•  

    Zapraszam na nową historię z serii #polskiepato pt. Domowy dramat.

    Możecie ją przeczytać tutaj lub na moim blogu, klik. Tam znajdziecie też zdjęcie mordercy.

    Lajkujcie fejsbukowy fanpejdż Polskie Pato, gdzie wrzucam zawsze info o nowym wpisie. I różne inne rzeczy.

    • • •

    Jolanta Ś. ostatni raz widziana była rzekomo 31 maja 2016 r. Trop urywał się pod jednym z bloków przy ul. Szkotniej w Dębicy, gdzie mieszkała z koleżanką. Współlokatorka była przekonana, że 25-latka wyjechała do rodzinnej Lubziny, z kolei jej bliscy myśleli, że przebywa na stancji. Z podkarpackiej wsi wyprowadziła się dwa lata wcześniej i nie utrzymywała regularnych kontaktów z rodzicami. Jednak gdy pod koniec lipca minął jej termin porodu, a telefon milczał, rodzina zaczęła szukać jej po okolicznych szpitalach. Nie znali ojca dziecka, jego personalia dziewczyna skrzętnie ukrywała. Gdy okazało się, że żaden z oddziałów położniczych nie ma informacji o porodzie Jolanty, 3 sierpnia matka zgłosiła jej zaginięcie na komisariacie. Dębicka policja za pośrednictwem Narodowego Funduszu Zdrowia bez skutku próbowała ustalić, czy gdzieś w Polsce nie urodziło się dziecko poszukiwanej.

    Pod koniec sierpnia matka zaczęła dostawać z numeru zaginionej tajemnicze SMS-y. Jolanta (lub ktoś podający się za nią) przekonywała, że wyjechała i sprzedała swoje dziecko, czuje się dobrze i nie chce, by jej szukano.

    Wiesz dobrze, że nie zaginęłam. Sprzedałam swoją córkę, a twoją wnuczkę. Jestem surogatką.

    Nadawca wiadomości zaznaczył, że będzie robił tak z każdym kolejnym dzieckiem, by zapewnić sobie dostatnie życie. Miał też pretensje, że sprawa zaginięcia została zgłoszona na policję, bo przez to dziewczyna może trafić do więzienia.

    Dysponent telefonu nie odbierał połączeń. Matka zaginionej była przekonana, że to nie jej córka jest autorką wiadomości. Mundurowi wraz z psychologiem po przeanalizowaniu treści i języka z poprzednich SMS-ów byli niemal pewni, że ktoś podszywa się pod Jolantę.

    Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, która rozszerzyła poszukiwania poza granice Polski, biorąc pod uwagę możliwość handlu ludźmi. Dla wyjaśnienia sprawy powołano specjalną grupę śledczą, złożoną z policjantów kilku wydziałów KWP w Rzeszowie i kryminalnych z Dębicy. Zaczęli przyglądać się wszystkim znajomym zaginionej i wytypowali osoby, które ich zdaniem mogły mieć związek z zaginięciem.

    Jedną z nich był Grzegorz G., mąż starszej siostry Jolanty, Marii. Powodem był jego rzekomy romans ze szwagierką. Mężczyzna został zatrzymany 25 listopada, jednak brak było materiału dowodowego, który pozwoliłby przedstawić mu jakiekolwiek zarzuty. Po przesłuchaniu w charakterze świadka został zwolniony do domu. Policja jednak ukierunkowała swoje dalsze działania na zbieranie dowodów przeciwko niemu.

    21 listopada żona Grzegorza G. zgłosiła jego zaginięcie. Na portalach społecznościowych zaczęły pojawiać się apele o pomoc w poszukiwaniach. Policjanci ustalili, że mężczyzna może mieć związek nie tylko z zaginięciem Jolanty, ale także z kradzieżą sprzed kilku dni – z firmy, w której pracował, zniknął sprzęt elektroniczny o dużej wartości.

    G. wpadł w zasadzkę policji 30 listopada, gdy w nocy wracał do domu w Lubzinie. Śledczy nie ujawnili, w jakim celu się tam zjawił. Zabezpieczono przy nim dużą kwotę pieniędzy, a później odzyskano sporą część skradzionego sprzętu. Podczas jednego z przesłuchań przyznał, że to on zamordował Jolantę i wskazał miejsce ukrycia zwłok. Mówił o nieszczęśliwym wypadku podczas kłótni i o tym, że kobieta sama spadła z nasypu. Ciało ukrył jakoby ze strachu przed odpowiedzialnością za nieudzielenie pomocy.

    Zwłoki Jolanty Ś. zostały odnalezione 2 grudnia w lesie w Ropczycach, około 8 km od rodzinnej miejscowości ofiary. Były zakopane na głębokości pół metra, a ziemia wokół została polana środkami chemicznymi. Wykonana na drugi dzień sekcja zwłok wykazała, że kobiecie zadano kilka ciosów w głowę i ran kłutych szyi. Wykluczono możliwość wypadku.

    3 grudnia Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu Grzegorza G. za kradzież. Pięć dni później w Prokuraturze Okręgowej w Rzeszowie postawiono mu także zarzut zabójstwa.

