•  

    #bekazkatoli #tvtrwam #katolicyzm #religia #lgbt #neuropa #dzbanywiary #kosciol #wiara

    https://tv-trwam.pl/local-vods/vod.18847

    Polecam obejrzeć i wyrobić sobie własną opinię. Moja jest poniżej.

    Nie sądziłem, że przyjdzie mi jeszcze jakoś szerzej komentować sprawy LGBT, bo po prostu mam to gdzieś, ale widząc, jak ta mniejszość jest postrzegana przez środowisko kościoła polskiego, to nie mogę pozostać biernym. Jakimś cudem zdarzyło mi się oglądać "Rozmowy niedokończone" w TvTrwam. I chciałbym wypunktować i skomentować kilka rzeczy z tego programu.

    1. Tytuł: "Miłość katolicka a "tęczowe" związki". Już na samym początku widać stronniczość i/lub niezrozumienie osób homoseksualnych. Sugeruje on niezdolność takich osób do obdarzenia swojej drugiej połówki miłością. Być może nie będzie to "miłość katolicka", ale na pewno po prostu miłość. Podobna retoryka była stosowana w stosunku do ateistów. Też nie możemy kochać i miłować, bo bez ich dziadka na chmurce się nie da. A przynajmniej nie "w pełni". A mimo to istnieją ślyby jednostronne z ateistami. Hmm. Czy oni próbują sobie zawłaszczyć to słowo? Ba, zrobili to już dawno temu.

    2. Może to błahe, ale jakoś śmieszy mnie to, że dwóch gości, którzy z założenia nigdy nie mogą być w związku z kobietą i mieć dzieci oraz pozdrawiają widzów słowami "Niech będzie pochwalony JC i Maryja zawsze dziewica " będą gadać o tym jak powinien wyglądać związek.

    3. "(... )miłość katolicką, która w naszej kulturze, tradycji polskiej, chrześcijańskiej katolickiej jest kształtowana od ponad 1050 lat". Załóżmy, że tą tradycyjną, polską religią i totalnie niewymuszoną jest religia katolicka. I załóżmy, że to ona kształtowała nasza kulturę w 100% (zwłaszcza w Targowicy czy innych tego typu epizodach). I robi to państwu przez ponad 1000 lat i nagle to wszytko ma zniszczyć kilka procent społeczeństwa, bo chce rozliczać się wspólnym pitem? Czy wg kościoła zmuszanie tych ludzi do życia na kocią łapę sprawi, że państwo polskie będzie bardziej katolickie? Że sprawi, iż te osoby nagle staną się heteroseksualne?

    4. "Polska=kultura chrześcijańska=wiara chrześcijańska" Nie. "Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy". Poza tym w zmianach na lepsze nie ma nic złego. Wręcz przeciwnie. Pozbywanie się tych przydatków, które tylko ciążą naszemu krajowi to dobra rzecz. I być może, kiedyś mogły mieć jakieś pozytywne zastosowanie, ale zdecydowanie nie teraz. Nie w XXIw.

    5. "miłość katolicka to ważne określenie, dlatego, że refleksja katolicka, filozofia, teologia bardzo precyzyjnie tę miłość definiuje, dzieli, określa, precyzuje". Jak dla mnie to jest po prostu miłość skrępowana, wsadzona w ciasną katolicką klatkę, która pragnie się wydostać. Moim zdaniem każdy człowiek jest inny, inaczej postrzega świat, został inaczej wychowany i inaczej okazuje swoje uczucia. Dlatego właśnie takie pojęcie jak "miłość" ciężko zdefiniować. Bo jest ona wolna, spontaniczna, nieprzewidywalna, ślepa, czasem psotna, niewdzięczna i niebezpieczna. To jest jej piękno. A oni chcą zrobić z niej niewolnicę i decydować kto na nią zasługuje, a kto nie. I to jeszcze za pieniądze. Kościół zrobił z miłości dziwkę.

    6. Dalej pan profesor mówi o tym, że "miłość katolicka" jest lepsza, bo w niej nie chodzi tylko o seks i pożądanie, a w związkach partnerskich tak. Co moim zdaniem jest na ten moment największym debilizmem w całym programie (jak się później okazało - niekoniecznie). Przypomnijmy, że chodzi o związki partnerskie. Ksiądz ma to nawet w tytule audycji. Jeśli homoseksualistom chodziłoby tylko i wyłącznie o frywolne uciechy cielesne, to po kiego grzyba tak bardzo chcą formalizować związek i przy światkach mówić o miłości do grobowej deski? Przecież to się kupy nie trzyma!!! Grzmocić się można bez papierka, co udowadniają rzesze polskich katolickich nastolatków (przynajmniej do wpadki :) ).

