•  

      Pewnie dllatego na filozofii poświęcają mu tyle czasu, wymieniając wśród najistotniejszych ever! xdddd

    •  

      @nielegalny_imigrant: Nie ma to jak tłumaczyć swój przegryw jakimś ruchem xD

    •  

      @Drakii: jaki przegryw, mam 2 dzieci :) no i super argumenty macie przy okazji @biliard: @Drakii:

    •  

      @nielegalny_imigrant: No to słabo ci wyszedł ten antynatalizm.

    •  

      @Drakii: ale czemu miał mi wychodzić, ja nie jestem antynatalistą, co nie stoi na przeszkodzie, żebym ten ruch popierał

    •  

      @nielegalny_imigrant: To ja mam podobnie popieram ochronę środowiska zawsze jak wywożę śmieci do lasu.

    •  

      @Drakii: popieranie czegoś nie oznacza że trzeba to robić, ja uważam że najlepiej będzie, jeżeli podludzie się nie będą rozmnażali, a jeżeli ktos nie rozumie dlaczego warto przedłużać cywilizację, to jest podludziem

      nvm, jeżeli

      popieram ochronę środowiska zawsze jak wywożę śmieci do lasu

      to nie oczekuję że zrozumiesz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @nielegalny_imigrant: Argumenty? Polecam prześledzić, czym jest ciężar dowodu xdd
      A ja jestem bezdzietny, po czterdziestce. I co z tego? To niby coś wnosi?

    •  

      @nielegalny_imigrant: Dlaczego warto przedłużać cywilizację?

    •  

      @JurgenKaczowka: ponieważ tylko wtedy będziemy mogli poznać rzeczywistość w której się znajdujemy, a tylko wtedy będziemy mogli zbliżyć się do poznania sensu istnienia

    •  

      @nielegalny_imigrant: sugerowanie że istnieje sens istnienia xD
      Przecież sami prędzej zdechniemy niż to odkryjemy, dlaczego chcesz narzucać na innych brzemię jego poznawania?

    •  

      @nielegalny_imigrant: Jeśli przez "cywilizację" rozumieć naukowo-techniczną, to to zdanie:

      tylko wtedy będziemy mogli poznać rzeczywistość w której się znajdujemy
      Jest nieprawdziwe.

    •  

      @nielegalny_imigrant: Rozumiem co masz na myśli. Z jednej strony myślę podobnie, z drugiej jednak czuję jakąś potrzebę wytłumaczenia antynatalistom, że może parę rzeczy ominęło ich w życiu i że pewne doświadczenia mogą zmienić ich punkt widzenia.
      Co do sensu istnienia - co jeśli sensem jest brak znajomości sensu? Co jeśli życie ma sens tylko wtedy gdy nie znasz sensu życia? Znając tak fundamentalną prawdę może się okazać, że wszystko nagle stanie się puste. Coś jak odkrycie sensu snu, czyli uświadomienie sobie w nim, że to tylko sen i że wszystko zniknie po przebudzeniu. Żadna osoba, żadne wydarzenie, żadne doświadczenie nie będzie miało najmniejszego znaczenia. W świadomym śnie można co prawda zrobić wszystko, można latać, tworzyć przedmioty, pojawiać się w dowolnych miejscach, ma się pełną kontrolę nad całym snem, ale koniec końców to bezcelowe i szybko się nudzi. Teraz życie jest bardzo interesujące, bo każdy goni za jakimś własnym sensem życia, wytycza własną drogę i po niej dąży aż do śmierci. Jest tajemnica, niewiadoma, a kolejne cele wyznacza nasza ciekawość. Wydaje mi się po prostu, że skoro sens istnienia pozostaje ukryty to tak ma właśnie być, bo tak jest najlepiej dla nas wszystkich.

    •  

      @czlowiekzcegla: może być tak jak mówisz, ale jeżeli istnieje jakaś granica poznania i nie wyginiemy po drodze, to chcąc nie chcąc kiedyś w nią uderzymy. Nie da się bez końca gonić zajączka, albo ucieknie (wyginiemy) albo go kiedyś złapiemy. 3 drogi nie ma.

