•  

    PRZESTROGA
    Sławomir Mrożek

    Spotkałem na ulicy kogoś, z kim przed wielu laty zawarłem znajomość bliską, choć z mojej strony mimowolną, a nawet niedobrowolną. Nie chciałem z nim rozmawiać i przeszedłem na drugą stronę ulicy. Ale on przeszedł także i zabiegł mi drogę.
    – Dobrze, że cię widzę! – wykrzyknął radośnie – Mam dla ciebie ważną nowinę.
    – Jaką? – zapytałem, bo ciekawość jednak przemogła.
    – Sensacja! Gdyby ci to powiedział ktoś inny, nie uwierzyłbyś, ale teraz usłyszysz to ode
    mnie. Z pierwszej ręki, że tak powiem.
    – Niech będzie, mów.
    – Czy pamiętasz, jak cię kiedyś okradłem?
    – Załóżmy, że pamiętam. No i co z tego.
    – No to ja teraz mam wyrzuty sumienia.
    – To znaczy, że chcesz mi zwrócić pieniądze?
    – Nie, ale cierpię męki moralne. Postąpiłem jak ostatnia świnia, jestem podły. I co ty na to?
    – To może byś jednak zwrócił...
    – Nie mówmy o drobiazgach. Najważniejsza jest wrażliwość moralna. Pod tym względem
    jestem w porządku.
    – Naprawdę?
    – Ty nie masz pojęcia, jak ja się męczę! Zrujnowałem cię, wpędziłem w nędzę! Serce mi
    pęka, kiedy teraz o tym myślę.
    – Bardzo mi przykro.
    – No chyba! Nic gorszego niż wyrzuty sumienia. A pamiętasz, jak zaskarżyłeś mnie o kradzież i dostałeś wyrok za oszczerstwo? Mój szwagier, świeć Panie nad jego duszą, był wtedy Ministrem Sprawiedliwości. Teraz szwagier śni mi się po nocach, kiwa głową i mówi: „Nieładnie, oj nieładnie.”
    – Szwagier przesadza.
    – Ja nigdy sobie tego nie wybaczę. A pamiętasz, jak uwiodłem ci żonę?
    – Chwila słabości.
    – Żadna chwila, ja to zrobiłem z premedytacją. Zagroziłem jej, że jeśli mi nie ulegnie, to
    dostaniesz dziesięć lat zamiast pięciu. To był szantaż!
    – Drobiazg...
    – Jak to, drobiazg...
    – Zdarza się, nie ma o czym mówić.
    – Nie ma o czym mówić?
    – Tak, nie przejmuj się, jesteś po prostu przewrażliwiony. A teraz żegnaj, przepraszam cię, ale nie mam czasu na błahostki.
    Dogonił mnie, złapał za klapy i krzyknął:
    – Ty gnoju! To ja przeżywam dramat moralny, a ty mówisz, że to drobiazg? Że to nic? Że nie ma o czym mówić?! Mojego dramatu moralnego nie szanujesz?!
    I zamierzył się na mnie. Byłby mnie ciężko pobił, gdybym nie zdążył wyrwać mu się i uciec.
    Dramaty moralne trzeba szanować. Inaczej mogą być niebezpieczne.

    „Tygodnik Powszechny”, 37/1989
    #mrozek #gruparatowaniapoziomu #kultura #filozofia #literatura #ksiazki trochę #pasta i #heheszki

    źródło: Mrożek.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h

Advertisement