbardziej publiczną i w XX wieku e.chr., w obliczu zmieniającego się świata, próbował zrobić wraz z całą Rosją krok w tył, potknął się na Wielkiej Wojnie, po czym, upadając wraz z całym swoim carskim urzędem, jednocześnie wyrwał wnętrzności systemowi za nim stojącemu i staremu porządkowi, który przecież za wszelką cenę próbował zakonserwować.


      pokaż spoiler Po czym w tę wielką, czerwoną i krwawiącą ranę w brzuchu Rosji wdała się bazująca na pseudoreligijnym, prawosławnym kulcie Cesarza/Cara zamienionym na kult Partii, Wodza, Rewolucji i jej Męczenników oraz pseudonauce marksistowskiej gangrena bolszewizmu. ( ͡° ʖ̯ ͡°)


      Kończąc ten przydługi wywód- nie wydaje mi się żeby jakaś instytucja religijna/ zorganizowana religia miała immunitet "na odpierdalanie". W określonych warunkach (tzn. gdy do zdobycia jest dużo pieniędzy i wpływów) łatwo przeradzają się w chodzące zaprzeczenia tego co oficjalne głoszą (oczywiście jakoś sobie to uzasadnią i jest gites). Im bardziej wpływowa, scentralizowana, zhierarchizowana i przekonana o własnej nieomylności instytucja religijna- tym potencjalnie groźniejsza.

      Władza i jej nadmiar degenerują każdą religię - nawet te wydawało by się, że z natury nieortodoksyjne, co widać np. na przykładzie kapłanów egipskich z różnych miast kraju Kemet oraz Achetatona i jego reformy religijnej, która przemieniła się w deformę... królestwa Egiptu na kilka dekad.

      pokaż spoiler Natomiast w sferze ludzkiej pewne religie posiadają w swej nauce bardzo wygodne przyczynki do prześladowań innowierców z powodów innych niż "naturalne" (tj. z powodu lęku większości przed osobnikami/grupami odstającymi od ogólnie przyjętej normy.)


      pokaż spoiler Pewnym paradoksem jest jednak to, że większość owych religii posiadają również mechanizmy pozwalające z czasem rozbroić ich bliżej nieuzasadnioną nietolerancję wobec konkurencji np. poprzez synkretyzm czy metaforyczne (niedosłowne) odczytanie i interpretację dawnych podań, świętych tekstów i/lub mitów.


      pokaż spoiler Więc, o ile damy im możliwość, swobodę i wspomożenie w działaniu, może jest dla nas jakaś nadzieja... że nie zniszczą nas w międzyczasie te religie, które swoje mechanizmy spiłowujące im kły fanatyzmu dawno temu porzuciły. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      na Zachód dostają się po prostu bardziej wysublimowane nurty tych religii

      @niedoszly_andrzej: Parę lat temu zdarzyło mi się podróżując po Rosji być w Eliście, stolicy Kałmucji (jedynego etnicznie buddyjskiego rejonu w Europie). Odwiedziłem tam małą, starą świątynię, po której oprowadził mnie miejscowy wierny. To, co mi naopowiadał, o jakiejś kosmologii, kołach życia, sferach egzystencji, bogach, demonach itp. było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo dotychczas moja wiedza o buddyzmie była na zasadzie "to bardziej filozofia niż religia i w ogóle ach ta niezwykła duchowość wschodu", a tu takie jaja. Od tej pory mam duży dystans do zachwytów nad tą religią.

    •  

      @ja_nie_lubie: nie no, ja nie mówię, że ten "bardziej filozofia niż religia" buddyzm to nie prawdziwy buddyzm (takie spory zostawiam samym zainteresowanym). Każda wielka religia ma po prostu wiele nurtów dla różnych grup potencjalnych wiernych- w przeciwnym razie nie była by wielką religią.

      Jakby odwrócić sytuację- powiedzmy, że wychowałeś się w kraju buddyjskim nie mając pojęcia o katolicyzmie (zwłaszcza o jego bardziej "ludowych" obliczach) i ktoś pożyczyłby Ci książkę o Ojcach Pustyni, Teresie z Avilii, subtelnych filozofach etc. to też byś myślał "kurde, to jest niesamowita duchowość, surowość zasad i pewność przekonań, nie to co ci nasi mnisi, wiecznie stękają, że chcą hajsu i tylko odprawiają jakieś gusła".