    Wyniki badań DNA wykazały, że Grzegorz G. był ojcem nienarodzonego dziecka Jolanty. To właśnie nieplanowana ciąża była motywem zbrodni.

    . . .

    7 grudnia 2016 r. w Lubzinie odbył się pogrzeb Jolanty. W kondukcie żałobnym uczestniczyła niemal cała wieś. (zdjęcie)

    Maria tuż po pochowaniu siostry wniosła pozew o rozwód.

    . . .

    Grzegorz G. pochodził z wielodzietnej rodziny z Bobrowej Woli koło Dębicy.

    Był najmłodszy w domu, przekochany Grzesiu. Wszyscy do niego mówili: Grzesiu, Grzesiu. Grzeczny

    – opowiadał sąsiad rodziny G.

    Rodzina mężczyzny była bardzo pobożna, a jedna z sióstr została nawet zakonnicą. Z przyszłą żoną, Marią, chodził na pielgrzymki do Częstochowy. Po ślubie zamieszkali w jej rodzinnej Lubzinie.

    Kieliszka wódki nie wypił. Nikomu nie ubliżył, nie przeklął. Dobry dla dzieci, do przedszkola woził

    – mówiła o nim mieszkanka miejscowości.

    Gdy na świecie pojawiła się ich pierwsza córka, mieszkająca po sąsiedzku siostra Marii zaczęła często u nich bywać. Marysia szła do pracy, a Jola zajmowała się dzieckiem. Gdy mieszkający obok teściowie Grzegorza zauważyli, że młodszą córkę z zięciem coś łączy, natychmiast interweniowali. Po awanturach romans miał się skończyć.

    Teściowie Grzegorza są bardzo pobożni. Oboje należą do kółka różańcowego. Chcieli ratować małżeństwo córki. Zależało im, by wnuczka miała normalną rodzinę

    – opowiadali znajomi.

    Kiedy Maria zaczęła się spodziewać drugiego dziecka, Jolanta wyprowadziła się do Dębicy. Małżeństwo wkrótce przeprowadziło się do nowego domu po drugiej stronie podwórka. Po około roku Grzegorz zaczął odwiedzać Jolę, która wkrótce zaszła w ciążę. 25-latka ostatni raz odwiedziła rodziców w maju 2016 r. Grzegorz wynajął mieszkanie w Dębicy, gdzie miała wprowadzić się jeszcze przed porodem. Obiecał, że z nią zamieszka. 20 maja 2016 r. część jej rzeczy była już przewieziona, gdy wieczorem po nią przyjechał, by wspólnie oglądać gwiazdy. Pojechali na nasyp w Borowej niedaleko zjazdu z autostrady A4, 15 km od Straszęcina. Tam G. poświęcił się swojej fascynacji, fotografował rozgwieżdżone niebo i pędzące auta. W końcu pomiędzy kochankami wywiązała się kłótnia. Grzegorz nie chciał składać obietnicy, że będzie z Jolą i w końcu przestaną się ukrywać. Nagle mężczyzna zepchnął dziewczynę z 15-metrowej skarpy. Zbiegł na dół, chwycił za połówkę cegły i kilkakrotnie uderzył w głowę nieprzytomną już kobietę. Jeszcze żywą włożył do bagażnika i pojechał do firmy elektronicznej w Dębicy, gdzie pracował. Wziął nóż i wbił go ciężarnej kobiecie w szyję. Jak później pokazały badania, cios nie był śmiertelny, bo o milimetry ominął tętnicę główną. Jednak krew, która dostała się do dróg oddechowych, spowodowała uduszenie. Przez kilka kolejnych dni mężczyzna jeździł do pracy z ciałem w bagażniku. Wysokie temperatury spowodowały, że zwłoki rozkładały się szybko, więc Grzegorz G. podjął decyzję o ich zakopaniu w okolicach Ropczyc i Ostrowa. Ziemię w miejscu ukrycia zwłok polał wybielaczem, by zwierzęta nie wyczuły ciała i nie rozkopały tego miejsca.

    Kiedy trwały poszukiwania zaginionej szwagierki, G. wiódł normalne życie. Pracował jako technik elektronik, nadal mieszkał z żoną i dziećmi. To on z telefonu zamordowanej wysyłał SMS-y do teściowej, która mieszkała za płotem. Zniszczył dowód osobisty i prawo jazdy zamordowanej kochanki, sprzedał jej sprzęt RTV, laptopa i samochód. Z jej karty kredytowej wypłacił pieniądze, lecz z bankomatów, z których Jola nigdy wcześniej nie korzystała. Zawsze były to bankomaty bez monitoringu. Próbował oszukać też jej rzekomych dłużników – podając się za dziewczynę, wysyłał do jej znajomych SMS-y i MMS-y, w których żądał spłaty długu. Od jednej osoby próbował wyciągnąć w ten sposób tysiąc złotych, od drugiej pięć tysięcy. Do oszustwa ostatecznie nie doszło, bo potencjalne ofiary nie były pewne, czy faktycznie kontaktuje się z nimi Jolanta. We wrześniu, za skradzione pieniądze zabrał żonę i dzieci na wycieczkę do Hiszpanii. Po powrocie z wakacji został po raz pierwszy zatrzymany na przesłuchanie. Gdy został wypuszczony, rodzice zaginionej także zaczęli podejrzewać, że ma coś wspólnego ze zniknięciem ich córki. Coraz bardziej naciskali na zięcia, dochodziło do coraz częstszych kłótni. Presja była tak duża, że G. wybudował wokół domu betonowy mur. Odgrodził się od sąsiedztwa. (zdjęcie)

    Teraz już wiadomo, nie miał odwagi spojrzeć zrozpaczonej teściowej w oczy

    – mówili mieszkańcy Lubziny.

