•  

    Moja córka, Nadzieja (8 lat), dostarczyła mi przedwczoraj ważnego argumentu przeciwko ko-edukacji.
    Oglądaliśmy wieczorem razem stary, czarno-biały jeszcze, film „Szatan z 7.mej klasy” - i zwróciłem Jej uwagę, że szkoła była wtedy normalna: w klasie byli sami chłopcy. Na co córka zaprotestowała: „Przecież w szkole muszą być i chłopcy i dziewczynki!”
    „Dlaczego?”
    „Dlatego, żeby dziewczyny mogły sobie znaleźć mężów, albo przynajmniej chłopaków!”
    Proszę zauważyć, że już 8-latka wie (w genach ma?), że celem kobiety jest znaleźć sobie faceta – i do szkoły idą po to, by takich sobie znaleźć – a nie po to, aby się uczyć!
    Oczywiście jest to normalne i potrzebne. Kobiety są po to, by dbać o zachowanie gatunku i narodu – to jest i powinno być dla nich najważniejsze. Jednakże istoty o takim nastawieniu (a one stanowią zdecydowana większość kobiet) zarażają nim otoczenie. Również chłopców – którzy dawniej szli do szkoły marząc, że zostaną lotnikami, inżynierami, wynalazcami – i na to byli nastawieni. Temu się poświęcali. I tak byli przez szkołę dodatkowo ukierunkowywani!
    Ten system legł w gruzach. Co jest bodaj czy nie głównym powodem spadku poziomu nauczania.
    A dodatkowym nieszczęściem jest – z czego córka nie zdaje sobie sprawy – że powstają wtedy związki i małżeństwa rówieśnicze – a przecież mężczyzna powinien być starszy od kobiety. Małżeństwa rówieśnicze rozpadają się z powodów biologicznych: mężczyzna o wiele dłużej jest czynny i atrakcyjny seksualnie od kobiety. I powoduje to tragedie osobnicze – ale też i ogromny koszt społeczny.
    Bo rozpad rodziny to również koszt. Ogromny koszt!
    Proszę to sobie samym uzmysłowić.

    program korwina pisze ośmiolatka

    #polityka #neuropa #bekazprawakow #4konsewy