•  

    #boks #szpilka #przemyslenia
    Po raz pierwszy mi się zrobiło szkoda Szpilki, ale tylko tak humanitarnie, współczuję tak dostać.

    Psychika - Artur ciągle podkreśla, że nie przejmuje się hejterami, nie czyta opinii w necie. Paradoksalnie jest zupełnie na odwrót - zamiast być sobą, on non stop próbuje udowadniać, że już nie jest cwaniaczkującym patusem. Zamiast skoncentrować się na przygotowaniach do walki, on koncentruje się na tym, żeby założyć garnitur, powiedzieć przeciwnikowi komplement, powiedzieć coś uprzejmego o Kownackim itp.

    Strach - to drugie, co paraliżuje Szpilkę. Poprzednie nokauty odcisnęły piętno. Wycofywanie się, zachowawczość - tak wyglądał początek walki. Potem trochę nabrał odwagi, jak raz trafił Chisorę, ale szybko znów zaczął się bać i wycofywać.

    Boks - nawet mi się podobała ta krótka walka, ale potem przy walce Whyte'a z Rivasem zobaczyłem, jaka przepaść dzieli Szpilkę od boksu ciężkiego.

    Przyszłość - z powszechnym hejtem na Szpilkę będzie mu trudno, na każdej polskiej gali będzie wygwizdywany, czy to boks czy mma. Teoretycznie mógłby toczyć co pół roku jakąś "polską walkę stulecia" z jakimś Włodarczykiem czy Wachem. Pewnie spróbuje się w KSW, ale nie wróżę mu sukcesów. W tej dyscyplinie napiera się na siebie jeszcze bardziej, jeszcze trudniej mu będzie o przeciwnika, który będzie chciał tylko chodzić w kółko i się punktować. Gdyby był mądrzejszy, mógłby robić karierę na byciu "heel'em", znienawidzonym zawodnikiem, jak Najman. Ale myślę, że nie da rady odnaleźć się w takiej roli, do tego trzeba dużego dystansu do siebie.