•  

    Bezsenność to najbardziej irytujący i ciężki do zniesienia objaw depresji (zresztą manii też). Leżysz w wyrze od pierwszej do teraz i stosujesz każdą możliwą sztuczkę, żeby tylko usnąć. Liczysz owce, medytujesz, trochę popłaczesz, w końcu bierzesz telefon w łapę i z braku laku przeglądasz wypok. Nie życzę najgorszemu wrogowi takich męczarni noc w noc. Marzę tylko o tym, żeby się wyłączyć, nie myśleć chociaż przez kilka godzin, a nawet to nie jest mi dane.

    #zalesie #depresja #bezsennosc

    •  

      @salvia: na mnie działają audiobooki

      +: KrzaQ2
    •  

      @salvia: A nad ranem dopiero zaśniesz tak?

    •  

      @LewCyzud: Raczej nie zasnę. Czekam, aż Żabkę otworzą, idę po gastro i robię kawę. Czas zacząć kolejny, bezproduktywny dzień. Pewnie wytrzymam do 20-21 spokojnie, później przekimam się z dwie godziny i znowu wstanę na kolejne czterdzieści. W takim trybie, mniej więcej, żyję. Niezależnie od bieguna.

    •  

      @salvia: to czemu nie idziesz do lekarza?

    •  

      @muchabzz: Byłam u kilku. Ostatnia próba podjęta pod koniec zeszłego roku, antydepresanty + nasenne. Co ciekawe - leki, które miały pomóc mi usnąć, paradoksalnie zaindukowały manię (do dziś śmieję się z tego przez łzy, chociaż epizod był wyjątkowo destrukcyjny). Dla mnie te ich wszystkie tabsy, to placebo, a miałam je zmieniane kilkakrotnie, więc nie poddałam się po jednej, nieudanej próbie leczenia. Szczerze? Myślę, że nie ma na to rady. Dopóki mam syf w głowie, dopóty brzydkie myśli będą wiercić mi w mózgu po nocy. W żadnych cudownych psychiatrów/terapeutów nie wierzę.

    •  

      @salvia mnie usypia wentylator. Mam nad głową ale nie wieje w siebie tylko korzystam z szumu jaki robi. Bez niego już zasnąć nie potrafię. Fajna sprawa bo dźwięk jest jednostajny a pozostałe dźwięki otoczenia znikają

    •  

      @salvia: Spacer chwile przed snem jest spoko. Albo bieganie. Albo chwast.

    •  

      @salvia: to samo dzisiaj, ani minuty

    •  

      @salvia: skoro dzień bezproduktywny to proponuję odłożyć urządzenia emitujące niebieskie światło, odstawić kawę.
      Dwa jakbyś dostała porządne nasenne to wiercenie na głowie by ich nie zatrzymało, po prostu cię odetną.

    •  

      @salvia: z najlepszych sposobów do Zolpidem i jedno piwo. Bezpiecznie i miło

    •  

      @Profil_Internetowy: Przerabiałam i takie sposoby. To nic nie daje. Kawę rzuciłam, ale wróciłam, bo nie zauważyłam żadnej różnicy po kilku miesiącach, a smak lubię, więc raz na dwa-trzy dni popijam. W tym roku zrobiłam odwyk od internetu, telefonu. Zafundowałam sobie pobyt na działce - myślałam, że czas spędzony na świeżym powietrzu, aktywność fizyczna, zmiana otoczenia itd. coś pomogą, ale nic z tego. Było jeszcze gorzej i męczyłam się tylko nie śpiąc cały wyjazd. Skutecznie usypia mnie jedynie THC (ale nie wolno z niczym przesadzać, więc nie mogę stosować często), orgazm (też nie zawsze) oraz bardzo silny stres (staram się unikać, bo mam przewlekle chore serce). Jeśli chodzi o tabletki, to takie działanie, jak opisujesz miałby chyba tylko Rohypnol ;) Jestem jakaś lekooporna, co stwierdził mój psychiatra, zmieniając mi leki po raz trzeci (czwartej zmiany nie było, bo zmieniłam psychiatrę).

    •  

      @salvia: to czemu nie robisz porządku w głowie. W zasadzie to podstawa. Leki mają cię tylko ustabilizować. Trzeba się zmierzyć z przeszłością

    •  

      @Najslabszy_Pingwin_w_Stadzie: Jestem abstynentką. Nawet jedno piwo odpada.

    •  

      @muchabzz: Bo terapeuci to jeszcze większy rak od psychiatrów. Mam ciężką przeszłość, ciężką teraźniejszość i - najprawdopodobniej - ciężką przyszłość przed sobą, ale jak w tym kawałku Floydów - stałam się już wygodnie obojętna. Chyba nie umiałabym żyć "normalnym" trybem. Nie potrzebuję nikogo, żeby wyjaśniał mi godzinami, jak bardzo popieprzona jestem i dlaczego. Aczkolwiek, generalnie, zgadzam się z Tobą, że to jest podstawa. Zrobić porządek w głowie. Tylko nie czyimś gadaniem, czy magicznymi pigułkami, a własnymi siłami. Bo tylko tak można się naprawdę podnieść.