    Grzegorz G. wiedział już, że policja depcze mu po piętach. Zaczął planować ucieczkę za granicę. Aby zabezpieczyć się finansowo, ukradł elementy automatyki przemysłowej z firmy, w której pracował i sprzedał je paserom za pół miliona złotych. Później się ukrył. Był bardzo ostrożny w swoich działaniach – nie korzystał na przykład z telefonów komórkowych. Wtedy też Maria zgłosiła jego zaginięcie. Dziewięć dni później mężczyzna został zatrzymany w policyjnej obławie.

    Zwiódł nas tym, jak się zachowywał. Okazał się zupełnie kimś innym, niż sądziliśmy

    – mówiła jedna z osób, która znała go przez wiele lat.

    . . .

    Grzegorz G. przyznał się do morderstwa, jednak z czasem odwołał swoje zeznania, upierając się przy wersji z nieszczęśliwym wypadkiem. Śledczy podejrzewali jednak, że zaplanował zabójstwo, a przewożenie rzeczy Jolanty do innego mieszkania miały zapewnić mu alibi i ewentualnie potwierdzić, że po urodzeniu dziecka chciał z nią zamieszkać. Ich zdaniem już od dawna myślał o pozbyciu się ciężarnej kochanki.

    Jak stwierdzili w swojej opinii biegli, mężczyzna w chwili popełnienia zbrodni był poczytalny.

    Złożona postać. Bardzo spokojny, grzeczny, kulturalny, opanowany, nigdy nie podnosi głosu, troszczy się o innych. Na pewno nie jest zdemoralizowany. I może to źle zabrzmi, ale jest ciepły w kontaktach z ludźmi. Do tego jest otwarty i sprawia wrażenie erudyty. Ma też wysoką inteligencję emocjonalną i prawdopodobnie potrafi manipulować ludźmi

    – mówił o nim rzeszowski prokurator Łukasz Harpula.

    Oprócz zarzutu kradzieży sprzętu o znacznej wartości oraz morderstwa, oskarżono go także o kradzież mienia zmarłej partnerki, sfałszowanie umowy sprzedaży samochodu oraz usiłowanie wyłudzenia pieniędzy od jej znajomych. Mimo, iż ofiara była w zaawansowanej ciąży, prokurator nie zdecydował się oskarżyć mężczyzny o podwójne morderstwo, ze względu na ujawniony w trakcie śledztwa stan rozwoju płodu, który nie był jeszcze gotowy do życia poza łonem matki.

    26-letnia Maria M. i 29-letni Dariusz K. z Krakowa, którzy kupili od G. skradziony sprzęt, usłyszeli zarzut paserstwa. W 2019 r. zostali skazani przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Oboje mają również zapłacić po 30 tys. zł grzywny.

    Grzegorz G. przedłożył im sfabrykowany dokument, który miał potwierdzić legalne źródło pochodzenia mienia. Podejrzani mieli świadomość, że dokument nie jest oryginalny, a cena, za jaką kupują mienie, znacznie odbiega od jej wartości rynkowej

    – tłumaczył Harpula.

    . . .

    17 marca 2017 r. Grzegorz G. był konwojowany z aresztu śledczego na rozprawę cywilną związaną z jego prywatnymi sprawami rodzinno-majątkowymi. Po wyjściu z budynku Sądu w Ropczycach, skuty w kajdanki rzucił się do ucieczki. Po krótkim pościgu i oddaniu strzałów ostrzegawczych mężczyzna został zatrzymany. Po tym incydencie został postawiony mu następny zarzut – samouwolnienia.

    Ta ucieczka zupełnie nie pasuje do obrazu człowieka

    – mówi prokurator, który wcześniej opisywał G. jako spokojnego i opanowanego.

    . . .

    Proces ruszył 25 stycznia 2018 r. w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) Na wniosek adwokata oskarżonego i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych (rodziców ofiary) część dotycząca zabójstwa została utajniona.

    Podczas procesu będą ujawniane sprawy prywatne żony oskarżonego i najbliższej rodziny, a upublicznianie tego mogłoby naruszyć interes prywatny tych osób.

    – uzasadnił decyzję Tomasz Wojciechowski, przewodniczący składu sędziowskiego.

    Wyrok zapadł 8 marca 2019 r. Sąd zmienił kwalifikację czynu z zabójstwa na zabójstwo z motywacją zasługującą na szczególne potępienie.

