•  

    218 072 + 458= 218530
    Łódź - Hel w jeden dzień, czyli realizacja celu który w głowie był od dawna, a po ubiegłorocznym Łódź - Gdańsk wiedziałem że przy dobrze przepracowanym sezonie, do zrobienia. :)

    tl;dr
    Dystans: 458km
    Czas: 17:18:43 netto, ~21H brutto
    AVG: 26.5km/h

    Założenia były proste, muszę to zrobić w jedną dobę. Tak więc w piątek powrót z pracy, przygotowanie roweru i punkt 0:00 wyjazd.

    W tym roku założeniem było większe przyłożenie uwagi do trasy, rok temu do Gdańska poprowadziłem ją dość ruchliwymi drogami, w tym roku spędziłem sporo nad planowaniem, sprawdzaniem via street view tak, aby trasa była też dość ciekawa. Zależało mi aby możliwie w jak największym stopniu prowadziła przez asfaltowe drogi w okolicach lasów, co odbiło mi się dość mocno czkawką.

    Nie pomyślałem tylko, że przecież będę jechał w środku nocy, mało ruchliwą drogą z prowizorycznym oświetleniem (czołówka zamontowana na kierownicy, wystarczała ale też bez szału) przez drogi leśne. Tak więc do wschodu wielokrotnie mijałem się z Jeleniami, dzikami które wyskakiwały na drogę, a za włocławkiem spotkałem nawet pana łosia. :) O strachu przed UFO wpojonym 8 sezonami archiwum X nie wspominając(obyło się bez porwania).

    Temperatura w okolicach 13-14 stopni dość mocno dawała w kość, szczególnie że nie przewidziałem żadnej specjalnej odzieży, jechałem w stroju kolarskim z rękawkami.

    Po wschodzie słońca trasa była już całkiem przyjemna, do ~300 kilometra czułem się dość dobrze, później głowa trochę zaczęła płatać figle. Nie pomagał też fakt, że ostatnie 150 kilometrów to nasilenie podjazdów, co na szczęście przewidziałem i miałem jeszcze zapas w nogach.

    Ostatni odcinek po mierzei był chyba najgorszy, w skali całej trasy to rzut kamieniem, a jednak ponad godzina drogi. Żeby do końca nie zwariować i ciągle sprawdzać ile jeszcze kilometrów, puszczałem sobie muzykę z telefonu jak ostatni sebix i tak sobie jechałem :).

    Generalnie, raczej w tej formie już takiej trasy nie powtórzę. Fajnie było poznać swój organizm w stanie kiedy mówienie jest zbyt dużym wysiłkiem, pewnie zaprocentuje to w przyszłych trasach, ale na pewno nie zrobię już tego z takim czasem bez snu czy chociażby dłuższym postojem.

    #rowerowyrownik

    źródło: hel4.jpg