•  

    Mirki i mirabelki, co się wczoraj odjebało, to wam kurwa w piździe się to nie śniło #stonoga

    Zadzwonił do mnie kierowca z I zmiany i spytał, czy dałoby radę się dogadać, żebyśmy się zmienili gdzieś na Lubelskiej, żebym ja wsiadł za niego, a on sobie podszedł na bazę po samochód, bo z dworca akurat nie jechało w tamtym kierunku nic w tym czasie – zgodziłem się i pod kościołem zasiadłem za sterami kolejnego MAN-a. Krótkie zapoznanie z obsługą i jazda. Dojechałem, powysadzałem ludzi i połapałem się, że zapomniałem wziąć sobie swoją kapsułę do bileterki, więc musiałem skorzystać z rezerwowej – a to akurat ma znaczenie dla całej historii. Podbiłem kartę, logowanie, zapakowałem ludzi i wyjechałem z dworca. W tym konkretnym MAN-ie, mimo jej sporej długości, producent nie uznał za stosowne zamontować prawego lusterka na wysięgniku, tylko jest ono na drzwiach – tak więc służy bardziej dla ozdoby zamiast spełniać konkretne zadanie, bo chuja w nim widać. Więc jak już połapałem się, że stoję na styk z lusterkiem w zaparkowanym na chodniku Passacie, to już za wiele zrobić nie mogłem – odkręciłem, ujechałem kilka metrów i usłyszałem chrupnięcie. Jak się dowiedziałem, takie przypadki nie są niczym nadzwyczajnym na Grottgera, jako że miejsca tam jest tyle, że czasami to dwa autobusy się tam rozminąć nie mogą, a że i tak nie miałem czasu na jakiekolwiek dodatkowe działania, uznałem, że najwyżej jak wrócę, to coś wymyślę, bo aut od zajebania i nie będę ruchu blokował. Tymczasem Passat włączył światła, zaczął trąbić i wyjechał na drogę. Nie no, spoko, gość siedzi w aucie, widzi, że kilkunastometrowy autobus zaraz mu wyłamie lusterko, więc postanawia nie robić nic i czekać na wypadek zamiast je złożyć, gdy przed dobrych kilkanaście sekund stoję w korku bez możliwości ruchu ( ͡º ͜ʖ͡º) Gość zaczął się sapać, że „rozjebałem mu lusterko i mam wyjść zobaczyć”, powiedziałem zgodnie z prawdą, że mam autobus pełen ludzi, rozkład jazdy i nie będę mu lusterek prostował. Zaczął grozić policją, to odrzekłem „To se dzwoń”, zasunąłem szybę i odjechałem. Kiedyś już miałem podobny przypadek z takim drogowym cwaniaczkiem, co to myślał, że na hasło „policja” zatrzęsę portkami i wyskoczę z przeprosinami i tamten gość też się wtedy przejechał – to znaczy: pewnie dostał kwitek, że „sprawca wykroczenia został ukarany”, jak tu czasami niektóre wykopki się chwalą zdjęciami, jak to ukarali drogowych szeryfów – z tym że tamten facet z pewnością nie wie, że wtedy dostałem 50 zeta grzywny, co było małą zapłatą za możliwość wkurwienia tamtego gościa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Później doszedł do mnie na placu Wolności i zrobił zdjęcie rysy na autobusie, jeszcze mu krzyknąłem, żeby sobie odgiął to lusterko w drugą stronę, bo chuja tam się wydarzyło (sam przecież miałem takie przypadki), to zaczął coś się jeszcze drzeć i poszedł. Oj, srogo się frajerzyna zdziwi, jak zobaczy, że kompletne lusterko do ponad 10-letniego Passata kosztuje dwie stówki i wcale się na tym nie wzbogaci ( ͡° ͜ʖ ͡°) A nawet, jak to rzeczywiście zgłosił na policję, to złożę takie wyjaśnienia, że w najgorszym razie dostanę dwie czy trzy stówki grzywny, a w najlepszym to sam gościa przeczołgam przez jakiś sąd i odechce mu się wygrażania ludziom i cwaniakowania.

    No ale wracając do tematu – na powrotnym kursie stwierdziłem, że jak będę miał mało ludzi, to podskoczę na bazę po swoją kapsułę zamiast jeździć cały dzień na rezerwowej, zwłaszcza że nie miałem drobniaków do wydawania reszty. Dojechałem do Marszałkowskiej, patrzę w lusterko – pusty autobus, na dojechanie do dworca 20 minut + 25 minut przerwy między kursami, więc uznałem, że mogę go tu zostawić i pobiec na Wyzwolenia, co też zrobiłem, bo już zawrócić nie mogłem, a na bazę autobusem nie mogłem pojechać, bo parking był pełny i musiałbym zawracać przez stację paliw i zajezdnię albo zostawić autobus na przystanku na Wyzwolenia, żeby zawrócić na rondzie. Po drodze przypomniał mi się niedawny wpis z gorących, że niby faceta zamknęli w autobusie i nie mógł wyjść z niego i pomyślałem, że byłoby ciekawie, gdyby się okazało, że sam właśnie kogoś zamknąłem, chociaż patrzyłem do tyłu i widziałem, że nie ma nikogo, choć wydawało mi się, że miałem 4 osoby, a wysiadły mi tylko trzy. No ale nic to, zabrałem, co chciałem, wracam do autobusu.

    No i patrzę i kurwa nie wierzę, oczy jak pięciozłotówki i myślę, że ze zmęczenia od biegu to mam omamy. Jakiś facet stoi przy środkowych drzwiach, wkurwiony jak sto pięćdziesiąt i czeka, aż mu odblokuję drzwi.