    Działając umyślnie, w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia, zadał pokrzywdzonej kilkakrotnie uderzenia w głowę narzędziem tępym, czym spowodował u niej liczne rany w okolicy czołowo-ciemieniowej i potylicznej, skutkujące narastającą niewydolnością krążeniowo-oddechową, spowodowaną krwotokiem zewnętrznym z licznych ran i zachłyśnięciem się krwią do dróg oddechowych i płuc, skutkujące zgonem pokrzywdzonej, przy czym czynu tego dopuścił się w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie

    – mówił sędzia.

    Grzegorz G. został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Ma także wypłacić po 250 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców zmarłej Jolanty Ś. oraz naprawić szkodę pracodawcy, którego okradł.

    Rodzice zamordowanej kobiety byli obecni na sali przy ogłaszaniu wyroku. Nie było za to samego oskarżonego.

    Ku naszemu zaskoczeniu z dnia na dzień okazywało się, że Grzegorz G. to co najmniej dwulicowy człowiek. Z pozoru grzeczny i uprzejmy. Z czasem okazało się, jak bardzo dużo zła wyrządził wokół siebie

    – mówił prokurator po zakończeniu rozprawy.

    Uznaliśmy, że taka osoba nie powinna żyć w społeczeństwie, a przede wszystkim społeczeństwo powinny być chronione przed taką osobą. Sąd podzielił nasze stanowisko.

    Wyrok nie był prawomocny.

    • • •

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego – @IgorK.

    • • •

    Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    • • •

    Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć mnie bym mogła pozwolić sobie na poświęcenie większej ilości czasu na pisanie dla Was to zapraszam na mój Patronite. Prowadzę tam także bloga z dodatkowymi informacjami o zbrodniach, których temat aktualnie poruszam.

    • • •

    #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #morderstwo #debica #lubzina #rzeszow

    źródło: do wrzucenia gedghrfshrtfhtfgbh.png

    •  

      @kvoka: przeczytałem zanim zaparzyła się herbata

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @kvoka: Fajna siostra swoją drogą. Kara boża!

    •  

      @kvoka: mam pytanie - skoro dostał dożywocie to jak ma odpracować dług dla pracodawcy?

    •  

      @szdunek: Podejrzewam, że jakiś tam majątek ma. Ale czy pokryje to wszystkie koszta – ni wim.

    •  

      @kvoka: ciekawe czy zadośćuczynienie dla rodziców i pracodawcy będzie zapłacone z wspólnego majątku przed rozwodem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jolante dopadla karma, ale to chyba Maria była tu najbardziej pokrzywdzona, zdradzona przez męża i siostrę na raz.

    •  

      mam pytanie - skoro dostał dożywocie to jak ma odpracować dług dla pracodawcy?

      @szdunek: 1. może mieć majątek na wolności.
      2. może pracować odpłatnie podczas odbywania kary
      3. może się zdarzyć, że wyjdzie na warunkowe przedterminowe zwolnienie

    •  

      @kvoka: Kto jest na ostatnim zdjęciu? Zamordowana? Brakuje podpisu.

    •  

      Kto jest na ostatnim zdjęciu? Zamordowana? Brakuje podpisu.

      @NajwyzszaFormaSztuki: Tak, zamordowana. Hm, nie sądzę by podpis był potrzebny, moim zdaniem to logiczne, że to "główna bohaterka". ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Typ prawie się wymigał od zabójstwa, ale jednak go zgubiła go niepewność.

    •  

      Na wniosek adwokata oskarżonego i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych (rodziców ofiary) Na wniosek adwokata oskarżonego i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych (rodziców ofiary)

      @kvoka: Na stronie masz powtórzoną część zdania.

    •  

      @kvoka: mnie zastanawia jak on ogarnął to, że policja nie namierzyła skąd były wysyłane SMS'y, wiesz coś na ten temat? Przecież to powinni od razu wiedzieć i wytypować podejrzanego.

    •  

      @kvoka: Jest chyba błąd w datach, najpierw jest zdanie:

      Mężczyzna został zatrzymany 25 listopada, jednak brak było materiału dowodowego, który pozwoliłby przedstawić mu jakiekolwiek zarzuty.

      a później:

      21 listopada żona Grzegorza G. zgłosiła jego zaginięcie.

    •  

      @kvoka: najlepsze jest to że znałem ją oraz znam jego. Grzesiek pracował w firmie zajmującej się prefabrykacją szaf sterowniczych (automatyka przemysłowa). Nawet zdarzyło mi się z nim trochę współpracować. A inny mój kumpel był z nim kilka dni po morderstwie robić te wspomniane w poście nocne zdjęcia, gdzie Grzesiek właśnie przyjechał tym firmowym samochodem, w którym było ciało dziewczyny. Strasznie pojebana akcja.

