•  

    Skoro ekonomia do was nie trafia i nie wiecie co spowoduje pensja minimalna na poziomie 3-4 tysięcy tak o to łapcie, może chociaż kreskówkę zrozumiecie.

    #bekazpisu #polityka #ekonomia #neuropa #4konserwy

    źródło: youtube.com

    •  

      @Azaajaszz: Zwiększenie pensji minimalnej zwiększa ilość pieniędzy w obiegu?

    •  

      Skoro ekonomia do was nie trafia i nie wiecie co spowoduje pensja minimalna na poziomie 3-4 tysięcy tak o to łapcie, może chociaż kreskówkę zrozumiecie.

      @Azaajaszz: Tego typu bzdury lecą z neoliberalnej strony od początku lat 90. Tyle że to bzdury właśnie. Płaca minimalna na poziomie 3-4 tysięcy brutto nie wywoła w chwili obecnej większych wstrząsów. I nawet szkoda strzępić ryja na tego typu krokodyle łzy.

      Zawsze możesz spakować walizkę i wyjechać. Droga wolna.

    •  

      Płaca minimalna na poziomie 3-4 tysięcy brutto nie wywoła w chwili obecnej większych wstrząsów

      @motaboy: Taki wzrost płacy minimalnej oznacza ok 78% wzrost kosztów pracodawcy jeśli chodzi o koszt pracownika. Na bank wywoła to skutki ekonomiczne.

      +: m00n
    •  

      Taki wzrost płacy minimalnej oznacza ok 78% wzrost kosztów pracodawcy jeśli chodzi o koszt pracownika. Na bank wywoła to skutki ekonomiczne.

      @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol: Zwracam uwagę, że MOŻE to nastąpić, ale tylko tam, gdzie płaci się pensję minimalną, lub niewiele wyższą. Osobiście uważam że jest to również sposób na wypchnięcie gówno-biznesów z rynku w sytuacji poprawiającej się sytuacji gospodarczej i niskiego bezrobocia.

      Delikwent który "zatrudnia" na "umowach" śmieciowych, lub płaci minimalną dłużej niż jakiś rok - powinien IMO zwijać biznes i wypie^dalać na taśmę do fabryki bo ten jego "biznes" to albo geszeft oparty na wyzysku, albo gówno-firma właśnie. Więc jeśli taki ma być efekt rynkowy, to wypada tylko przyklasnąć.

    •  

      Zwracam uwagę, że MOŻE to nastąpić

      @motaboy: Napisałeś, że nie wywoła. A nie, że może.

      ale tylko tam, gdzie płaci się pensję minimalną

      Czyli w wielu sektorach gospodarki. Od przemysłu, poprzez handel i usługi kończąc na rolnictwie.

      Osobiście uważam że jest to również sposób na wypchnięcie gówno-biznesów z rynku

      I odpłynięcie dużych biznesów z naszego kraju takich jak fabryki wielkich koncernów.

    •  

      @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol: Bzdury. Kropka. 25 lat słyszę te bzdury.

    •  

      @motaboy: Serio uważasz, że minimalna na poziomie 60% średniej, z czego mediana zarobków pokazuje, że większość polaków średniej na oczy nie widziała, to nie jest problem? To jest bardzo duży problem zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw, które PiS bije mokrą szmatą po ryju od początku swojej kadencji. Widzę, że masz też mylne wrażenie, że złotówka ma jakąś odgórnie ustaloną wartość i 2PLN w 2000, jest warte tyle samo co 2PLN dzisiaj... Poza tym te "bzdury", które słyszysz powoli stają się rzeczywistością, bo 10 letni samochód, to dalej 10 letni samochód. Po prostu dziś mamy 2019 i postęp technologiczny powoduje bardzo mylne wrażenie o tym, że Polska rozwija się jakoś niesamowicie szybko...

    •  

      @motaboy: To nie są bzdury. To jest prawda.