    •  

      @salvia: a pomyślałaś kiedyś , że sama napędzasz swoją chorobę? Że wygodnie cię w niej ? Że nie zmieniasz nic bo w chorobie czujesz się bezpieczniej?

    •  

      @muchabzz: Oczywiście. Tyle, że to co mi jest, to nie choroba. Jestem zaburzona z pewnych względów + dobrodziejstwa genów, później przez lata nawarstwiło się jeszcze wiele spraw. Ja i tak wykonałam ogrom pracy nad sobą - pokończyłam szkoły, studia, wyzbyłam się pielęgnowanej od lat fobii społecznej (teraz mam, po prostu, wywalone i to bardzo skuteczna metoda przy obcowaniu z ludźmi). Czy czuję się bezpieczniej? Hmm. Raczej nie. Powiem więcej - wiecznie czuję się "niebezpiecznie", bo moja huśtawka, to tzw. 'rapid cycling'. Biegun potrafi mi się zmienić kilka razy w ciągu dnia i nie mam nad tym żadnej kontroli, jeśli akurat pójdzie w skrajną stronę. Dlatego nie mam "normalnej" pracy, tylko zdalną. Gdybym poszła ubiegać się o rentę, to bym ją dostała, bo to swojego rodzaju stopień niepełnosprawności. Tyle, że emocjonalnej.

    •  

      @salvia: od jak dawna tak masz?

    •  

      @n0b0dy88: Od lat. Właściwie to nie pamiętam, żeby kiedyś było inaczej. Już w dzieciństwie miałam problemy ze snem. Zdarzają się okresy, kiedy jest lepiej (zazwyczaj poprawia mi się trochę w okresie jesienno-zimowym, pewnie kwestia temperatur i ogólnej aury).

    •  

      @salvia jakbyś przed snem przebiegła kilka km to po powrocie byłabyś tak zmęczona że usnełabyś odrazy ale nie, lepiej liczyć owce ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @dart22: Nie mogę biegać przez serducho, niestety. Wrodzona wada. Staram się ćwiczyć kilka razy w tygodniu - fitness, pilates, joga, ale muszę uważać, żeby nie zejść na zawał (jestem w grupie ryzyka, mimo że dobijam trzydziestki). Szczerze mówiąc - na moim organizmie taki wysiłek nie robi żadnego wrażenia.

    •  

      @muchabzz:

      źródło: https___blogs-images.forbes.com_robertszczerba_files_2016_03_mentalhealth2.jpg

    •  

      @WirtualView: Łykam Ashwagandhe od dawna. Dobrze robi na włosy i koncentrację przy wykonywaniu pracy, ale czy na sen? Niespecjalnie.

    •  

      Zrobić porządek w głowie. Tylko nie czyimś gadaniem, czy magicznymi pigułkami, a własnymi siłami. Bo tylko tak można się naprawdę podnieść.

      @salvia: to jest tak samo smutne jak frustrujące, że z każdym przypadkiem jest dokładnie to samo. Terapia nie polega na tym, że ktoś Ci mówi co masz robić albo coś wyjaśnia. Niektóre połączenia nie występują jeżeli się o tym nie mówi. To tak jak się czegoś uczysz to łatwiej się zapamiętuje jak się zapisze. Mózg to po prostu inaczej procesuje. Człowiek jako zwierze stadne, do przeprocesowania niektórych problemów potrzebuje o tym powiedzieć innemu człowiekowi. Oczywiście ten któremu to mówisz musi wiedzieć jak skierować tę rozmowę na odpowiednie tory. Terapia trwa czasami kilka lat, zmiany w mózgu nie zachodzą w miesiąc. To nie jest tak jak na obrazku: idź pobiegać jebać falubaz.
      Farmakoterapia to też nie jest "magiczna pigułka" i wszystko przechodzi. Żaden lek psychotropowy tak nie działa, że bierzesz i od razu lepiej, no chyba, że benzo ale to do czasu i skutki uboczne nie są warte.
      Na sen dobrze działają nie tylko leki typowo nasenne ale tez niektóre antydeprrsanty trójcykliczne, neuroleptyki i inne.
      Wiadomo nikt nie chce się z tym wszystkim asocjować, "być wariatem" itp. ale jeżeli już decydujesz się na leczenie to musi być all in, a nie że terapeuta gupi, a u psychiatry byłam 3 razy i nie pomogło.
      Idź do lekarza, jeżeli z tym się nie mogłaś dogadać i nie pisz takich rzeczy, że to nie działa, że to magiczne pigułki i terapia gupia, bo szkodzi to innym ludziom

    •  

      @salvia: z depresja to wiaze sie nadmierna sennosc raczej, ale.ja soe nie znam

    •  

      @salvia: próbowałaś trittico? Mnie usypia na 3-5h. Lepsze to niż nic
      @peszmerd: niekoniecznie

    •  

      @salvia: masz przez to awersję do ludzi? W sensie czy potrafisz budować z kimś jakąś głębszą relacje? Przyjaźnie, związki? Czy Cię to wyklucza totalnie?

