•  

    Sgt. 1st Class Joseph "Kap" Kapacziewski

    Dorastał w Bristol w stanie Connecticut. Rodzice rozwiedli się, gdy Joe był jeszcze dzieckiem, a gdy miał 12 lat ojciec, który go wychowywał, zginął w wypadku samochodowym. Po śmierci ojca opiekę nad nastolatkiem przejęła babcia i przybrany dziadek.
    Kapacziewski zaciągnął się do wojska zaraz po ukończeniu szkoły średniej… latem 2001 roku. Zaledwie kilka tygodni po przyjęciu do 3. batalionu 75. Pułku Rangers trafił do Afganistanu, a w 2003 do Iraku. Dzień przed swoim pierwszym wyjazdem do Iraku, w barze w Columbus, w Georgii, poznał swoją przyszła żonę, którą poślubił w lipcu 2005 roku tuż przed wyjazdem na swoją piątą zmianę do Iraku.
    Na dwa dni przed powrotem z tejże zmiany kolumna Strykerów, którymi poruszał się patrol Joe, wpadła w zasadzkę. Atakujący obrzucili pojazdy granatami, większość eksplodowała na pojazdach nie czyniąc nikomu krzywdy ale jeden wpadł przez uchylony właz i eksplodował wewnątrz pojazdu, tuż obok prawej nogi sierżanta Kapacziewskiego. Mimo długotrwałego leczenia oraz licznych operacji i zabiegów nogi nie udało się uratować. W marcu 2007 roku została ona amputowana 23 cm poniżej kolana. Pomimo kalectwa, sierżant Kapacziewski postanowił, że zostaje w Rangersach. Mało tego. Postanowił, że wróci do walki. W tamtym okresie w Pułku służyło jedynie dwóch żołnierzy z protezami, ale żaden z nich nie był dopuszczony do służby w jednostkach bojowych. Aby znów trafić na linię, Joe musiałby spełniać wymagania sprawnościowe stawiane wszystkim pozostałym Rangersom. Bez ulg. Mając tylko jedną sprawna nogę przebiegał więc 8 km w czasie poniżej 40 minut, 20-kilometrowy marsz z 20-kilogramowym plecakiem zajmował mu mniej niż 3 godziny, a podczas pierwszego skoku ze spadochronem bał się jedynie, że w locie odczepi mu się proteza i będzie musiał lądować na jednej nodze. Podczas zjazdu po 15-metrowej linie, obciążony 30-kilogramowym ekwipunkiem musiał zakładać dwie pary rękawiczek, gdyż w przeciwieństwie do swoich kolegów z plutonu nie był w stanie hamować zjazdu dwiema nogami.


    W 2009 roku sierżant Joseph "Kap" Kapacziewski ucałował swoja żonę oraz nowo narodzonego syna i wyruszył na swoją pierwszą misje bojową mając w plecaku, oprócz standardowego wyposażenia… zapasową protezę nogi.
    Ogółem Joseph Kapacziewski i jego proteza byli w Afganistanie na jeszcze pięciu zmianach. Podczas swojej 9. zmiany (piątej po utracie nogi) w kwietniu 2010 roku, gdy jego oddział wpadł w zasadzkę we wschodnim Afganistanie i jeden z Rangersów dostał postrzał w brzuch, "Kap" wraz z innym Rangersem wyciągnęli rannego spod ognia nieprzyjaciela na odległość prawie 70 metrów i udzielili mu pierwszej pomocy. Za akcję tę Kapacziewski otrzymał później Army Commendation Medal


    #historia #historiazolnierza

    źródło: s.hdnux.com