      Lokalizację fabryk i zakładów przemysłowych uzależnia się od kosztów pracownika. Im większe - tym mniejsze zainteresowanie.
      Dlatego wiele fabryk na zachodzie jest zamykanych i przenoszonych na wschód. Dlatego u nas w ostatnim czasie powstawały duże zakłady fabryczne. Wzrost kosztów doprowadza do przenesienia produkcji (Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Francja) już to przechodziły. Z tym, że w porównaniu do nich u nas struktura zatrudnienia jest zupełnie inna i u nas prawie połowa ludzi pracuje w przemyśle i rolnictwie. Efekty będą więc bardziej dla nas dotkliwe.

      W handlu i usługach takie podejście doprowadzi najpewniej do wzrostu bezrobocia, wzrostu szarej strefy, spadku konkurencyjności ekonomicznej przedsiębiorstw.

      Oczywiście te minusy są tym większe im bardziej z dupy jest płaca minimalna. A 4 tysiące w 4 lata to jak najbardziej minimalna z dupy. Wzrost o prawie 78% kosztów pracodawcy w 4 lata to zbyt dużo by ten mógł go skompensować rozwojem.

    •  

      @motaboy: Obecnie około 20% Polaków leci na pensji mniejszej niż 2 tysiące. Jak sądzisz, co się z tymi ludźmi stanie, gdy nagle pracodawcy zostaną zmuszeni do podwojenia ich pensji? Są 2 opcje.
      a) podwyżka cen WSZYSTKIEGO żeby sobie wyrównać
      b) pozwalniają ludzi, pozamykają zakłady, firmy itp.
      Nie ważne, która z tych rzeczy się wydarzy jest to złe. Albo za chleb zaczniesz płacić 20 złotych albo 20% ludzi straci pracę. Gdyby było inaczej to pensja minimalna wynosiłaby 18 milionów tysięcy złotych BO CZEMU BY NIE? :>

    •  

      @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol: @lemek3: Powtarzam. Te apokaliptyczne teorie słyszę od 25 lat. Wszystkie opierają się na aroganckim założeniu, że "ja jestem mądry a cała reszta głupia" (szczególnie ci rządzący). A praktyka jest taka że mamy nieprzewrany ciąg wzrostu gospodarczego od lat 90.

      W tym rządzie też są ekonomiści i śmiem twierdzić że mają większą wiedzę na temat procesów makroekonomicznych niż każdy z nas.

      Państwo mamy też od tego, żeby stymulowało procesy jeśli wolny rynek nie daje sobie z nimi rady. A z wysokością pensji - szczególnie w najprostszych zawodach - nie daje sobie rady.

      Nie będzie lepszego momentu na pozbycie się z rynku firm na granicy wydolności i rentowności niż sytuacja niskiego bezrobocia. Jeśli ci ludzie nie potrafią wypracować zysku na poziomie gwarantującym sensowne pensje i zysk, to niech wchodzą na rynek pracy, zamiast konkurować w negatywny sposób (kosztami pracy i wyzyskiem) z tymi, którzy potrafią takie zyski wypracować.

      @Azaajaszz: Mogę sobie ustawić przypomnienie w kalendarzu i cię zawołać za jakieś 5 lat i sprawdzimy czy twoje farmazony się sprawdziły. Chcesz się, ku^wa, założyć może o te twoje teorie?

      Albo za chleb zaczniesz płacić 20 złotych albo 20% ludzi straci pracę.

      Nazwę to po imieniu, dobrze? Pie^dolenie od rzeczy.