    •  

      @n0b0dy88: Czasem ludzi lubię, czasem nie lubię - w tym też jestem dwubiegunowa. Jestem w związku, byłam w związku dawniej. Przyjaciół nie mam, nigdy nie miałam, bo nie potrafię nikomu zaufać w pełni. Jak się otwieram, to zawsze dostaję po dupie - ludzi przerastają moje problemy i wcale ich za to nie winię. Znajomi raczej nieliczni, nie utrzymuję z nikim zażyłych kontaktów. Jedynie bliska rodzina i niebieski. Generalnie lubię samotność, więc nie przeszkadza mi to zbytnio.

    •  

      @salvia Też to miałam, parę dni zero snu, a bezsenność mam od zawsze. Tak jak Ty mam stwierdzony ChAD, leczę się od 4 lat i minęło dużo czasu odkąd wszystko zaczęło działać tak jak powinno, ale satysfakcja kiedy idę spać o 23 do 7 jest największa. Idź do lekarza, najlepiej w górce (to mało możliwe, wiem) i walcz o leki normatymiczne a nasenne przy okazji. To nie antybiotyk, tu potrzeba więcej czasu, ale warto.

    •  

      @salvia
      Miałem tak i też nikomu nie życzę :(
      Powodzonka

    •  

      @DulGukat: Czy ja gdzieś napisałam, że zachęcam do takiego podejścia innych? Wypowiadam się cały czas na bazie własnych doświadczeń, własnych wniosków. Na ten moment powiedziałam "pa, pa" terapiom i lekom. To nie była decyzja podjęta po tygodniu, bo "kurde, nie ma żadnych efektów i czuję się pięć razy gorzej, walić to". Byłam w życiu u dwunastu psychologów. Dwunastu. Terapie indywidualne. Terapie grupowe. Nie twierdzę, że ten trzynasty nie byłby "strzałem w dziesiątkę", ale wiesz co? Naprawdę żal mi czasu i pieniędzy, żeby próbować brnąć w to dalej. Więcej dały mi rozmowy z partnerem, czy własnym ojcem niż leżenie na przysłowiowej kozetce. Bo, jak najbardziej, zgadzam się z Tobą, że chory mózg nie jest często w stanie ogarnąć, przyswoić pewnych informacji i trzeźwe spojrzenie z boku bardzo się przydaje. Trzeba mówić o swoich problemach, trzeba je analizować, trzeba drążyć - choćby to było bolesne, nudne, trudne. Ja wiem, co mam do przetrawienia i staram się to przetrawić samodzielnie. Mimo problemów ze snem, mimo jadłowstrętu, mimo anhedonii - jakoś brnę do przodu. Nawet mam cień nadziei, że będzie lepiej.

    •  

      @salvia: masz chad i bierzesz tylko antydepresanty? Mogę się mylić, ale obiło mi się o uszy, że w tej chorobie skuteczne są tylko leki stabilizujące nastrój, a antydepresanty jedynie ,,zmieniają" twoj biegun.

    •  

      @Lamersky: Aktualnie nic już nie biorę. Dostałam antydepresanty ostatnio (listopad/grudzień), bo byłam w ciężkim epizodzie depresji, który jak na mnie utrzymywał się bardzo długo i podjęłam próbę samobójczą. Potem zmienili mi zestaw. Jakieś półtora miesiąca temu odstawiłam wszystko. Nie dlatego, że czułam się lepiej, tylko dlatego, że nie czułam nic. Ani negatywnych, ani pozytywnych zmian. Tak, jak pisałam wyżej - nie chce mi się już w to bawić. Nie neguję absolutnie, że może mieć to zbawienny wpływ na innych, ale nie na mnie. Po piętnastu latach użerania się z terapiami i lekami, powiedziałam dość. Być może kiedyś spróbuję ponownie, ale zdecydowanie potrzebuję od tego odpocząć. ChAD jest nieuleczalny, można go jedynie kontrolować. Wypracowałam kilka "mechanizmów obronnych" i jakoś żyję.

    •  

      @peszmerd: Przy depresji może występować zarówno nadmierna senność, jak i bezsenność. A przy dwubiegunówce, to już w ogóle full serwis.