    7. Prowadzący sugeruje, że katolicka wersja związku jest lepsza, bo jest stara. I dużo się przez ten czas o tym opisała. A przed ewangelizacją Polski i chrztem to nie było Polaków (bo nie mieli na to papierów) tylko jakieś tam ludy z nad Wisły, a ci duchowni to przyszli do nich, tacy cali na biało i pokojowo robili wolololo i wszyscy nagle dostrzegli, że przez ten cały czas byli nieszczęśliwi i wyszli z jaskiń i zeszli z drzew i żyli dłuugo i szczęśliwie płacąc od tej szczęśliwości i przyzwolenia na miłość i gwarancję prezentów po śmierci odpowiednią zapłatę tym zbawcom (i chrzcili świnie w piątki, żeby była rybą ;) )

    8. Teraz profesor już całkiem odleciał, bo mówi, że hasła typu "tolerancja, równość, poszanowanie" to stek bzdur :) A następnie mówi, że nie będzie tolerował dwoje miłujących się ludzi (tej samej płci), bo nie toleruje morderców. Mówi też coś z czym się zgodzę, że "nie można tolerować kogoś tylko dlatego, ze jest odmienny" (choć to trochę wyjęte z kontekstu). Zatem potrzeba więcej danych o tym człowieku, dowiedzieć się o jego motywach, działaniach, owocach, pragnieniach etc. No to prawda, ale kilka sekund wcześniej wrzucił "odmieńca mordercę" i "odmieńców homoseksualistów" do jednego worka. Profesorek macha obusiecznym mieczem, mówiąc, że nie można tolerować kogoś tylko za jego odmienność, a ja mówię, że nie powinno się go też szkalować tylko za jego odmienność.

    9. Kolejne profesorskie porównanie to porównanie dwójki gejów/lesbijek pragnących zawrzeć małżeństwo do biblijnej prostytutki. Że niby według osób LGBT Jezus powinien pocieszyć ladacznicę i życzyć jej sukcesów w dalszej karierze. Może ja za mało znam to środowisko, żeby stwierdzić na pewno, że prostytucja jest raczej złym pomysłem w mniemaniu LGBT, ale w dalszym ciągu jak prostytucja ma się do tych "odmieńców" co chcą się ożenić (bo o tym chyba powinna być ta audycja)? I ja rozumiem, że po części chodziło mu o kontekst grzechu, że gejowski seks to grzech, więc to tylko owijanie w bawełnę, bo wszyscy już to wiedzą, tylko mają to gdzieś. Nie chcą katolickich ślubów (chociaż na pewno znajdą się i tacy reformatorzy). Tylko normalny, świecki, formalny. Przed orzełkiem, a nie krzyżem. Na tym polega rozdział państwa od kościoła.

    10. Czas na profesorskie wnioski. Jezus powiedział prostytutce, żeby nie grzeszyła więcej, a to oznacza, że małżeństwo homo to "propozycja pusta, destrukcyjna nie zawiera w sobie żadnej treści pozytywnej, natomiast zawiera w sobie rażącą siłę niszczenia zastanego porządku rzeczywistości" No jak dla mnie para kochających się mężczyzn czy kobiet to rzeczywistość i to do niej należy się dostosować, bo odwrotnie się po prostu nie da (no chyba, że mamy do czynienia z manipulacją lub tyranią). Nie wiem również w jaki sposób małżeństwo dwojga kochających się ludzi miałoby cokolwiek niszczyć. Przecież na tym polega małżeństwo by łączyć, budować i cementować. Zaczynam mieć wrażenie, że ci księża mylą homoseksualistów pragnących ślubów ze swingersami...
    A co do "destrukcji zastanego porządku rzeczywistości" to już o tym mówili kilka minut wcześniej o ewangelizacji w czasach Mieszka :P

    11. Dalej porównują "tęczowe związki" do anarchii, mówi o braku moralności, o tym, że bez boga człowiek stawia się na równi ze zwierzętami (że niby zwierzęta chcą formalizować związki jednopłciowe bo się kochają?).

    12. W tym momencie (11:30) staje się troszkę niebezpiecznie dziwnie. Bo nie jestem pewien czy to pan profesor właśnie sugeruje, że bez wiary w boga jest się czymś w rodzaju podczłowieka? Cytuję: "(bez dekalogu) pozostaje zejście do poziomu poniżej ludzkiego, bo człowiek pozbawiony boga schodzi do poziomu poniżej ludzkiego (...) odrzucenie boga to odrzucenie najwyższego wymiaru godności człowieka (...) i pozostaje jakiś obraz zwierzęcy w człowieku, obraz popędu seksualnego, obraz zredukowanego człowieczeństwa. I taki człowiek staje się ubestwiony, staje się sprowadzony do zaspokajania własnego libido, własnego popędu (...)".
    No ja w tym momencie jestem przerażony jego rozumowaniem i chyba nie muszę mówić dlaczego. Są na to jakieś paragrafy?