      Jeżeli mamy wybierać z tych 2 opcji, wolę aby ludzkość osiągnęła sukces, zwłaszcza że wizja którą przedstawiłeś, czyli braku celu, nie jest przesądzona. Jeżeli jest jakiś cel, to warto go osiągnąć.

      A nawiązując do tematu który poruszyłem - życie wyłącznie dla samej przyziemnej przyjemności, za czym optują antynataliści, jest właśnie pozbawione sensu i lepiej dla ludzkości, aby wszelcy hedoniści się nie rozmnażali, dlatego ruch antynatalistyczny jest jak najbardziej korzystny.

    •  

      może parę rzeczy ominęło ich w życiu i że pewne doświadczenia mogą zmienić ich punkt widzenia

      @czlowiekzcegla: sęk w tym, że wychowanie dzieci to bardzo ciężka praca, ludzie którzy bez tego nie radzą sobie z przeciwnościami losu, gdyby mieli dodatkowo na głowie dzieci do wychowania, po prostu by nie dali rady. Nie żyjemy już w czasach, w których dla kontynuowania gatunku potrzeba jak największe populacji, bo większość jednostek umiera przed wiekiem reprodukcyjnym. Wręcz przeciwnie, żyjemy w czasach, w których lepiej stawiać na jakość a nie ilość.

      Dlatego nie warto przekonywać ludzi do rodzicielstwa ani ze względów pragmatycznych, ani empatycznych.

    •  

      @czlowiekzcegla:

      może parę rzeczy ominęło ich w życiu i że pewne doświadczenia mogą zmienić ich punkt widzenia
      Anty nie polega na wartościowaniu swojego życia, tylko aktu jego stwarzania, więc (przy zachowaniu rozumu) nie istnieje takie doświadczenie, które samo w sobie mogłoby zmienić czyjś pogląd na tę sprawę. W zasadzie dużo lepiej by to pasowało do naty - ominęło ich parę złych rzeczy i nie wiedzą, że pozytywy, którymi uzasadniają rozpłód są przy nich niczym.
      @nielegalny_imigrant:

      życie wyłącznie dla samej przyziemnej przyjemności, za czym optują antynataliści
      Nie wykazujesz zbyt dużego IQ jak na zwolennika eugeniki.

    •  

      @nielegalny_imigrant: Ja nie tyle przekonuję ludzi do posiadania dzieci co raczej zmiany perspektyw na życie. Żeby właśnie jakoś starali się mierzyć z tymi przeciwnościami losu, aby byli silniejsi, bo dzięki temu w odpowiednim momencie poczują chęć posiadania potomstwa. Będą dzięki temu na właściwej drodze. Uważam, że to moralnie dobre chociaż próbować dotrzeć do tych, którzy stoją w miejscu. Chociaż zauważyłem, że i tak nigdy mnie nie rozumieją, zawsze odrzucają i mają za idiotę tylko dlatego, że próbuję pomóc. Pewnie z czasem będę miał podobne podejście co ty jak będę miał tego dosyć.
      To znaczy jeśli chodzi o granicę poznania to ona leży we wnętrzu człowieka. Miałem w przeszłości doświadczenia z psychodelikami. Ten sens życia, który ci opisałem wynika właśnie z moich introspektywnych doświadczeń. Po prostu na tripie dochodzi się do końca wszystkiego, rozumie się to, ale później wybiera się opcje zapomnienia i wyparcia tego. Bo wie się, że pamiętając to wszystko nie dałoby się normalnie żyć. Chociaż koniec końców to może być pozytywne, bo przynajmniej pamięta się wtedy, że "coś" jest, że to wszystko istnieje z jakiegoś powodu i to może motywować do życia. Z drugiej strony jeśli ktoś ma bardzo konkretną wizję sensu życia, wypływającą w dodatku z konkretnej religii mogłoby to być bardzo dużym szokiem i wstrząsem. Ogólnie to doświadczenie jest dość ambiwalentne, jest słodko-gorzkie, radosno-smutne. Nie da się tego opisać.

      +: dioxyna