    •  

      @motaboy: Bardzo lubię przytaczanie makroekonomicznych wskaźników takich jak PKB i utożsamianie ich z czymś dobrym... Powiem Ci, że analizując "wzrost gospodarczy" pod tym względem to można dojść do wniosków, że katastrofy naturalne są dobre dla gospodarki... Jest to oczywistą nieprawdą. Tak samo powiem Ci, że sam wskaźnik PKB można bardzo ładnie oszukać. Powiedzmy jutro nasz polski rząd postanawia w każdym dużym mieście wybudować ogromną piramidę ze złota. Oczywiście trzeba zadłużyć państwo, bo nie ma na to pieniędzy. PKB w tak kuriozalnym przypadku również poszybuję w górę... A ludzie? Nie wzbogacą się nawet o grosz! Ba! Na dłuższą metę stracą. Nie mówiąc już o tym, że statystyki można prowadzić tak, aby słupki się zgadzały... Przykład? Niemcy twierdzą, że mają z nami wielką nadwyżkę handlową, a my, że jest odwrotnie. W przypadku obu krajów te dane poprawiają mierniki wzrostu gospodarczego. Drugi... Zielona wyspa Tuska, wszędzie czerwono, my na zielono! Co z tego, że na kredyt! Tego już nie powiedzieli w telewizji... Tak wracając jeszcze do abstrakcyjnego przykładu ze złotymi piramidami, to właśnie w ten sposób można budować PKB... Oczywiście zamiast piramid, możemy przepłacać za różne inwestycje, jak np autostrady czy ekrany budowane obok nich...

      Ale idźmy dalej:

      W tym rządzie też są ekonomiści i śmiem twierdzić że mają większą wiedzę na temat procesów makroekonomicznych niż każdy z nas.

      Są też ekonomiści, którzy wciąż uważają doktrynę Marksistowską za coś dobrego, mimo empirycznych dowodów na jej szkodliwość... I tutaj rozumiem, że trzeba odwoływać się do jakiś autorytetów, natomiast błędna wiara we wszystko co robi osoba z "wykształceniem ekonomicznym" za dobre prowadzi donikąd. Zwłaszcza, że cała masa bezpartyjnych ekonomistów łapie się za głowę słysząc o tak drastycznym podniesieniu płacy minimalnej...

      Nie będzie lepszego momentu na pozbycie się z rynku firm na granicy wydolności i rentowności niż sytuacja niskiego bezrobocia. Jeśli ci ludzie nie potrafią wypracować zysku na poziomie gwarantującym sensowne pensje i zysk, to niech wchodzą na rynek pracy, zamiast konkurować w negatywny sposób (kosztami pracy i wyzyskiem) z tymi, którzy potrafią takie zyski wypracować.

      Oczywiście, że jest... Ten czas już minął. Koniunktura światowa zwalnia i obecnie jest to moim zdaniem (i nie tylko) kuriozalnie idiotyczny pomysł... Nie mówiąc o tym, że spłycanie problemu niskich płac w polszy do januszy wyzyskiwaczy gotuje mi krew w żyłach... Może się to wydawać kuriozalne, ale rynek pracownika to pewna propagandówka, bo faktycznie brakuje osób... tyle, że specjalistów, jak spawaczy, tokarzy czy ogólnie rzemieślników. Poza tym płaca minimalna powinna być walidowana na podstawie inflacji, a nie widzimisię polityków. Gospodarkę sterowaną centralnie już mieliśmy, ale widać Polacy mają pamięć złotej rybki. Wbrew temu co Ci się wydaje, przedsiębiorcy w większości to nie Janusze wyzyskiwacze, i nie mają nigdzie zakopanych sztabek złota na swoich ogromnych posiadłościach. Oni naprawdę nie mają z czego dać więcej... To rynek reguluje ceny, i żadna ilość idiotycznych ustaw tego nie zmieni, albo doprowadzi do kryzysu jaki spotkał byłe bloki Związku Radzieckiego. Naprawdę myślisz, że tak drastyczne podniesienie płacy minimalnej spowoduje cokolwiek innego niż wzrost cen i ucieczkę pracowników do szarej strefy?

      Wskaźnik Big Maca na dziś pokazuje jak mocno PLN MOŻE być niedowartościowany, ponieważ według tego wskaźnika 1USD powinien kosztować około 1,80PLN a nie prawie 4... I oczywiście, wiem że to tylko wskaźnik big maca, ale moim zdaniem i tak stanowi bardzo dobrą alternatywę, dla skomplikowanych modeli statystycznych stosowanych przez ekonomistów.

