•  

    Taguję #depresja bo pewnie ogarniacie. Czytam sobie na temat dziurawca. Na Wiki jest napisane "hamowanie zwrotnego wychwytu serotoniny, noradrenaliny i dopaminy" w dziale mechanizm działania. Rozumiem, że dzięki temu procesowi zwiększa się poziom powyższych w szczelinie synaptycznej co daje wzrost neuroprzekaźnictwa. Ok, ale co to daje w kontekście chorób takich jak depresja, stany lękowe itd.
    Jeśli ktoś zechce odpisać to proszę o w miarę prostą odpowiedzi, bo mam raczej podstawową wiedzę w temacie :)

    •  

      @luk04330: od stuleci dziurawiec był na watrobe ale swiat sie zmienia Reklama dzwignia handlu

    •  

      @luk04330:
      Hipoteza serotoninowa mówi że deprecha bierze się z niedoboru serotoniny.
      Jak jest naprawdę - nawet najstarsi górale z Willi Karpatki nie wiedzą...

    •  

      @luk04330 Trochę coś pomaga, mi przy nerwicy pomógł, tylko zimą bo latem dostaje się poparzen słonecznych od picia dziurawca

    •  

      @Dutch a wiesz może co robi serotonina?

    •  

      @Pitaq co przyjmowałeś, jak długo?

    •  

      @luk04330: Potocznie: "hormon szczęścia". Za wiki:

      Współdziałając ze swoim metabolitem – melatoniną, reguluje sen[1]. Blokowanie jej syntezy powoduje bezsenność[1][9]. Reguluje apetyt[9] (hamuje go po spożyciu węglowodanów, zaś podwyższa po spożyciu białek) oraz temperaturę ciała, ciśnienie krwi[1] (podwyższa)[7] i jej krzepnięcie[1]. Powoduje także skurcz mięśni gładkich[7] (naczyń krwionośnych, oskrzeli, macicy i jelit)[3]. Ilość serotoniny w mózgu wpływa również na potrzeby seksualne i zachowania impulsywne. Jej niski poziom może powodować agresywność[1][9] oraz zmęczenie, zwiększoną wrażliwość na ból[1], a także zaburzenia depresyjne[1][7]. Mutacje w genie kodującym receptorze serotoninowym 2A (5-HT2A) mogą dwukrotnie zwiększać ryzyko popełnienia samobójstwa u osób z takim genotypem[10].

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    •  

      @luk04330: mi pomógł dziurawiec hyperherba więc polecam

    •  

      @luk04330: Istnieje wiele twarzy depresji i do każdej należy podchodzić na swój sposób. Przyjmijmy, że pacjent nie cierpi z powodu choroby afektywnej dwubiegunowej, zaburzeń schizoafektywnych, schizofrenii, adhd, przewlekłych chorób zapalnych (trądzik, AZS etc.), nie choruje na schorzenia autoimmunologiczne układu nerwowego/endokrynnego (choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane, choroba huntigtona, Hashimoto, zespół Cushinga, metaboliczny i inne nieprawidłowości hormonalne), nie dotknęły go problemy neurologiczne jak udar, padaczka, urazy głowy, nie nadużywa alkoholu i innych substancji psychoaktywnych/sterydów anabolicznych, depresja nie jest wywołana jatrogennie (leczenie onkologicznie, choroby skóry leczone izotretynoiną etc), nie choruje przewlekle na chorobę somatyczną, jej efektem nie są zmiany hormonalne w przebiegu dojrzewania, ciąży i przekwitania, nie jest w żałobie. W powyższych przypadkach skuteczniejsze jest często leczenie choroby podstawowej, niż zaburzeń współtowarzyszących, gdyż to one same za nią odpowiadają (np wysoki TNF-a w chorobach zapalnych i nowotworowych), a nawet jeśli, to ewentualne leczenie przeciwdepresyjne ma większe szanse powodzenia. W przypadku czystego epizodu depresji możemy mówić o dwóch hipotezach: monoaminowej i zahamowania neurogenezy. Leki przeciwdepresyjne (jak wymieniony przez ciebie dziurawiec, czyli słaby iMAO, ale też SSRI, NRI, SNRI, SNDRI) zwiększają stężenie monoamin (serotoniny, noradrenaliny, dopaminy) w szczelinie synaptycznej co koreluje z poprawą stanu chorego. Inne jak: trójcykliczne antydepresanty, trazodon, tianeptyna, agomelatyna działają na konkretne receptory symulując działanie naturalnych neuroprzekaźników. Należałoby oczekiwać, że wraz z pierwszym przyjęciem leku działanie będzie natychmiastowe, gdyż stężenie monoamin/oddziaływanie na receptory wzrasta i odbywa się od razu. O dziwo nie jest, gdyż efekt przeciwdepresyjny zaczyna się dopiero po 2-4 tygodniach od rozpoczęcia leczenia. Tłumaczy się to tym, że w przebiegu epizodu depresyjnego zahamowaniu ulega neurogeneza, spada gęstość receptorów na synapsach, spada ich wrażliwość na przekaźnictwo nerwowe. Krótko mówiąc, leki przeciwdepresyjne stymulują mózg do podjęcia prawidłowej pracy; Poprzez wzmożenie transmisji między neuronami (hipoteza monoaminowa) oraz odbudowanie populacji receptorów łączących neurony i przywrócenie naturalnych mechanizmów neurogenezy (hipoteza zahamowanej neurogenezy).

