•  

    Renault Kadjar INTENS TCE 160 - SUV, który potrafi zaskoczyć
    Do SUVów podchodzę ostrożnie z prostego powodu – nie widzę ich sensu i racji bytu. To ten typ samochodu, który jest mi dosyć obojętny i nie wywołuje u mnie wielkich emocji, ale tutaj Kadjar mnie zaskoczył. Nie chodzi o całkowitą zmianę wizerunku SUVa w moich oczach po tygodniowej jeździe Kadjar’em, ale raczej o ocieplenie wizerunku tego typu samochodów i znalezienie kilku ich zalet (ale również i wad).

    Z zewnątrz – nowoczesny i dynamiczny

    Podchodząc do auta widzisz najpierw jego zewnętrzny wygląd i w przypadku Kadjara, a w szczególności modelu po faceliftingu z 2018 roku, można miło się zaskoczyć – auto wygląda solidnie, nowocześnie i potężnie. To jego główne walory, a ten ostatni potrafi przekuć się w wadę, o której więcej przy wrażeniach z jazdy. Wracając do wyglądu zewnętrznego należy pochwalić projektantów za drobny zabieg, jakim jest poprowadzenie granicznej linii grilla przez światła. Dzięki temu otrzymujemy spójny wygląd przodu i stylistyczną świeżość – bardzo dobre posunięcie.

    Kolor Niebieski Iron sprzyja spojrzeniom przechodniów i możecie nie wierzyć, ale jeśli podjedziecie takim Kadjarem to kilka osób na Was spojrzy i będzie podziwiać samochód. To raczej zasługa niebanalnego designu i koloru, ale jak widać jest to możliwe. 19-calowe felgi idealnie dopełniają Kadjara i choć ich kształt jest nieco skomplikowany to wyglądają dobrze wraz z oponami Pilot Sport 4 (rozmiar 225/45 R19).

    Wnętrze – przyjemne i wygodne

    Pierwsza reakcja po zajęciu pozycji za kierownicą to “kurde, ale tu jest przyjemnie”. Naprawdę, sam byłem w szoku, bo wyższa pozycja, z której patrzymy na drogę po pewnym czasie staje się naturalna i czujemy się w niej tak komfortowo, że po przesiadce do niższego auta zaczyna nam tego brakować. Kabina jest przestronna, a jeśli samochód wyposażymy w dach panoramiczny to wizualnie zyskujemy więcej miejsca oraz dostarczamy dodatkowe źródło światła, co zdecydowanie jest zaletą.

    Ergonomia

    Podczas jazdy zdecydowanie doceniłem ilość miejsca, bo można swobodnie w dwie osoby z przodu podróżować – miejsca jest pod dostatkiem. Uchwyty na napoje umieszczono w taki sposób, że zarówno kierowca jak i pasażer mają do nich dobry dostęp, a nie przeszkadza to przy zmianie biegów, co docenicie w mieście. Dla mnie osobiście na plus jest poziom na jakim umieszczono środkowy tunel. Jako, że preferuję wyższe jego umiejscowienie to idealnie ta pozycja trafiła w moje gusta.

    Wyposażenie

    Nie można narzekać na system multimedialny, bo ten przeszedł również zmiany, a sam ekran jest czytelny i duży, co ułatwia obsługę. Nawigacja wspomagana Internetem w samochodzie informuje o radarach, korkach i robotach drogowych, ale w przypadku testowanego egzemplarza wymaga aktualizacji, bo 31 kilometrów nowego odcinka autostrady A1 nie posiada. Za to gdy wykryje korek to proponuje alternatywną trasę szukając objazdu – to na plus.

    Dach panoramiczny sterowany elektrycznie to zarówno świetna atrakcja dla pasażerów jaki i przydatny gadżet, bo do kabiny trafia zdecydowanie więcej światła. Jakość materiałów jest na wysokim poziomie i w zasadzie nie możemy doczepić się jakiś braków. No może z wyposażenia brakowało wentylowanych foteli, ale da się bez tego przeżyć.

    Na pochwałę zasługuje nagłośnienie, bo dodatkowy pakiet BOSE® SOUND SYSTEM za kwotę 3 000 złotych jest wart każdej kwoty. Dźwięk jest czysty klarowny i nawet nieco ponad potrzeby przeciętnego kierowcy. Można bez przeszkód słuchać muzyki w czasie jazdy i delektować się jej pięknem, a drobne akcenty w postaci napisu BOSE na nadkolach oraz głośnikach dopełniają samochód.

