•  

    O szarlatanach

    Zdarza mi się od czasu do czasu zasiedzieć się w nocy przed komputerem i zgubić na YouTube. Strach pomyśleć, w jakie rejony ludzkiej działalności zaprowadzi nas kilka kliknięć w polecane propozycje, nawet jeśli startujemy z filmiku z przepisem na naleśniki. Gdy już tak dryfuję po nieznanych wodach internetu pełnego niezrozumiałych komentarzy i filmów z 435 wyświetleniami, prędzej czy później trafiam na mój “ulubiony” gatunek - szarlatanerię.

    I tym sposobem oglądałem ostatnio przez 17 minut o drugiej w nocy, jak pan Marek Podlecki opisuje działanie chroniącego dom przed “hologramami” deparchatora plazmowego model Turbo XL (cena promocyjna: 2500zł), który składa się z pudła, żarówki, rurek, kamyka i paru innych losowych przedmiotów; oczywiście budowę tego, ekhm, urządzenia podpowiedziała mu wyższa cywilizacja w snach. Z innych ciekawostek słuchałem typa, który wydał szósty tomik poezji podyktowany mu przez duchy, kobietę sprzedającą magnetyczne (ale drewniane) podstawki robiące z wody panaceum, pana leczącego choroby poprzez turlanie jajka (kurzego na szczęście) po głowie pacjentki, o tuzinach zielarzy, hipnotyzerów i astrologów nie wspomnę. Umówmy się - 90% tego wszystkiego - poza czynnikiem ASMR - nie prezentuje nawet dyskusyjnej wartości, to jest oczywisty stek bzdur. A jednak ten niedosmażony, śmierdzący na kilometr stek się sprzedaje i smakuje jak foie gras od Amaro. Czemu?

    Wspólnym mianownikiem jest ludzka naiwność. Spójrzcie na publikę tych znachorskich albo cudotwórczych spotkań - większość stanowią osoby starsze lub schorowane lub po trudnych doświadczeniach (rozwody, śmierci bliskich, marazm, uświadomienie sobie porażki w swoich życiowych celach), zazwyczaj niewykształcone lub wykształcone bardzo wąsko/płytko. Wiele z tych osób również pochodzi z rodzin dysfunkcyjnych, w których dzieci były oszukiwane, przez co zainstalowano w nich inklinację do łatwego pokładania wiary w teorie spiskowe. To ludzie, którzy mają czas, jakieś pieniądze i przede wszystkim ogromną potrzebę nadziei oraz wiary w to, że istnieje szybki sposób uleczenie ich choroby lub łatwa teoria spiskowa na zrozumienie zbyt skomplikowanego i nieznośnego świata. A człowiek głodny nadziei chapsnie każdy stek bzdur.

    Szarlatan to wg definicji PWN “oszust zwodzący ludzi swymi rzekomymi umiejętnościami i kwalifikacjami, ciągnący zyski z ludzkiej łatwowierności” i istotnie - umiejętności są rzekome, ale zyski bardzo prawdziwe. Na rynku cenę determinuje m.in. to, jak bardzo ktoś potrzebuje danego towaru. Szarlatani może i kłamią w kwestii swych talentów (choć większość przynajmniej po części autentycznie wierzy w swoje umiejętności), ale nie można im odmówić zdolności marketingowych. Potrafią opakować swój wizerunek i swój produkt czy usługę w takie sreberko, które będzie świeciło blaskiem wiarygodności, naukowości, solidności. Ładnie się wysławiają, używają pseudotechnicznych terminów wymieszanych z naciąganymi prawdami naukowymi, stosują atrakcyjne, magiczne rytuały, stwarzające wrażenie pt.:”wiem, co robię, zaufaj mi”, zwracają się bezpośrednio, oferując cenną dawkę uwagi dla odbiorcy, sprytnie korzystają z szeregu psychologicznych błędów poznawczych (efekty: pominięcia, Pollyanny, wspierania decyzji, zaprzeczenia, autorytetu, potwierdzenia, przekonania, izolacji, heurystyki zakotwiczenia), prezentują ogromną pewność siebie, która działa na ludzi mocniej niż jakakolwiek faktyczna wiedza.

    I póki to jest tylko niegroźne sprzedawanie wahadełek za 300 złotych naiwnym ludziom, to pal licho, ale kiedy ktoś świadomy swojego wpływu na zdesperowanych ludzi sugeruje odstawienie leków w imię leczenia raka lub schizofrenii witaminą C z własnego, ofkors, sklepu (nie będę podawał nazwisk, bo chodzi o Jerzego Ziębę), to to już nie jest tylko oszukańskie znachorstwo, a rasowe s<nie będę mówił>stwo. Stąd moja prośba: zwracajcie uwagę na swoje najbliższe otoczenie, odnotowujcie takie sytuacje i jeżeli babcia, siostra lub wujek wpada w kolczaste objęcia szarlatanów, skontrujcie to troską, uwagą, pocieszeniem i racjonalnym myśleniem. Przyczyny choroby może nie uleczycie, ale przyczynę poszukiwania nadziei u oszustów możecie.

    W Polsce był, jest i będzie tylko jeden godny zaufania znachor. Proszę państwa, wysoki sądzie.

    pokaż spoiler To jest profesor Rafał Wilczur.


    [Konrad Sza(rla)tan]

    _________________________________
    Nasz tag: #odmienbyc
    Nasz fp na fb
    #zdrowie #psychologia #youtube

    źródło: zbychu nowak.jpg