      To wcale nie zmienia faktu, że w katolicyzmie czy islamie są takie nurty, tylko że w każdej religii są one niszowe bo przez większość historii dla miażdżącej większości ludzi religia to zapewnianie sobie przychylności sił wyższych dla swoich potrzeb. Niezależnie od tego jakie tam oficjalne wyznanie narzucił książę/ król. Dopiero od rewolucji protestanckiej zaczęło się to zmieniać na dużą skalę, ale jak widać po pentekostalizmie- ludowe=masowe, a im więcej wiernych tym lepiej.

      Więc wszystkim związkom wyznaniowym bardziej opłaca się inwestować przede wszystkim w ludowe. Ludowy buddyzm na Zachodzie nie jest zbyt popularny bo ta grupa jest już po prostu "zajęta" przez wyznania chrześcijańskie. Zapewne tak samo wygląda to z przechodzeniem na chrześcijańskie wyznania wśród buddystów- raczej mało kto zostaje chrześcijaninem w nadziei na uzdrowienie przez Cudowną Kazańską Ikonę Matki Bożej (bo takich czarów ma u siebie pod dostatkiem). Ludowe zostaje przy buddyzmie, na chrześcijaństwo przechodzą ludzie zainteresowani teologią/ filozofią.

      PS. Zabawna rzecz- ostatnio spotkałem na drążkach Wietnamczyka co mieszka w PL wiele wiele lat. Gadałem z nim o "Tylko nie mów nikomu"- typ mówił, że u nich w Wietnamie takie rzeczy są normą w klasztorach buddyjskich. Oczywiście to dowód anegdotyczny, ale ja tam mu wierzę.

    •  

      @niedoszly_andrzej: > nie mówię, że ten "bardziej filozofia niż religia" buddyzm to nie prawdziwy buddyzm

      Też nie chcę w takie dyskusje wchodzić, szczególnie że się nie znam. Dla mnie trochę to jest taka kwestia, że na podstawie pewnego systemu teologicznego tworzy się system moralny i światopoglądowy, a następnie wyprowadza z niego pewne reguły postępowania. Ale teraz ktoś sobie racjonalizuje, odrzuca metafizykę i ma pewien zbiór reguł, które w zasadzie 'wiszą w powietrzu'. Co na użytek osobisty może nie jest problemem, ale kiedyś może pojawić się pytania 'a czemu akurat tak ma być, czemu tego nie wolno/nie należy'.

      Z drugiej strony, nie siedzę jakoś głęboko we współczesnym religioznawstwie, więc może to taka trochę z palca wyciągnięta analiza.

      Inna rzecz to nadużywanie bardzo szerokich określeń (Islam, Buddyzm, Chrześcijaństwo) w sytuacji, w której odnosimy się do jakiegoś partykularnego, być może mocno niszowego i wynikającego z uwarunkowań pozareligijnych.

    •  

      Ale teraz ktoś sobie racjonalizuje, odrzuca metafizykę i ma pewien zbiór reguł, które w zasadzie 'wiszą w powietrzu'.
      @ja_nie_lubie: oni twierdzą, że było na odwrót. Czyli, np. Jezus, Budda czy Zoroaster uczyli zasad postępowania i technik rozwoju "duchowego" a nie religii. Dopiero potem ktoś "dorabiał" do tego te wszystkie metafizyczne twierdzenia bo inaczej "lud" by tego nie kupił.

      Lub w innej wersji:
      Budda, Jezus czy Zoroaster wprawdzie wierzyli w nadprzyrodzone (bo byli dziećmi swojej epoki) i dlatego interpretowali tak swoje przeżycia i *wyższe stany świadomości", ale dzisiaj da się je naprawdę racjonalnie wytłumaczyć, bo świat poszedł do przodu. Te systemy religijne to w tym świetle po prostu metafory na tej zasadzie co starożytni dopatrujący się gniewu Hefajstosa w wybuchu wulkanu.

      Skutek ten sam- proponują nieprzejmowanie się tymi rozbudowanymi systemami religijnymi i/lub selektywne do nich podejście oraz skupienie na praktyce i etycznym postępowaniu.

      Jak było naprawdę? Nie dowiemy się nigdy ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Gorące dyskusje ostatnie 12h