•  

    Kroniki Gothic II Noc Kruka – część XVIII (Stan postaci poziom 48 – ŁOWCA SMOKÓW –ROZDZIAŁ 6)

    Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik, plusuj komentarz na dole!

    Dla nieświadomych #gothickroniki to autorski tag, w którym dzielę się wrażeniami z gry Gothic (obecnie Gothic II), którą mnóstwo osób zna na pamięć, a je przechodzę ją pierwszy raz.

    POWRÓT DO KHORINIS
    Pokonałem smoki, wróciłem z przełęczy, a moim następnym celem jest Dwór Irdorath. Zapewne w księdze danej dla Pyrokara znajdują się wskazówki co do tego jak mogę się tam dostać. Dlatego też po powrocie z przełęczy udałem się do Xardasa celem wyjaśnienia paru spraw.
    Aż tu patrzę, a przed wieżą Xardasa stoi Lester. Co tu robi? Po rozmowie z nim ujawnia się niewygodna dla mnie prawda. Xardasa nie ma, zostawił w wieży swoje demony, a mi zostawił list. List, z treści którego wynikało, że oczywiście on już WIE o tym, że szukam dworu Irdorath oraz dał mi zaklęcie za pomocą którego otworzę tą magiczną księgę! Kurde.. gdzie on polazł w takiej chwili? Moja pierwsza myśl, której się trzymam, poszedł do dworu Irdorath i pewnie przed ostatecznym starciem pojawi się dając mi ostateczne wskazówki, jak niegdyś w Świątyni śniącego. Ale to trochę nie miałoby sensu. Skoro to takie proste, by się tam udać, to czemu na mnie nie poczekał i nie zabrał mnie ze sobą?
    Pytania pytania i pytania. Coraz bardziej mi ten Xardas śmierdzi… Lesterowi również, któremu dokuczają coraz mocniejsze bóle głowy. Może Poszukiwacze również go opętali? Ale niestety nie miałem żadnego sposobu ani dialogu by to sprawdzić. Nie mogłem się jednak oprzeć by nie sprawdzić owej Wieży. Wszedłem do środka i zaatakowały mnie z miejsca znajome demony Xardasa. Nie były co prawda jakimś mocnym wyzwaniem, zwłaszcza, że w pewnym momencie zaklinowały się w ścianie xD No ale myślałem, że może w wieży znajdę jakiś smaczek, bądź ukryte skarby, ale nic z tego ;(
    Skorzystałem z okazji i ulepszyłem szpon Beliara.

    POWRÓT DO KLASZTORU
    Nie zwlekałem ani chwili dłużej i natychmiast teleportowałem się do klasztoru celem odnalezienia księgi Irdorath. Pyrokar okazał swój strach przed tym miejscem, że jest to jedna z 4 świątyń Beliara i że jest to najpotężniejsza z nich. Potem pozwolił mi zejść do podziemi, by zabrać księgę, której nie potrafią otworzyć (ciekaw jestem ich min kiedy ja ją otworzę).
    Zszedłem do podziemi, gdzie znów zalał mnie mroczny ambient i poczułem się jak w grobowcu. Jeszcze ten strażnik … ja piernicze, on chyba jest jakiś opętany. Ale pozwolił mi przejść. Znalazłem księgę na jednym ze stołów alchemicznych i otworzyłem ją! Rozbłysłem światłem i znalazłem list oraz klucz. Ale poczułem się jeszcze do obowiązku sprawdzenia tego miejsca, jak ja to zawsze robię. I w ten sposób odkryłem tajemne przejście za biblioteczką naciskając na lampę. Kiedy znalazłem się w korytarzu to zobaczyłem co tam jest w księdze Irdorath. Aaaa, a więc Xardas zostawił mi tam wskazówki oraz klucz do dalszych podziemi klasztoru! Spryciarz, ale jednocześnie creepy, ten mag jest zawsze o krok przed wszystkimi.
    W podziemiach nagle usłyszałem głośny ryk, który sprawił, że aż podskoczyłem na krześle. Ja pierniczę… i jeszcze szkielety mnie zaatakowały. Kurde Gothic, jednak najlepiej sobie radzisz w budowaniu mrocznego klimatu, tam najlepiej odczuwa się rozrywkę! Musiałem więc stoczyć walki ze szkieletami, na samym końcu z jakimś mroczniejszym ich przywódcą. A zdobyty klucz z księgi pozwolił mi wejść do ukrytej komnaty. Tam pojawiły się nagle z 4 demony oraz Książę Demonów, którego Szpon Beliara skutecznie rozłożył, a ja mogłem się przyjrzeć co też Xardas tu takiego ukrył.
    A ukrył tutaj zakurzoną księgę oraz mapę dworu Irdorath, którą bezi skomentował, że trzeba będzie mieć statek. Kurde, czyli trzeba będzie poprosić Hagena o ich statek, albo skądś skombinować, może od piratów i Grega?
    Ciekawsza natomiast była księga, która wspominała o najwspanialszym orężu na smoki, a instrukcję jak taką broń wykonać spisał w almanachu. Almanachu, który był przecież w tej komnacie!
    Od razu rzuciłem się na treść wspomnianej księgi, z której wynikało, że można zrobić niesamowicie potężną zbroję, oraz broń. Jednakże potrzeba do tego smoczych łusek, smoczej krwi (aa to dlatego mi polecaliście naukę wydobywania… kurde, mam nadzieję, że nie jest za późno) oraz magicznej rudy! A no właśnie, a ja jej w ekwipunku mam koło 15 bryłek. Chyba starczy, mam nadzieję, bo jak na standardy Gothica I, to nawet złamanej pochodni bym nie kupił. Znalazłem tez miksturę o nazwie Łzy Innosa, o działaniu nieznanym. Gdy spróbowałem ją wypić to spaliło mnie na wiór… xD
    Jeden ze smoków wspominał o tym, że potrzeba mi 5 ludzi, którzy gotowi są pójść za mną na pewną śmierć, oraz najlepszej zbroi i oręża. Wiedzę o tym wszystkim już mam, także mogę się zacząć przygotowywać do mojej ostatecznej wyprawy.