    •  

      @luk04330: Jeśli chodzi o stany lękowe to ich tajemnica tkwi w psychologii. Niepewność jutra, stres, traumatyczne przeżycia, traumatyczne dzieciństwo, nieuświadomione przeszkody stojące na drodze do samorealizacji, nierówności społeczne, nieusprawiedliwione odrzucenie, samotność, porażki życiowe, nieakceptowanie obrazu własnej osoby (choroby skóry, odchylenia od kanonicznej "normy"-inny wzrost, waga, proporcje ciała, owłosienie) , perfekcjonizm. Na lęki leki pomagają dopóki się je bierze. Trudno powiedzieć czy uzależnienie od benzodiazepin bez psychoterapii lokalizującej przyczynę problemów poprawia jakość życia. Warto je brać jeśli lęki przejmują kontrolę nad życiem, ale trzeba pamiętać, że człowiek staje się wtedy bezemocjonalnym zombie. Bez wsparcia bliskich, zdiagnozowania istoty lęków i idącej w jej rytmie pracy nad sobą nie ma szans na prawdziwe odczuwanie życia z dobrodziejstwem całego inwenatrza jakie oferuje.

    •  

      @luk04330: 90 tabsów po 2-4 dziennie, efekty poczułem dopiero po skończeniu opakowania

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    #truestory #topr #tatry #zakopane #tpn #burza

    Na kanwie dzisiejszej tragedii w Tatrach przypomniała mi się własne historia. Jakieś 8-10 lat temu byłem sam w Tatrach – na Giewoncie. Był to środek tygodnia w czerwcu i akurat miałem niebywałe szczęście spędzić SAMOTNIE pod krzyżem 30 min. Ale ni o tym chciałem napisać. Gdy schodziłem z powrotem na przełęcz zauważyłem ze niebo ciemnieje na południu. Przeczuwając że pogoda może się załamać ruszyłem dziarsko w stronę Zakopanego i już po kilku minutach usłyszałem pierwszy odległy grzmot. Schodząc dalej czerwonym szlakiem napotkałem grupę 4 osób które zasuwały pod górę. Daleko jeszcze na szczyt pytają? Nie daleko – mówię, ale idzie burza i radziłbym im zawrócić. Popatrzyli po sobie i stwierdzili że jeszcze kawałek podejdą… schodzę dalej słyszę grzmoty coraz bliżej, odwracam się napotkani turyści idą dalej pod górę! WTF… Schodzę dalej kolejna grupa. Mówię że idzie burza… to samo jeszcze spróbujemy kawałek podejść! CO? Odbiło im, ale kij im w oko… Minąłem tak w sumie ze 20 osób i tylko jedna para stwierdzała że nie ma co ryzykować i zawróciła! Do Zakopanego wszedłem z pierwszymi kroplami deszczu gdy w górach już szalała burza… Przeczekałem deszcz na przystanku by po jakiś 30 minutach usłyszeć warkot silnika Sokoła który leciał w góry… Jak się okazało na Giewoncie porażeni zostali 2 turyści… Nie ogarniam bezmiaru ludzkiej głupoty…. Pierwsze oznaki Burzy można było dostrzec/usłyszeć co najmniej 90 minut wcześniej! Co Ci ludzie tam robili? Nominowali się chyba zbiorowo do Nagrody Darwina! pokaż całość

    odpowiedzi (11)

  • avatar

    DAJ PLUSA A WYBIORĘ SPECJALNIE DLA CIEBIE AKTORKĘ PORNO.

    pokaż spoiler LIMIT TO 50 BO CHCE DOTRZYMAĆ SŁOWA.

    odpowiedzi (35)

  • avatar

    Mirki, naprawdę proszę bez złośliwości, ale jestem w kiepskiej sytuacji i proszę o pomoc. Wychowuję sama córę i tak, jest to hora curka, ma wadę immunologiczną z fatalnym poziomem odporności i wieloma dolegliwościami zdrowotnymi, o których nie ma sensu się rozpisywać. Cały czas pracowałam, ale moja praca wygląda zazwyczaj tak, że tydzień pracuję, a trzy tygodnie jestem na l4, bo głupi katar w ciągu dwóch dni ewoluuje w zapalenie oskrzeli/płuc i jest to nie do powstrzymania mimo stałego zażywania przez Nią leków. I tak sobie toczę ten głaz pod górę, utrzymuję nas sama i robię wszystko, ale sytuacja przerasta. Czy ktoś słyszał o pracy zdalnej, z umową, która byłaby czymś innym niż mlm, zwykłym oszustwem? Mam doświadczenie w copywritingu, byłam moderatorem na znanym portalu z ogłoszeniami, potem odpowiadałam za kontakt z użytkownikami, ale to było kilka lat temu. Mogę się wiele nauczyć i dać z siebie wszystko, bylebym mogła pracować z domu. Proszę bez hejtu, życie bywa trudne, a jednak chciałabym wyjść na prostą, nie liczę na cud. Mam kochanych rodziców i wielu życzliwych ludzi dookoła, jednak mimo wszystko jestem zdana na siebie - i nie jest to uzalanie się, lecz rzeczywistość. Proszę o pomoc, jeśli ktoś, coś... Dziękuję :) #praca #pomocy #kiciochpyta #pracazdalna pokaż całość

    odpowiedzi (45)