•  

    Murdock otworzył oczy. Pierwsze co go przywitało to ostre światło słońca i ogromny ból z brzucha oraz klatki piersiowej. Z trudem zbierał się z pokładu, gdy pod sobą zobaczył szybko rosnącą kałużę krwi. Dotknął ran na klatce piersiowej, wyczuł metalowe paciorki w ranach. To chyba pozostałości po medalionie, cholera, jednak go rozerwaliśmy. Zrobił ze swojej koszuli prowizoryczny opatrunek i zaczął się rozglądać. Obok niego leżał Franek i Kronor. Z oddali usłyszał Freda.
    - Weźcie z pokładu jeżozwierza! Pamiętajcie o jeżozwierzu, one nie potrafią pływać! - krzyczał do załogi Ławicy.
    Jakiego kurwa jeżozwierza? Gdzie go zabrać? - Murdock podszedł do burty i zrozumiał. Znaczy nadal nie rozumiał o chodzi z jeżozwierzem, ale rozumiał czemu trzeba go ratować. Okręt widmo zaczął tonąć. Kto by pomyślał, że okręt będzie działał na jeden amulet i to jeszcze nie leżący na tym okręcie.
    Z tyłu dobiegł go krzyk Grzmiptaka
    - Chuj wam w dupę i kotwica w plecy! Wszystko by się udało gdyby nie te przeklęte karły!
    Gdy się odwrócił zobaczył go schodzącego pod pokład. Podszedł do Franka i Kronora, kopnął każdego. Franek wydał z siebie jęk, Kronor milczał, zauważył że ma otwarte oczy.
    Przykra sprawa - pomyślał i ruszył za Grzmiptakiem, trzeba było obmyślić plan. Gdy schodził usłyszał huk i zobaczył tylko jak przed nim z jednej strony korytarza coś wlatuje i z drugiej wylatuje. Przypomniał sobie o angielskim galeonie i poczuł się jeszcze gorzej, przyspieszył. Otworzył drzwi do kajuty kompana i go zamurowało. Z żył Grzmiptaka tryskała krew, a on sam pomału gasł. Było już za późno, Murdock zawrócił i pobiegł na pokład. Fredo już coś majstrował przy Franku.
    - Fredo, to jebnie - to były ostatnie słowa przed utratą przytomności. Kolejna kula trafiła w barierki, a oderwana deska trafiła go w głowę.
    #piracifabularnie

    •  

      Furion Carnister - były kapitan

      Czas spowolnił. Kanonada z angielskiego galeonu i umierający towarzysze zalały Furiona takimi uczuciami, które powodują, że ludzie zwijają się w kłebek i wyją ze strachu lub rzucają naprzód w berserkerskim szale. Przerażenie, obłęd, gniew, nienawiść. Nienawiść do całego świata, wszystkiego co żyje, oddycha, chodzi i śmieje się. Karzeł nie zapadł się w sobie a wręcz przeciwnie, oczy zapłonęły gniewem i pewnością siebie.

      - Wychodziliśmy z gorszych opresji - pomyślał Furion - nie ma takiego łańcucha którego nie da rady wykuć na nowo karzeł. A czarny szaman Mokebe mając przeklęta i potępioną duszę samobójcy napewno da radę odwrócić czar. To brzmi jak plan. Ale najpierw galeon...

      - Karły! Proszę was o wasze życie - Furion wspiął się na olinowanie i z całej siły krzyknął - i waszą odwagę! Dziś być może poprowadzę was na śmierć. Nie proszę byście przyjęli ją z radością. Nie obrażę was, nazywając ją dobrą, sprawiedliwą czy nawet wspaniałą. Ale powiem wam jedno. Każda sekunda waszej walki to o sekundę dłuższa zemsta. Każdy wystrzelony pocisk, każde uderzenie noża, każdy powalony wróg to odpłata za lekceważenie i pogardę. Cała naprzód! Pokażmy tym Anglikom żeby nigdy nie lekceważyć karła!

Gorące dyskusje ostatnie 12h

Advertisement