•  

    Nie wiem Mirki co robić, królik jest umówiony na kastrację. A ja się trochę boje. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Ogólnie to molestuje ręce domowników, biega i burczy jak pofyrtany, sika i bobczy gdzie bądź bo przez hormony zapomniał do czego kuweta służy.
    Ale jednocześnie boję się komplikacji, że coś mu się stanie. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Oddaję go w ręce dobrej pani weterynarz, specjalistka od zajęczaków, zajmuje się anestezjologią a operuje chirurg ogólny w klinice.
    Uprzedziła mnie odgórnie, że jest ryzyko, kastruje około 20 królików rocznie i miała 4 przypadki śmierci zwierzątka.
    2 króliki nie wykazywały żadnych objawów chorobliwych, a 2 inne były już schorowane.
    Myślicie że warto jednak i że nie mam się czego bać czy mu lepiej odpuścić?
    Kocham tego futrzaka, nie chcę go stracić. (づ•﹏•)づ

    #kroliki #weterynaria #weterynarz #krolik
    #kastracja #zwierzaczki #zwierzatka #kiciochpyta #niewiemcorobic

    •  

      @Kamzam: A co trzeba? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @holly_satan: nic nie trzeba (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      A tak poważnie, skoro jego zachowanie przeszkadza to wypada jednak wykonać zabieg.

    •  

      @holly_satan: Pokaż mu puszkę pasztetu i powiedz, że jak się nie uspokoi, zaprosisz go na spotkanie z krewnymi.
      Tak się składa, że dzisiaj sam oddałem paszteta do kastracji. Czułem się trochę, jakbym zostawiał dzieciaka w przedszkolu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Powodzenia.

    •  

      @holly_satan: żart taki? „Co trzeba?” „rob co trzeba” „zachowaj się jak trzeba” - gra słów.

    •  

      @holly_satan: kastrowac! Generalnie to dla jego zdrowia

    •  

      @holly_satan: nie przejmuj się, ryzyko jest zawsze związane z zabiegiem tak jak i u ludzi. Profesjonalizm bije od Pani Doktor bo uprzedziła co może się stać a co nie :)
      Ryzyko głównie związane jest ze znieczuleniem a jeśli będzie zajmować się tym specjalistka to bedzzie dobrze

    •  

      @holly_satan: nie bój się, moje dwa po kastracji i to serio sprawa konieczna. Niewykastrowany Bobek jest narażony na bardzo wiele chorób, powikłań... Poza tym w kupie raźniej, to zwierzęta stadne, gdybyś zdecydowała się na drugiego to bez kastracji nie ma szans na trzymanie ich razem. Jeśli weterynarz jest sprawdzony i wiesz ze wykonuje takie zabiegi na królikach to śmiało do przodu

    •  

      @FantastycznyPanLis: Właśnie mam ochotę mu sprawić żonkę w najbliższym czasie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      w............e

      0

      @holly_satan: o kurła, serio? 20 królików rocznie kastruje i 4 umarły? Sorry, ale żaden specjalista to nie jest, mówiąc wprost, i nie dawaj jej królika. Specjaliści kastrują dziesiątki czy nawet setki królików rocznie i jakieś 1-2% max umiera, zazwyczaj z powodów wad serca. Powiedz, gdzie mieszkasz, podam namiar na najbliższego sprawdzonego.

    •  

      @wellhellothere: Ale te 4 umarły w ciągu lat od zaczęcia w ogóle kastrowania królików czyli od 5 lat jakoś, nie przez rok. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Byłam już u niej, jestem teraz spokojna widząc, jak szczegółowo bada uszaka, ale do kastracji nie doszło bo słychać było szmery w układzie oddechowym, prawdopodobnie winny żwirek w kuwecie.

    •  
      w............e

      0

      @holly_satan: twoja decyzja, wet który kastruje tylko 20 królików rocznie nie ma wystarczającego doświadczenia jak dla mnie, a szmery niestety zazwyczaj wymagają kardiologa, a nie zwala się na żwirek

    •  

      @wellhellothere: To są szmery od układu oddechowego, a nie serca. Królik ma zwężone nozdrza, kicha, miał robione EKG i wyszło czyste.
      Mam mu w tym tygodniu wyeliminować alergen, dostał lek przeciwzapalny i za tydzień do kontroli, jeśli nie przeszło to robimy RTG.
      A te 20 królików rocznie według mnie to chyba wystarczająco żeby to sławetne doświadczenie zdobyć, tym bardziej, że pani sama posiada dwa króliki i zajmuje się anestezjologią, tą najgorszą częścią, a samych znieczuleń do różnych zabiegów na królikach robi około 40 rocznie.
      Od samej kastracji jest chirurg w klinice, ze specjalizacją zwierząt futerkowych.
      Warto też trochę zluzować, bo wiem że środowisko posiadaczy królików jest cholernie przewrażliwione.

    •  
      w............e

      0

      @holly_satan: mea culpa, odruchowo czytając "szmery" pomyślałam o sercu. Kichanie też najczęściej jest objawem chorób, a nie alergii. Ale oczywiście życzę, żeby był to jedynie żwirek. Ale jak już rzucasz jakimś przewrażliwieniem, to faktycznie, nie ma o czym rozmawiać. Najwidoczniej jakieś podstawy tego przewrażliwienia są. A myślałam, że skoro piszesz takiego posta, to przyjmiesz "na klatę" wszystkie komentarze, a nie tylko te, które chcesz czytać. Doświadczeni weci kastrują po kilka, a nawet kilkanaście królików tygodniowo. I tu mowa o samej kastracji. I to jest fakt do przemyślenia, a to, że ktoś sam ma króliki, nic nie znaczy. Oczywiście, zrobisz co chcesz, ja niestety znam już za dużo takich historii.

    •  
      w............e

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @wellhellothere: Problem polega na tym, że kichanie to może być objaw alergii bądź choroby, nie tylko choroby.
      A rzucam przewrażliwieniem z powodu mojego doświadczenia i wielu rozmów z osobą, która hoduje króliki rasowe zawodowo i sama mnie przed tym przestrzegała.
      W moich terenach kastrowanie królików w liczbie kilkunastu tygodniowo nie jest możliwe, bo to małe miasteczko, królików niewiele. A tego weterynarza mam z polecenia właśnie tego hodowcy, który robi kilkadziesiąt kilometrów z maluchami żeby je właśnie u tej pani oporządzić.
      No cóż, mam też prawo do własnego zdania, a nie obowiązek brania wszystkiego na klatę jeśli się z czymś nie zgadzam.
      Nie mam też zbytnio nawet możliwości do zawiezienia królika daleko chyba że mi polecisz jakiegoś super specjalistę w Rzeszowie, a wybranie możliwie najlepszego specjalisty gdzieś bliżej, biorąc też pod uwagę że mój królik bez kropli uspokajających nie daje się zawieźć więcej niż 20 km to rozsądny krok.