•  

    Jak tłumaczyc ludziom którzy robią za 1600-2000 netto że podnoszenie płacy minimalnej wcale nie jest super? #ekonomia #polska #gospodarka #4konserwy #neuropa

    •  

      @sezet11: powiedz im, że przez ich roszczeniową postawę zdrożeją TOBIE USŁUGI I DOBRA o których istnieniu nie mają i nie będą mieć pojęcia!

    •  

      @sezet11: powiedzieć im, że będą zarabiać 4000, ale w rublach

    •  

      @sezet11: a myslisz ze dlaczego zarabiaja minimalna? bo nie maja pojecia o wlasnie takich rzeczach...
      wytlumaczyc ciezko, probowalem nie raz ekonomicznym niedorajdom cos wyjasnic, dla nich to skok x2 i nie widza tego co sie dodatkowo zmieni...

    •  

      @sezet11: powiedz im, że prawdopodobnie stracą pracę ;)

    •  

      @sezet11: Przytocze cytat z samego siebie pod innym postem:

      Cóż, zależy kim jesteś, wymienie 3grupy społeczne, ktore beda miały "źle", jedną, która bedzie miała całkiem wporządku i jedną która wróci do dawnego żywotu.

      1grupa>masz oszczednosci w złotówkach: Twoje oszczednosci straca tak jak złotówka, która teraz warta jest np 1,5bułki bułki w sklepie i około 1/4dolara (i co najwazniejsze: jakas rownowartosc w złocie), po zmianach bedzie warta (wypłata z minimalnego czyli 2250brutto skoczy na 4tys brutto to okolo polowe wartosci Twoj zaoszczedzony pieniadz straci i złotowka bedzie warta 0,75bułki i 1/8dolara (to sa uproszczone obliczenia na rzecz wyjasnienia Ci zjawiska, w rzeczywistosci moze byc jeszcze gorzej)...jednym slowem masz 100k złotowek w banku to juz za magiczne 4 lata bedzie to warte na dzisiejsze pieniadze 50tysiecy złotych

      2grupa>nie masz oszczednosci, ale dobrze zarabiasz : biznes odrazu sie nie dostosuje do nowych zarobków...wresz przeciwnie, gospodarka swiatowa nie dostosuje sie laskawie do pomysłu 2krotnego zwiekszenia placy minimalnej w ciagu 4 lat i co za tym idzie
      a)firmy zaczna padac (4000brutto bedzie oznaczac jakies realne 5tyś zł na najmniej opłacanego pracownika, wiele firm automatycznie przestanie być opłacalne i sie pozamyka). Jeśli dobrze zarabiasz to bedziesz mial mocno ograniczone mozliwosci lepszych zarobkow, bo -)konkurencja dla Twojego szefa zacznie (podobnie jak cala gospodarka) spadac z rowerkow, wiec szef sie nie bedzie juz musial mocno starac)
      -)Twoj szef tez bedzie mial mocne problemy.
      Powiedzmy, ze jestes wyspecjalizowanym piekarzem (wiem, ze najbardziej przemowilo by do wyobrazni programista 15k...ale to jest pilka w miare prosta - skoro siła robocza w polsce tak podrozeje, to biznesy z tej wysokiej półki płacowej zaczna sie przemieszczac do innych krajów...wiec programisci (duza ich czesc) albo bedzie musiala zmienic zawod albo sie wyprowadzic...bo korporacje gdzie programisci tak dobrze zarabiaja bazują na masie już o wiele słabiej opłacanej kadry, po prostu DOBRY programista jest na tyle rzadki na rynku, ze oplaca mu sie placic duze pieniadze). Ale w kwestii takiego piekarza przykład jest super, bo piekarz działa lokalnie, wiec nie moze jak korpo przeniesc swoich struktur po prostu gdzie indziej. Wiec szef-piekarz bedzie musiał swoim pracownikom (tym ktorym obecnie placi np 2500 do 4000zł) podniesc wyplate, co spowoduje, ze Tobie jako super piekarzowi (ktory obecnie moze juz zarabia 4,5 k brutto) ja albo obnizy do tego rownego poziomu, albo bedziesz musial robic za kogos, kogo bedzie musial zwolnic(i tak i tak Twoja wyplata bedzie mniej warta) (o ile Twoj szef w ogole przetrwa na rynku...bo razem z Twoja wyplata pojda mu do gory inne koszta, a ludzie nie beda za chetni, zeby kupowac duzo produktow wysokiej jakosci i drogich w tak niespokojnych czasach...np paczki czy co tam jest drogie w piekarniach, wszystko pojdzie w strone tanich wypiekow i tak...w kazdej dziedzinie)