    •  

      @tusk: też zwróciłam na to uwagę, wkradł się jakiś błąd

    •  

      @kvoka: nie rozumiem dlaczego policja po prostu nie namierzyla telefonu ofiary ¯\_(ツ)_/¯¯

    •  

      @Niggalke: potwierdzasz słowa innych znajomych, że gość był cichy i spokojny? W sumie to trochę straszne, że spotykasz kogoś codziennie, to ktoś dla Ciebie znajomy, a on coś takiego jest w stanie zrobić. Jakby nie patrzeć zabił też swoje dziecko... To też pewnie były ciężkie chwile dla jego żony

    •  

      @Zlosliwosc: wiesz ogólnie w kwestii rodziny to trochę pozują na takich porządnych katolików, ale to już nie mnie to oceniać. Co do Grześka, tak, aż za bardzo spokojny, jak już po tej całej sytuacji zacząłem się nad tym zastanawiać. Pamiętam jak właśnie już po tym jak potwierdziło się, że to on zabił swoją szwagierkę siedziałem z innym znajomym z branży na kawie i od słowa do słowa doszło do tematu Grześka, obaj go znamy i zastanawialiśmy się co i jak długo musiało mu się w głowie układać, że doszedł do tego, że to będzie dobrym rozwiązaniem.
      Kolejny temat to był ten sprzęt za 0,5 mln. Jego rynkowa wartość była wyższa, dosyć mocno wyższa z tego co wiem. I obaj się zastanawialiśmy jakim cudem nikt, a szczególnie właściciel firmy tego nie zauważył. Tego nie dało się wywieźć "na raz". To trwało. A właściciel był mocno spostrzegawczy... Poza tym oprócz Grześka pracowało i pracuje tam jeszcze kilka osób.

    •  

      Wtedy też Maria zgłosiła jego zaginięcie. Dziewięć dni później mężczyzna został zatrzymany w policyjnej obławie.

      @tusk: Drobna pomyłka z datami

    •  

      Jedną z nich był Grzegorz G., (...) został zatrzymany 25 listopada,

      21 listopada żona Grzegorza G. zgłosiła jego zaginięcie.

      @kvoka: Coś się z datami pomerdało

    •  

      @Niggalke W Dębicy chyba jest jedna firma zajmująca się automatyką ale takiej akcji z ich pracownikiem się nie spodziewałem tym bardziej że przez ostatnie pół roku miałem dość dużo kontaktu z ludźmi stamtąd i nigdy o tym nie słyszałem. Oczywiście o ile myślę o tej samej firmie.

    •  

      @kam966: w Dębicy jest co najmniej kilka firm zajmujących się automatyką.

    •  

      Ta historia może skończyła by się inaczej gdyby nie fakt iż zamordowana miała staroświeckich rodziców .

      Ta historia w ogóle jest popierdolona na swój sposób. Sprawca spotyka się z swojej żony siostra jak opiekowała się dzieckiem swojej siostry której rodzicie mieszkali na tym samym podwórku i gdy zauważyli że mają romans to starali się za wszelką cena uratować małżeństwo swojej drugiej córki i moim zdaniem tutaj jest duży błąd ale nie że względu na to że próbowali ratować to małżeństwo tylko że nie powiedzieli swojej drugiej córce że jej mąż ma romans z jej siostra i najlepsze jest na koniec gdy okazało się że jest w ciąży nie połączyli faktów że może jest to dzieco ich zięcia . Imba na 100% moim zdaniem dobrze wiedzieli ale nikomu ani słowa wszystko pod dywan bo jak religijna rodzina to co ludzie na wsi powiedzą.

      Moim zdaniem finał tej historii mógł by się zakończyć całkowicie inaczej gdyby rodzicie zamordowaniej nie starali się zamieść wszystkiego pod dywan! Dużo jeszcze można było by jeszcze pisać na ten temat ale kończę na tym a wy jakie macie przemyślenia odnośnie tej sprawy ?

    •  

      Wyrok nie był prawomocny.

      @kvoka: czekaj czekaj bo sie pogubiłem. Który wyrok nie był prawomocny i co to znaczy?

    •  

      @Ehhhhhhh:

      Który wyrok nie był prawomocny

      Wyrok S.O. w Rzeszowie z dnia 8 marca 2019 r. skazujący "bohatera" opowieści na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

      co to znaczy?

      To znaczy, że służy prawo do złożenia od niego apelacji i do momentu jej rozstrzygnięcia/minięcia terminu do jej złożenia (lub złożenia wniosku o uzasadnienie wyroku) nie podlega on wykonaniu.

    •  

      mnie zastanawia jak on ogarnął to, że policja nie namierzyła skąd były wysyłane SMS'y, wiesz coś na ten temat? Przecież to powinni od razu wiedzieć i wytypować podejrzanego.

      @PanMarianPazdzioch Nie wiem, jakbym wiedziała to bym napisała przecie :D Nom, ciekawe. I dziwne zarazem. Pewnie coś wymyślił, widać, że całkiem dobrze kombinował np. z wypłaceniem kasy z bankomatów bez kamer.