    •  

      @salvia Bo antydepresanty są najgorszą decyzją dla bipolarów. Jak Ci trafią z lekami to zapomnisz, że chora jesteś.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @mokry_sen_polonisty: Ja w ogóle nie traktuję tego w kategorii choroby. Na razie pożyję na trzeźwo i zobaczę, jak mi idzie, bo nie robiłam takiego eksperymentu od kilku lat. Jak będzie wyjątkowo źle, to pokornie udam się na wizytę. Wiem, że pewnie podjęłam tę decyzję w chwilowej manii i nie powinnam sobie ufać, ale jestem już zmęczona tą całą żonglerką lekami, z której nic - w moim przypadku - nie wynika.

    •  

      @salvia: czemu sobie nie przypalisz, przeciez to jest najlepszy lek na bezsennosc

    •  

      @r00kie: Gdzieś tam wyżej pisałam, że pomaga, ale ja muszę mieć sprawny i kreatywny mózg przy robocie, więc nadmiar mi szkodzi. A musiałabym się tak suplementować codziennie, żeby były efekty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @salvia: w takim razie proponowalbym model z wieksza iloscia cbd i mniejsza thc, dla kazdego sie cos znajdzie, powodzenia w meczarniach :)

    •  

      @salvia: Daj się do roboty to zobaczysz jak szybko zaśniesz

    •  

      @r00kie Narkotyki nie są dobrym pomysłem w tym przypadku. My po to bierzemy leki, żeby nie mieć efektu jak po narkotykach.

    •  

      @salvia: proponuje się czasem zmęczyć a nie siedzieć przed kompem a potem płakać że zasnąć nie możesz... Praca też działa całkiem nieźle.

    •  

      @mokry_sen_polonisty: nie chce sie wdawac w dyskusje ale uwazam ze leki to narkotyki a narkotyki moga takze byc lekami :]

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @buhubuhu: Uwielbiam wykopowe diagnozy po przeczytaniu kilku zdań ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pracę mam, dziękuję, nie narzekam. A, że nie kopię rowów, tylko pracuję umysłowo i raz jest to 10h, a raz 2h w ciągu dnia, to męczę się w inny sposób. Zresztą to w ogóle nie jest kwestia zmęczenia, bo ćwiczę, spaceruję, nie siedzę 24/7 przed komputerem, a spać i tak nie mogę.

    •  

      @salvia: dobre CBD takie 10% I problem ze spaniem znika

    •  

      @salvia: w domu nie moge zasnac, ide do roboty i od razu mam ochote :D xD

    •  

      Viktor frankl w swojej książce "człowiek w poszukiwaniu sensu" mówi o technice intencji paradoksalnej. Więcej w zdjęciu poniżej

    •  

      źródło: JPEG_20190820_091242_279207771.jpg

    •  

      @salvia: to może jakiś rów wykop ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: salvia
    •  

      źródło: JPEG_20190820_091420_493191956.jpg

      +: salvia
    •  

      @buhubuhu: Jak podjadę na działkę znowu, to wykopię i podzielę się na mirko. Bo tutaj pod blokiem nie będę ryzykować.

    •  

      @salvia: a robisz coś z tym, jakieś leki?

      Dla mnie te ich wszystkie tabsy, to placebo, a miałam je zmieniane kilkakrotnie, więc nie poddałam się po jednej, nieudanej próbie leczenia. Szczerze? Myślę, że nie ma na to rady. Dopóki mam syf w głowie, dopóty brzydkie myśli będą wiercić mi w mózgu po nocy. W żadnych cudownych psychiatrów/terapeutów nie wierzę

      Z kim ja zamierzam dyskutować XD. Pewnie nawet nie masz depresji, a jeśli już coś to po prosti jesteś głupia, ale płaku płaku na mirko da plusy i atencje

    •  

      @papierowy_ludzik: Trzeba było również zabrnąć dalej i przeczytać, że leczyłam się przez piętnaście lat i nic to nie zmieniło - poza zasobnością mojego portfela. Twoja opinia, zielonko, mnie nie interesuje, skoro wysnułeś wnioski na temat mojej inteligencji po jednej wypowiedzi.

    •  

      @salvia: Nie tratkuje poważnie osób, które w jednym zdaniu używają słow takich jak zaburzenia/depresja i terapeuci, lekarze i leki to zło. Tylko trzeba trochę wysiłku

    •  

      @papierowy_ludzik: Nigdzie nie napisałam, że to zło? Przytocz mi taką wypowiedź. Podkreślałam natomiast, że jak najbardziej wierzę, że komuś innemu mogą pomóc. Napisałam, że JA w nich nie wierzę. Po SWOICH doświadczeniach. A trochę tych gabinetów w życiu zwiedziłam. Tylko w tym roku dwa różne.