    PRZYGOTOWANIA I ZBIERANIE ZAŁOGI.
    Pyrokar nie krył zdumienia oraz słusznego krytycyzmu moich zachowań i konszachtów z Xardasem. W świetle ostatnich wydarzeń jest on najbardziej intrygującą i tajemniczą postacią w całej dotychczasowej grze. Nie mniej mag ognia jeszcze raz postanowił życzyć mi szczęścia na dworze nieprzyjaciela, a także utwierdził mnie w przekonaniu, że Łzy Innosa są dla magów ognia, a nie dla Łowcy smoków xD Cóż, szkoda…
    Ja natomiast poczułem się w obowiązku do powrotu na ziemie Onara by zagadać do Gorna, zwerbować go do swojej załogi oraz zagadać do Benneta o zbroję. Tutaj do dyskusji włączył się również Lee, który dał mi wskazówkę, w jaki sposób mogę przejąć okręt Paladynów oraz kogo mogę wziąć do załogi, a bez kapitana się nie obędzie.
    Takie przygotowywanie się do bitwy i zbieranie swojej armii jest ciężko tutaj spójnie opisać, dlatego pozwólcie, że ograniczę się do najważniejszych podpunktów oraz rzeczy które zrobiłem:

    - Po pierwsze, kupiłem u Benneta Ciężki Pancerz Łowcy smoków za rekordową kwotę 20 tyś! Po tym wszystkim zostało mi tylko 5 koła kasy xD Ale za to mam zbroję nie lada!
    - Nauczyłem się u kowala wykuwania mieczy, oraz wykuwania mieczy z magicznej rudy celem wykucia najlepszego miecza w grze (jak mi sugerowaliście, że najlepszy miecz trzeba wykuć, a nie zdobyć). Jednakże celem tego wykucia muszę udać się do górniczej doliny.
    - Torlof może zostać kapitanem mojego statku, ale moim bardzo śmiałym zadaniem jest otwarcie bramy w zamku w górniczej dolinie :D
    - U Benneta dostałem też zadanie przynoszenia dla niego smoczych jaj, dał mi nawet mapę ze wszystkimi jaskiniami Khorinis. Uznałem to za niezły impuls by wyruszyć w podróż po całej wyspie celem wybicia potworów, pozbierania tabliczek zwiększających statystyki, czy znalezieniu szczawiów królewskich. Oraz ogólnie odwiedzeniu miejsc, które kiedyś wydawały mi się zbyt trudne.
    - Zwerbowałem Lestera do swojej załogi