      3grupa>jestes bidokiem, nic nie umiesz i ciagniesz najnizsza krajową: spoko wypłata Ci podskoczy, ale za wszystko bedziesz musiał zapłacić odpowiednio wyższą cenę, moze wakacje bedziesz mial jak zarabiajacy najmniej u siebie niemiec (na poczatku) ale z czasem raczej przestaniesz jezdzic na wakacje, bo bedziesz musial huhać na swoją robotę (w ktorej defacto beda braki kadrowe, wiec raczej bedzie presja na sprzedanie urlopu, jak to zazwyczaj sie zdarza przy nisko zarabiajacych pracownikach). W tym podpunkcie tez wspomne, ze z racji wycofujacych sie korporacji, niewydolnosci gospodarki przy tak silnej zmianie i ogolnym poklosiu tej zawieruchy wzrosną -emigracja (po raz kolejny, bo wbrew rozsadkowi, jednak sa tacy co tu jeszcze mieszkaja (np ja ....)), - bezrobocie

      Kolejne dwie grupy
      4grupa> zyjesz z socjalu, nalezy Ci sie, masz bombelka etc...pewnie predzej czy pozniej nie bedziesz mial znowu za co chlać, bo socjal w pewnym momencie bedzie dzialal jak w wenezueli...czyli przestanie działać, a wsparcie humanitarne raczej nie zawiera chesterfieldów i malpki, tylko jakies podstawowe produkty zywieniowe(ale jesli nalezysz do tej grupy to mowiac szczerze, z calego serca sie zgodze ten jeden raz, że :Należy Ci sie...za to głosowanie za populistami, bo to głownie takie wartswy zbudowaly tak silny elektorat tym kretynom)

      5grupa> ludzie pracujacy za granica: bedziesz wwozic jeszcze wiecej pieniedzy do kraju i bedziesz jeszcze mniej chcial wrocic (zanim powroci porzadek do kraju minie pewnie kolejne 10lat rzadow jakichs w miare normalnych ludzi...z ciezki sercem to mowie, ale moze nawet tuskowa platforma by dala rade (dała rade ocalic lot w czasach kryzysu, a to calkiem niezle osiagniecie), ale jak nie bedzie nikogo sensownego(schetyna :<) to raczej jeszcze dlugo po kryzysie ktory spowodują działania pisu bedzie w tym kraju tylko chujnia - taka prawdziwsza niz jest teraz)/

      Przedstawiłem Ci to w miare zrozumiale? ;)

      Juz abstrahując zupełnie od innych skutków podobnych reform: wzrost szarego rynku (bo biznes dalej bedzie mimo, ze nie bedzie na poczatku za bardzo jak zaplacic pracownikowi). Po wszystkim, po całej zawierusze zwiazanej ze zmiana sytuacja zacznie sie normowac (oczywiscie przestanie byc oplacalne robienie u nas rzeczy, skoro kilka krajow na poludnie bedzie to 2x tansze) gospodarka się skurczy o x procent, sytuacja zacznie sie normowac, bo chujowo ale stabilnie i bedziemy se takim wyludnionym kraikiem, podobnym do tego z teraz tylko zubożałym w ludzi i ich majątki. Z czasem na drogach przestana jezdzic takie ładne furki jak teraz jezdza, a prezesi oczywiscie przestaną sprawiac radosc swoim pracownikiem po przez kupowanie(sobie)najnowszych samochodów. Z tym ze nie wiem czy pracownicy beda mieli okazje sie prawdziwie zasmucic, skoro nie beda juz u tych prezesow pracowac albo co gorsze beda pracowac, ale za dwoch (zreszta nie wiem w sumie co gorsze). Gospodarka to temat rzeka w sumie...Napisalem tu dosyc sporo, ale to nie jest tak łatwe do przeqidzenia co sie stanie, ale historia uczy ze raczej nic dobrego.

      tl:dr będzie chujowo

    •  

      Jak tłumaczyc ludziom którzy robią za 1600-2000 netto że podnoszenie płacy minimalnej wcale nie jest super?
      @sezet11: Zapytaj ich, co według nich by się stało, gdyby nagle ustalono barierę zakazu pracy, potocznie zwaną dla niepoznaki "płacą minimalną", na poziomie miliarda złotych. Czy to by było super?

    •  

      @abcdefghijklmn: już po przeczytaniu 1 grupy, mówię tak: fajne ale więcej nie tłumacz. Udział pensji w koszcie produktu to nie jest 100%. Taki wzrost minimalnej nie jest oczywiście korzystny co pokazuje np. Hiszpania, ale od tych głupoty o inflacji powtarzanych na mirko az głowa boli.

