•  

    15k dla programisty to mit? Nawet jeżeli to kosztem przegranego życia?

    Nie zrozumcie mnie źle, poniższy tekst to są moje przemyślenia które powstały w efekcie licznych obserwacji. Niedługo kończę studia informatyczne, sam na tej płaszczyźnie uważam że mam niemałe sukcesy i to co zauważyłem: osoby związane z pisaniem kodu/konfiguracji hardware 19 na 20 przypadków to są typowe zwierzaki. Zaniedbane, mało ciekawe - dać im piwnicę, komputer i to im wystarczy do szczęścia. 1 na 20 osób rzeczywiście są całkiem spoko, dobrze się prezentują ale to głównie wynika z urody otrzymanej genetycznie gdzie nawet zaniedbani wyglądają zdecydowanie powyżej średniej.

    Natomiast w przypadku managerów, sprzedawców nie jest tak źle - myślę że spokojnie 3/4 z nich wygląda w miarę atrakcyjnie, nawet osoby nieobdarzone przez naturę podciągają się na innych płaszczyznach nadrabiając braki (siłownia, social skill)

    W przypadku programistów, ci którzy są genetycznie spierdoleni - widzą to, nic z tym nie robią i owe spierdolenie tylko się potęguje. Ilość osób która była genetycznymi freakami ale walczyli z tym to mógłbym policzyć na palcach jednej ręki.

    Dobrze, nawet jeżeli taki programista zarabia mityczne 10, 15 albo i niech 20-30k. Jakim kosztem? Brakiem życia? Totalnym zaniedbaniem? Co po tych pieniądzach? Nowe mieszkanie, samochód? Gdzie będziesz przebywał w nich sam? A nawet jeżeli będziesz miał pannę to na 90% będzie jak w tym teledysku? https://www.youtube.com/watch?v=gZBceMltNM8

    Poznałem trochę osób z tej branży i widzę jak jest:

    - Koleś, 30 lat, doktor z polibudy, milioner - jego laskę po 3/4 miesiąca bycia z nim posuwał w każdą dziurę koleś z ekonomika. Oczywiście nie są razem. Zwierzak z nadzieją na poprawę ale nie sądzę.
    - Inny ziomek, wiek podobny, zwierzak bez nadziei (Oczywiście jest świetnym inżynierem)- miesiąc po ślubie jego panna wzięła rozwód, a jeszcze przed ceremonią w kościele mówiła swoim koleżanką że wychodzi za niego z rozsądku. Obecnie szczęśliwa matka z jakimś chyba sprzedawcą.
    - Jeszcze jeden, o dziwo prezentuje się 8/10, bardzo dobrze zbudowany, pociągająca aparycja twarzy, lecz jest tak spaczony przez ludzi ze swojego środowiska że nie jest w stanie się słowem odezwać do płci przeciwnej. Penis i ręce zdarte od tarcia.

    Oczywiście każdy z nich jest sam, jestem ciekawy który z nich pierwszy targnie na swoje życie lub zacznie łykać antydepresanty o ile już tego nie robi..

    Nie wiem jak jest na zachodzie, ponoć zdecydowanie lepiej. Ale mimo wszystko żyjemy w Polsce, tutaj mamy swoich prawdziwych znajomych, rodzinę. Jasne, można wyjechać - ale co to da? Czy myślicie że będziecie w stanie nawiązać prawdziwe, szczerze relacje z obcokrajowcami? Czy będziemy wiecznie uciekać z myślą „nikt nas nie zna, nie będę tutaj cierpiał”. Spierdolenie jeżeli nic się z nim nie robi ciągnie się za nami. Człowiek to człowiek, nieważne z jakiego kraju. Pewne mechanizmy są zakodowane podświadomie.

    Jak już mówiłem sam mam na koncie jakieś sukcesy finansowe w sektorze IT - ale jakim kosztem? Byłem ciągle sam, w wiecznym stresie, zaniedbany. A kasa tylko przez chwilę dawała mi radość.

    Daleko mi do alphy/chada itp. Ale chce stać się najlepszą wersją samego siebie. Natura obdarzyła mnie na tyle chujowymi genami, że nawet w przypadku rozbudowy muskulatury muszę ćwiczyć niczym trójboista. A to się wiąże z setkami godzin spędzonymi na nauce, poznawaniu ciała, rozciąganiu się, rolowaniu, trzymaniu diet ponieważ porywając się na bardzo duże ciężary aby mieć bodziec do wzrostu wszystko inne musi być dopięte na ostatni guzik aby nie zrobić sobie krzywdy.

    No i do tego dochodzi fakt że ostatnie lata nie ciągnęło mnie do sportu więc jest trochę do nadrobienia.

    Mimo wszystko znam swoje miejsce w szeregu i wiem że nagle nie stanę się bóg wie jakim wyjadaczem/podrywaczem/wstawcokolwiekinnego. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby wycisnąć maksymalnie z tego co mam. Nawet jeżeli będę wygrywem wśród przegrywów.

    Czuje w sercu że jest to słuszna droga. A co do pieniędzy, nauczyłem się żyć za ułamek tego co miałem do tej pory i w życiu nie byłem tak spokojny i szczęśliwy. Wpaja się nam że wyznacznikiem sukcesu/szczęścia są pieniądze/olbrzymia kariera zawodowa gdzie tak nie jest. Jest to ważne ale będąc spierdoliną bez znajomych nie będziesz miał tego z kim celebrować. A człowiek jest zwierzęciem stadnym, bycie samotnikiem to pic na wodę i nikt tego tak naprawdę w głębi ducha nie chce.

    ———————

    1. Oczywiście nie tyczy to się wszystkich, są wyjątki ale w przypadku programistów jest to mniejszość. Większość występuje w innych grupach zawodowych gdzie może zarobki nie są na tyle wysokie, ale jest to rekompensowane przez mniej stresogenną pracę oraz większą ilość wolnego czasu który poświęcają na rozwój siebie.
    2. Przegrywy dla przegrywów są stosunkowo łaskawe i miłe bo zdają sobie sprawę w jakiej są chujni. Ale jeżeli jest ultra-przegryw odrzucony przez innych przegrywów - to sorry, ale chyba już nie ma dla Cb nadziei.

    #programista15k #przegryw #wygryw #programowanie #programistawpsychiatryku #it #zarobki #rynekpracy

Gorące dyskusje ostatnie 12h