    Ogólnie Khorinis i okolice stały się najbardziej niebezpiecznym miejscem w całej grze. Kiedy rozpocząłem podróż, tak natykałem się co rusz na orków (jak na farmie Lobarta, któremu pomogłem), jaszczuroludów, którzy skryli się w jaskiniach, czy nawet na orków elity. Jaja smoków zostały dobrze ukryte, czasem występowały nie bezpośrednio w jaskini, a np. w krzaku obok, za jakimś grobem, albo przy drzewach. Było to mozolnie męczące, ale przy okazji znalazłem jaskinie, których nigdy nie odnalazłem w czasie regularnych sesji gry. Jak np. w pewnym zagajniku, jaskinia ukryta za gąszczem roślin pokrywających skały. W środku była jakaś mała świątynia z dwoma posągami i skrzynią po środku, ale niestety bez klucza nie mogłem tego otworzyć… Albo np. jaskinia niedaleko obozu Dextera, nie ta pierwsza, ale ukryta za ścieżką odchodzącą od jego chaty. Nigdy tam nie byłem, a musiałem stoczyć walki z zombiakami, mnóstwem szkieletów (którzy napierdalali się z Jaszczuroludami xD). Dokończyłem również wyzwanie na farmie Onara w grobowcu. Tutaj okazało się, że po pokonaniu szkeieletów oraz magów pojawia się STRAŻNIK KRYPTY w otoczeniu szkieletów-magów. Jest to w pewnym sensie świetny motyw, by zrobić miejsca w świecie gry, gdzie dopiero a tym etapie jesteśmy w stanie to przejść, ale z drugiej strony przydałaby się adekwatna do tego nagroda, albo wyjaśnienie. Chociaż można by po prostu rzec, że świat Gothica poniekąd stawia na realizm i nie ZAWSZE musimy dostać nagrodę czy wyjaśnienie. Aura tajemnicy robi swoje, a zauważyłem, że podawanie wszystkiego na tacy lekko odbiera magię wszystkiemu.
    W pewnym momencie jednak poczułem się za bardzo zmęczony tym wszystkim, tym całym zbieractwem, chodzeniem po całej mapie i czyszczeniu z każdego elementu. Dlatego uznałem za słuszne skończenie tej całej zabawy w momencie gdy tylko zebrałem wszystkie smocze jaja. Nie zebrałem wszystkich tabliczek czy roślin. Uznałem, że i bez tego mam naprawdę mocną postać (Ork-Elita jest do pokonania w łatwy sposób). Dlatego postawiłem wszystko na kartę „Teraz albo nigdy”.
    Smocze jaja oddałem Bennetowi, zaliczyłem u niego questa i tym samym zostało już mi tylko werbowanie załogi do końca.
    Na początku udałem się do Górniczej Doliny. Miałem ku temu 2 powody – po pierwsze: nauczyć się pozyskiwania smoczej krwii i zebranie jej ze smoków. A po drugie, żeby zrobić szalone zadanie dla Torlofa (i tak odpływam z wyspy ;)) Jeszcze jeden i ostatni raz udałem się do mojego miejsca, domu, zniszczonego przez smoki. Szybko udałem się do tego myśliwego na skale przy kamiennej fortecy, tam wydałem punkty nauki na smoczą krew (miałem tych punktów sporo bo nie wydawałem jej od razu po powrocie z górniczej doliny) i zebrałem ją z trucheł smoków.
    A następnie udałem się do zamku, gdzie patrząc z nostalgią na paladynów zakradłem się do strażnika bramy, ukradłem mu klucz, uśpiłem go czarem snu a następnie wszedłem do pomieszczenia z dźwignią.
    I szczerze, nie spodziewałem się, że to wydarzenie uruchomi cutscenkę, w której orkowie wkraczają do zamku! Tak jakby to wydarzenie było fabularnie zgodnym wyborem. Kurde jaka masakra, zewsząd pojawiły się orkowe elity, paladyni zostali zdziesiątkowani, a ja miałem okazję by sobie jeszcze doekspić postać :D Paladyni oczywiście nie byli zadowoleni z tego, że ktoś otworzył bramę, dlatego po upewnieniu się, ze żadnego orka tam nie widzę…. spierdoliłem stamtąd xD