    Panie, jakbym po policję zadzwonił, to cała kawaleria by tu przyjechała i nic by już tu panu nie pomogło
    Nawet nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć, wydusiłem tylko, że pobiegłem na bazę po kapsułę do bileterki, mając świadomość tego, że i tak nie zrozumie, o co chodzi. Odparł jedynie, żebym już jechał prosto na dworzec, nigdzie tego zgłaszał nie będzie, ale chciał być wcześniej w domu, no ale skoro się nie uda, to trudno. Później chyba minimalnie mi odpuścił, jak zobaczył, że zawijam koło dworca podmiejskiego, żeby nadrobić czas zamiast pchać się przez rondo, ale i tak zbyt zadowolony to on nie był, gdy wysiadał. Zdążyłem jedynie krzyknąć „Co złego, to nie PKS”. A gość siedział na jedynym krzesełku z przodu ustawionego tyłem do kierunku jazdy, które jest akurat po lewej stronie i w zasadzie to jedyne miejsce, na którym zupełnie nie widać, czy ktoś na nim siedzi, czy nie. Znowu miałem jakieś przeczucia, sam siebie nie posłuchałem i źle na tym wyszedłem.

    A na wieczór zmarzłem jak skurwysyn, bo mimo wyłączenia klimatyzacji i przykręcenia nawiewów ta nadal mi się włączała i dmuchała w nogi, w sumie to trochę się dziwię, że mnie nie przeziębiło.

    No co mogę powiedzieć… Obiektywnie patrząc ten MAN jest zadbanym autem, w sumie jedyne, co z nim w środku jest nie tak to fakt, że ktoś przesadził z plakiem i wszystko włącznie z kierownicą (obszytą skórą!) jest tłuste i śliskie. Ale ja po prostu nie umiem, nie lubię i źle mi się nimi jeździ, niepewnie się w nich czuję, są zupełnie niewygodne dla wysokich kierowców (brak regulacji kierownicy i mały zakres regulacji fotela na wysokość – za to można go odsunąć tak, że nawet Slenderman miałby problemy z sięgnięciem do pedałów) i mają niepotrzebnie skomplikowaną i jednocześnie ograniczoną obsługę. Solbusem na Lubelskiej jak trzeba, to idę lewym pasem, mijając osobówki i się nie pierdolę, w MAN-ie boję się przekroczyć 60 km/h, bo mam wrażenie, że ta buda będzie nie do opanowania w razie czego.

    Kurwa. A mogłem wziąć H10 z bazy, tylko już nie chciałem robić kłopotu, bo dogadałem się na zmianę na przystanku. Nigdy więcej MAN-a. Na pociechę pozostaje mi fakt, że spotkałem dzisiaj kierowcę, którego zmieniałem (dostałem wolne, więc podskoczyłem na dworzec rozliczyć się z utargu) i stwierdził, że nie gniewa się za tę rysę – „trzeba będzie wziąć trochę pasty i jakoś się to zarówna”, tak więc przeprosiny przyjęte. :)

    Jako ciekawostkę na koniec dodam, że ten MAN ma przejechane niemal milion 730 tysięcy kilometrów.

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie

    źródło: IMG_0786.JPG

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Za dzieciaka rozrabiałem. Dostałem kuratora. Młody gość przychodzi mi do domu.. gadalismy o różnych sprawach. Widział że tak trochę kiepsko u mnie w domu to przyniósł mi swoje ubrania. Szanuję i #niewiemjaktootagowac jeżeli Pan to przeczyta jakimś cudem...Panie Marcinie... dziękuję

    odpowiedzi (17)

  • avatar

    Jakoż iż przejebałem 3 lata w kurierce jako ten zasrany kurier, obiecuje, jeżeli dzisiaj kurier #dpd który wczoraj przywalił mocno w chuja nabijając brak odbiorcy znowu zrobi to samo to ja przykurwię w telefon do znajomych z dyspozytorni #dpd i udowodnie typowi że ma zapierdalać z paczką nawet o 23. Zazwyczaj bronie kurierów ale jeżeli wychodzi jawne walenie w chuja to sam ich cisne. Przez pierdolone 3 lata wykonywałem swoje obowiązki jak należy. Uważam że jak jesteś w pracy to należy ją wykonać i choćby chuj na chuju stawał to kurwa masz robote zrobić. Screeny w komentarzach

    #coolstory #truestory #dpd #polska #kurier
    pokaż całość

    odpowiedzi (42)

  • avatar

    Gdy miałem 7 lat, zmarł mój dziadek. To było ponad 20 lat temu. Śpiewał mi taka oto creepy piosenkę, która nauczyłem się prawie na pamięć, gdyż spiewał ją tak często, ale ostatniej zwrotki nie pamiętam. Czy ktoś może słyszał na temat zbrodni niedaleko Tarnowa, której dotyczyła ta piosenka? Może ktoś zna cały tekst? Piosenka dotyczy prawdziwych wydarzeń. Znam melodie :)

    ,,Wtem policyja Tarnowska, uwierzyć tego nie chciała,
    gdy przyszła do wioski Skrzyszów, to straszny obraz ujrzała.
    Leżały trupy w komorze, pożnięte jak kurczęta, ręce i nogi,
    związane, miały te biedne dziecięta.
    Matki tych dzieci, nie było, poszła gdzieś za sprawunkami, gdy,
    przyszła...[tekst urwany] omdlała cała ze łzami. Ach pocom ja was rodziła,
    karmiła piersiami, swymi, by martwe, dziś was zobaczyć.''

    #creepy #pytanie #gownowpis #kryminalne #podkarpacie #rzeszow
    pokaż całość

    odpowiedzi (36)