•  

    Tez tak macie, ze wraz ze wzrostem dochodow wzrastaja wasze wydatki? ale nie na rzeczy, ktore obiektywnie podnosza poziom waszego zycia tylko jakis shit typu gownozarcie czy niepotrzebne pierdoly po 20-50 zl dziennie bo to przeciez "drobne wydatki" a potem okazuje sie, ze przez miesiac zbiera sie pokazna sumka ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #kiciochpyta #wydatki #finanse

    •  

      @Arintor: jeszcze jak, to efekt "przeciez stac mnie, kto bogatemu zabroni"

    •  

      @Arintor: nie ważne ile zarabiam i tak nic nie odkładam a potem nie mam pojęcia na co ja to wydałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Arintor no ja od razu zacząłem kupować jakieś dziwne rzeczy np. yerbe czy ciągle jakieś perfumy, albo zamawiam częściej jedzenie

    •  

      @Arintor: nieważne ile zarabiam to i tak zawsze żyję jak biedak

    •  

      Tez tak macie, ze wraz ze wzrostem dochodow wzrastaja wasze wydatki?

      @Arintor: kolego kolego, ale po to się własnie zarabia więcej xD

      jakbym miał zarabiać 30k i wydawać jak wtedy kiedy zarabiam 2k to po co mi by było to 30k? żeby walić konia do rosnących cyferek na koncie? useragentem mógłbym sobie je podwyższyć

    •  

      @niochland: no tak ale mowa tutaj o rzeczach, ktore nic nie daja poza chwilowa satysfakcja - gdybym tego nie kupowal bylbym tak samo szczesliwy po miesiacu a mialbym dodatkowy tysiac w kieszeni, 5 miesiecy to juz 5 tysiecy, ktore mozna przeznaczyc na cos fajnego

    •  

      @Arintor: tak, normalne to jest. Kiedyś wierzylem ze 5k/mies. pozwoli zyc na poziomie i odłożyć xD

      pokaż spoiler Wystarcza tylko na zycie na jakims poziomie

    •  

      ale mowa tutaj o rzeczach, ktore nic nie daja poza chwilowa satysfakcja

      @Arintor: tak jak pisałem, po to się zarabia więcej, żeby nawet tę chwilową satysfakcję i "fun" zaliczyć
      bogaci od biednych różnią się tym, że bogaci mogą sobie tych chwilowych satysfakcji codziennie doznawać, biedny to kupi sobie flaszkę raz na tydzień i obali w piątek czy sobotę

      takie myślenie jak twoje jest z reguły u osób, które się dorobiły, a pochodzą z biedniejszych rodzin, oczywiście bez obrazy, bo takie myślenie jest chyba lepsze niż rozpierdalanie pieniędzy na prawo i lewo
      trzeba inwestować w siebie, również w swoje zachcianki i chwilowe satysfakcje, bo pieniądze szczęścia nie dają to fakt, ale szczęście dają rzeczy i spełnione chwilowe satysfakcje, które można kupić za te pieniądze

    •  

      @Arintor: Niestety tak jest(╯︵╰,) ja nawet zapisuje cały budżet w aplikacji i niby mi się wydawało, że nie żyje inaczej, a wydatki mocno poszły w górę przy większym dochodzie. I to przy zwyczajnych kategoriach jak 'jedzenie' z dwa razy więcej, gdzie nie jem dużo więcej przecież

    •  

      @niochland: nie obrazam sie bo tak jest, przeszedlem z poziomu 1,5k do 10-12k ale "mentalnosc biedaka" dalej robi swoje i po kazdych wiekszych wydatkach mam wyrzuty sumienia. Do tego myslenie w stylu, odloze 10k to potem sobie wrzuce na luz i bede wydawal bez skapienia sobie - problem w tym, ze te 10k rosnie do 30k, 50k i nie wydaje sie zatrzymywac xd

    •  

      @Arintor: mam trochę tak samo jak Ty, ale powoli już do mnie dochodzi to że trzeba korzystać z życia jeśli się może, co do oszczędności to o ile nie zbierasz na coś konkretnego to taki standard to półroczna pensja

    •  

      @Arintor: niestety wraz ze wzrostem zarobków rosną ceny. 3 lata temu za 50zl miałem zakupy spożywcze na dwa dni dla dwóch osób. Teraz te same artykuły i wychodzi 70 zł :/

    •  

      @kielbAsia:

      niby mi się wydawało, że nie żyje inaczej, a wydatki mocno poszły w górę przy większym dochodzie.

    •  

      @Arintor: Nie słuchaj tych słabeuszy, powinno się lekko podwyższyć poziom życia i resztę odkładać.