    •  

      @Niggalke A wiesz może jak jego i tej Joli rodzina radzi sobie po tym wszystkim? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Wykop24h: ja bym chyba aż takiej wagi do rodziców sióstr nie przykładała. Pewnie mieli duży wpływ na tą sytuację, ale jednak Grzesiu nie działał w afekcie tylko na chłodno wszystko przekalkulował. Myślę, że jedyne co rodzice mogli inaczej zrobić to powiedzieć starszej siostrze o romansie i Grzesiu nie musiałby kombinować z kochanką, bo żona by się z nim szybko pożegnała. Ale pewnie chcieli jak najlepiej, więc ciężko ich za cokolwiek winić

    •  

      @Wykop24h

      nie powiedzieli swojej drugiej córce że jej mąż ma romans z jej siostra

      A skąd wiesz, że nie powiedzieli? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Masz jakieś dodatkowe informacje? Ja nie wiem czy powiedzieli czy nie.

      na koniec gdy okazało się że jest w ciąży nie połączyli faktów że może jest to dzieco ich zięcia

      Skąd wiesz, że nie połączyli faktów? ( ͡° ͜ʖ ͡°) A może się domyślali, ale Jola zaprzeczała i on też?

      moim zdaniem dobrze wiedzieli ale nikomu ani słowa wszystko pod dywan bo jak religijna rodzina to co ludzie na wsi powiedzą.

      Może i na wsi nie mówili, a kto by powiedział? Drażliwa sprawa i prywatna, po co by mieli mówić? By ludzie zaczęli plotkować, snuć wniosku z dupy i wymyślać sobie jak było a jak nie? (To samo robisz ty) Tego czy zamietli pod dywan też nie wiesz. Mogli próbować rozwiązać to w rodzinnym gronie. A może nie.

      Moim zdaniem finał tej historii mógł by się zakończyć całkowicie inaczej gdyby rodzicie zamordowaniej nie starali się zamieść wszystkiego pod dywan!

      Ale sobie zmyślasz, ho ho ho! :D Nie dopowiadaj sobie, po co tak? Bez sensu.

    •  

      czekaj czekaj bo sie pogubiłem. Który wyrok nie był prawomocny i co to znaczy?

      @Ehhhhhhh Właśnie o to co napisał @IgorK, a tak mówiąc po polsku, a nie językiem karnisty - zapewne obrońca oskarżonego złoży apelację i odbędzie się jeszcze jedna rozprawa w Sądzie Apelacyjnym. Czyli wyrok może jeszcze się zmienić.

    •  

      @Zlosliwosc: A skąd wiesz, że jej nie powiedzieli? Lub sama się nie dowiedziała?

      +: Nozyce
    •  

      @kvoka to są tylko moje domysły i insynuacje a jak ty to postrzegasz jest to twoja inwidualna sprawa.

      Moim zdaniem żona grzecha o niczym nie wiedziała bo która normalna kobieta żyła by z faktem iż jej mąż uprawiał sex z jej siostra plus spodziewali by się dziecka no chyba że ich mottem przewodnim było " co w rodzinie to nie zginie " xD no to wtedy się zgodzę , do tego dochodzą fakty że razem wyjechali na wakacje do Hiszpanii i żyli sobie jak gdyby nigdy nic się nie stało .

      @Zlosliwosc możliwe że tak było nie znam sprawy na tyle żebym mógł szerzej się wypowiadać . Jak już wyżej pisałem są to tylko moje domysły .

    •  

      @kvoka: a tą za co skazali?

      źródło: patronite.pl

    •  

      @kvoka: nie wiem, założyłam, że jakby się dowiedziała o romansie swojego męża z jej siostrą to jej reakcją byłby rozwód. Ale oczywiście nic nie wiem co się działo u nich w rodzinie

    •  

      @kvoka: Jolanta to zwykły szlauch, tffu na nią, prawdziwą ofiarą jest Maria, która została bez męża, bez siostry, sama z dziećmi.

    •  

      to są tylko moje domysły i insynuacje a jak ty to postrzegasz jest to twoja inwidualna sprawa.

      @Wykop24h: To było napisał, że to są Twoje domysły i insynuacje. Piszesz jakby tak było, a w ten sposób szerzy się plotki i fałszywe informacje. Napisz, że sobie spekulujesz to nie będzie problemu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Moim zdaniem żona grzecha o niczym nie wiedziała bo która normalna kobieta żyła by z faktem iż jej mąż uprawiał sex z jej siostra plus spodziewali by się dziecka no chyba że ich mottem przewodnim było " co w rodzinie to nie zginie " xD no to wtedy się zgodzę

      O, w końcu "moim zdaniem" :D Czytałam ploteczki w prasie, że wiedziała. Z resztą, trudno nie wiedzieć skoro rodzice po sąsiedzku zauważyli i robili głośne awantury. W swoich tekstach plotek nie umieszczam, jakbyś miał mieć pretensje dlaczego o tym nie napisałam. Nie wiemy też czy wiedziała, że uprawiają seks. Wiemy tylko, że rodzice wiedzieli, że mieli romans, nie wiadomo czy o seksie też. A o tym, że dziecko jest Grzegorza też nie wiedzieli przecież. ლ(ಠ_ಠ ლ) Weź jeszcze raz przeczytaj ten tekst bo chyba przed poranną kawą byłeś jeszcze. :)