    •  

      @salvia: hydroxyzynke polecam;P

    •  

      @salvia: niech lekarz przepisze ci ketret, śpisz jak dziecko

    •  

      @salvia: Ja nie mam depresji i mam ten sam problem, tyle że występuje głownie tylko latem (gdy jest ciepło). W chłodne dni czuje się najlepiej.

    •  

      @salvia: z moich życiowych doświadczeń wynika że głównym powodem bezsenności jest nieróbstwo. Jak się nie zmęczysz przez dzień to potem ciężko zasnąć.
      Polecam wysiłek fizyczny jako remedium na stan bezsenności.

    •  

      @salvia jeździć rowerem pomaga czy tam biegać

    •  

      @salvia zapal gibona przed snem

    •  

      @salvia jaką masz wadę serca?

    •  

      @KOLO41a: Tyle, że ja sporo robię. Pracę mam umysłową, ale dość wymagającą i czasami walczę też w plenerze, więc nie siedzę tylko na dupie przy komputerze. Do tego ćwiczę codziennie/co drugi dzień (fitness, pilates, joga - zależy od nastroju), staram się często spacerować. Może nie zawsze zmęczę się, jak typowy pracownik fizyczny, ale stres też robi swoje. Codziennie wynajduję sobie też jakieś obowiązki, jak nie mam aktualnie żadnych zleceń - obsesyjne, kompulsywne sprzątanie w manii też doliczam do wysiłku fizycznego.

    •  

      @salvia: Próbowałaś olejków CBD? U mnie łagodzą tego typu objawy, plus pomagają na niezbyt nasiloną fazę depresji.

      EDIT: Nie wywołuje też manii, przynajmniej nie powinien. I ma zdecydowanie mniej skutków ubocznych niż tradycyjne leki.

    •  

      @salvia: ohui, mirko to jednak lepszy w diagnozach niż gugiel.
      Se piwko wypij, idź pobiegaj, nie siedź tyle przed komputrem, a w ogóle to pewnie jesteś atencyjnym różowym i brak ci bolca na boku. Xd

      A tak serio, to trochę dziwnie mi się czytało twoją relację z placu boju i czytając ją przeszedłem przez cały kołowrót emocji. Z jednej strony mogę zrozumieć, że jest ci szkoda czasu na pigułki i pogadanki, 15 lat to jednak kawał czasu, z drugiej wiem z doświadczenia z kilkoma osobami (mam farta do dziwnych ludzi), że odejście od terapii to też jest jakiś tam mechanizm obronny.
      Nic mądrego ci nie poradzę, ale życzę ci jak najlepiej.

      Chiciaż, może ! Meliski se zaparz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @salvia: Nie będę się wymądrzać, bo Twoja bezsenność pewnie wynika zupełnie z czegoś innego, ale też miałam problemy ze snem - czasem w ogóle nie spałam i funkcjonowałam 2 doby, a czasem spałam po 2-3 godziny.
      Pomogło zamieszkanie z moim niebieskim. Odkąd kładę się razem z nim, to śpię (co prawda zasypianie trwa dłużej niż u niego, ale jednak zasypiam). Czytam, że masz niebieskiego, ale mieszkasz z nim?

    •  

      @Protamina: Wady budowy obu zastawek (zwężenie). Kilka lat temu lekarz powiedział mi, że prawdopodobnie rozwija się u mnie przedwcześnie choroba wieńcowa. Występowała u mnie w rodzinie, więc ma to sens. W każdym razie - nie mogę biegać maratonów. Ogółem, w moim stanie można przeżyć długie i nudne życie, tylko trzeba się oszczędzać.

    •  

      @salvia myślę, że nie tyle trzeba się oszczędzać, tylko być pod opieką kardiologa. Przesadne chuchanie na siebie nie pomoże, zwłaszcza w twoim przypadku :-)
      Zwezenie zastawki aorty można leczyć zabiegowo.
      A jeśli lekarz powiedział ci że rozwija się u ciebie choroba wieńcowa to zobacz jakie są jej przyczyny i jak się zapobiega ;-)

    •  

      @Fafnucek: Dzięki za wsparcie. Nie przejmuję się negatywnymi komentarzami - dziwię się, że w ogóle ktoś na ten wysryw odpowiedział (powstał z czystej irytacji), bo jest to chyba mój czwarty post na mirko, odkąd się tu udzielam. A co do rad, to naturalne, że ludzie polecają to, co się u nich sprawdza. Zresztą większość tych rad sens ma, ale inaczej zadziałają one na zdrowy mózg, inaczej na mózg patologicznie zmieniony. Masz, oczywiście, rację, że odejście od leczenia, to mechanizm obronny, ucieczka. Tyle, że ja naprawdę nikomu tego nie polecam - ba, wręcz odradzam, bo to dość szalone. Niektórzy natomiast reagują tak, jakbym zachwalała cudowną terapię doktora Zięby jako alternatywę, a na psychologów i psychiatrów pluła. Szkoda strzępić ryja.