    •  

      mowa tutaj o rzeczach, ktore nic nie daja poza chwilowa satysfakcja - gdybym tego nie kupowal bylbym tak samo szczesliwy po miesiacu a mialbym dodatkowy tysiac w kieszeni, 5 miesiecy to juz 5 tysiecy, ktore mozna przeznaczyc na cos fajnego

      @Arintor Czyli kupowanie drobiazgów albo przejadanie pieniędzy nie wpływa na szczęście, ale już zbieranie na coś przez 5 miesięcy i kupienie sobie "czegoś fajnego" wpływa?
      Absurd.

      Ja już dawno doszedłem do tego, że szczęście odnajduje się w akceptacji życia tu i teraz, a nie w kolejnych marzeniach o lepszym domu, lepszym aucie i lepszych wakacjach. Za każdym szczytem jest kolejny. A przy pewnym poziomie zarobków to nie pieniądze są dobrem deficytowym, tylko czas.
      Ja polecam zastanowić się nad redukcją etatu do 3/4 żeby zająć się swoimi pasjami, zamiast marnować życie na ciągłe zbieranie na coś.

    •  

      @Arintor: Mi się na szczęście udaje skutecznie ograniczać. Mam zasadę, że mogę tak rozwalić do 10% pensji, ale ostatnio i tak jej się nie trzymam i zamiast drobnych gówienek o których zakupie nawet nie pamiętam, wolę raz na jakiś czas poszaleć i kupić sobie coś droższego bez czego mogłabym żyć, ale o czym zawsze marzyłam albo zajebiście mi się to podoba i wiem, że nie będę żałować.

      To bardzo miłe, jak możesz bez żadnego bólu dupy wyciągnąć z portfela kilka stówek lub kilka tysi i po prostu kupić to, co wpadło Ci w oko, bo po prostu wiesz, że Cię stać ;)

      Ogólnie jednak unikam bezmyślnych i kompulsywnych zakupów i nie mam jakiegoś wielkiego problemu z tym, by ich nie robić, więc trzymanie wydatków w ryzach nie jest dla mnie problemem. I tak, wolę mieć hajs na koncie niż pełno gównozabawek w domu... Kupowanie śmieci jest niepraktyczne i głupie, w dodatku nieekologiczne. Dla mnie ludzie, co tak robią, są jeszcze finansowo niedojrzali i niewyedukowani. Każdy powinien mieć na koncie poduszkę bezpieczeństwa w postaci 6-12 msc kosztów utrzymania, fundusz awaryjny na na naprawy auta itp. oraz oszczędzać na emeryturę, zwłaszcza jak pracuje już od wielu lat i zarabia nieźle. To, że dużo dojrzałych i dobrze zarabiających osób w PL żyje od 1 do 1 i o tym nie wie, to skutek analfabetyzmu ekonomicznego - niestety cholernie u nas powszechnego...

      Wg mnie im wcześniej się nauczysz wydawać pieniądze z głową, tym lepiej. Zachłyśnięcie się pierwszą wysoką pensją jest dla mnie całkowicie zrozumiałe, ale niedobrze, jak przeciąga się to do wieku średniego i dłużej. Nie chodzi też o to, by nie kupować sobie np. markowych rzeczy, dóbr luksusowych i zabawek - chodzi o to, byśmy to my decydowali, na co nasze pieniądze mają pójść, a nie dopiero po fakcie zastanawiali się, na co się one rozeszły ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Rozbuchany marketing i kultura konsumpcjonizmu w tym nie pomaga, ale wg mnie warto się w tym temacie ogarnąć.

    •  

      @Arintor Tak, dlatego odkladam wiecej na poczatku miesiaca, zeby wydac na cos konkretnego. Polecam

    •  

      @Arintor: odkładaj na emeryturke ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Arintor to ja mam chyba mentalnosc biedaka. Cały czas oszczędzam i nie wydaje na zbędne rzeczy. Potem można fajnie wykorzystać zaoszczędzone pieniądze. Wszystko kwestia tego kto ile zarabia.

    •  

      bogaci od biednych różnią się tym, że bogaci mogą sobie tych chwilowych satysfakcji codziennie doznawać

      @niochland: bogaci od biednych różnią się tym, że potrafią oszczędzać, inwestować i ryzykować. Przynajmniej tak zauważyłem po osobach, które pokaźnego majątku dorobiły się własną pracą.

    •  

      @Arintor: To efekt braku umiejętności zarządzania budżetem. Poczytaj więcej na temat budżetowania (np. „You need a budget” albo „Finansowy ninja”) a zdobędziesz zdolność kupowania pierdół i jednoczesnego powiększania oszczędności. Polecam ten styl życia.

    •  

      @Arintor: no dobra, ale raczej w ten sposób i tak nie przejesz wszystkiego jeśli zarabiasz te ~10k w górę. Ja mam zasadę odkładać 40% pensji od razu, a reszta jest na ten miesiąc, jak coś zostanie to odłożę dodatkowo (zawsze zostaje). Nie odmawiam sobie niczego, też mam mentalność biedaka z biednego domu, ale nauczyłem się nie cebulić na drobne przyjemności, bo na co mam wiecznie oszczędzać i ile?