    Zdałem tutaj relację Torlofowi, który zgodził się, by zostać kapitanem mojego statku! Udałem się też do Lee, któremu zaufałem i który również przyda mi się na pokładzie. A tymczasem ja ze smoczej krwii oraz magicznej rudy zrobiłem Magiczne Ostrze na Smoki! Które potrzebuje aż 140 punktów siły. To mi przypomniało, że przecież potrzebuję zrobić z pozostałych roślin mikstury ( a jeszcze składniki udało mi się nabyć w sklepach, czy u Sagitty). Byłem więc w posiadaniu po wszystkim chyba z 7-8 mikstur siły, kilku mikstur życia, 4 gulaszy od Thekli, a jeszcze dodatkowo zjadłem polecane przez was jabłka.
    Kiedy wydałem pozostałe punkty nauki na siłę u Erola i użyłem całości moich tabliczek, tak mogłem z dumą stwierdzić, że moja siła dobiła do ponad 180 wartości!
    Pozostała więc tylko załoga.
    Mam Lee, Lestera, Miltena, Gorna, Benneta oraz Torlofa …
    DIEGO! Na śmierć o nim zapomniałem. Szybko teleportowałem się do Khorinis, do portu, a tutaj patrzę, Lares. Ooo ciebie też mogę wziąć, im więcej ludzi tym lepiej :D Witamy na pokładzie.
    Diego oczywiście był zainteresowany wyruszeniem, założył swoją słynną czerwoną zbroję i z dumą pomaszerował do portu. Ja tymczasem zauważyłem ustawionych Paladynów w dwóch rzędach stojących wzdłuż głównego chodnika w górnym mieście. Wybrałem się więc do Lorda Hagena, poinformowałem go, że zabiłem wszystkie smoki oraz… to, że orkowie zaatakowali zamek w górniczej dolinie. A tym samym Hagen zwolnił miejsce na statku :D
    Rozejrzałem się jeszcze po różnych miejscach w Khorinis i tym samym zwerbowałem jeszcze Vatrasa do drużyny, mag wody zawsze się przyda, zwłaszcza reprezentant Adanosa.
    Kiedy tak przechadzałem się jeszcze po mieście, które za niedługo opuszczę, tak trafiłem jeszcze do knajpy, gdzie powitał mnie strażnik Mario. Wyraził on głęboką chęć dołączenia do mojej załogi, jednakże z góry śmierdział mi jakimś podstępem, prawdopodobnie przed kimś ucieka, albo jakiś szpieg.
    Wiecie co? Uznałem, ze go wezmę. Jakby cwaniakował to po prostu dostanie w czapę. Podróż będzie ciekawsza.

    Wszystko zrobione, wszystkie miejsca odwiedzone, chyba nie ma sensu dłużej tu zabawiać…
    Ruszyłem do portu gdzie czekał już na mnie cały skład załogi. Nie miałem kompletnie pomysłu kogo jeszcze mógłbym zabrać. U Cavalorna nie było niestety opcji ;( Wilka też nie mogłem zabrać, bo osiedlił się na farmie.
    Diego, Lester, Milten, Gorn, Torlof, Lee, Bennet, Mario, Vatras, Lares – Oto mój zaufany (w większości) i miejmy nadzieję zwycięski skład przeciwko samemu Beliarowi.

    ZAŁOGA NAPRZÓD KU ZWYCIĘSTWU!

    ROZDZIAŁ 6 CZAS ZACZĄĆ!

    OPINIA:
    Zbieranie załogi pozwoliło mi trochę zweryfikować kogo tak naprawdę polubiłem w trakcie tej serii. Zdałem sobie sprawę, że bardzo dużą rolę w tej grze odgrywają postacie i ich autentyczne, choć czasami proste charaktery. Sam motyw z jajami w jaskiniach ciekawy, choć mam wrażenie że fabularnie potraktowany po macoszemu, skoro i tak idę złożyć wizytę złu w samym jego sercu. Najbardziej podobała mi się wizyta w klasztornych podziemiach. Gothic jednak błyszczy w momentach grozy, przerażenia i niepewności. Wydaje mi się jednak, że wraz z pójściem do centrum zła będę miał największą radochę z gry. Idę tam wyposażony w najlepsze co może być, co mi się nawet podoba, że tym razem ja sam musiałem sobie o to zadbać. A atak orków na zamek był świetnym momentem, takim pokazaniem, że górnicza dolina pozostaje zepsuta do końca, bo ona rządzi się swoimi prawami. Tymczasem ja położyłem się w łajbie kapitana i czekam aż dopłyniemy do dworu.

    #gothickroniki #gothic #gothic2 #gry

    źródło: G2.png

Gorące dyskusje ostatnie 12h