    •  

      @salvia: poproś lekarza o Kwetiapinę ;)

    •  

      @salvia Polecam audiobooki, albo jakieś podcasty posłuchać. Nie możesz spać, bo jak jest ciemno i cicho to jesteś odcięta od bodźców i zaczynasz za dużo myśleć. A jak posłuchasz jakiegoś gadania to mózg przełączy się na tryb odbioru, a nie nadawania. Po jakimś czasie się znudzisz i zasniesz. Ja tak robię od dawna i zasypiam nawet nie wiem kiedy.

    •  

      @salvia: Trittico na godzinę przed snem robi świetną robotę i praktycznie nie ma efektów ubocznych, polecam spróbować. A doraźnie Morfeo albo Zolpic, nie ma bata żeby nie zwaliły z nóg w ciągu kilkunastu minut jak ktoś nie ma wyrobionej tolerancji. Tylko o ile Trittico jest bardzo bezpieczne to z tymi uważnie bo uzależniają

    •  

      @salvia: to trochę głupie, ale czy próbowałaś tak po prostu się zmęczyć? Może i nie przejdzie Ci depresja od pobiegania, ale przynajmniej organizm się zmęczy i po prostu padniesz.

    •  

      @salvia: czujesz się lepiej z tą dyskusją? Chodzi mi o to czy ta rozmowa tutaj, wywalenie z siebie wszystkiego przynosi Ci jakiś rodzaj ulgi?

    •  

      @salvia: nie dostaniesz renty. Ludzie w szpitalu siedzą miesiącami żeby się o to starać.

      Ja śpie ostatnio co 2, 3 dzień. Nie działają żadne tabletki. Szczerze to najlepsze doświadczenia mam z marihuaną... ale spaliłem tego tyle że już mnie nie rusza.
      Bezsenność to jednak jeszcze pół biedy w porównaniu do totalnej bezwładności jeśli chodzi o jakąkolwiek aktywność (obezwładnienie, o pracy czy zainteresowaniach można pomarzyć) i ból fizyczny (sic). Żadne SSRI nawet benzo mnie nie rusza, różni psychiatrzy cudowali z przeróżnymi cukierkami i nic. Rzuciłem tabletki w końcu i mam wyjebane. Czekam jeszcze pare lat może raka dostane i będzie z głowy.

      @Maze21 tritico jest tak słabe że nawet pare tabletek nic nie poczułem

    •  

      @n0b0dy88: Nie widzę żadnej różnicy. Mogę sobie popisać, zająć czymś myśli, bo dziś akurat robię sobie wolne po przepracowanym weekendzie. Generalnie rozmowa przynosi jakąś ulgę czasem, ale raczej rozmowa w cztery oczy z kimś bliskim, a nie dyskusja na forum. Nie spodziewałam się, że ktokolwiek odpowie - jestem wręcz zaskoczona.

    •  

      Byłam w życiu u dwunastu psychologów. Dwunastu. Terapie indywidualne. Terapie grupowe.

      @salvia: Psycholog to nie jest psychoterapeuta, a w depresji potrzebna jest psychoterapia. Mój pierwszy krok w leczeniu depresji to był psycholog i też trafiłam na gównianego... Zawód psychologa nie jest uregulowany, mogą cię przyjmować ludzie nie posiadający żadnych kompetencji poza może studiami (a co to za kompetencje skończyć studia?) jak się rozbijasz faktycznie po psychologach, a nie mylisz pojęcia, to ja się wcale nie dziwię, że efektu nie ma.
      Chociaż by oddać sprawiedliwość, byłam też u psycholog na Luxmed, babka oprócz tego, że była miła i empatyczna, to prawidłowo odesłała mnie do psychoterapeuty oraz podpowiedziała mi odpowiedni dla mnie rodzaj psychoterapii, zamiast wyciągać kasę na nieskuteczne wizyty, za co zajebiście szanuję.

      Potrzebujesz psychoterapii i to w konkretnym nurcie. Jest ich kilka. U mnie bardzo dobrze sprawdza się terapia schematu. Udowodnione naukowo wysoką skuteczność w leczeniu depresji ma zaś psychoterapia poznawczo-behawioralna (terapia schematu ma jej elementy). Psychoterapeuta, by mógł skutecznie leczyć, musi być po szkole psychoterapii, powinien mieć też certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego lub Psychiatrycznego. Szukaj takiego, u którego terapia będzie z superwizją, czyli pod nadzorem innej osoby, która będzie kontrolowała czy wszystko jest ok. Sprawdź opinie o nim w Internecie oraz przede wszystkim jego specjalizację, nie bierz randoma, bo dużo w tym zawodzie jest konowałów...

      Polecam tą stronę:
      https://szukamterapeuty.pl
      Ja tu znalazłam moją terapeutkę, która jest naprawdę ok i jest w stanie mi pomóc w chorobie.

