Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Mój mąż ostatnio chce więcej. Ale nie ilości tylko czegoś zupełnie innego.
    Chce abym się przebierała, tańczyła itp... dla mnie pomysł jest głupi. Nigdy nie robiłam takich rzeczy. Nie przepadam za swoim ciałem, mam biust w rozmiarze aa, zero kobiecych kształtów. W takich strojach wyglądam po prostu śmiesznie... Co do tańca to nie umiem się ruszać, nie przepadam za tym. To zupełnie nie jest mój świat... Czuję się osaczona przez jakiego wymagania. Wiedział jaka jestem... Ostatnio kupił jakieś wdzianko dla mnie i to była katastrofa... Sprawił mi tym tylko przykrość bo wyglądam w tym jak pokraka. Już nie wiem co robić... #zwiazki #seks

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    odpowiedzi (47)

  • avatar

    Na zawsze w naszych sercach. #gadugadu #nostalgia #gimbynieznajo

    odpowiedzi (52)

  • avatar

    Pamiętam jak w gimnazjum nauczycielka polskiego a moja wychowawczyni w naszej klasie zarządziła napisanie referatów o naszych korzeniach i przodkach. Najciekawsze prace miały potem iść do jakiegoś szkolnego konkursu czy coś. Także tłumy "koleżanek" z klasy przedstawiły swoje "szlacheckie korzenie" pokazując zdjęcia swoich przodków na tle stodół czy stajni, a "koledzy" natomiast przedstawiali losy "dziadków obrońców ojczyzny przed złym niemcem" - dziadków w mundurach LWP lub formacji takich jak MO czy ZOMO. Praca każdej osoby z ww. historyjką szła do konkursu.

    Ja przedstawiłem losy swojego dziadka. W '39 fani akwareli spalili mu chałupę, a potem spierdolił z tłumu który upychano do pociągu nach Treblinka oder Auschwitz. Uznał, że skoro dokonał niemożliwego a wszystkie jego dokumenty poszły z dymem to na bezczela na własnym nazwisku pracował w różnych czasie wojny. Po niej nadal pracował w swoim zakładzie, który przemianowano na PGR. Potem został jego kierownikiem. Rozwijał swoją malutką mieścinę jako kierownik PGR, przewodniczący koła łowieckiego czy nawet parafianin. Szanowany nawet po śmierci przez lokalsów.

    Nauczycielka wyśmiała mnie na łamach klasy, sama rechotała najgłośniej. Uznała "że kto chce słyszeć historyjkę o kimś, kto pracował w ubojni kurczaków i ganiał za szczelbom w lesie i same zdjęcia po wojnie co to za historia". Najlepiej kurwa, wpajać dzieciakom że fajnie jest pisać historię nawet własnej rodziny na nowo i jak to super ginąć w wojnie bo potem będą o tobie pisali w szkole. Jebać tfu
    pokaż całość

    odpowiedzi (61)

Advertisement