•  

    Gwendaelle Karter - Wydry La Cuny
    Gdzieś na morzu

    - Madame… - zaczął Gregory Braun, jednak po zobaczeniu wyrazu twarzy swojej kapitan szybko się poprawił – znaczy… mademoiselle… Anglicy na horyzoncie!
    Na twarzy kapitan Karter zagościł złośliwy uśmieszek. Przypomniała sobie jak to kilka dni wcześniej urażona brytyjska delegacja jej złorzeczyła. A przecież ona była ubrana w śliczną białą sukieneczkę, gdzie wyglądała jak anioł zstępujący z nieba. Banda barbarzyńców chciała jej zepsuć jej dyplomatyczny sukces, kiedy to została oficjalną częścią floty Arcychrześcijańskiego Króla Francji.
    - Gregory. Niech załoga załaduje działa burtowe. My w tym czasie dokonamy narady. - jej słowa były spokojne, ale w sercu miała prawdziwy wulkan emocji. Jej pierwsza prawdziwa narada wojenna. Naprawdę z trudem powstrzymała się przed podskakiwaniem z emocji.

    A właściwie nie powstrzymała. Kiedy była przez chwilę sama w swojej kajucie to zaczęła tańczyć jakiś taniec – opętaniec.
    - Panienko. - spokojnie powiedział Astolfo – Gregory, Mathias, Johnson, Waldek, Kuternoga i Gabrysia nadchodzą.
    - Ach. Rozumiem. - chrząknęła i zmrużyła na moment oczy. Czas być poważną.

    Po kilku minutach każde z jej dzieciątek zaczęło wyjaśniać swój plan:
    - Podpływamy do nich, mówimy „Hej, fajny statek. Dacie popływać?” i robimy masakrę. - zaczął niemiecki malarz
    - Mówimy „Yorkshire tea is da best fam”. Zaufają nam. - dodał Astolfo
    - Wystrzelmy Carla z armaty. - poważnym tonem zasugerował Gregory
    - GHRSHGDYDTAAAAAH?! - wyraził swoje niezadowolenie Samobieżny Carl Johnson
    - Spokojnie Carl, ty jesteś kawalerią, nie pociskiem. Jeszcze. - z dobrotliwą miną uspokoiła go Gwen

    Kapitan Karter wyciągnęła rapier i stanęła nogą na swoim biurku.
    - Rozpoczynamy operację „Bagietka five o’clock”. Pour Dieu et le Roi! - dumnym głosem zawołała Bretonka. Może i wywarłaby pożądane wrażenie, gdyby nie spadła z biurka chwilę później.
    - Ał….aaa….ałaaaa. Astolfo. Maść...Gabrysia...pomasuj mnie… - zaczęła jęczeć duma francuskiej floty.

    * * *

    Atak udał się doskonale. Czuła się niczym Karol Młot pod Potiers, niczym Joanna d’Arc spod Orleanu i przyrównała się do Wielkiego Kondeusza.
    Obok ucieleśnienia zwycięskiej Francji znajdował się też Astolfo. Klęczał przywiązany do biurka a na szyi miał przywieszoną tabliczkę z napisem „ZROBIŁEM STRASZNĄ RZECZ”.
    - Jakbyś ich nie rozwiązał by serio z nimi pic herbatkę z Yorkshire, to Braun, Pirklys i Kuternoga nie byliby ranni. - burknęła i przywołała ręką jednego z załogantów
    - A TERAZ SPALIĆ BRYTYJSKI STATEK!!!!
    - Ale sam statek bez załogi już się nie zbuntuje.
    - I ZAORAĆ MORZE PO KTÓRYM PŁYWAŁ! I ZASYPAĆ SOLĄ!

    Teraz uznała, że jest podobna do Scypiona Afrykańskiego.

    #piracifabularnie

    źródło: cdn.myanimelist.net