•  

    Pamiętam, że gdy chodziłam do podstawówki to na lekcji religii katechetka sprawdzała obecność na niedzielnej mszy świętej (XD) Mieszkałam w małej wsi gdzie większość ludzi była raczej bogobojna dzieciaki chodziły do kościoła natomiast u mnie w domu nikt nie chodził ani mnie do tego nie zmuszał. To sprawdzanie obecności było dla mnie zajebiście stresujące bo wstydziłam się przed innymi, że chodzę (japierdole). W związku z tym robiłam idiotyczne rzeczy typu: pytałam czy czy mogę zetrzeć tablice mając nadzieję, że jeśli będę stała blisko facetki to nie będzie pytała mnie na całą klasę.

    Ciekawi mnie czy:
    1 Sprawdzało/sprawdza się u was obecność w kościele
    2 Mieliście w dzieciństwie jakieś błahe problemy które wtedy były dla was końcem świata i prawdziwą tragedią życiową?
    #szkola #religia #bekazkatoli #wspomnienia #przegryw

    •  

      @DumnaAniemia:
      1. nope
      2. ba! żeby to jeden xD

      +: Xatoos
    •  

      @DumnaAniemia:
      1: wtf nie XD
      2: tak, wstać rano do szkoły

    •  

      @DumnaAniemia: Byłem w podstawówce katolickiej gdzie co środę na 3 lekcji szliśmy całą szkołą do kościoła.

    •  

      @DumnaAniemia: i był tam taki Paweł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @DumnaAniemia: w podstawowce przy sprawdzaniu listy obecnosci, katachetka wyczytywala nazwisko i odpowiadalo sie : Jestem,bylem,mam.
      Jestem- ze obecny , bylem (w kosciele) i mam (zeszyt do religii). Pod koniec podst. byl wiekszy hardcore,mielismy ksiedza i pytal wyrywkowo o czym bylo czytanie na mszy :D

    •  

      @DumnaAniemia: tak sprawdzało się u mnie obecność w kościele. Ksiądz tez dalej w 2019 publicznie czyta kto ile mu dał w ofierze po kolędzie

    •  

      @DumnaAniemia: ponad 15 lat temu w podstawówce, miałem takiego groźnego katechetę co to go każdy się bał. Podczas czytania listy obecności pytał się czy uczeń był na mszy w ostatnią niedzielę. Gdy usłyszał zwątpienie w głosie to pytał o czym mówił ksiądz na kazaniu. Jedna dziewczyna tak się zestresowała, że się popłakała że stresu i głośnego, gniewnego tonu nauczyciela. Jak padło na mnie, ograniczył odpowiedź do "Aniołki czy diabełki". Rozgryzłem, że nie ważne co odpowiem byleby odpowiedzieć pewnie i zdecydowanie. Tak też zrobiłem, bo na mszy oczywiście nie byłem, a jakbym powiedział prawdę to musiałbym się tłumaczyć czy narażać na jakieś inne konsekwencje wiadome tylko jemu. Potem się dowiedziałem, że się przeniósł do jakiejś innej szkoły, a w końcu skończył jako taksówkarz, ale to stare ploty.

    •  

      @DumnaAniemia
      1. Przy sprawdzeniu obecności mówiło się "Jestem, byłem", a jak nie byłeś to trzeba było się tłumaczyć czemu xD
      2. Tak, jak pierwszy raz poszłam do spowiedzi to potem miałam strute życie przez kilka miesięcy jak sobie myślałam, że teraz muszę ciągle chodzić do tej spowiedzi jak nie chcę iść do piekła

    •  

      @DumnaAniemia: jak sobie przypominam to nigdy nie chciałem chodzić do kościoła i nawet za dzieciaka coś mi nie pasowało w tych opowieściach o jezusku. Nigdy nie brałem tego na poważnie. Tylko ja?

    •  

      To sprawdzanie obecności było dla mnie zajebiście stresujące bo wstydziłam się przed innymi, że chodzę (japierdole).

      @DumnaAniemia: Tu chyba chciałaś napisać, że wstydziłaś się, że NIE chodzisz, skoro większość ludzi była tam religijna :D U mnie w szkole nikt o takie rzeczy nie pytał (może dlatego, że to było większe miasto).

    •  

      @DumnaAniemia: U mnie w podstawówce, w niedzielę po wieczornej mszy, pani katechetka rozdawała chętnym krzyżówki albo jakieś rebusy katolickie. Gdy na lekcję przyniosło się tą karteczkę rozwiązaną to pani stawiała piątkę.

    •  

      @DumnaAniemia: ja miałem księdza katechetę, psychopatę, który notorycznie za najmniejsze przewinienie lub spóźnienie się na lekcję darł się na kilkuletnie dzieci. Zdarzało się rownież, że stosował także i przemoc fizyczna w postaci uderzania piórnikiem w głowę dziecka albo kredą z całej siły. Do dziś się zastanawiam jak to wszystko mogło się dziać za przyzwoleniem rodziców i dyrekcji. Do dziś pamiętam jak bardzo cieszyłem się, kiedy przed komunią został przeniesiony z parafii i co za tym idzie, przestał być rownież i katechetą.

Gorące dyskusje ostatnie 12h