      Poza tym cały czas mówisz o "apokaliptycznych teoriach", ale nie mówisz jakich? Fakty są takie, że koszta życia rosną wraz ze wzrostem płac, i realnie jako obywatele nie stajemy się wiele bogatsi niż byliśmy powiedzmy w 2007 roku... Już nawet nie chce mi się rozpatrywać tego jak bardzo inflacja podawana w mediach, różni się od wzrostu kosztów życia w mikroskali (dla obywatela). System emerytalny jak i zdrowotny już ma ogromne problemy, a największe wyzwanie dopiero przed nim, bo obecnie nie doszliśmy do pokolenia post-babyboomowców powojennych. Jakby to powiedzieć, z mojej perspektywy jako właśnie małego przedsiębiorcy, interesującego się geopolityką, ekonomią i polityką, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że to jebnie...

      +: trejn
    •  

      @motaboy

      Płaca minimalna na poziomie 3-4 tysięcy brutto nie wywoła w chwili obecnej większych wstrząsów. I nawet szkoda strzępić ryja na tego typu krokodyle łzy.

      W "obecnej chwili"? W obecnej chwili 4 tys. zł, to by było 80% średniej płacy. W 2023 r. 4 tys. zł najprawdopodobniej będzie stanowiło 65-70% średniej płacy. Wśród krajów badanych przez Eurostat rekordzistą pod tym względem jest Turcja z płacą minimalną na poziomie 62% średniej w 2014 r., ale zarabiało ją tam wówczas aż 40% zatrudnionych. Pytanie jaki odsetek zatrudnionych powinien zarabiać płacą minimalną żeby to było "korzystne społecznie"? Czy półanalfabeci zajmujący się najprostszymi czynnościami powinni zarabiać średnio tyle samo co osoby ze średnim wykształceniem?

      źródło: wykop.pl

    •  

      @motaboy: To jaką widzisz 3 opcję? Że nagle wszyscy pracodawcy rozpoczną działalność charytatywną i zaczną dopłacać do interesu?

      +: lemek3
    •  

      System emerytalny jak i zdrowotny już ma ogromne problemy, a największe wyzwanie dopiero przed nim, bo obecnie nie doszliśmy do pokolenia post-babyboomowców powojennych. Jakby to powiedzieć, z mojej perspektywy jako właśnie małego przedsiębiorcy, interesującego się geopolityką, ekonomią i polityką, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że to jebnie...

      @lemek3:

      To jest absurd, że bardziej lewicowe partie w ciągu jednego tygodnia stały się bardziej liberalne zarówno gospodarczo i światopoglądowo od pisu xD

    •  

      Powtarzam. Te apokaliptyczne teorie słyszę od 25 lat

      @motaboy: To nie są apokaliptyczne teorie tylko wiedza ekonomiczna. I o pułapkach odrealnionego podnoszenia płacy minimalnej pisali także zwolennicy tego rozwiązania. Nie można jej podnosić tak radykalnie.To nie jest widzimisie tylko poparte badaniami fakty. Płaca minimalna jeśli jest podnoszona musi być podnoszona z głową. 4 tysiące w 4 lata jak najbardziej nie jest podnoszeniem z głową jeśli przyjmiemy aktualną dynamikę rozwoju.

      Druga sprawa jest to, że już był Nobel przyznany w dziedzinie ekonomii dla Stiglera który właśnie zajmował się badaniami także nad płacą minimalną i wykazał, że podwyższanie jej nie ma praktycznie żadnego wpływu na zmniejszenie biedy.

      I to nie są jakieś brednie tylko wnioski płynące z prac naukowych często noblistów.

      Jeśli piszesz, że to są bzdury to mogę wiedzieć co ci daje podstawy by tak sądzić? Skończyłem ekonomię na jednym z najlepszych uniwersytetów. Miałem wykładowców i tych bardziej skłaniających się ku regulacji rynku i tych z drugiego bieguna, ale żaden nigdy nie mówił, że podniesienie płacy minimalnej nie ma wad i są to bzdury.

      A praktyka jest taka że mamy nieprzewrany ciąg wzrostu gospodarczego od lat 90.

      I wzrost ten słabnie i będzie słabnąć a ty mówisz, że podwojenie wydatków w 4 lata jest dobre xD. Chłopie, nawet najlepsze firmy na świecie nie rozwiną się tak szybko by skompensować taki skok kosztów. A co my mówimy o jakiś mniejszych biznesach czy usługach gastronomicznych gdzie właśnie tam się głównie robi za minimalną.

