•  

    Jakie rady miał do przekazania E. Hemingway początkującym pisarzom? Co o nich sądzicie?

    - Aby zacząć pisać, napisz jedno prawdziwe zdanie
    - Zawsze przerywaj pisanie w momencie, w którym wciąż wiesz, co wydarzy się później
    - Nigdy nie myśl o swojej opowieści, kiedy nad nią nie pracujesz
    - Kiedy musisz ponownie usiąść do pracy, zawsze zaczynaj od przeczytania tego, co napisałeś do tej pory
    - Nie opisuj emocji – stwarzaj je
    - Używaj ołówka
    - Bądź zwięzły

    Odnośnik do całego artykułu: 7 wskazówek dla początkujących pisarzy od Hemingwaya

    #ksiazki #czytajzwykopem #kultura #ebook #literatura #kindle
    #naczytniku <= tag do obserwowania/czarnolistowania

    •  

      @Na_Czytniku_PL:

      dzięki! pamiętam jak kiedyś zachwycił mnie jego zbiór opowiadań. i też zwróciłem uwagę na zwięzłość - cześć opowiadań była ultra krótka - na stronę czy dwie, a jednak udawało się stworzyć emocje, coś opowiedzieć.

    •  

      @Na_Czytniku_PL: przejebane, piszesz książkę 1000 stron, i chcesz dopisać parę co kilka dni i jeb lektura 1k co chwilę xd5

    •  

      @Na_Czytniku_PL:

      Co o nich sądzicie?

      Ilu pisarzy, tyle rad. Trzeba pamiętać, że to, co działało w przypadku Hemingwaya, nie musi zadziałać, gdy rady zaczną stosować początkujący.

      - Aby zacząć pisać, napisz jedno prawdziwe zdanie

      To jest naprawdę dobra rada, tylko można ją potraktować także w nieco inny sposób. Jeśli nie możesz zacząć pisać tekstu, nad którym powinieneś pracować, napisz cokolwiek innego. Jakieś krótkie przemyślenia, opis dnia czy krótką scenę innej historii, co jest swego rodzaju rozgrzewką. Tak jak w ćwiczeniach fizycznych. ; )

      - Zawsze przerywaj pisanie w momencie, w którym wciąż wiesz, co wydarzy się później

      To jest ciekawe i na pierwszy rzut oka nielogiczne. Dlaczego przerywać wtedy, kiedy idzie nam dobrze? Nie powinno się korzystać z okazji i pisać tyle, ile wlezie?
      Rozumiem zamysł. Jeśli rzeczywiście wyczerpie się jednego dnia „studnię swojej wyobraźni”, to następnego dnia może (a raczej na pewno) pojawić się problem z tym, co napisać dalej. W sposób przedstawiony przez Hemingwaya idzie zachować ciągłość. Siadasz do pisania, wiesz, co masz pisać, więc piszesz. Zero przestojów.

      - Nigdy nie myśl o swojej opowieści, kiedy nad nią nie pracujesz

      To przykład rady, której działanie zależy od człowieka.
      Osobiście mam tak, że na najlepsze pomysły wpadam wtedy, kiedy robię coś niewymagającego myślenia: sprzątam w domu, jadę na rowerze, biegam, biorę prysznic czy próbuję zasnąć. Pomysły, rozwiązania problemów napotkanych podczas pisania i tak dalej same przychodzą do głowy. I wcale nie czuję się zmęczony historią jeszcze zanim usiądę do pisania. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej się nakręcam do tworzenia.

      - Kiedy musisz ponownie usiąść do pracy, zawsze zaczynaj od przeczytania tego, co napisałeś do tej pory

      Kolejna słuszna rada. Głównie dlatego, że w ten sposób najłatwiej jest wczuć się w historię i przypomnieć sobie styl, w którym się pisało.

      - Nie opisuj emocji – stwarzaj je

      Zasada „show, don't tell”. Niby łatwiej napisać, że „Krzyś bał się”, ale jakoś lepiej to wygląda, gdy strach przedstawi się w postaci drżących dłoni et cetera.