    13. Teraz gość programu za sugestią prowadzącego, pogrąża się jeszcze dalej zaprzeczając temu co przed chwilą powiedział i mówi, że te związki partnerskie czy filozofia gender i biologiczne zaspokajanie to nawet są jeszcze niżej niż te biologiczne zaspokajanie. Serio tak to zrozumiałem. Bez sensu, wiem. Jak dla mnie to tylko dowodzi, że oni nie wiedzą co mówią i walczą z jakimś wiatrakiem, który do tego jest przez nich wymyślony...

    14. Dalej porównuje do rewolucji seksualnej 1968r. i że "to właśnie służy ujarzmianiu człowieka". Czyli w dalszym ciągu mylenie pojęć. Co ma wolna miłość do potrzeby formalizacji związku przez homo? Przecież to są odwrotności!!!

    15. Mowa o prawie naturalnym. Czyli chyba jakiejś obiektywnym prawie moralnym, którego prawdopodobnie, niestety nie ma nie ma. W każdym razie profesorek mówi o człowieczeństwie, które wyraża się przez panowanie nad naturą biologiczną (popędem, pożądaniem). No facet znowu myli związki partnerskie ze swingersami. Ślub nawet świecki/państwowy/formalny to nie jest spontaniczne kupno nowej pary butów. To przemyślana i dorosła decyzja. Ale wg profesora to dalej mówmy o tym, że chodzi im tylko o seks. Jakby nie mogliby tego robić bez formalności...

    16. Dalej filozofie LGBT+ są bełkotem. Czyli to właśnie bełkot ma zniszczyć chrześcijaństwo promowane przez ponad milenium? Normalnie olbrzym na glinianych nogach...

    17. Porównanie homoseksualistów do alkoholików. Generalnie profesor chce powiedzieć, że zaburzenie popędu seksualnego/tożsamości seksualnej to choroba. Sam nie nazwałbym tego chorobą, ale najwyżej zaburzeniem, bo jakoś w mojej definicji normalności homoseksualizm wykracza jedną nogą poza ten termin. Nie zmienia to faktu, że nie mam problemu z tolerancją albo przynajmniej byciem obojętnym w stosunku do tych osób. A mój drugi zarzut do profesora/katoli jest taki, że mam wrażenie, że jeśli góra (mózg) jest płci innej niż dół (genitalia) to oni chcą naprawiać górę zamiast dołu. Co moim zdaniem jest jak uczenie mańkuta posługiwania się prawą ręką. Nie dość, że to nic nie daje to jeszcze tutaj skutki na psychice są raczej dużo bardziej dewastacyjne.

    18. Zmiana tematu na seksualizację dzieci. O tym jak oni wypaczają naukę dzieci o dojrzewaniu i seksie wg standardów WHO, wiele osób już powiedziało i sam nie będę nic dodawał.

    19. "Związki poliformiczne" (nasza nowomowa jest dobra, a ich nowomowa jest zła) deprecjonują małżeństwa heteroseksualne. Deprecjonuje czyli obniża wartość. +1 do respektu za niepotrzebne używanie trudnych słów. Ale w jaki sposób to ma obniżać wartość małżeństwa to ja nie wiem. No chyba ze przyjmiemy założenie profesora, że te osoby się nie kochają tylko chcą zaspokajać swoje potrzeby fizjologiczne. Jak oni to sprawdzają??? I dlaczego wciąż myśli, że potrzebują do tego małżeństwa???

    20. Mówienie o badaniach, że w USA dzieci których rodzice są homo, to patologia utrzymująca się z zasiłków społecznych i wykazują dużą dysfunkcjonalność społeczną. Tak przynajmniej wynikałoby z badań przytoczonych przez profesora, przeprowadzonych przez Marka Regnerusa z Teksasu, za które zresztą został wyrzucony z uniwersytetu, a w Wiki jest napisane coś, co wujek google przetłumaczył tak:

    Kontrowersje doprowadziły również do audytu procesu przeglądu wykorzystywanego przez Social Science Research. Krytycy w dużej mierze skupili swoją uwagę na niewielu związkach jednopłciowych w danych, zarzucając Regnerusowi porównanie dorosłych dzieci nienaruszonych (heteroseksualnych) rodzin z tymi, których rodzice rzekomo utworzyli związki tej samej płci po rozwiązaniu związku heteroseksualnego.
    i