      W tym rządzie też są ekonomiści i śmiem twierdzić że mają większą wiedzę na temat procesów makroekonomicznych niż każdy z nas.

      Sam jestem ekonomistą. Znam ekonomistów i tych skłaniających się do regulacji rynku przez państwo i tych całościowo wolnościowych. Tylko, że i jedni i drudzy nie zaproponowali by takich głupot. Bo to nie jest efekt doradzania ekonomistów. To jest typowa polityka sprawnego gracza jak Kaczyński i jego pr'owców. Żaden nawet najbardziej prointerwencjonistyczny ekonomista nie zaproponowałby wzrostu dwukrotnego w 4 lata przy gospodarce która największe przyrosty ma już za sobą.To po prostu nie może nie mieć negatywnych efektów. Płace minimalną jeśli się podnosi ustawowo to nigdy tak drastycznie. Ale minimalna 3 i 4 tysiące to już działa na wyobraźnię. Dlatego z grona doradców większe przebicie mieli w tym wypadku stratedzy kampanii a nie ekonomiści.

    •  

      @motaboy: Jak sobie to wyobrażasz? Budżet pracodawcy nie jest z gumy, jeśli wzrosną koszta produkcji a on będzie musiał podnieść pensje wszystkim do min. 4000 brutto to ma dwie opcje. Zwolnić część pracowników, żeby mu się budżet z bilansował albo wejść do szarej albo czarnej strefy.
      Kolejna sprawa, co się stanie z ludźmi co obecnie zarabiają te 4 tys brutto czy nawet średnią krajową? Inżynier będzie zarabiał tyle co sprzątaczka? A może magicznie pracodawca mu wyrówna pracę biorąc pod uwagę inflacje? No nie, najprawdopodobniej wyjadą z tego kurwidołka. Takie będą skutki dla gospodarki a długofalowo to nawet się przewidzieć nie da, jeśli taka sytuacja spotka się z recesją na całym świecie. A przypominam, że nasz główny partner handlowy - Niemcy już ma przemysł w recesji.

    •  

      @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol:

      Zapoznaj się z twórczością Rafała Wosia i będziesz miał odpowiedź jakie tutaj Pan wyżej reprezentuje poglądy.

    •  

      Zapoznaj się z twórczością Rafała Wosia

      @Need: NIestety znam. Problem jednak w tym, że niekoniecznie ktoś kto się wypowiada na tematy ekonomiczne jest ekonomistą. To jest problem między innymi tego dziennikarza. Trudno oczekiwać by np w gazecie "Elektryka" na tematy elektryczne wypowiadał się filolog. Czemu więc na tematy ekonomiczne dla wykopków staje się autorytetem ktoś po stosunkach międzynarodowych i prawie? Jak do tego doszło nie wiem.

    •  

      @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol:

      Dlatego wydaje mi się takie dziennikarstwo niebezpieczne, bo nigdy nie wiadomo na ile ktoś robi coś rzetelnie, a na ile przekazuje swoje agendy. W przypadku książek Wosia słyszałem, że jednak tej agendy trochę jest, mimo, że coś tam w tych książkach otwiera oczy, ale jak czytałem jego niektóre artykuły to trochę byłem zażenowany co najmniej częścią artykułów.

    •  

      @Gleba_kurfa_Rutkowski_Patrol:

      Żeby nie było. Każdy przekazuje jakieś tam swoje poglądy natomiast chodzi mi o to, że czasami trzeba zrobić o wiele więcej researchu ponad przeczytanie czyjejś książki, żeby dowiedzieć się czy na przykład autor nie jest trochę jednostronny, bo na przykład większość ludzi które czyta książki Wosia nie są ekonomistami i jeżeli ktoś sobie nie robi researchu dodatkowego to przyjmuje coś za pewnik.

    •  

      @Need: jeśli chodzi o ekonomię wolę poruszać się wśród publikacji naukowców i uznanych autorytetów a nie publicystów bez wyksztalcenia

      +: Need