      - Używaj ołówka

      Trochę staromodna metoda, tym bardziej, że pisanie na laptopie jest o wiele wygodniejsze. Jednakże pisanie pierwszej wersji na papierze wciąż ma sens i zdecydowanie pomoże.

      - Bądź zwięzły

      Kwestia gustu. W opowiadaniach, kiedy mamy do czynienia z limitem słów czy znaków, żeby zachować formę, zwięzłość jest niezbędna. Pozwala przy tym na większą zabawę słowem i tak dalej.
      Obecnie panujące trendy wskazują jednak, że czytelnictwo powieściami stoi. A najlepiej to seriami. Tam można pozwolić sobie na rozpisywanie się. ; )

    •  

      @secret_passenger: Tak, Hemingway w ogóle miał taki lakoniczny, a jednocześnie mocny styl - nie chodzi nawet o samą długość opowiadań, lecz również poszczególnych zdań. Pamiętam że do inspiracji jego książkami przyzwali się autorzy, po których nigdy bym się tego nie spodziewał - np. Stanisław Lem w jednym z felietonów pisał, że jeżeli ktoś chce przeczytać coś, co jest świetnie napisane, to poleca sięgnąć po 'Słońce też wschodzi' Hemingwaya

    •  

      To jest naprawdę dobra rada, tylko można ją potraktować także w nieco inny sposób. Jeśli nie możesz zacząć pisać tekstu, nad którym powinieneś pracować, napisz cokolwiek innego. Jakieś krótkie przemyślenia, opis dnia czy krótką scenę innej historii, co jest swego rodzaju rozgrzewką. Tak jak w ćwiczeniach fizycznych. ; )

      @Na_Czytniku_PL: A ja spotkałem się też z zaleceniem, w pewnym sensie podobnym, żeby po napisaniu fragmentu tekstu usunąć pierwsze zdanie. Pierwsza zdania zawsze wychodzą jakieś koślawe, pisze się je trochę na siłę, a dopiero od drugiego przechodzi się do rzeczy

      Rozumiem zamysł. Jeśli rzeczywiście wyczerpie się jednego dnia „studnię swojej wyobraźni”, to następnego dnia może (a raczej na pewno) pojawić się problem z tym, co napisać dalej. W sposób przedstawiony przez Hemingwaya idzie zachować ciągłość. Siadasz do pisania, wiesz, co masz pisać, więc piszesz. Zero przestojów.

      @Na_Czytniku_PL: Dokładnie o tym samym wspominał kiedyś Charles Bukowski. Moim zdaniem chodzi w tym przypadku przede wszystkim o to, że jak już usiądziesz do pisania nawet z podstawowym poziomem natchnienia, to siłą rzeczy napiszesz więcej, niż się spodziewasz. W pisaniu bardzo istotne jest wprawianie się w określony nastrój - zainteresowania tym co piszesz, zdolności do pisania itd. Jeżeli go zachowasz (o to chyba chodzi Hemingway'owi), to twoje umiejętności pisarskie (jeżeli je posiadasz) same dojdą do głosu, napiszesz to, co miałeś napisać i będziesz zadowolony

      Trochę staromodna metoda, tym bardziej, że pisanie na laptopie jest o wiele wygodniejsze. Jednakże pisanie pierwszej wersji na papierze wciąż ma sens i zdecydowanie pomoże.

      @cyberpunkowy_neuromantyk: Tak, ta zasada wydaje się niezbyt logiczna, ponieważ możliwość edycji plików cyfrowych, wygodnego kopiowania całych fragmentów, usuwania wszystkiego, co nam przeszkadza, w taki sposób, że tekst wciąż pozostaje przejrzysty, jest po prostu bezcenna. Ale kilka razy spotykałem się z podobnym zaleceniem i to nawet w innych kontekstach. Kilku moich piszących znajomych zwracało uwagę, że jeżeli piszesz długopisem lub ołówkiem, to Twój mózg i organizm zupełnie inaczej działa, sama czynność pisania posiada inny charakter, który rzekomo pozytywnie wpływa na efekty pracy