      A o kryteriach doboru psychoterapeuty możesz poczytać tu:
      https://notatkiterapeutyczne.pl/dobry-psychoterapeuta-to-znaczy-jaki-645913648bca

    •  

      @nemis: Nie chcę renty, mam pracę. Przesiedziałam swoje w psychiatryku, bo zeszłoroczna próba samobójcza nie była moją pierwszą i myślę, że dostałabym. Tyle, że ja brzydzę się socjalem i nie potrzebuję go do szczęścia.

      To o czym piszesz też jest mi znane. Takie odrętwienie, otępienie. Dlatego napisałam gdzieś wyżej o tym, że stałam się "wygodnie obojętna". W tych stanach żarcie smakuje, jak papier, a jak uderzysz małym palcem o kant stołu, to nawet nie zauważysz. Potworny stan, w którym człowiek ma ochotę zacząć się okaleczać, tylko po to, żeby sprawdzić, czy jeszcze żyje.
      Przykro mi, że miałeś takie doświadczenia. Mam podobne obserwacje - jestem lekooporna i nie chcę się w to dłużej bawić. Nie polecam nikomu takich zagrywek, chyba że dojdzie z czasem do podobnych wniosków.

    •  

      Polecanie psychoterapii w takich stanach jest dla mnie tyle warto co "idź pobiegaj"... Może komuś takie rzeczy pomagają, innych ruszają bioprądy.
      Sam chodziłem przez rok i w końcu pokapowałem się jak naiwny jestem.

    •  

      @Pantegram: Widocznie mylę pojęcia, mea culpa. Terapie odbywały się pod okiem psychoterapeutów. Przeszłam terapię poznawczo-behawioralną, próbowałam też terapii schematu. Ta druga była skuteczniejsza, ale czy pomogła długofalowo? Nie. Próbowałam terapii grupowych, ale to kompletnie nie moja bajka - indywidualna przynajmniej przynosi jakąś namiastkę ulgi (czasami). Co tam było jeszcze? Psychoanaliza i Gestalt.Tym niemniej dziękuję za wyczerpujący komentarz i linki. Stronę znam. Nigdy nie szłam do żadnego specjalisty w ciemno, czy na NFZ.

    •  

      @salvia: sprawdź połączenie melatonina + melisa, 3-5mg melatoniny i zaparzona melisa 30-60min przed snem, ewentualnie zainteresuj się też kavą - https://pl.wikipedia.org/wiki/Pieprz_metystynowy

    •  

      @nemis: Trittico nie działa żeby coś "poczuć", zaczyna działać poprawnie po jakimś tygodniu-dwóch codziennego brania. To nie jest doraźny lek nasenny, a klasyczne SSRI.

    •  

      @salvia Bo w chad nie daje sie antydepresantów tylko leki przeciwpsychotyczne. Tylko trzeba się przyznać, ze to chad, a nie tylko depresja.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @salvia: daj spokoj, trafilas na eksperta szkoda szczempic ryja na takich. Z doswiadczenia wiem ze na powazna bezsennosc tak naprawde nie ma cudownej tabletki, a juz na rady typu idz pobiegaj albo wez cieply prysznic mozna sie tylko usmiechnac. Na pocieszenie powiem Ci ze nawet najgorsza bezsennosc w koncu przechodzi albo chociaz lagodnieje, niestety czasem moze to trwac cale lata. Powodzenia i duzo sily

    •  

      @salvia: może masz łóżko niewygodne? :P

    •  

      @Maze21: trittico to zadne ssri, jesli juz to sari, po drugie jest masa osob ktorym nie pomogl no i z tym brakiem efektow ubocznych to sprawa indywidualna.

    •  

      @DrQuin: Faktycznie, mea culpa istotnie to SARI.

    •  

      @salvia: jak nie mogę zasnąć to zazwyczaj sobie zwale i zasypiam

    •  

      @salvia: ok, dobrze czytać, że próbowałaś różnych nurtów... No niestety psychoterapia nie na wszystkich działa, jakieś 20% osób zostaje bez poprawy, więc najwyraźniej jesteś w tym pechowym % :(

      Życzę Ci, by minęło z czasem... Miałam trochę podobnie, więc wiem, jakie zaburzenia snu potrafią być upierdliwe i zaburzać plan dnia... Aktualnie pilnuję, by prowadzić w miarę możliwości zdrowy tryb życia (dobrze jeść i ćwiczyć, unikać stresów, nie denerwować się pierdołami) i jakość snu poprawia się - może i u Ciebie tak będzie :)

    •  

      @salvia: Może faktycznie najbardziej teraz potrzebujesz wrzucić na luz i nie stresować się, że leki i terapie nie działają? Wg mnie takie wyluzowanie się też pomaga. Mi psychoterapeutka pomaga zauważyć aspekty, w których za bardzo się napinam, ale można na własną rękę po prostu zadbać o siebie, starać się robić rzeczy, które nas odprężą psychicznie i fizycznie, starać się szukać tych rzeczy, które przynoszą jakąkolwiek radość i robić je częściej, a efekt powinien być podobny...