    •  

      @sezet11: narysuj im wykres ciastkowy kwoty jaką pracodawca musi wydać na ich pensję. Zaznacz ile z tego zapierdala państwo. Te niemal 41% na takim wykresie wygląda niemal jak połowa. A potem zapytaj, skoro ten PiS tak niby dobrze chce dla ludu to czemu nie zmniejszy tych podatków tylko ponosi pensję minimalną aby samemu mieć jeszcze więcej w podatkach...

      Nie zapomnij poza rysunkiem wypisać kwot. Teraz od minimalnej biorą 1000 zł w podatkach, a na rękę jest 1500 zł (czy coś około tego). Po podniesieniu minimalnej do 4000 zł zabiorą 1970 zł a na rękę zostanie 2854 zł

    •  

      @karamba16: to są koszty powiązane z kosztami, które również pojda w góre, jak np cena benzyny z podatkami. Zresztą w usługach większa część ceny to właśnie koszty przeznaczone na pracownika. Ale w sumie w kwesti tlumaczenia komuś takiemu jak Ty: fajnie, ze Ci cos nie pasuje, ale juz zamknij morde ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @abcdefghijklmn: dokładnie i wszelkie te koszty wygeneruja przy założeniu, że każdy pracowałby za minimalna 36% inflację. Zrób test IQ ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @karamba16: > że każdy pracowałby za minimalna 36% inflację.
      Ale, że co? O co Ci chodzi, bo zupełnie nie rozumiem tego zdania, co oznacza pracować za procentową inflację?

    •  

      @abcdefghijklmn: wstaw sobie np myslink. Trzeba być niesamowicie smutną osobą, żeby przypierdalać się o literówki xDDDD. Chyba, że na prawdę nie jesteś w stanie zrozumieć.

    •  

      @karamba16: Nie jestem w stanie zrozumieć Twojej myśli, ale z moich obserwacji ludzie piszący "xDDDDDDDDD" to dzieci zazwyczaj lub ludzie którzy nie umieją podejść poważnie do dyskusji (sam znak mi nie przeszkadza, ale rzadko sie go widuje wśród osób, ktore by miały coś merytorycznego do powiedzenia), wiec wszystko związane z Twoimi odpowiedziami już powoli zaczyna mi się klarować. Ale oswieć mnie proszę, cóż to znaczy "pracować za minimalną 36% inflację"? bo ja pracuję np za pieniądze(ʘ‿ʘ)

    •  

      @abcdefghijklmn: że jeżeli założymy, że każdy zatrudniony w 2023 roku zarabia minimalna to inflacja wzrośnie o 36%. Jak można czepiać się xD samemu trolujac ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @karamba16: Pytam poważnie: Skąd wiesz, że akurat o 36% (moze sie dowiem czegos nowego o ekonomii a to zawsze sytuacji 'win', wiec na powaznie czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz)? Raczej nie zakładajmy, że każdy w 2023 będzie zarabiał minimalną...bo to nie ma sensu i zburzyłoby system jeszcze bardziej niż sam fakt wprowadzenia tak wysokiej stawki podstawowej. Szczerze mówiąc, jesli masz coś ciekawego do napisania, to proszę - chętnie przeczytam. Poki co jedyne co ma realny sens dla mnie z Twoich wypowiedzi:
      "Udział pensji w koszcie produktu to nie jest 100%" z czym sie zgadzam zresztą, ale i na co ja odpisałem, że same koszty pracy to nie jedyne co biorę pod uwagę przy uzasadnieniu wzrostu ceny za produkt...na koszt produktu złoży się także wieksze opodatkowanie wszystkiego po drodze, mniejszy popyt na nasze usługi (odsylam do mojego wpisu) i zmniejszenie gospodarki co dopiero poskutkuje ogólnym zwiekszeniem cen (ktore moze nie bedzie 2krotne akurat...to raczej takie założenie dla uproszczenia całej tezy)

    •  

      Szczerze mówiąc, jesli masz coś ciekawego do napisania, to proszę - chętnie przeczytam.
      @abcdefghijklmn: no chyba taki jest sens jakiejkolwiek rozmowy. Potem poszukam w historii na komputerze, że każdy pracuje za minimalna bylo przyjęte dla uproszczenia, aby zobrazować maksymalną inflację. Oczywiście niesie to masę innych negatywnych skutków tak jak mowisz

Gorące dyskusje ostatnie 12h

Advertisement