    Jazda – komfortowa, ale nie szybka

    Kadjarem przejechałem blisko 1 000 kilometrów w różnych warunkach oraz po różnych drogach. Miałem okazję sprawdzić go w mieście, na autostradzie, w lekkim terenie i wszędzie dał sobie radę choć z drugiej strony miałem cały czas myśl, że “jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego”. Nawet jeśli chciałbym znaleźć jakieś miejsce, gdzie Kadjar nie da sobie rady to przecież te samochody zazwyczaj jeżdżą po miejskich drogach oraz autostradach, więc o terenie można zapomnieć. Zresztą zapuszczanie się do lasu czy na polne drogi na 19-calowych felgach z oponami Michelin Pilot Sport to nie jest dobry pomysł, bo po prostu szkoda auta.

    Spalanie

    W autostradowym cyklu samochód miał okazję sprawdzić się dwa razy na tej samej trasie, choć styl jazdy był nieco inny. Za pierwszym razem przy dynamicznej jeździe i godzinnym staniu w korku po dystansie 370 km pojawił się wynik spalania 7 litrów. To dobry rezultat jak na jazdę ciągle na limicie dopuszczalnych prędkości i dosyć długi fragment powolnego przemieszczania się po zakorkowanej Gierkówce. Jednak za drugim razem do tematu podszedłem nieco inaczej i jechałem na jak najniższe spalanie, ale tak, aby nie stanowić najwolniejszego pojazdu na drodze.

    Dlatego przy bardzo przepisowej jeździe, nie przekraczając 130 km/h na autostradzie, wykorzystując położenie drogi i sprzyjające warunki, bo udało się przejechać trasę bez korka, ostateczny wynik okazał się bardzo zadowalający – 5,9 litra/100 km. Wiem, że da się zejść jeszcze niżej jadąc 100 czy 110 km/h, ale zasada była prosta – nie być najwolniejszym.

    W mieście jest nieco trudniej – gdy starałem się ruszać powoli, zmieniać szybko biegi i hamować silnikiem to najniższe spalanie wyniosło 7,6 litra. Jednak kierowcy za mną nie mogli dobrze wspominać mnie jako uczestnika ruchu drogowego. Przy normalnej jeździe da się uzyskać średnią wynoszącą 8,3-8,5 litra i wydaje mi się, że to dobry wynik jak na taki samochód. Co prawda, gdy ruszycie dynamicznie spod świateł kilka razy to zaraz zobaczycie wskazanie wynoszące 9 litrów, ale taki urok miast.

    Zachowanie podczas jazdy

    Na dynamikę silnika nie ma co narzekać, bo auto “zbiera się” zarówno w dolnym jak i górnym paśmie obrotów, choć prawdziwego “kopa” dostaje w przedziale 2000-2100 – 4000-4500 obr/min. Wtedy czuć, że mamy pod maską 160 koni i całe szczęście, że licznik spalania zatrzymuje się na wartości 29,9.

    Jednak Kadjar to samochód nastawiony na komfort, tutaj trzeba zapomnieć o szybkiej jeździe nawet, gdy wyposażycie auto w opony Michelin Pilot Sport. Zawieszenie nadaje się do jazdy maksymalnie z prędkością 140 km/h i to po prostej drodze bez żadnych poprzecznych nierówności. Gdy napotkacie taką przeszkodę na swojej drodze to módlcie się, aby była tylko jedna – przy całej serii 6-7 poprzecznych wypukleń możecie mieć wrażenie, że auto pływa. Owszem, jest wygodnie, ale zapomnijcie o szybkim wejściu w zakręt czy dynamicznych skrętach – auto zaczyna się bujać na boki i nici z zabawy.

    Podobny problem jest przy ostrym hamowaniu z prędkości autostradowych. Jeśli jedziecie 140 km/h i wyjedzie przed Was na lewy pas ciężarówka, która jedzie z prędkością 80-90 km/h to przygotujcie się na walkę z samochodem. Gdy doszło do takiej sytuacji to w momencie, gdy auto zaczynało zwalniać doszło do czegoś na wzór “nadsterowności”. Tył zaczął “tańczyć” po drodze, a przód zaczął iść prosto jak strzała pochylając cały samochód. Było to dosyć niebezpieczne, ale całe szczęście do opanowania.

    Jednak nie mogę karcić Renault za takie zachowanie samochodu, bo byłbym hipokrytą. Skoro auto jest przeznaczone dla rodziny, która ma wygodnie podróżować to dlaczego ma być sztywne, trzymać się przy 140 km/h w zakrętach i do tego rozwijać zawrotne prędkości? Od tego jest Megane RS i gdyby tam doszło do takiej sytuacji to myślę, że opinia byłaby znacząco inna.
    Czytaj dalej...

    #renault #kadjar #samochody #motoryzacja #ciekawostki #zainteresowania #mechanikasamochodowa #polska #test #wokolmotoryzacji