      Ojjjj, wieeeele kobiet tak żyje. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chyba życia nie znasz, Mirku! Wiele kobiet żyje z facetami, którzy je biją, zdradzają... Zwykle "dla dobra dzieci" i "bo on się na pewno zmieni, bo obiecał". Głupie ale popularne zjawisko.

      do tego dochodzą fakty że razem wyjechali na wakacje do Hiszpanii i żyli sobie jak gdyby nigdy nic się nie stało

      Tak wyjechali na wakacje, to jest fakt. Ale to, że żyli sobie jakby nic się nie stało faktem nie jest bo nigdzie o tym nie napisałam, tylko Ty sobie znowu zmyślasz. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @kvoka: z rodzinami za bardzo kontaktu nie utrzymywałem, Maryśka i jej rodzice, zaraz po tym jak morderstwo wyszło na jaw, bardzo kiepsko się trzymali, wręcz tragicznie, z resztą nie ma co się dziwić. Jednak z rodziną nie znałem się na tyle dobrze, żeby móc sobie pozwolić na rozmowy na ten temat.

    •  

      Jolanta to zwykły szlauch, tffu na nią, prawdziwą ofiarą jest Maria, która została bez męża, bez siostry, sama z dziećmi.

      @kejterr: Zachowała się jak ostatnia suka ale to nie znaczy, że za to powinna być pobita, zamordowana i zakopana w lesie. A razem z nią nikomu winne dziecko.

    •  

      @Wykop24h: no akurat o tym, że pukał jej siostre to wiedziała. To nie podlega wątpliwości. Tylko jej rodzice są "mocno wierzący".

      +: Nozyce
    •  

      @kvoka: oczywiście że nie, ale nawet nie ma co jej żałować └[⚆ᴥ⚆]┘

    •  

      Presja była tak duża, że G. wybudował wokół domu betonowy mur.

      @kvoka: to Mnie rozjebało XD

    •  

      @kvoka

      przewożenie rzeczy Jolanty do innego mieszkania miały zapewnić mu alibi i ewentualnie potwierdzić, że po urodzeniu dziecka

      *miało

      25 listopada, jednak brak było materiału dowodowego, który pozwoliłby przedstawić mu jakiekolwiek zarzuty. (...) 21 listopada żona Grzegorza G. (...)

      Cofnęli się w czasie czy minął rok?

    •  

      Prawdziwy polski Chad. Mimo ze zakolarz. Nie mogli po prostu zamieszkac w trojke jak mial takiego wielkiego?

    •  

      @kejterr:

      GIF

      źródło: reactiongifs.com (1.16MB)

    •  

      @kvoka no to w takim razie pisząc że czytałaś polteczki sama nie jesteś pewna czy tak było czy nie , więc wydaje mi się ta dyskusja nie jest potrzeba bo do końca sama nie jesteś przekonana czy wiedziała. Więc mogę " spekulować " że nie wiedziała.

      Wydaje mi się że takie osoby które tak piszą że " dla dobra dzieci " same ich nie mają.

      Dziecko wyczuwa że między rodzicami jest coś nie tak nawet jak jest małe więc nie ma czegoś takiego jak dla dobra dzieci , jedynie dla dobra dzieci można się rozstać żeby dorastały bez kłótni i awantur w domu wtedy jest cień szansy że wyrosną na normalnych ludzi bez patologi w każdy bądź razie daleko zjechaliśmy z tematu.

      Reasumując naprawdę ciekawy artykuł, spoko blog , zamieszczają artykuły na wykop a od mojej skromnej osoby zawsze masz plusa , dobra robota!

    •  

      @Wykop24h: Ale ja nie pisze jakich domysłów, plotek i nie spekuluje obwiniając przy okazji rodziców ofiary... A ty owszem. Jak grochem o ścianę, widzę... Dzięki za miłe słowo. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dobrego dnia.

      +: Nozyce
    •  

      @kvoka widzisz ja myślę że tutaj ta zasada grochem o ścianę działa w drugą stronę ale oczywiście każdy ma swoje racje i każdy ma prawo mówić to co che. W moim odczuciu rodzicie są winni tej tragedii i na tym kończymy nasz wywód :)

    •  

      @Wykop24h: Mam nadzieję tylko, że ci biedni ludzie nigdy tego nie przeczytają, ech...

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @kvoka: Szanowna Kvoczko, postaram się doprecyzować.
      Prawdziwą ofiarą, tragicznie naznaczoną na resztę życia została Pani Maria.
      W ciągu kilku tygodni, straciła siostrę, męża, siostrzeńca/siostrzenicę, rodzina została rozbita. Wymiar tej tragedii nie jest jednoznaczny, ciężko opisać co może czuć do siostry po tym wszystkim.
      Czy jest jej żal z powodu przedwczesnej śmierci, czy w jej sercu pojawiło się poczucie sprawiedliwości za odebranie męża, z którym była szczęśliwa (potwierdzeniem wyjazd do Hiszpanii) - nie wiadomo. Wina pani Joli pozostaje bezdyskusyjna, bajki o "uwiedzeniu" przez męża można wsadzić między.. bajki, powszechnie wiadomo przecież, że do tanga trzeba dwojga.
      Jolanta świadomie chciała rozbić rodzinę siostry, pozbawić jej nowonarodzone dzieci ojca, sprawdzić na nich tym samym także tragedie o wymiarze materialnym, znała konserwacje swoich czynów i umyślnie dążyła do ich realizacji, motywując się własnym egoizmem.
      Jako osoba która ponad własne szczęście przekłada dobro bliskich, nie potrafię znaleźćusprawiedliwienia dla poczynań zamordowanej.
      Pozdrawiam i udanego weekendu.

