•  

    Wiecie kto stworzył google'a?

    Jestem pewien, że większość z was kojarzy założyciela Apple'a, Microsoftu, albo Facebooka. Steve Jobs, Bill Gates i Zuckerberg. Wszyscy oni zasłynęli czymś, czym nie zasłynęli twórcy google. Wielcy wizjonerzy, którzy parli do przodu, niejden startując od całkowitego zera, wbrew okolicznościom i wbrew temu co mówili inni ludzie parli przed siebie. Bill Gates stwierdził 30 lat temu, że każdy człowiek będzie miał komputer w domu za 30 lat. Ludzie go wyśmiewali, a zobaczcie teraz. Każdy z nas ma teraz komputer, a dzięki sieci i temu co oferuje nam dzisiejsza technologia rozwinęliśmy się w bardzo szybkim tempie. Dostępność informacji, możliwość kontaktu z osoba na drugim końcu świata, wiadomości dostarczane w sekundę. Dużo tego i nie chcę się na tym skupiać w tym wpisie. Nawet jeśli nie wiecie co zrobili ci ludzie, to jednak ich imiona się przewijały przez wasze uszy.

    Lecz wróćmy do Google. Jest to najlepsza, najbardziej popularna wyszukiwarka internetowa na świecie, każdy słyszał o google, jednak prawie nikt nie kojarzy ich twórców. Spróbujcie teraz sobie uświadomić czy ich znacie? Przewinęli wam się kiedykolwiek przez uszy? Jakkolwiek? Kiedykolwiek? Daje was wskazówkę: jest ich dwóch.

    Jeżeli ktoś z was ich z jakiegoś powodu zna to gratuluję, ale na pewno nie zapamiętaliście ich tak jak zapamiętaliście tych trzech gości na górze. Dla zwykłego człowieka ich imiona wpadają i wypadają nie zostawiając śladu w głowie. Zresztą nie za często ich widać i musiałem wygooglować ich wywiady i starać się nie zasnąć podczas ich słuchania.

    Twórcami google'a są: Larry Page oraz Sergey Brin

    Nic dziwnego, że większość z was ich nie kojarzy. I dobrze, bo nie byli niezwykli, żadni z nich wizjonerzy, ani nic z tych rzeczy, które sprawiły że pamiętam na przykład takiego Gates'a. Zwykli ludzie, którzy wykorzystali to co mieli, rozwinęli swój projekt, a potem masę szczęścia.

    Nasi panowie chwalą się, że startowali od ,,zera" i osiągnęli sukces. No może tak jest, jak teraz sobie myślę, to w Polsce ktoś mógł stworzyć google'a tylko nikomu się nie chciało, a tutaj wystarczyły tylko chęci. Robienie tego i tamtego, aż się trafiło w potrzeby rynku. Wsparcie rodziców którzy byli informatykami i programistami, a także milion dolarów wkładu własnego uzbieranego od rodziny i przyjaciół. Pieniądze, życie w kraju przyjaznym przedsiębiorcom, a także pójście na uniwersytet Stanford. Pozatym do wszystkiego doszli sami. Z tym że to co faktycznie osiągneli sami to jakieś 10%, a 90% dostali od innych i mnóstwo szczęścia.

    Gdy tak patrzę na tych dwóch nijakich gości, bez charyzmy, ambicji itp to mnie zastanawia jaki jest sens tego, żeby się rozwijać, uczyć i walczyć. Pewnie jest takich ludzi dziesiątki tysięcy, może miliony, może każdy człowiek na ziemi taki był, tylko rzeczywistość zweryfikowała i większość się poddała. Bo co to za sens walczyć, kiedy naprawdę zaczynasz od ,,zera" i możesz jedynie liczyć na szczęście? A dwóch panów, którzy są tak nijacy, że aż przezroczyści, którzy dostali większość pod nos, są teraz miliarderami mającymi kontrolę nad znaczną częścią internetu?

    Pewnie myślicie, że przemawia przeze mnie zawiść. NIE! Ja się zdążyłem pogodzić z takim światem jaki jest już dawno i żyję nie myśląc o tym, lecz czasami jest to dołujące, a są osoby które mają wsparcie takie jak ci dwaj i nie mogą tego wykorzystać, jest mnóstwo ludzi, którzy są wojownikami i mogą naprawdę zmienić świat, lecz nie mają jak.

    Ludzie jednak dalej głoszą te swoje puste tezy: ,,możesz wszystko" ,,za mało się starasz" ,,chcącemu nie dzieje się krzywda" i podawanie przykładu garstki osób, którym się udało. Tylko że w znaczącej przewadze to było szczęście, a nie ich indywidualne zdolności. Jednak bez tych drugich to nawet szczęście ci nie pomoże. Więc dochodzę do puenty.

    Bo nie do końca tak jest, że jesteśmy zdani całkowicie na zbiegi okoliczności.

    To co człowiek może robić, i powinien robić, to dużo strzelać. Jeżeli to gra, i to gra losowa to trudno, niech tak będzie - ale wiemy, że bez grania się nie wygra. Grajmy więc! Próbuj w nieskończoność, to tego, to owego, i przechodząc przez kolejne niepowodzenia, błędy, katastrofy i bankructwa nie przejmuj się specjalnie. To normalne. Ucz się. Ćwicz. Pracuj. Po to, że żeby, kiedy przyjdzie niespodziewanie jakiś fajny zbieg okoliczności, być gotowym.
    W końcu trafi się ślepej kurze ziarno. Ale tylko tej, która dziubie.


    #smiecizglowy epizod 12 <---- Jeżeli podobają ci się moje wpisy to obserwuj mój tag.

    #google #przedsiebiorczosc #programowanie #przegryw #depresja #programista15k