    Główne organizacje akademickie, w tym Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne, Amerykańska Akademia Pediatrii i Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne, kwestionują ważność danych Regnerusa i wyciągnięte z nich wnioski, argumentując, że w przeciwieństwie do wcześniejszych badań, statystycznie niewielka liczba par tej samej płci w badaniu, którego grupa prób składał się z nieudanych małżeństw heteroseksualnych, w których jeden z rodziców był rzekomo homoseksualny, uniemożliwiają ekstrapolację jakichkolwiek informacji na temat rodzicielstwa tej samej płci.
    Jest więcej kontrowersji więc zainteresowanych odsyłam https://en.wikipedia.org/wiki/Mark_Regnerus.
    Generalnie ksiądz przytacza błędne badania ignorując wszystkie inne, by pozostać w swojej bańce informacyjnej i osiągnąć tzw. "efekt potwierdzenia.

    21. Ojejku jejku trzeba będzie zmienić 2 słowa w konstytucji.

    22. Przeciwnicy "homolobby" będą ludźmi rozsądnymi, racjonalnymi. ¯\_(ツ)_/¯

    23. Profesor nie zna przypadków dyskryminacji homoseksualistów. To potwierdza bańkę informacyjną.

    24. Mowa o dwojgu kochanków na jedną noc. Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że dla księdza jest to zła postawa, złe zachowanie, że katolicyzm tego odradza i że to nie jest miłość tylko czyste wykorzystanie i zaspokojenie. Ja nie wiem co w tym złego, o ile robi się to z głową, ale po raz kolejny nie wiem jaki to ma związek z tymi małżeństwami jednopłciowymi.

    25. Pewne grupy związane z LGBT próbują w podstępny sposób organizować nasze życie publiczne. A to dranie. Kościół na straży wolności broni nas przed obcymi wpływami, które chcą nam mówić co jest dobre a co złe... To już taka trochę hipokryzja.

    Podsumowując, mam wrażenie, że te fikołki intelektualne, kłamstwa, dezinformacja, zbaczanie z tematu mają charakter mocno propagandowy, mający na celu po prostu obrzydzić mało-pojętnemu targetowi filozofię LGBT, a nie racjonalnie i na zimno podejście do tematu. To dość oczywiste zważywszy na cel TVTrwam i katolicyzmu, ale jakoś musiałem to jakoś z siebie wyrzucić.

    •  

      Jeśli nie chce wam się tego czytać to przynajmniej zobaczcie punkt 12. Uważam, że to ważne.

    •  

      @jan_zwyklak: to jest tak bardzo dobrze, że obejrzałeś tą sieczkę informacyjną i jeszcze jakieś konstruktywne wnioski z tego wyciągnąłeś, że chcę podziekować Tobie za tak dobrą robotę i poświęcenie

      spodobało mi się określenie 'bańka informacyjna' i to stanowczo jest stan, w którym żyją osoby ze ścisłego otoczenia kościelnego, ale również inne grupy z wąskim spojrzeniem na świat (tj. płaskoziemcy, proepidemicy); no i taka bańka zaczyna otaczać też te babcie i dziadków, którzy oglądają te programy (którzy nie są aż tak biedni i święci jak by się mogło wydawać, potrafią często zajść za skórę), a które później wymuszają na młodszych partiach rodzin

    •  

      @jan_zwyklak: Ale Ciebie wynurzenia tych "ekspertów" dziwią? Te wszystkie kontrowersyjne wypowiedzi mają uzasadnienie mniejsze lub większe w katechizmie i urywkach ze świętej książki. Poza tym nie od dzisiaj sekty tego typu uważają, że mają monopol na moralność. Nie wiem też, czy jest sens się nad tym spuszczać, bo im i tak nie przetłumaczysz, a sobie tylko bez sensu krwi napsujesz.

    •  

      @jan_zwyklak: Dzięki za omówienie tego materiału, kiedyś słuchałem takich rzeczy i reagowałem podobnie jak Ty, dzisiaj trochę przestało mnie to bawić, tragedią baniek informacyjnych jest to, że powodują regres intelektualny kisząc się we własnym sosie.

    •  

      @jan_zwyklak: Dzięki za streszczenie, masz takie samo podejście jak ja. Ale ja bym nie dała rady tego obejrzeć, za bardzo bym się wkurzała.

    •  

      @jan_zwyklak: problem jest taki, że profesorowie z KULu (nie wiem czy ten typ jest stamtąd, ale jak nie, tylko zwykłej teologii to też nie lepiej) są kurwa głupi najczęściej. Nie potrafią argumentować tylko rzucają frazesy i pod płaszczykiem wyszukanego słownictwa wygłaszają właśnie takie puste intelektualnie tezy jak ta o byciu podludziem.