      Wg mnie choroby psychiczne to często efekt wypalenia się, zwłaszcza jak po drodze były jakieś trudne przeżycia które spowodowały, że "zużyliśmy nasze baterie", czasem na walkę z wiatrakami... Przysłowiowe "jebnięcie wszystkiego i wyjechanie w Bieszczady" może w takiej sytuacji pomóc

    •  

      @nemis: Zarówno terapie, jak i bieganie (regularna aktywność fizyczna) mają udowodniony naukowo pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne, więc nie pisz głupot...

      Jak coś działa na 90% populacji, a nie na 100%, to nadal jest godne polecenia, bo jednak prawie wszystkim pomaga. Porównywanie tego z bioprądami, które mają nieznaną skuteczność, a może i żadną, bo działa placebo, to zwykła ignorancja.

    •  

      @salvia: Kurczę, wiem, że to już mój enty komentarz, ale im więcej komentarzy Twoich czytam tym bardziej Ci mirabelko współczuję :( Trzymaj się mocno i mimo wszystko nie trać nadziei! I tak wg mnie bardzo dobrze sobie radzisz i ogarniasz życie, jak na tak nieznośne objawy (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      @Pantegram: Psychoterapia pomaga, to naukowo udowodnione, podobnie jest z paracetamolem i szamponem przeciwł łupieżowym, też pomaga, tylko pytanie na co. Opowiadanie o swoim dzieciństwie nie uzdrowi żadnego organu i reakcji chemicznych w organizmie. wrzucenie na luz i wyjechanie w Bieszczady mogą Ci pomóc w poprawieniu nastroju i nabraniu energii, ale jeśli ktoś jest chory na ciężką depresję to jest w sytuacji, której zdrowa osoba (a nawet sam chory w lepszych stanach) nie jest w stanie zrozumieć. W mojej ocenie nie zrozumie tego nawet sam lekarz, odbieramy świat przez pryzmat serotoniny - myślimy i czujemy za pomocą chemii - tego obejść się nie da.
      Istnieje podział na depresję, wywołaną skutkami zewnętrznymi, oraz na taką, która bierze się z choroby mózgu. W mojej ocenie powinny być na to dwie różne nazwy, bo bez tego skutkuje zupełnym brakiem zrozumienia w społeczeństwie skali problemu. Ciężka depresja to śmierć podczas życia, to cierpienie istnienia, bagatelizowane absolutnie, nie ma nic wspólnego ze smutkiem czy wypaleniem - to tylko mniejsze efekty/objawy.

    •  

      @salvia: próbowałaś kiedyś melatoniny? Po niej nigdy nie miałem problemów z zaśnięciem

    •  

      @salvia: może bolca potrzebujesz a nie jakiejś terapii

    •  
      Invisible22

      0

      @salvia: @Przekopowiec: To samo miałem napisać. Tobie po prostu faceta brak albo kogokolwiek u swojego boku. To byś nie myślała o chuj wie czym i żyła normalnie.

    •  

      @Vilyen: Chyba całą paczkę, toż to dla dzieci chyba :P

    •  

      @salvia: Testowalas jakieś audiobooki czy coś w tym stylu(jakieś 7m pod ziemia itp)? Mi bardzo pomaga.

    •  

      @Invisible22 @Przekopowiec: Bolączka na całe zło, haha. Mam faceta. Jestem w związku, o czym pisałam wyżej. Nie jest to remedium bezsenności, niestety.

    •  

      @Patromi: Testowałam podcasty, bo książki lubię czytać w formie fizycznej. Na początku nawet się sprawdzało, ale później chyba się przyzwyczaiłam, bo - parafrazując Obelixa - nie widzę specjalnej różnicy, z podcastem, czy bez ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: Patromi
    •  

      @Pantegram: Bardzo dziękuję za słowo wsparcia. Przepraszam, że dopiero odpisuję, ale wczoraj wieczorem byłam zajęta i nie mogłam już wpaść na wypok na dłużej. Jak najbardziej zgadzam się, że taki reset może dobrze mi zrobić. Jestem dorosłą osobą, nikt nie stoi nade mną z batem, więc mogę sobie pozwolić na zwolnienie tempa. Zresztą, tak jak pisałam gdzieś wyżej - jeśli długofalowo okaże się, że jednak z terapią i lekami funkcjonowałam lepiej, to wrócę do regularnych wizyt. Na razie niech eksperyment trwa. Dzisiaj był sukces, bo przespałam kilka godzin (po nieprzespanych czterdziestu, ale to i tak progres). Pozdrawiam!