Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Więc siemka Mirki i mirabelki.

    Zacznę od przedstawienia się.
    Mam na imię Sławek i sprzedaje w sklepie motoryzacyjnym.

    Pierwsze co po jakimś czasie pracy w sklepie zauważyłem, to że często ludzie dość śmiesznie przekrecaja nazwy znanych produktów. Chwilę nawet prowadziliśmy z kumplem w pracy notatnik z "nowymi" nazwami, ale było tego zbyt wiele. Z ciekawszych przypadków to byli klienci którzy przychodzili po płyn drenażel, dynogal (zamiast dynagela), klienci po termoskit (zamiast termostatu)

    Przykladowa sytuacja:
    (będę opisywał w ten sposób K-klient, S-ja)

    K: dzień dobry szefie. Lintre dynogala dostanę?
    S: chodziło Panu o dynagel?
    K: nie (patrzy na butelkę która mu pokazuje), ma być dynogal bo mu śwaguer brata kuzynki powiedział.

    Jedna z sytuacji z starszego okresu mojej pracy:,

    Pamiętam taki dzień. To była sobota kwietniowa albo majowa. Święto szamponu, plakai pasty polerskiej
    Godzina 7:40 zajezdzam pod sklep, otwieram bramy a za mną pakuja się już jakieś 3 zlomy z wasatymi januszami za kierownicą.
    No nic. Nie będzie czasu na fajke. Otwieram wrota, odpalam kompy i zagajam pierwszego co tam trzeba, może coś z pamięci znajdę albo polecę zanim maszyny i programy wystartują.
    Gościu z tekstem:

    Panie cza mi taka spinke do Passata co ona jest tam w środku w aucie. Czarna.
    O hui. Najgorszy temat jak chlopina chce spinke i nie wie do czego ani nawet średnicy otworu nie zna. No ale jakoś siłą dedukcji po 15 minutach wcisnalem mu uniwersalny kółek z ROMIXA za 1zl i lajt. Ludzi cały sklep. Widzę że na końcu mocno podchmielony Pan mruczy coś pod nosem. Ogólnie kurwuje coś. W kolejce standard sobotni. Szampony z woskiem, sylikonem, pseudo ceramiką, Spermą wielbłąda i innymi duperelami. Gdzieś w środku 2 ziomki rozprawiaja o nowej przepustnicy do gruza e36 1.6 co wyczytali że potrwają moc, Janusz z wasem który dogaduje do wszystkiego i pan mruczek. Telefony nakurwiaja, na GG goście z serwisu Volvo chcą coś prywatnie dopytać, ogólnie zadyma. Nagle Pan mruczek wpierdala się w kolejkę bo już nie wytrzymał gościa który nie mogl się zdecydować na kolor gąbki która umyhe swojego golfa.

    Panieee ja tu kurwa z reklamacją przychodzę bośta mi gowno sprzydaly!!! Ja mu na to:
    OK spokojnie zaraz Pana kolej wszystko ugadamy.
    Trochę się uspokoił i czeka. W międzyczasie słyszę jak kolega tłumaczy się gosciowi co 5 lat temu brał u nas lozysko od poldka do przyczepki samorobki że nie wymieni mu na nowe...
    Przychodzi Pan mruczek.

    -Słucham Pana.
    -Brolem u was pasek do dukato czy dni tymu i się urwał!!
    -No niech pan da paragon i zobaczę czy da się to na szybko załatwić czy będziemy pisać reklamację (jak jest mała kwota zakupu to czasem można coś uznać "komercyjnie")
    -panie to faktura była. (to w sumie lepiej, bo znajdę w systemie)
    Pan podał Nip. Fakturę znalazłem. Koszt zakupu spory bo jakiś drogi pasek.
    -No niestety muszę napisać reklamację, potrzebuję dane auta i uszkodzona część.
    -ale ja ni mom bo się pasek urwał i spodł gdziesik.
    [facepalm]
    -No to nie mogę przyjąć reklamacji
    -dlaczego?

    (no kurwa, ja pierdole)

    Po paru minutach tłumaczenia, słuchania wyzwisk koleś odpuścił.

    Dzień już spierdolony. Następna przychodzi jakąś baba że jej syna zamawiał coś 2 tygodnie temu. Ale nie wie co, do jakiego auta, ani dokładnie kiedy... No tragedia. Jeszcze waty że ja nie mam przygotowane na ladzie i nie czekam na nią specjalnie #logikarozowychpaskow
    Jako że straciłem werwe już całkowicie to bez empatii obslugiwalem resztę klientów. Byl Pan który zamówił Nadkole. Przyjechalo ale niestety uszkodzone w transporcie. (lekko pekniete ale jednak) zaproponowałem że mogę mu sprzedać to po kosztach albo odesłać. No i taki chuj. On zamawiał całe. Ma byc całe i nie obchodzi go jak to zrobię. (noszkur....) tłumacze chlopu że nie mam na to wpływu. Już nawet sprawdziłem u konkurencji że mają na miejscu ale jak Pan mi wyjebal z hasłem że jestem niepowaznym gnojem to nie przekazałem mu tej szczęśliwej informacji. Olałem go. Obslugiwalem sobie kolejnych klientów. Pan potupal trochę i poszedł. (po weekendzie wysłał zone żeby zamówiła jeszcze raz to Nadkole)
    Ten dzień ogólnie był dziwny. Trafiło się jeszcze parę językowych gaf:
    Goście po termoskit (termostat)
    Nawalony typ pop chłyn płodniczy (płyn chłodniczy)
    Ktoś dzwonił zapytać czy mamy beczkę do gnojowki....

    Sobota jak sobota. W wolnej chwili fajka, kanapka itd.

    #slawomirymotoryzacji #motoryzacja #samochody

    Jutro napisze troszkę o okolicznych druciarzach i handlarzach

    Pozdrawiam
    pokaż całość

    odpowiedzi (57)

  • avatar

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #mecz

    odpowiedzi (2)

  • odpowiedzi (8)

Advertisement