    •  

      @kejterr: Drogi Kejterr! Ależ nie trzeba tłumaczyć, przecież to oczywiste, że zachowanie Jolanty było mega chujowe. Ale wciąż nie uważam, że spotkała ją (a przy okazji niewinne dziecko) kara adekwatna do czynów. I także się zgadzam, że najbardziej ucierpiała na tym Maria. Też pozdrawiam, słodkiegooo miłeggooo żyy-ci-aaaa

    •  

      @kvoka: to są jeszcze bankomaty bez kamer? xD

    •  

      @kvoka: A to ciekawostka - Knychała też zrzucił z nasypu swoją szwagierkę, z którą miał romans

    •  

      @kvoka: dopiero teraz dotarłem do tego wpisu ... kurde ;/ znałem typa z pielgrzymek. Zwykły gość jakiś miliony ;/

      +: kvoka
    •  

      @vertoo Potwierdza się teza, że mordercą może zostać każdy

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Prawicowe przygłupy pomyliły Mansona XDDDDD

    #heheszki #bekazprawakow #neuropa #muzyka

    odpowiedzi (36)

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Nigdy nie zabierajcie się za szare myszki, serio. One są jeszcze gorsze od tych tinderówek co miały w wieku 20 lat kilkanaście bolców, są zakompleksione, jeszcze bardziej toksyczne i o dziwo bardziej wymagające. Poznałem na 18stce taką jedna szarą myszkę właśnie, no niby ładna ale nic specjalnego, z lepszymi kręciłem. Małe piersi, mały tyłek, szczupła, ale z twarzy taka sympatyczna, wiem, ze nie imprezuje i na 99% dziewica, ślady po trądziku na polikach. Zaprosiłem do tańca, z dwa albo trzy kawałki potańczyliśmy w jakimś tam odstępach czasu, wydawało mi się, ze zainteresowana bo szczerze i szeroko się uśmiechała podczas tańca patrząc mi w oczy. Potem zaproponowałem zebyśmy wyszli na fotę, a ona ze nie bo zle wychodzi coś tam, ale laski są z reguły niezdecydowane więc trzeba stanowczo prowadzić, złapałem więc z rękę i wyszliśmy z sali i tutaj jakaś kolejna mała oznaka zainteresowania bo z byle kim laska przy swoich znajomych a rękę z nowo poznanym gościem by nie wychodziła gdyby się jej chociaz trochę nie podobał, takie wychodzenie za rękę z sali nie wazne w jakim celu i tak dla większości moze się kojarzyć z jednym. No i okej, powiedziała czy idziemy usiąść, usiedliśmy gdzieś na ławce boku, zrobiliśmy fotę, no i pytam co tam u niej potem ona mnie zapytała no i objąłem ją ręką z tyłu i trzymałem z ramię i nagle BANG, tak jakby spłoszyła się czy coś, ale podejzewam ze pczekiwała iz będę pajacował przed nią i nadskakiwał czy cuś bo wielka p0lka, trzeba się starać a sam nic od siebie nie da. Powiedziała tak nagle ze idzie bo jej zimno, a to była końcówka kwietnia który mieliśmy dosyć ciepły szczególnie właśnie jego koniec i mimo ze był wieczór to było około 20 stopni XD ale jej zimno więc idzie. No dobra, potem chciałem z nią zatańczył ale juz nie chciała, następnie po jakimś czasie zatańczyła ale uśmiechała się juz tak delikatnie na siłe... a potem widziałem jak wychodzi z jakimś typem i rozmawia i zniknęli na jakiś czas moze ją rozdziewiczył XD Takze nie bierzcie się za takie szare myszki bo są jeszcze gorsze. Ale trochę mnie to dziwi bo patrzyła w oczy szeroko się uśmiechając, wyszła za rękę a potem nagle BANG..

    #rozowepaski #niebieskiepaski #p0lka #szaramyszkadlaanonka

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    odpowiedzi (36)

  • avatar

    Może ktoś wytłumaczyć mi ten fenomen? Brzydka figura z okropną dupą, a spermiarze codziennie spermią pod jej wpisami xD. Jeszcze zrozumiałbym, gdyby to była jakaś modelka albo BLVCKDOZEN, ale poniżej przeciętnej, zwykła #p0lka? Litości.

    #rozowepaski #logikarozowychpaskow #bekazpodludzi #przegryw #spermochlip #nsfw pokaż całość

    odpowiedzi (105)