•  

    Pod wpływem prowadzonych tu dyskusji chciałbym podzielić się z wami pewną historią która mi się przydarzyła kilka lat temu. Do tamtego momentu czułem się w swojej miejscowości (30tys mieszkańców) całkowicie bezpiecznie. Nie przypuszczałem, że można dostać od kogoś wpierdol bez żadnego powodu. Żaden ze mnie wielki imprezowicz, ale w młodzieńczych latach bywało się w różnych klubach, dyskotekach. Jestem spokojnym gościem, nie szukam spięć, po alkoholu nie włącza mi się tryb agresji. Nigdy w tych miejscach nie przytrafiło mi się nic złego, oczywiście byłem świadkiem jakiś kłótni czy solówek, ale było to tzw wyjaśnianie sprawy świadomych tego osób, ale przechodząc do sedna.
    Pewnego grudniowego wieczoru (było koło 20 a więc już całkiem ciemno - wiadomo) szedłem sobie z buta do kumpla którego dom oddalony jest jakieś 10 min drogi, cały czas przy głównej, oświetlonej drodze. Będąc gdzieś w połowie drogi, kawałek poniżej kościoła mijałem się z łysym gościem, który bez żadnego ostrzeżenia i słowa zaczął mnie napierdalać. Minęła chwila zanim zorientowałem się co się dzieje, byłem zaskoczony, w pierwszej chwili myślałem, że to jakiś żart kumpla bo osobnik ten trochę mi przypominał jednego znajomego. Zanim więc jakoś zareagowałem dostałem kilka razy po ryju. Po czym zacząłem zasłaniać twarz i odbiegłem kilkanaście metrów. Gość mnie nie gonił. Krzyczał tylko do mnie jakieś obraźliwe teksty. Myślę że gość był pod wpływem narkotyków, raczej nie alkoholu. Akcja miała miejsce na chodniku przy samej drodze, akurat w miejscu słabo oświetlonym. Ruch był nie wielki, w okolicy akurat nie bardzo byli jacyś inni piesi. Przygoda ta skończyła się dla mnie na rozciętej wardze, kilku szwach i obitym ryju. Tak więc nie stało się nic wielkiego. Ta sytuacja jednak zmieniła trochę moje podejście na zasadzie - jak nie szukasz spiny to jej nie znajdziesz. Sprawę zgłosiłem na policję w ten sam wieczór, byłem w szpitalu na obdukcji - tam pytali czy sprawa jest zgłoszona na policję bo jak nie to oni zgłaszają jeśli to jest pobicie. Pojeździliśmy trochę z bratem w policyjnym radiowozie w poszukiwaniu tego osobnika, ale nie przyniosło to żadnych skutków, co było w sumie do przewidzenia. Policjant mówił mi, że trochę takich sytuacji się zdarza tzn że ktoś dostanie po mordzie za nic.
    Podsumowując więc chciałbym tylko, żeby do wszystkich dotarło, że zdarzają się sytuację gdzie nie trzeba się w najmniejszy sposób prosić o wpierdol a się go dostaje.
    #patostreamy
    #youtubeshore

    •  

      @sloan92: może za głośno stawiałeś kroki?

    •  

      @sloan92: 2-3 lata temu nie pamiętam dokładnie, wracałem od dziewczyny w nocy, jakoś 2-3godz i miałem ze sobą laptopa bo do niej zabrałem (mieszkam w małym miasteczku kilka tys mieszk.) podjechałem pod sam dom, wysiadłem i szedł typ chodnikiem i się pyta czy znam Marcina T (podał nazwisko) oczywiście znałem, ale udałem i powiedziałem że nie wiem kto to, a on powiedział, że go za zabili i zaczął coś klnąć i wrzeszczeć, ja powiedziałem że nie znam go i żeby odszedł ode mnie i zrobiłem chyba taki błąd, że się odwróciłem żeby zamknąć samochód kluczykiem, cud chyba że się trochę schyliłem bo dostałem w bara małą gaśnicą (cios mógłby być w głowę gdybym stał prosto) .... od razu odskoczyłem na bok i skoczyłem za samochód po czym ten patol coś krzyczał, nie gonił mnie i za chwilę poszedł dalej...

    •  

      @sloan92: Ja też około 4 lata temu wracałem od dziewczyny i gość ze swoją dziewczyną się kłócił, ja sobie szedłem w słuchawkach, przechodzę obok nich (on pod oknami stał, ona była w oknie na 3 piętrze) i wyrzuciła jego ciuchy i spadły zaraz obok mnie w czarnym worku, przestraszyłem się i automatycznie się zapytałem gościa ,,co wy robicie"? A on, no ja Ci pokażę co my robimy i nagle mi zajebał strzała bez żadnego ostrzeżenia, miał tego pecha, że trenowałem kiedyś boks i został szybko sprowadzony twarzą na glebę jednym celnym strzałem na szczękę, zgasło mu światło, ja w sumie spierdoliłem na autobus bo nie chciałem się spóźnić, a uświadomiłem sobie, że zaraz mogą koledzy z klatek powybiegać i mnie dorwać, że znokautowałem im ziomka, no ale na szczęście mi się nic nie stało oprócz rozcięcia na twarzy bo trafił mnie zamkiem od kurtki, jego widziałem kilka dni później na mieście z obitym ryjem podobnie jak Dawid, mimo że dostał jeden strzał. Także można dostać teoretycznie za free w łeb na mieście/klubach itd.