•  

    Impreza na plaży trwała w najlepsze, ale ona była tylko dodatkiem. Najważniejsze wydarzenie dzisiejszej nocy miało rozegrać się we wiosce. Murdock, Furion i Czarek kucali przyczajeni w krzakach i obserwowali jak wioska się wyludnia.
    - Dobra, większość już poszła, a Ci co zostali pewnie zaraz pójdą spać. Najwyższa pora ruszyć i odebrać to co nasze i to co ich. Wymarsz - rozkazał Furion i ruszyli gęsiego.
    - Czekajcie, czekajcie, jeszcze jedna rzecz - zatrzymał pochód Furion i wyciągnął z torby kominiarki. - Zakładajcie, to tak na wszelki wypadek jakby ktoś miał nas zobaczyć. - I założył swoją kominiarkę.
    - Ty to masz łeb nie od parady. Teraz to możemy rabować banki nawet hehe - Stwierdził Murdock i założył swoją kominiarkę.
    Czarek nic nie powiedział, głośno wzdychnął i założył. Jakakolwiek próba wyperswadowania tego pomysłu była przegrana z góry.
    I tak Drużyna Dublona ruszyła do wioski po wielkie bogactwa jakie miały na nich czekać.
    Plan był dobry, wejść, ukraść wszystko co się da i wyjść. Wrócić na statek i odpłynąć nim tubylcy zrozumieją co się stało. Plan idealny, bez słabych punktów oprócz jednego - wykonywały go karły.

    Pierwsza część poszła jak z płatka, niepokojeni dotarli do chaty wodza, gdzie odniesiono ich dublony.
    - Dobra, to jest ta chata ich wójta, tu przynieśli nasze dublony i może będzie tu coś więcej. - szeptał Murdock
    - Jak wejdziemy? - spytał Furion
    - Bez siły się nie obejdzie, drzwi solidne, użyjcie mnie jako tarana - zgłosił się na ochotnika Czarek i już zaczął się przygotowywać klepiąc po głowie.
    - Czekajcie debile, nikt nie będzie wyważał drzwi, to ma być cicha akcja. Mam pomysł - stwierdził ex kapitan i nacisnął klamkę. Drzwi otworzyły się pod naporem karła i cała chata stanęła przed nimi otworem. Szybko wzięli się do grabieży całego domu.
    - Cholera, tylko 9 dublonów, zdążył już przewalić na rum pijak jeden - mruknął Czarek i schował monety do torby.
    Długo to nie trwało gdy któryś z mieszkańców zobaczył otwarte drzwi. Podszedł i zajrzał do środka, widok wprawił go w osłupienie, ale tylko na chwilę. Szybko wybiegł na ulicę i zaczął się wydzierać.
    - Alarm!! Ratunku! Karły nas okradają!
    Karły połapały się od razu, że to o nich chodzi i wybiegły na ulicę.
    - Szybko, między domki, postaramy się ich zgubić! - rozkazał Furion i ruszył. Zastanawiał się jak zostali rozpoznani - Czyżby kominiarki prześwitywały? - Murdock był tuż za nim. Czarek ruszył ku mieszkańcowi, który ogłosił alarm i pacnął go pałką w łeb. Splunął na niego i powiedział:
    - Dla ciebie Panowie Karły, gnido - I ruszył za kompanami. Niestety został przez to z tyłu, a pościg już ruszył za nimi. Skręcił za dom i zobaczył bawiące się dzieci. To była jego szansa. Ściągnął kominiarkę i wmieszał się między nie. Uratowało mu to skórę, pościg go minął, a nim dzieci połapały się, że doszło do nich brzydkie dziecko, Czarek był w drodze na statek.

    Tymczasem Furion i Murdock biegli szaleńczym tempem (dla karła). Walnięty Murdock miał za małe otwory na oczy i praktycznie widział tylko postać Furiona przed sobą, to go zgubiło. Poczuł, że na coś nadeptuje, a potem tylko zobaczył, że coś w niego leci.
    Otworzył oczy, przed nim rozciągał się długi jasny korytarz zakończony jaśniejszym otworem. Ruszył ku niemu niedowierzając w to co widzi. W jego głowie rodziły się miliony pytań. Wtem z światła wyszła postać, ale nie mógł jej rozpoznać, widział tylko sylwetkę. Karzeł.
    Czy Bóg jest karłem? - zrodziło mu się pytanie.
    Postać była co raz bliżej, ale nadal tylko jakby cieniem. Podeszła bardzo blisko, chwyciła Murdocka za szmaty i powiedziała:
    - Wstawaj idioto, musimy uciekać!
    Karzeł się ocknął, a nad sobą zobaczył Furiona, który już go podnosił.
    - Możesz biec? - zapytał
    - Chyba tak - potrząsł parę razy głową, co było złym pomysłem, bo świat znowu zaczął wirować. Po chwili się uspokoił i ruszyli ku statkowi licząc, że uda im się uciec.
    #piracifabularnie