•  

    Słuchajcie jaka imba! Aż mną telepie ze złości na drugiego człowieka. Jakim trzeba być podłym. Do rzeczy:
    Stoję pod dworcem centralnym z ziomkiem, odbieramy ekipę z pociągu. Gdy się już zebraliśmy to ten mówi, że nie chce czekać na ubera (byl już lekko podchmielony, przecież w takim miejscu nie czekalibyśmy dłużej niż 3 min) i że weźmy taxi, bo w końcu stoją tuż obok. Próbowalismy go zniechęcić, ale mówił że on ma w to wylane, on stawia... Dobra, w tym momencie uznałem że może damy szanse złotową, może nie jest tak źle jak opisują ich w necie (mhm taa xD). Zwłaszcza, że daleko nie jedziemy, raptem na nowy świat, czyli w sumie tyle, że nawet nie warto nic zamawiać, ale przypominam - kumpel wstawiony, czyli się oczywiście spieszy. Dobra...wsiadamy. O ile do całej podróży nie mam zastrzeżeń tak akcja zaczyna się przy wysiadaniu. 1) Spina, że zaproponowaliśmy płatność kartą, przecież gotówką szybciej. Gowno prawda, w końcu wydawanie reszty itp. ale dobra, ziomek był przygotowany. No to wyciąga 50zł. 2) Kolejny ból dupy, że powinniśmy mu dać znać wcześniej że będziemy płacić takim bilonem. Dobra XD wyjebane w typa, wychodzimy i na zasadzie "do usunięcia z pamięci". Otóż nie! Dopiero się zaczyna. Kolega(ten sponsor ów niezwykłej przygody) wysiada z fotela pasażera. Zerkam (tak mam w zwyczaju) na jego fotel, bo być może coś zostawił, zwłaszcza że niósł torbę m.in. z moimi rzeczami. No i widzę, że błyszczy się jakiś przedmiot. W sekundę rozpoznałem, że to jakieś badziewie do ćwiczenia mieści przedramion - no wiecie taki zwinięty drut w kształcie uchwytu do dłoni, taki a'la odstresowywacz. Już z góry wiem, że to nie nasze, ale tłumaczę ziomkowi, że zobacz czy akurat tego nie on zgubił. Wyciągam rękę po przedmiot. Jeb, kierowca zrzuca całym impetem przedmiot w swoją stronę, tak że spadło mu pod pedały. Mówię do niego, czy jest normalny przecież to mogło być nasze. Wiedziałem już, że to nie jest nasze, więc nie podjąłem dalszych działań, mających na celu walkę z bestjalstwem, czego osobiście teraz żałuję. Złotówa do mnie: "Przejazd już zakończony, a teraz wypad!". Wmurowalo mnie w chuj. Serio, poczułem, że mam do czynienia z jebanym podludziem. Jedyne co mi przyszło do głowy to zaledwie odparsknięcie, że czemu nie mógł normalnie się zachować i powiedzieć, że to jego(chociaż ch*j wie, może po poprzednim przejeździe zostało...) Trzasnąłem drzwiami i mega zażenowany rozpocząłem wątek wśród znajomych, że to jakaś pieprzona katastrofa. Absolutnie nie wyobrażałem sobie, że można być takim złym reprezentantem gatunku ludzkiego. Może w życiu trafiałem po prostu na dobrych ludzi i mnie takie zachowanie zbyt mocno drgnęło, dla niektórych to może być "norma" albo na zasadzie - wyjebane. Ale ja jakoś nie mogę tego pojąć, z jakimi "ludźmi" mamy do czynienia. Masakra w chuj. A mówiłem jedzmy uberem...
    #uber #taxify #bolt #zlotowy #niechwalesie #warszawa